Nie no ja fejsa w ogóle z założenia nie mam. A tak w sumie, to właśnie sobie uświadomiłam, że jak się ostatnio przymusiłam rano do pomalowania rzęs, założenia spódniczki, rajstop i kozaków na zwykłe odwiezienie dziecka do przedszkola i zakupy, to jakoś tak ogólnie milej mi dzień zleciał.
A no bo wiecie kobitki, jak się dla faceta raz na jakiś czas wystroimy, to bardziej to docenią. Mój chłopak przywykł do moich trampek, śniegowców, sztybletów, bryczesów i generalnie tylko spodnie, albo leginsy.. Jaki zadowolony był jak na sylwestra założyłam spódniczkę i (poszalałam 😜 ) zakolanówki. Ale inna sprawa jak ma się dla kogo, a inna jak na fejsa by ktoś tam sobie zobaczył. Taki mankament, ja nie ogarniam jak na fejsie widzę zdjęcia lasek, to sztuczne rzęsy, podkład i tak dalej, nie mówi że makijaż jest zły, ale widać kiedy to już przesada. Wierzcie mi to była przesada, wszyscy zachwyceni, jaka piękna laseczka i w ogóle.. No szkoda że tylko na fejsie. 😁
Chryzantema, nie chciałabym nadinterpretowac Twoich słów (więc proszę wyjaśnij o co chodziło, jeśli nie o to :kwiatek🙂, ale czy w takim razie jak kobieta na co dzień ma sztuczne rzęsy, makijaż itp., to ma się do zdjęcia zmyć, czy jak? Ja maluję się dość mocno codziennie, nie mam efektu pomarańczy, czy odpadającego tynku, ale zawsze mam podkład + konturowanie twarzy, zrobione oczy (wiec wtedy usta to już najwyżej pomadka ochronna), kiedyś miałam rzęsy doklejane, ale już zdjęłam i takie same zdjęcia mam na facebooku 😉
Chryzantema, nie chciałabym nadinterpretowac Twoich słów (więc proszę wyjaśnij o co chodziło, jeśli nie o to :kwiatek🙂, ale czy w takim razie jak kobieta na co dzień ma sztuczne rzęsy, makijaż itp., to ma się do zdjęcia zmyć, czy jak? Ja maluję się dość mocno codziennie, nie mam efektu pomarańczy, czy odpadającego tynku, ale zawsze mam podkład + konturowanie twarzy, zrobione oczy (wiec wtedy usta to już najwyżej pomadka ochronna), kiedyś miałam rzęsy doklejane, ale już zdjęłam i takie same zdjęcia mam na facebooku 😉
No właśnie chodzi o to, ze na co dzień tak się nie maluje, chociaż nawet gdyby, po prostu jest tego za dużo. Powiem inaczej, różnica polega na tym, czy ktoś umie się pomalować, czy nie. Bo to dużo daje, a ona wygląda hmm... dziwnie. Tak trochę jak porcelanowa lalka, tylko te syfy przebijające się przez podkład nie pasują. Tak btw. przypomniało mi się, ze wczoraj na egzaminie w szkole widziałam laskę, której brwi wyglądały, jak wycięty kawałek wykładziny w kolorze czarnym, oczywiście wymodelowanym na szklance. 😁 Ja generalnie się nie maluję, może dlatego to tak odbieram. Ale kurcze, laska nie wygląda ładnie.
Chryzantema, no fakt, jak ktoś się na co dzień nie potrafi malować, to powinien to zmienić nie tylko na zdjęciach na FB 😀 ale takie osoby chyba po prostu nie wiedzą, że źle wyglądają. Na youtubie chociażby tyle osób dodaje sensowne tutoriale o tym jak powinno się malować, dobrać kolor podkładu, jak powinny wyglądać brwi... Tyle hejtów krąży po internecie o brwiach odrysowanych od szklanki 😉 Więc takie osoby, chyba nie są świadome swoich błędów.
