mils, ależ on jest ogromny!
A mój koń, po prawie roku izolatki, dziś dołączył do stada. Poszło nieźle, ale i tak siedzę jak na szpilkach, czy się nic nie wydarzy. Ścięgno pięknie się zrosło, ale wiecie, jak to jest - lęk pozostaje. Dodatkowo, przez ten rok zmienił się skłąd grupy, ze starego stada są dwa konie, a cztery "nowe".
Łoś wyraźnie zdziwiony, przylepił się do płotu i do klaczy, obok której chodził (też rekonwalescentki) i nie chciał pójść, młode wałachy go zaczepiały, trochę był zagubiony. Bałam się, ze obecny szef stada go będzie tępił, tymczasem panowie pokochali się od pierwszego wejrzenia i z miejsca zaczęli iskać.
Trzymajcie kciuki, aby się staruszek poukładał i chodził długo i szczęśliwie 😉

