Forum towarzyskie »

Wszystko o wspinaniu: skałki, taternictwo, sprzęt, topo, ludzie, kursy etc.

Podejrzewam, że żeby wkręcić śrubę lodową i tam się wpiąć, to może nie być takie hop siup 😉

amnestia, w Pirenejach to ja i w 4-5 chodziłam, choć starałam się wówczas zostawać w dolinach. Ale teraz trochę spokorniałam, raz, że te szlaki raczej stromymi zboczami prowadzą, a dwa, że chodząc samemu, nikt by nawet nie wiedział, co się ze mną stało. I to jakoś mnie tak trochę sprowadza na ziemię...
amnestria-przykra prawda jest, że niestety nie :P jestem na wecie, nauki w 3 i trochę. W marcu pojechałam na cały weekend na jurę i skończyło się to rzezią niewiniątek na kolosach :? .

btw kronika topru podaje, że znaleziono niedawno przysypane ciało młodego chołpaka, wędrował sam, prawdopodobnie spadł z Giewontu
a koleś od udaru to mój kolega 😉 był w innej ekipie, ale z jednego pokoju z Murka
i wcale nie miał udaru tylko... kamień w nerce 🙁 z pośredniej zszedł sam do schroniska (w sensie o własnych siłach), wymiotując co krok i majacząc.


Lotnaa, Nooo! A jeszcze jak śruba jest troszkę zniszczona/stara to jest jazda 😁 Zwłaszcza, że żeby śruba weszła w lód to musisz ją mega mocno wcisnąć i dopiero potem łatwo się już wkręca. Nie mówiąc o tym, że śrubki potrafi z lodu wywalić, jak zmieni się struktura lodu od np. nasłonecznienia 😀
ja troche nie rozumiem tego podzialu, ze na wedke to dla mieczakow, a prowadzenie to juz cos 🙂 Jak dla mnie takiej ogromnej roznicy nie ma, poza tym ze sie trzeba na moment zatrzymac i zalozyc expresa. Co o tym myslicie? 🙂


A jakiej trudności drogi robisz?  😉 Bo na takich niezbyt trudnych to faktycznie może mieć mniejsze znaczenie. Ale różnica jest duża, przede wszystkim w działaniu psychiki. Druga sprawa jest taka czy chodziłaś po drogach nieobitych? Nie wiem, może tylko ja tak mam, ale zdecydowanie łatwiej jest mi po prostu iść do góry ze świadomością, że jestem bezpieczna, niż stawać co chwilę i rozkminiać, gdzie by tu założyć punkt oraz czy ten punkt jest tak dobry, że nie spadniemy razem z nim  😉 (Choć przyznam, że drogi nieobite to mój ulubiony rodzaj ale tylko o bardzo niskim stopniu trudności, bo na wiszenie w przewieszeniu/gołej ścianie i bawienie się z kośćmi/heksami po prostu nie mam umiejętności).
Dokładnie! Zresztą nie tylko ma to znaczenie dla psychiki. Będąc na trudnej drodze (mam na myśli trudnej dla danej osoby, dla mnie niektóre łatwe też są trudne 😉 ) szybko traci się siły, a musząc założyć ekspres i wpinkę zawsze nieco dłużej wisi się na jednej ręce. Nie mówiąc już o tym, że im większa skala trudności drogi, w tym dziwniejszych miejscach są te wpinki.
Sama nie chodziłam jeszcze po nieobitych drogach, i przyznam, że za słabym wspinaczem  jeszcze na to jestem - przede wszystkim nie potrafiłabym określić, czy założony przeze mnie punkt utrzyma ewentualny lot czy nie...
Ja sie jeszcze z dolna asekuracja nie wspinalam, choc instruktor pytal czy chce. Wolalam najpierw troche powchodzic na wedke by nabrac pewnosci. Teraz sie juz pewnie zdecyduje (o ile nie bede mocno zmeczona akurat). Nadal mam wrazenie ze moge sie odwrocic do gory nogami i wypasc z uprzezy 😀
Wczoraj na sekcje przyszedl nowy chlopak. Mialam nadzieje, ze w koncu bedzie ktos na podobnym poziomie, co ja... a sie okazalo, ze owszem - techniki nie zna, ale za to jest silny i wchodzil do gory niewiele wolniej niz znacznie bardziej zaawansowana czesc grupy... A ja po rzezi niewiniatek na jodze na poczatku nie mialam sil nawet do polowy wejsc... potem sie rozkrecilam i pare razy weszlam. Ale slabo ogolnie... No i znow calutkie rece w bablach i odciskach!
magda, więc powinnaś poćwiczyć loty, żeby się z nimi oswoić. Wiadomo, że nie jest to fajne, ale warto zadbać o to, żeby się nie bać. Ja podczas mojego pierwszego wspinania z liną specjalnie się puszczałam, żeby poczuć, jak się leci, i że lina mnie trzyma. Chociaż teraz, kiedy czuję że odpadnę, to zazwyczaj biorę blok.