Chryzantema, malowanie brwi to po prostu ciężki kawałek chleba... serio, serio 😉. Sama mam bardzo rzadkie i jasne brwi, nie wygląda to dobrze i dlatego używam cienia do brwi. Chociaż robię to od kilku dobrych lat, naprawdę nie mogę powiedzieć że zawsze były idealne. Przerobiłam zły odcień, zły kształt, długo walczyłam z tym, że nie umiałam narysować dwóch dostatecznie podobnych brwi. Nadal czasem męczę się przed lustrem, zwłaszcza że nie mam czasu pięć milionów razy poprawiać i w pewnym momencie muszę machnąć ręką, stwierdzić że brwi są dostatecznie dobre i lecieć dalej ze swoim życiem 😉. A naprawdę różnica między mną sprzed namalowania brwi i po namalowaniu jest ogromna - tak duża, że teraz ja sama dziwnie się czuję patrząc w lustro przed nałożeniem makijażu bo brakuje mi czegoś bardzo ważnego na twarzy 🤣
Myślę, że ludzie niezmagający się na co dzień z tym problemem nie zawsze mają dość wrażliwości, żeby zrozumieć, że nikt sobie celowo nie robi masakry na twarzy :kwiatek:. Uważam, że ludziom zaskakująco łatwo przychodzi krytykowanie każdego aspektu makijażu i ocena całej umalowanej osoby na tej podstawie - jakoś jak ktoś założy ubranie w poziome pasy i się pogrubi, to myślę że nikt go tak z góry nie traktuje 😉. Każdy orze jak może, a dobranie odpowiedniego podkładu to już w ogóle osobna historia... a to kolor pasuje w chwili nakładania, a potem ciemnieje po jakimś czasie i nagle masz pomarańcz na twarzy... a to ci się wydawało w drogerii w innym świetle, że jest ok, a potem wychodzi nieładna tapeta. A to kasy czy czasu brak żeby dobrać najlepszy podkład albo nie masz Douglasa w swoim mieście i nie wiesz skąd wziąć próbki itp. itd.
Zwłaszcza że nie patrzymy na siebie przez cały dzień zbyt często i niestety czasem korekcja błędów makijażowych nieco zajmuje. Nie wspominając już że w makijażu dużo też zależy od praktyki, w brwiach to już w ogóle dłuuuuugo nabierać wprawy żeby namalować sobie podobne brwi, w dobrym kształcie, bez żadnych ostrych krawędzi, takie siakie i owakie - a wszystko to na "żywym organizmie", każdą swoją próbę nosząc na swojej własnej twarzy przez cały dzień.
Ja wiem, że krytykować jest łatwo - ale pomyśl czasem o tym wyciętym kawałku wykładziny w kolorze czarnym jak o dziewczynie, która właśnie się uczy jak zrobić sobie makijaż w 15 minut, i to taki, żeby ładnie wyglądało 😉 Naprawdę wątpię, żeby celowo sobie szpetne brwi namalowała bo taką ma fantazję. Niestety zwracanie uwagi to też nie jest dobry pomysł, bo komuś może się zrobić po prostu przykro. Chyba że poprosi - ale Ciebie raczej nie poprosi, bo pewnie widzi, że Ty jesteś bezmakijażowa 😉
No wszystko okej, tylko że ta dziewczyna ma 35 lat (szkoła dla dorosłych) moja kumpela która z nią chodzi już 3 rok, mówi że ma tak od zawsze. Tak więc, no nie wiem. Ale fakt, szybko przychodzi nam krytykowanie kogoś, na podstawie kawałka.
Chryzantema, no nie wiem, niektórzy też celowo akurat takie brwi sobie malują bo takie im się podobają... trochę jak niektórzy sobie irokeza żółtego robią, mimo że wszystkie babcie z wyższością patrzą na nich jak na gorszy typ ludzi 😀
Uważam po prostu że nie mam prawa kogoś krytykować, chociaż w myślach, za "źle" zrobiony makijaż 🙂. Wiem że teraz jest na fali wyśmiewanie zwłaszcza tych nieszczęsnych brwi, nie powiem żeby to nie wzbudzało we mnie niepokoju, bo jakoś nigdy na 100% nie jestem pewna czy się dobrze umalowałam akurat tego dnia 😀.
