Forum towarzyskie »

"Nie ogarniam jak..."

kolebka, ja rozumiem. Dlatego też afery za tą cenę nie robiłam, chociaż mogłabym. Ale zakupy w tym sklepie to męczarnia. Może dlatego ludzie wolą od razu zapytać, zanim się kompletnie pogubią?
Strzyga zapraszam do Krk, u mnie na jeździectwie wszystko ma ceny i opisy  😁 i fajne promocje mam!
kolebka, tylko 600 km 😀
Wichurkowa, to Wy znowu jesteście razem? z tym gościem, o którym pisałaś w wątku sercowym? czy to nowy nabytek? 🙂
kenna, nie bardzo wiedziałam jakiego słowa użyć. Szacunek? Liczenie się z? Nie, 100% jest nieosiągalne ani nawet pożądane. Ale, jak z koniem - w każdej chwili i w każdym wieku można zorientować się kto "rządzi" kim. jedne matki zawiadują dziećmi, inne - są zawiadywane przez dzieci. Te zawiadujące dziećmi to najczęściej te, które mają sporo... szacunku do samej siebie. Z czego płynie szacunek do dziecka.

A! Jestem na końskim forum, zapomniałam!  🙇
Gdybym napisała: nie jesteś dla niego przewodnikiem stada, ustalcie hierarchię - byłoby si?
Centrum handlowe, część że schodami i windami. Każde piętro oznaczone wielka, wyraźną cyfra i strzałkami z napisem, w która stronę winda, w która schody i gdzie parking(wszystkie wyjścia w promieniu 4m2, windę od parkingu raczej łatwo odróżnić). Na schodach na każdym polpietrze również wielkie cyfry określające, że piętro 3 jest po lewej a piętro 2 poniżej(bo kto wie, może piętro 2 jest na górze? Albo dwa piętra niżej? Może się teleportowalo?). Winda wręcz drze się na cały głos otwierając drzwi "PIETRO NUMER 3!!!!!!!!"
I nie ma dnia, żeby mnie ktoś nie zapytał, wychodząc z tej wrzeszczacej windy i stojąc przed wielką cyfra "przepraszam, czy to piętro X?" 😀
Nie ogarniam 😁

No i nie ogarniam jak można iść do wielkiego, oszklonego wyjścia tuż przy samej ścianie i być wielce zdziwionym m, że jak się wparowalo z impetem w szybę to ta pękła 😀
Nie ogarniam jak można się zeszmacić alkoholem do tego stopnia, żeby kupić grillowaną kiełbasę za 400 zł. I współczuję delikwentowi jutrzejszego poranka i spojrzenia na stan konta  😁
smarcik, ahahahahahaha oj wierz mi ze można sie mocno zeszmacić alkoholem.
Np. siadając na rozpalona do czerwoności kozę.
Ja nigdy nie ogarniałam pijanego do nieprzytomności towarzystwa.
Np. siadając na rozpalona do czerwoności kozę.


dobra wiem co jeszcze nazywamy koza bo mam jedna w domu, ale mozg podsunal mi wizualizacje pierwszej mysli  😁
drabcio, haha, wracam do wątku od grania w Wiedźmina 3, a tam Geralt się na mnie gapi  😜

Strzyga, pewnie była w CCC? Zauważyłam, że tam ogólnie jest taki burdel, bez względu na markę  😀
busch, nie, sa sklepy lasockiego, ktore kiedyś sie quazi nazywały.
drabcio, ależ brudne myśli 😀
BASZNIA No bez jaj. Wolno być konsekwentnym rodzicem, wolno starannie wyznaczać granice, wolno tłumaczyć dlaczego jest tak, a nie inaczej i wolno użyć naszej siły, (która dla dwulatka nie musi być zbyt wielka) by przytrzymać dwulatkowi rękę i powtórzyć, że mama prosiła by nie ruszać penisa, bo to i tamto, a jak skończy sikać założyć mu gacie.

No bez jaj, co Ty dwulatka nie miałaś? Cały czas go trzymac za rece? I no i co z tym uniemozliwieniem rozebrania, zwiazać?

Dobra, wiem, ze temat przegapiłam, zajeta bylam caly weekend 🙂. Nie chce tworzyc offa, wznawiac tematu itp.
Ja tylko kompletnie nie rozumiem, ze ktos moze nie pojmowac-akurat sie zlozylo, ze mamy jedynakow, ale to moze przypadek- ze dzieci sa rozne...Sama mam dwoje i wiem, ze powiedziec Julii-nie ruszaj, nie wiem, strupka-rozwiazuje sprawe. U Marty rozwiazałaby sprawe dopiero spiaczka farmakologiczna.
Tego nie ogarniam.

