Forum towarzyskie »

"Nie ogarniam jak..."

Nie ogarniam, kompletnie nie mam pojęcia, jak można nie pracować całe dotychczasowe dorosłe życie (kobieta 52 lata), a teraz po śmierci męża oczekiwać, że ktoś inny, czytaj współpracownik męża weźmie na siebie obowiązek utrzymania jej ... No ja tego nie kumam nic, a nic. Trzeba wziąć się wreszcie do roboty i zacząć jakoś zarabiać na życie, a nie tylko oczekiwać, że teraz ktoś inny będzie to robił  🤬 Dodam, że to nie jest/była sytuacja gdy kobieta została w domu w drodze porozumienia i np. zajmowała się domem. Nie, tam była decyzja jednostronna, jej: - Ty zarabiaj, a ja poleżę, dosłownie. Wk... mnie to, że ona teraz próbuje uwiesić się na nas, na moim Piotrku. Cały czas próbuje w nim wzbudzić poczucie odpowiedzialności, no a przecież nie ma do tego prawa. Nie mam już siły do tego, jak tak dalej pójdzie to my też zwariujemy i będziemy bardziej nienormalni niż ona.
[quote author=halo link=topic=95120.msg2384753#msg2384753 date=1435621253]
Tak jest: gdy czujemy się bezradni, dzieci czują naszą bezradność. I nawet, bywa, ją pogłębiają.


W sumie to ja też właśnie to miałam na myśli.

BASZNIA No dobra, dzieci są różne, wiem. Widzę, doświadczam, możesz nie wierzyć, ale mam już z dziećmi różnej maści trochę doświadczenia. Z resztą jestem pewna, że conajmniej raz pisałam na tym forum o tym, że możemy się wyginać w wychowaniu na wszelkie strony, a i tak dzieci już jakieś SĄ.

Bardzo bym chciała nie być mamą jedynaka! Na razie nie mogę  😉 Tylko co z tych różnic w dzieciach wychodzi? Że jedno trzeba pacnąć w rękę, a drugie niekoniecznie? Czy ja gdzieś napisałam, że to jest łatwe, albo że wystarczy jedno, proste rozwiązanie? Bo nie wiem właściwie co mi zarzucasz?

nika77 Ja próbowałam pomóc. Nigdzie Cię nie wysyłałam, ani nie obrażałam. A że podawanie jako rozwiązanie na problem bicia dzieci mnie złości... no złości, od zawsze. Dotknęła mnie Twoja bezradność, dlatego napisałam. Rozumiem, że chciałaś wypowiedzi typu "Ok, super robisz, kontynnuj"?

[/quote]
nie, nie chciałam. Akurat, najpierw napisałaś krytycznie i bez konkretnych pomysłów, a poproszona dałaś kilka i dobrze wiesz, że odpisałam "  :kwiatek:  ". Ja też się oburzam na bicie dzieci, ale czasem stojąc pod ścianą, jak widać potrafię uciec się do tego, bo nie mam pomysłu, a zareagować muszę.
Halo pokemon wszystko co miała do napisania, to o bezmózgich debilach. To ty czytaj ze zrozumieniem, a nie wybiórczo, tak by ci pasowało do pojechania komuś radosną psychoanalizą. Ja przyjmuję krytykę, ale nie potępianie w czambuł, tylko zwrócenie uwagi i pokazanie pomysłu.