Ja mialam taki okres w zyciu , ze sie nje malowalam , wlosy spiete w koczek, paznokcie niepomalowane itp. I szlam sobie do sklepu i widze fajna, zadbana kobiete , elegancko ubrana , na obcasie, wlosy zrobione , ladnie pomalowana , pazur pomalowany i czulam sie jak wiesniaczka. Pewnego dnia pomyslam dosc! Zaczelam naprawde zwracac na siebie uwage ale z lenistwa robie polowe tego co powinnam ... Mam zrobione rzesy,paznokcie , staram sie miec ladna fryzure. Ubieram sie nie na odwal tylko staram sie. Gdyby nie wzrost i kolano na bank chodzilabym w szpilkach na codzien. Powinnam sie jeszcze troche bardziej malowac , bo cere mam taka sobie i przydaloby sie nakladac dobry podklad. Nie widze nic zlego w wypacykowanych (oczywiscie z gustem) kobietach, wrecz im zazdroszcze, ze maja checi i czas.
Makijaż to sztuka. I każdy kto próbował wykonać go poprawnie to przyzna. Osoby które na co dzień nałożą podkład, namalują czarne kreski i rzęsy myślą, że potrafią się malować, a nie potrafią. Ja wcześnie się zaczęłam malować i nieskromnie powiem, że wychodziło mi to 100 razy lepiej niż rówieśniczkom, bo miałam dostęp do kosmetyków i próbowałam. Jakież było moje zdziwienie jak zobaczyłam tutoriale na YT i wyszła masa błędów. Albo jak oglądam zdjęcia z lat nastoletnich i oczy pomalowane na ciemno, a brwi blond.... masakra jakaś! Teraz robię to o wiele lepiej, ale wciąż nie idealnie. Ale brwi mnie przerastają... naturalnie mam jedną niżej niż drugą i nawet jak uda mi się to zatuszować to jakieś takie brudne mi się wydają te brwi. Henna jak henna, świeża jest ładna, ale potem płowieje i już gorzej. Dlatego dla mnie i pozostałych osób którym nie wychodzi, a brwi u nich to podstawa, najlepszym wyjściem będzie makijaż permamentny.
Ale prawda jest też taka, że większość osób nie uczy się, tylko myśli, że tak ma być. Nawet nie widzą, że się postarzają, że wyglądają śmiesznie czy po prostu źle. Myślę, że nawet zwracanie im uwagi nie miałoby sensu, bo wiedzą lepiej. Ja jestem za wczesnym malowaniem się. Zawsze takie błędy u nastolatki są bardziej wybaczalne niż u dorosłej kobiety :P
Osoby które na co dzień nałożą podkład, namalują czarne kreski i rzęsy myślą, że potrafią się malować, a nie potrafią.
Ja tak robię i nie myślę, że umiem się malować 😉 Chociaż nie - nie robię kresek 😁 Wiem też jednak, że przy mojej pracy pełny makijaż się totalnie nie sprawdza, wręcz wygląda śmiesznie - nawet dobrze zrobiony.
Nie umiem się malować i jeśli będę dalej robić to, co robię - pewnie nigdy się nie nauczę. Bo żeby to robić dobrze, to trzeba codziennie próbować - trochę jak z jazdą 😉 Mi osobiście wystarcza, że mam wyregulowane brwi, podkład i podkreślone rzęsy. Z tym, że natura obdarzyła mnie raczej szerokimi i ciemnymi brwiami, więc nie muszę ich podkreślać. Za to często regulować już tak - niestety.
Mam znajome robiące piękny, pełny makijaż i są piękne. Mam też przyjaciółkę, która nigdy się nie pomalowała - i jest piękna (szczęściara ma fajną cerę). Wszystko kwestia smaku i obiektywnego spojrzenia na siebie w lustrze. Już nie wspominając o gustach i guścikach.
Atea A widzisz tu o te kreski głównie chodzi. Czarne kreski na dole, bez cieniowania, masakrycznie pomniejszają oko i postarzają/posmucają całą twarz. Jako dopełnienie makijażu smoky czy coś, jak najbardziej, ale samodzielnie raczej nie.
No właśnie, bo nie sprecyzowałam... chodziło mi o kreski na dolnych powiekach.
Sam podkład i rzęsy - spoko, nawet z ustami, różem, cokolwiek. Nie trzeba chodzić w pełnym makijażu na co dzień. Ale te czarne krechy samodzielnie wyglądają źle. A taka moda niestety była i wiele osób tak się maluje. W efekcie bez makijażu wyglądają lepiej i młodziej, a to chyba nie o to chodzi.
