No ja właśnie byłam w trakcie gotowania wody na herbatę jak mi prąd zabrało. Dobrze ze zwierzaki nakarmione, ja nakarmiona i drewno przyniesione bo nie wyobrażam sobie łażenia z nim w tych ciemnościach. Pi*ga złem nabrało dla mnie nowego znaczenia... 🙄
Dziś jest gorzej niż wczoraj. Teraz firanki tańczą sobie w najlepsze, odskakują od okna !! jak mąż nie trzyma drzwi balkonowych, po nogach czuję jak wieje, a muszę umyć koniecznie głowę. Fajniusio:/
Myślałam, że mnie zwieje jak wracałam do domu, a chodniki śliskie masakrycznie. Teraz martwię się o męża wraca samochodem (napęd na tył) do domu a u nas na ulicy lodowisko. Nie wiem jak ja jutro do stajni pojadę 🙄
sznurka- no co Ty- u mnie co chwilę prąd wyłączają, światło miga jak żarówki na choince i żadnym sprzętom ( w tym kuchence indukcyjnej nic się nie dzieje).Jakaś tam antyprzepięciowa instalacja, czy coś... Ale ciasteczka piekłam i się piekarnik rozprogramował i nie wiedziałam jak go wzruszyć do działania.
To co się dzieje za moim oknem to jakaś totalna masakra! Śnieżyca taka, że świata nie widać, o wietrze nie wspomnę. Jeśli tak będzie przez całą noc, nie ma szans, żebym wyjechała z Jarosławia i dotarła na rozmowę kwalifikacyjną... 😵
U nas w miarę znośnie, trochę mnie pozwiewało, moja mama przjeździła pół dnia na letnich oponach (na szczęście jest cała i zdrowa), konie też okej. Tylko psy mi przewraca ten Ksawery i huczy strasznie.
Myślałam, że trochę się uspokoiło, bo w naszym sklepowym blaszaku w sumie tylko po świetlikach było widać, że wieje a ludzi dużo na zakupach było. Ale nieeeee... Dalej wichurzy na całego. Ale u nas spokój pod względem śniegu i deszczu. Tylko wieje i straszy i świszczy.
To chyba inny wrocław bo u mnie nie da się wyjść z bramy i barykaduje okna bo je wiatr wypycha 😉 chwilami jest cisza a potem jak gwiznie... Ale bez sniegowo przynajmniej 🙂
U nas masakra była wczoraj w nocy- mąż do 4 rano siedział na poddaszu i pilnował dachu, bo okna jeszcze nie wstawione i zasłony wywiewalo. Za to dziś wiało, ale i słońce było, a teraz cisza, czyli wieje jakoś po ludzku, śniegu brak...
Warszawka sparaliżowana, mimo zapowiedzeń znów była OGROMNA niespodzianka. 6 cm śniegu u mnie, wszędzie na drogach szklanka, a moja mama z powodów technicznych na letnich oponach 😀 Do domciu wracałam przez 5 godzin - o 14 wyszłam ze szkoły, o 19 dobrnęłam do domu.
Gaj 😀 ! Po 20 wyjeżdżałam autobusem na rynek, oprócz tego ,że zimno to niespecjalnie jakoś wiało. Wracałam po 22,co prawda samochode,ale też nie było rewelacji. W porównaniu do tego co było w nocy to spokój :P Tylko, że zimno ... A tu u mnie to cisza teraz
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 06 grudnia 2013 22:40
Znowu zaczyna mocniej wiać. Pogoda pokrzyżowała mi plany na weekend 👿
Dojechalam do domu po 20.00 - po 4 godzinach korków i wleczenia się 20-30 km jeden za drugim! I tak miałam szczęście, bo o mało co to bym nadal tkwiła jeszcze w samochodzie. Przez Tiry, które nie mogą pokonać podjazdów na Mazowszu! Ale szczęscie mnie nie opuściło i jakoś przejechałam obok zablokowanych przez zalodzenie TIRów. Lód na drogach poza miastami i zero ośnieżania.
Lepiej jest teraz w samej Warszawie. Miasto już przejezdne... Wieje nadal mocno lodowatymi porywami.
Całą noc huczało, nawet mocniej niż wczoraj, do tego śnieżyca..Ciekawe jak sie mają nasze taśmy na padokach? Podobno ma sie uspokoić popołudniu. Zobaczymy...
To widocznie już zeszło na południe, u nas noc raczej spokojna. Nawet nie było specjalnie słychać, żeby wiało. Jedynie śniegu dosypało, ale też w granicach normy. Uff.