jagoda1966 to jest niestety taka zaszłość, że kobieta zajmuje się domem, a mężczyzna zarabia, atawizm normalnie 🙂 jest taka grupa kobiet (mężczyzn popierających też"moja baba nie będzie pracowała"😉, a potem trwoga i do Boga i daj do ludzi"bo ja biedna i mnie się należy".
nika77 tylko, że ta kobieta nie zajmowała się domem, niczym się nie zajmowała, no chyba, że netem, to wtedy tak, bardzo jest zajęta. Tak jak napisałam to przypadek, gdy zwyczajnie się nie chciało, a teraz jest problem, bo trudno będzie jej znaleźć pracę, 50 latka bez doświadczenia szuka pracy ...
Jagoda sądzisz, że tak łatwo po tylu latach, śmierci męża i ogólnie bez żadnego doświadczenia "wziąć się w garść i pójść do pracy"? Że to pstryknięcie palcami?
CzarownicaSa oczywiście, że nie i przeciez piszę o tym. Jednak nadal obstaję przy tym, że każdy jest kowalem swego losu. Ja tu nie chcę wdawać się w szczegóły, ale tutaj jest sytuacja ewidentna. Ona uważa, że powinnismy teraz jej dom również utrzymywać. Oczekuje tego wprost ! Tu nie było żadnego wspólnego majątku, wspólnej firmy, praca była wspólna, ale każdy zarabiał i ewentualnie oszczędzał swoje pieniądze.
A ja odwrotnie od jagoda1966, nie ogarniam jak mozna być w związku z facetem leniem patentowanym.
Facetem pasożytem który nie pracuje i nie pomaga w domu.
No kompletnie nie ogarniam.
A takim, który w domu zrobi absolutnie wszystko i zajmie się nim idealnie, ale do pracy najczęściej by nie szedł? 😉

Jak już jestem w temacie- nie ogarniam własnej głupoty 😵 Całe życie używałam słowa, którego znaczenie rozumiałam zupełnie inaczej. A w sumie okazało się, że jednak mogę go używać, choć wydawało mi się iż nie.
CzarownicaSa, jakiego?

aszhar, imo pasozyt nie ma plci. To przerabana opcja w przypadku babki i faceta tak samo.
Tolerancja. W ogóle ostatnio szperam, bo wielu słów używam przekonana, że mają zupełnie inne znaczenie 😡
Nie trzymaj dłuzej w niepewności i powiedz w jakim kontekście używałaś! 😀
Ale w jakiej niepewności? 👀
Po prostu używałam go w dyskusji. Zawsze przyznawałam otwarcie, że nie jestem tolerancyjna- a w sumie z definicji wychodzi na to, że jestem, bo mi to czy tamto nie przeszkadza, choć tego nie akceptuję 😉
Aaaa myślałam że używałaś zupełnie od czapy, ale znaczenie tego słowa jest tak oczywiste że trudno mi było sobie coś wyobrazić.
Jest różnica w znaczeniu słów "tolerować" a "akceptować" 😀
Odnośnie wpadek językoych, ostatnio moja znajoma coś opowiadała i jej się wymsknęło: "no i będziemy sobie tam siedzieć, pić piwko i egzekutować". Pomyślałam, hmm no przejęzyczyła się, ale mamy chillout już nie będę jej dokuczać. Chyba podobnie pomyślała reszta osób. I następnego dnia to samo: "Oni tam siedzą jak gdyby nigdy nic i egzekutują" Ja na to wielkie oczy i pytam: "chyba masz na myśli 'egzystują', co to w ogóle za słowo wymyśliłaś?" A potem to już głupawka 😉
Kajpo no i dlatego piszę, że głupotę zrobiłam 😡 Bo myliłam te dwa słowa, zawsze wydawało mi się, że tolerancja=akceptacja.
nika77 Bo uważam, że bardziej pomocny jest post halo, niż mój z konkretnymi pomysłami (dlatego też wcześniej ich nie podawałam). Bo to nie chodzi o to co zrobisz, tylko o większą pewność siebie i odwagę w poszukiwaniu innych rozwiązań.

Jak z końmi! 😀

Nie ogarniam wstawiania zdjęć wyników matur na fb...  😵 Gdyby się jeszcze było czym chwalić ale wszędzie po 30parę % i jeeeeee, zdałam, taka jestem zdolna...  😵
nika77 Bo uważam, że bardziej pomocny jest post halo, niż mój z konkretnymi pomysłami (dlatego też wcześniej ich nie podawałam). Bo to nie chodzi o to co zrobisz, tylko o większą pewność siebie i odwagę w poszukiwaniu innych rozwiązań.