No macie racje, mi się tylko przypomniało się wygląda śmiesznie i serio nie rozumiem jak komuś może się takie coś podobać. No ale spoko. Co do ogólnego ubioru i tak dalej, zawsze staram się jakoś wyglądać, ale nigdy nie mam potrzeby robienia sobie super fryzury, no chyba że jest jakaś dżamprezka. 😅
Nie ogarniam, jak po klotni, ot takiej w sumie zwyklej (nie dalam rady, znajoma momentami traktowala mnie jak kogos gorszego, bo nie mam fulla kasy, do czasu to znosilam, w paru kulturalnych zdaniach powiedzialam jej co mnie boli), jakich wiele mialam z roznymi znajomymi, wiadomo w tym czy w tamtym sie z roznymi ludzmi nie zgadzamy, pewne zachowania nam sie nie podobaja, gdy jest kumulacja wybuchamy, znajoma mnie usunela ze znajomych na fb (trudno, zycie), luzik, ale nie ogarniam, czemu zaczela buntowac wspolnych znajomych przeciwko mnie 🤔
Najwyraźniej stwierdziła, że ty nie masz prawa jej się przeciwstawiać i trzeba Ci odciąć znajomych. To takie psychiczne, mi by było żal życia na to, by komuś je uprzykrzać. 👀
A ja jak sie zrobie na bostwo, nie musze nic slyszec od meza. Po jego sposobie patrzenia na mnie widac, ze podobam mu sie bardziej. Albo inaczej jeszcze.... Chodze sobie w miare naturalnie wygladajaca i widze, ze mu sie podobam. Przytula, mizia, w oczach ma serduszka. A kiedy zrobie sie na bostwo, to opada mu szczena i slysze ' kurde.....z ciebie naprawde jest niezla dupa'. I uwielbiam wtedy to jego nieco zaskoczone, zachwycone spojrzenie. I lubie pokazywac mu sie odwalona na maksa.
tunrida, haha mam to samo, niby na co dzień jego zdaniem tez dobrze wyglądam, ale jak się odwalę na imprezę to oczy jego wyrażają więcej niż tysiąc słów 😉 Faceci myślę, że nie lubią nienaturalnie wytapetowanych kobiet, ale lubią swoje kobiety czasem zobaczyć w 'odświętnym' wydaniu 🙂
Sivens, ja z takich kardynalnych błędów makijażowych to robiłam ciemne oczy i nie zakrywałam cieni pod oczami (w ogóle nie używałam korektora, teraz bez korektora nie ma u mnie makijażu), a mam niestety bardzo cienką skórę, i wyglądam na wiecznie zmęczoną... Każdy musi si.ę nauczy, dlatego u licealistek te makijaże są najczęściej najgorsze 😉
busch, a nie myślałaś o permanentnych brwiach? Moja koleżanka jest świetna w ich robieniu, mogę polecić 😉
tunrida, no i jeszcze dużo zależy od naszego nastawienia, jeśli my się odstrojone czujemy świetnie, to inni tez nas tak będą postrzegać 🙂 Ja lubię takie dwie twarze kobiety, zdarzało się czasem przyjeżdżać po zajęciach z obór czy chlewni i 2 godziny później iść do spotkanie czy imprezę, dwie twarze jednego dnia 🙂
A ja jak sie zrobie na bostwo, nie musze nic slyszec od meza. Po jego sposobie patrzenia na mnie widac, ze podobam mu sie bardziej. Albo inaczej jeszcze.... Chodze sobie w miare naturalnie wygladajaca i widze, ze mu sie podobam. Przytula, mizia, w oczach ma serduszka. A kiedy zrobie sie na bostwo, to opada mu szczena i slysze ' kurde.....z ciebie naprawde jest niezla dupa'. I uwielbiam wtedy to jego nieco zaskoczone, zachwycone spojrzenie. I lubie pokazywac mu sie odwalona na maksa.