A, i jeszcze nie ogarniam " jak przecudownie ze geje/lesbijki moga brac sluby w stanach" vs zdania, że pytanie pary hetero kiedy slub jest totralnym buractwem, a w ogole slub to tylko papierek i do niczego nie potrzebny, i zasadniczo w ogole passe.
BASZNIA, ale czego nie ogarniasz 😉? Pytanie o ślub zawsze jest buractwem - niezależnie, czy pytasz pary homo- czy heteroseksualne.
Ja się kujki co drugi dzień pytam kiedy ślub będzie hehe 😂 Jestem chyba burakiem 😀iabeł:
[quote author=Atea link=topic=95120.msg2383431#msg2383431 date=1435356662]
BASZNIA No bez jaj. Wolno być konsekwentnym rodzicem, wolno starannie wyznaczać granice, wolno tłumaczyć dlaczego jest tak, a nie inaczej i wolno użyć naszej siły, (która dla dwulatka nie musi być zbyt wielka) by przytrzymać dwulatkowi rękę i powtórzyć, że mama prosiła by nie ruszać penisa, bo to i tamto, a jak skończy sikać założyć mu gacie.

No bez jaj, co Ty dwulatka nie miałaś? Cały czas go trzymac za rece? I no i co z tym uniemozliwieniem rozebrania, zwiazać?

Dobra, wiem, ze temat przegapiłam, zajeta bylam caly weekend 🙂. Nie chce tworzyc offa, wznawiac tematu itp.
Ja tylko kompletnie nie rozumiem, ze ktos moze nie pojmowac-akurat sie zlozylo, ze mamy jedynakow, ale to moze przypadek- ze dzieci sa rozne...Sama mam dwoje i wiem, ze powiedziec Julii-nie ruszaj, nie wiem, strupka-rozwiazuje sprawe. U Marty rozwiazałaby sprawe dopiero spiaczka farmakologiczna.
Tego nie ogarniam.

A, i jeszcze nie ogarniam " jak przecudownie ze geje/lesbijki moga brac sluby w stanach" vs zdania, że pytanie pary hetero kiedy slub jest totralnym buractwem, a w ogole slub to tylko papierek i do niczego nie potrzebny, i zasadniczo w ogole passe.

[/quote]
Basznia :kwiatek: dzięki, już zaczęłam szukać rodziny adopcyjnej, bo jestem grubo zaburzona, Hallo mi tu z koleżankami już psychoanalizę walnęła i laurkę wystawiła, katuję dzieciątko, nie szanuję siebie i nikogo w koło od dziecka zaczynając, a kończąc na jego babci.
Co do pytań o ślub, równie dużym buractwem - brakiem taktu i wyczucia- jest pytanie o ciążę. U ciągu 2 dni zostałam o to zapytana przez 3 osoby i nie, nie, nie hurtem pytały, czy już, czemu nie i kiedy, to oczywiście w pakiecie !
Nie ogarniam. Nie ma dobrej odpowiedzi.
Co do decathlon, to ile razy jestem w tym KRK na Zakopiance, to jedynym posprzątanym miejscem jest jeździecki, tyle że tam na ogół pustki na półkach, w reszcie jest totalny burdel, brak cen, a pracownika znaleźć to trzeba mieć szczęście 🙂 ale wiem też, że układanie tego jest syzyfową pracą. Ceny na metkach natomiast mogły by być w ogóle, a już jakby były aktualne, byłoby super.

Averis, no tak to trochę czuję,  że ślub homo jest wspaniały, a hetero to jakiś zabobon ;-).  Ale może nie mam racji :-).
Nie ogarniam... Czemu pytanie o ślub jest buractwem? 😲
Bischa , bo to jest intymna sprawa danej pary. Tak jak planowanie dzieci.
nika77 bo dział jeździecki jest mój  😁  teraz mamy pustki tylko na kaskach (siła wyższa = centrala), także zapraszam  :kwiatek:
Averis, bardziej mi chodziło o sytuację, że para mówi, że ślub już jest zapalanowany, suknia jest kupowana i inne takie sprawy i ktoś o termin pyta, to też może być zaliczone jako buractwo? Bo sama nie lubię pytań, które non stop zadaje mi moja babacia, lat 96 o wesele, bo chce jeszcze na nim zatańczyć (jasne, ledwo chodząc po endoprotezie) i że prawnuki jej się marzą. A ja nawet obecnie faceta nie mam 🤣
nika77 bo dział jeździecki jest mój  😁  teraz mamy pustki tylko na kaskach (siła wyższa = centrala), także zapraszam  :kwiatek:

:kwiatek: i tak pewnie nie będzie tego co bym chciała, takie mam szczęście... ale serio, jedyne miejsce, gdzie jeśli nie ma pustej półki, to rzeczy leżą na swoim miejscu 🙂 🙂
ooo tak! pytania o zaręczyny/ślub - tragedia. nie wiem ile razy usłyszałam w ciągu ostatniego roku ,,kiedy ślub?", ,,kiedy wy?", ,,wy będziecie następni?" - czasami wpuszczam jednym, wypuszczam drugim uchem. Czasami też mam mord w oczach co ucina dyskusję. Co to kogo obchodzi? :/
Pamiętacie ten dowcip "kiedy ty?". Podobno na faktach 😉
nika77, zupełnie mnie nie zrozumiałaś, zupełnie.
Tak jak jest, to mam ochotę zapytać tylko: "Ty się żalisz, czy chwalisz?"
Też zgadzam się z Basznią. Sama twierdziłam, że niektóre dzieci powinny być na pilota, z jednym jedynym przyciskiem: play- stop.
Że cześć moich kłopotów wynikała z moich... przeświadczeń, pojęłam dopiero po latach. Ty mogłabyś już teraz. Czysty zysk. Ale z przeświadczeniami tak już jest, że nie zauważamy, że je mamy.
Wlazłam na stronę dressage24 a tam info że 'Najlepsi dzis w Poczerninie dostali w worku z krową ( zdjecie obok ) - płynny nawóz i sikawkę do węża ogrodowego '. Nie, nie ogarniam  😵
nika77, zupełnie mnie nie zrozumiałaś, zupełnie.
Tak jak jest, to mam ochotę zapytać tylko: "Ty się żalisz, czy chwalisz?"
Też zgadzam się z Basznią. Sama twierdziłam, że niektóre dzieci powinny być na pilota, z jednym jedynym przyciskiem: play- stop.
Że cześć moich kłopotów wynikała z moich... przeświadczeń, pojęłam dopiero po latach. Ty mogłabyś już teraz. Czysty zysk. Ale z przeświadczeniami tak już jest, że nie zauważamy, że je mamy.

Nie pytaj, raczej nie podyskutujemy, zabijasz mnie argumentami.
I myślę, że jestem dość świadoma, ale i tak pokonują mnie różne doświadczenia z niespełna dwulatkiem, ale nie jestem aż tak doskonała jak Ty, popełniam błędy i potrafię się przyznać, jak i zapytać co robić, a w zamian otrzymuję epitety z których nie zbuduję metody na rozwiązanie problemu.
Tyle. Faktycznie nie ma co się ani żalić, ani chwalić, bo można się dowiedzieć, że jest się debilem nieszanującym siebie samego. Konstruktywne to nie jest.
Wlazłam na stronę dressage24 a tam info że 'Najlepsi dzis w Poczerninie dostali w worku z krową ( zdjecie obok ) - płynny nawóz i sikawkę do węża ogrodowego '. Nie, nie ogarniam  😵

Bardzo, bardzo nie fair wobec dzieciaków 🙁
podobno w przydziale na organizację mieli 145 tys zł...
nie ogarniam jak można w ogóle takie coś zorganizować, wstyd
nika77, może przeczytaj sobie kilka razy krytycznie co sama napisałaś? Że twój tekst roi się od samokrytyki (zupełnie bez sensu). Sama to sobie wymyślasz. Ja o tym. Że nie doceniasz siebie, dokładnie takiej jaką jesteś.
Ty nie doceniasz - dlaczego ma dziecko? Skoro sama wysnułaś sobie, że jesteś debilem, że otrzymujesz epitety - dlaczego twój syn nie ma podzielać mniemania własnej matki?
To bardzo ważna sprawa. Naprawdę. Po prostu oddaj sobie sprawiedliwość, zacznij myśleć o sobie dobrze, zamiast wysłuchiwać krytycznych głosów twojej głowie, poczuj się kompetentna. Bo jako matka jesteś JEDYNĄ naprawdę kompetentną osobą. Doceń siebie i traktuj siebie dobrze - a zobaczysz jak się zmieni potomek.
No co zrobić? Tak jest: gdy czujemy się bezradni, dzieci czują naszą bezradność. I nawet, bywa, ją pogłębiają. Zupełnie jak z końmi.
Tak jest: gdy czujemy się bezradni, dzieci czują naszą bezradność. I nawet, bywa, ją pogłębiają.


W sumie to ja też właśnie to miałam na myśli.

BASZNIA No dobra, dzieci są różne, wiem. Widzę, doświadczam, możesz nie wierzyć, ale mam już z dziećmi różnej maści trochę doświadczenia. Z resztą jestem pewna, że conajmniej raz pisałam na tym forum o tym, że możemy się wyginać w wychowaniu na wszelkie strony, a i tak dzieci już jakieś SĄ.

Bardzo bym chciała nie być mamą jedynaka! Na razie nie mogę  😉 Tylko co z tych różnic w dzieciach wychodzi? Że jedno trzeba pacnąć w rękę, a drugie niekoniecznie? Czy ja gdzieś napisałam, że to jest łatwe, albo że wystarczy jedno, proste rozwiązanie? Bo nie wiem właściwie co mi zarzucasz?

nika77 Ja próbowałam pomóc. Nigdzie Cię nie wysyłałam, ani nie obrażałam. A że podawanie jako rozwiązanie na problem bicia dzieci mnie złości... no złości, od zawsze. Dotknęła mnie Twoja bezradność, dlatego napisałam. Rozumiem, że chciałaś wypowiedzi typu "Ok, super robisz, kontynnuj"?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się