Jak z końmi! 😀



owszem, jeśli masz czas na refleksję, a nie dzieje się tu i teraz. Jeśli coś dzieję się notorycznie, to wiadomo, że analizuję i  szukam metody, a na gorąco..cóż czasem idzie się na skróty i choćby nie wiem,  jak się żałowało, to się idzie, bo masz ułamek sekundy na decyzję jedną, piątą, dziesiątą i nie działa...
Pierwszy raz mam dwulatka, pierwszy raz po zabiegu, pierwszy raz strzela pawiana na kiblu, serio nie mam czasu na psychoanalizę i rozkminianie, dlatego takie rozmowy są(mogły by być) pomocne- wymiana doświadczeń, a na psychoanalizy udaję się do specjalisty.
Fajnie, że halo ma taką wiedzę , ale sposób podania, owszem nakłania do refleksji, ale nadal nie pokazuje jak wyjść z pata w kiblu. Terapia trwa latami, a kupa...sorry raczej nawet przy zatwardzeniu- krótko...

Nie ogarniam wstawiania zdjęć wyników matur na fb...  😵 Gdyby się jeszcze było czym chwalić ale wszędzie po 30parę % i jeeeeee, zdałam, taka jestem zdolna...  😵

Bo dla niektórych to wyczyn  😁
http://www.polskatimes.pl/artykul/3515791,holandia-klub-pedofilow-idzie-do-europejskiego-trybunalu-praw-czlowieka-domaga-sie-legalizacji,id,t.html?cookie=1

Czytam to i same przekleństwa mi się na usta cisną.

"Stowarzyszenie MARTIJN wydawało kwartalnik "OK" (akronim od holenderskich słów "starszy" i "dziecko"😉. Można było w nim znaleźć m. in. listy od czytelników, w których opisywali oni swoje kontakty seksualne z dziećmi; zdjęcia nagich i półnagich dzieci; artykuły w których redakcja doradzała, jak nawiązać kontakt z dzieckiem (oficjalnie zalecali, by podejmować takie działania za zgodą małoletniego i jego rodziców...). Głosili także, że kontakty seksualne dorosłych z dziećmi "dają przyjemność obu stronom", nie szkodzą małoletnim, i powinny być zaakceptowane przez społeczeństwo."

Nosz k**wa mać, na jakim ja świecie żyję?!
CzarownicaSa nawet nie wiem, jak to skomentować... Nóż się w kieszeni otwiera po prostu.
Ale to nie jest żadna nowość w pewnym sensie... https://en.wikipedia.org/wiki/Paedophile_Information_Exchange

Ba, było gorzej:
In March 2014, evidence emerged that PIE had received grants totalling £70,000 from the Home Office, after a whistleblower told police he witnessed a successful three-year grant renewal application for £35,000 in 1980, implying that a similar grant had been made in 1977.
Becia przetłumaczysz? :kwiatek:
Czarownica, całość (w dużym skrócie oczywiście) czy tylko ten wstawiony przeze mnie cytat? 🙂
Calosc w skrocie i cytat poprosze :kwiatek: moj angielski nie jest jeszcze tak dobry 😡
W dużym skrócie, była to pedofilska grupa aktywistyczna, działająca w UK przede wszystkim w latach 70tych (dokładnie 1974-1984), która to działała przez tych 10 lat zupełnie otwarcie i bez żadnych konsekwencji - otrzymując możliwość występowania w stacjach telewizyjnych, pisano o nich w gazetach, itd. Chcieli, aby w ogóle znieść minimalny wiek do uprawiania seksu (co tym samym sprawiłoby, że uprawianie seksu z dziećmi byłoby legalne), albo go znacznie zmniejszyć, ale przede wszystkim chodziło im o jedno - o normalizację pedofilii.

Jedną z ich taktyk było podczepianie się pod grupy walczące o prawa dla homoseksualistów - którzy oczywiście byli równie obrzydzeni i przerażeni co inni ludzie, no ale niestety przyniosło to dużą szkodę - na wiele lat - gejom (może stąd to durne przeświadczenie widoczne nawet tutaj na forum, że gej to pedofil 🤔wirek🙂. Robili to po to, aby spróbować po cichu przepchać swoją dewiację pod przykrywką wyzwolenia seksualnego.