Tunrida, piątka 😁 Ja też z tych raczej nie malujących się, a jeśli już to bardzo delikatnie. Ale M nie musi nic mówić- wystarczy, że spojrzy i już latam na chmurce 😀
Cricetidae, niestety nie mogę sobie zrobić permanentnych brwi 🙁 A strasznie kusi, nawet na facebooku mi już kontekstowo wyświetlają różne piękne prace... no ale to akurat w moim przypadku byłby bardzo głupi pomysł 😉 Tym niemniej dziękuję za chęć pomocy :kwiatek:
Mój chłopak też mi mówi że jestem piękna i bez makijażu 🙂. No ale ja się sobie podobam milion razy bardziej z makijażem. Innym też zresztą... nawet na forum zauważyłam, że po tym, jak zaczęłam się regularnie malować, dostawałam komentarze do zdjęć że "nie wiem co ze sobą zrobiłaś, ale strasznie wypiękniałaś, pamiętam cię ze starych zdjęć" itd. No ja wiem, co ze sobą zrobiłam - domalowałam se brwi i już nie wyglądam jak Whoopi Goldberg 😁
Teraz jak mam wreszcie dobrze dobrany podkład (zajęło mi to tylko kilka lat, spoko :icon_rolleyes🙂, to nawet wiele facetów w ogóle nie zauważa że mam makijaż - ostatnio na lekcji angielskiego mi ten temat wypłynął i mój nauczyciel był zszokowany jak mu powiedziałam że bez makijażu z domu nie wychodzę 🤣. W stylu: "coo? ale że niby teraz też masz makijaż? nie zauważyłem" 😁 Mam wrażenie, że wiele osób antymakijażowych po prostu spotkało ludzi pomalowanych na tyle nieumiejętnie, że widać mocno podkład czy coś innego. No ale z drugiej strony wiem, jaki to ból zrobić się tak, żeby naprawdę mieć 'no make-up make-up' 🤣 Dlatego nawet jak widzę kogoś z jakimiś błędami makijażowymi, to mam dużo wyrozumiałości, bo sama lepsza nie byłam 🤣. No, może o tyle lepsza byłam, że nigdy nie robiłam żadnych hardkorowych rzeczy typu smokey eye, bardzo kolorowe cienie czy coś w tym stylu i błędy się tak nie rzucają w oczy 😉
Mój mąż często powtarza mi że ślicznie wyglądam, albo że jestem piękna choć rzadko ma okazje widywać mnie wypacykowaną, nie mniej jednak lubię czasem się wystroić i zrobić na bóstwo i widzę że On też to lubi, przypominam mu czasem jak wygląda jego żona bez bryczesów na tyłku ;-) Makijaż robię obowiązkowo na każde wyjścia, a na co dzień jedynie podkład i tusz do rzęs. Dziś usłyszałam od Niego jednak coś co było jeszcze fajniejsze niż "pięknie wyglądasz" i nie dotyczyło wyglądu. Powiedział "Wiesz co kochanie, Ty to jesteś w porządku" Wiem, że nie brzmi to jakoś extra, ale kontekst zdania odnosił się do bycia dobrym człowiekiem i fajną żoną. Miło mi się zrobiło i tyle... "Kocham Cię" mówi mi regularnie, ale "Jesteś w porządku" usłyszałam po raz pierwszy.
Wychodzę z założenia, że jak robić makijaż, to właśnie taki, który będzie widać- nie przepadam za sobą w wersji makijażu "no make up" 😉 I na przykład nie wyobrażam sobie nałożyć fluid, ale nie przypudrować go czy nie wykonturować nawet delikatnie twarzy 😲 albo zrobić makijaż oczu, a nie dotykać brwi. W zasadzie od grudnia nie maluję się w ogóle i na początku miesiąca w pracy wszyscy mnie pytali, czy jestem chora albo czy coś się stało, bo dziwnie wyglądam 😁 I w zasadzie nie mogę się już doczekać czasu, kiedy znowu będę mogła się normalnie malować 😡
W makijazu no make-up nie chodzi o to zeby to byla jak najbardziej uboga wersja tzn. rowna maska z podkladu i nic wiecej. Chodzi wlasne o to zeby na tyle umiejetnie operowac pudrami cieniami i rozami zeby to wygladalo jak naturalne cienie i rysy twarzy 🙂 To dopiero sztuka. Ja totalnie nie umiem sobie dobrac odcieni kosmetykow. Jetem idealnie po srodku miedzy cieplymi barwami a zimnymi 🙄