Regularnie wydawali również specjalny magazyn, (m.in. artykuły pisane przez psychologów mówiące o tym, że pedofilia jest normalna i nieszkodliwa). W rzeczywistości również - jako zorganizowana grupa - zajmowali się wzajemnym przekazywaniem informacji o i umożliwianiem seksu z dziećmi...
Dołączenie do grupy było bardzo łatwe, mógł to zrobić praktycznie każdy i rząd nic z tym nie robił. Na formularzu przyjmowania pytano o preferowany wiek dzieci.

Poważne działania - i wreszcie kompletne rozwiązanie grupy - poczęto dopiero kiedy zaczęło wychodzić na światło dzienne, że członkami byli bardzo poważni, wpływowi ludzie, a presja od reszty społeczeństwa aby coś z tym zrobić, zaczęła naprawdę rosnąć.


Co do cytatu:
W marcu 2014 pojawiły się dowody, że PIE (czyli ta grupa) otrzymał dopłaty od rządu w sumie 70.000 funtów of Home Office (jedna z najważniejszych części rządu Wielkiej Brytanii) po tym kiedy informator wyjawił policji, że był świadkiem pomyślnego przedłużenia 3-letniej odnowy dotacji na 35.000 funtów w 1980, sugerując że podobna dotacja została im udzielona w 1977.


Jeśli kogoś ciekawi, to jeszcze tutaj: http://www.bbc.co.uk/news/magazine-26352378
Nie potrafię nawet tego skomentować.
Pedofilia nieszkodliwa dla kogo jest? Ostatnio czekając na szefową w jej gabinecie zgarnęłam jej z biurka Newsweeka i czytałam artykuł aporpos wypuszczania na wolność pedofili. Serio opis jak noworodkowi pod dorosłym chłopem łamały sie kości był tak brutalny i obrzydliwy, że nie dokonczyłam lektury. Nawet mnie - antydzieciowej osobie flaki na coś takiego się przewracają.
To jest po prostu chore. Takich ludzi powinno się zwyczajnie zamykać. Eliminować ze społeczeństwa i pozbawiać wszelkich praw, bo dla mnie takie coś nie zasługuje na miano "człowieka". Nawet zwierzęta się tak nie zachowują.
Pedofili powinno się eliminować ostatecznie, zabijać. Wszyscy lekarze są zgodni, że to zaburzenie nieuleczalne. 
Kiedyś jakiś materiał w tv o tym miał w tle bardzo rozpikselizowane sekundowe wstawki chyba z porno pedofilskiego-pomijam pomysł realizatorów milczeniem-te cienie zrobiły na mnie takie wrażenie , lata minęły, dalej pamiętam jak dziś.
BASZNIA, to jest koszmar, twórcy powinni się puknąć w głowę, bo takie rzeczy w normalnym człowieku zostają, nie pozwalają spać, coś nie do opowiedzenia. W sumie to nie wiem jak radzą sobie policjanci, prokuratorzy, sędziowie. Nie wiem i nie chcę wiedzieć. 
BASZNIA, to jest koszmar, twórcy powinni się puknąć w głowę, bo takie rzeczy w normalnym człowieku zostają, nie pozwalają spać, coś nie do opowiedzenia. W sumie to nie wiem jak radzą sobie policjanci, prokuratorzy, sędziowie. Nie wiem i nie chcę wiedzieć. 


Radzą sobie albo sobie nie radzą.
Mam przyjaciółkę pracującą w ZK, na początku strasznie przeżywała, teraz, jak sama twierdzi, niewiele jest w stanie ją ruszyć. Łącznie z wyznaniami pedofilii.
Do wypalenia zawodowego jeszcze jej daleko, ale zobojętniała na wiele rzeczy. Przyjmuje do wiadomości i pracuje dalej.
To chyba jak z lekarzami. Zawsze mnie zastanawiało, jak onkolodzy dają radę. To chyba jednak trzeba trochę zobojętnieć, żeby nie zwariować.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się