A co do skóry, odciski rozumiem, ale żeby aż bąble?  🤔 Mnie też się zdarza skałowstręt, ale bąbli chyba nigdy nie miałam.

Swoją drogą, przypomniała mi się śmieszna sytuacja. Ja zawsze bardzo wstydziłam się swoich dłoni - lata pracy z końmi odcisnęły na nich swoje piętno. Ile kremu bym w nie nie wtarła, zawsze będą nieco szorstkie i raczej mało kobiece. A kiedy poznałam mojego chłopaka, on je od razu przyuważył i krzyknął:
-wow! ale Ty masz fajne dłonie!
Ja na to:
- yyyyy?  😡
A on:
- no do wspinania!

Cóż, każdy kij ma dwa końce 🤣

Ja mam niestety delikatną skórę, więc na koniach miałam obtarcia od wodzy (tylko miękkie parciane były ok dla mnie, rękawiczek nie znosiłam!). Bąble mam, jeden z płynem  🤔 Zaklejałam plastrami co się dało teraz, ale poprzesuwały mi się nieco plastry i kicha z tego wyszła... Mam nadzieję, że kiedyś dożyję czasu, że po 2h na ściance nie będę mieć obtarć!
Loty... przed dolną asekuracją na 100% będę mieć takie zadanie z tego co wiem.
mi nie chodzi o poziom faktycznej trudnosci, ale podejscie ludzi 🙂 Idziesz na wedke? "łee, cienias" 🙂 I to nie na jakichs 7c w plusie jak to sie smiejemy, tylko 5-6 w Sokolalch np. i jak dla mnie takiej ogromnej roznicy na drogach tego typu i poziomu nie ma. Ale mnie tam juz nic chyba nie zdziwi - niejedna skromna osoba wali drogi ze oczy wychodza, a "instruktorzy alpinizmu" przechwalajacy sie jacy to nie sa zajebisci ledwo moga przejsc wcale nie bardzo trudny okap. Dlatego nie lubie wszelkiego rodzaju nacechowywania "wejdziesz tak to jestes x czy y" 🙂

Co do mnie to ja szef nie jestem, nie robie nic extremalnego. 6b to bylo najwiecej, ale ja glownie ze wzgledu na wysokosc nie bede nigdy hojraczyc 😀 I tak samo jak Lotnaa jestem poczatkujaca i nie ufalabym sobie na nieobitych drogach - zreszta stanu tez bym nie zalozyla 😀
nerechta jakiej skali używasz? Ja jestem skalowym tępakiem i zawsze łapię się za głowę jak ktoś tu na forum użyje jakiejś dziwnej skali bo nie umiem przeliczać  😡
wiesz co rzuce okiem na topo bo patrze na skale to Kurtyki sie w Pl uzywa a ja napisalam Brytyjska a 6b = 6.2+ to nie sadze hahaha.. 6.1 bodajze ale zaraz lookne.
TRADowe wspinanie to w ogóle jest moc, ja pewnie nigdy się nie odważę. Albo... no nie wiem kiedy 😀 Ja przy głupiej lotnej mam czasem zagwozdkę czy założone przeloty wytrzymają, czy kości dobrze osadzone... A co dopiero na ścianie 😜


nerechta, kozaki znajdą się wszędzie - mówię o takich, co więcej mówią niż robią. A potem się okazuje, tak jak Ty mówisz, że ten co siedzi cicho łoi najtrudniejsze drogi. 😉


Zapisałam się na kurs wspinaczki skałkowej! 🏇 Dopiero na lipiec, ale wcześniej nie dostałabym urlopu 🏇
A dziś na noc w Tatry, dawno mnie tam nie było 🤣
dzisiaj pokazywali Tatry w DDTVN, ale piekna pogoda byla! W tym roku Tatry sa na liscie "must go" 😀
Tez mnie na maxa stresowalo pierwsze w zyciu wejscie po nieobitej drodze - co prawda bylam asekurowana z gory, ale cykora mialam na maxa wlasnie ze wzgledu na kosci... brrr 😀 wole sobie spokojnie po nie za dlugich i obitych scianach lazic 😀
Piękna pogoda i zdradliwa przy okazji 😉 3 tygodnie temu było tak samo cudnie i zjarało mnie tak... że chciałam umrzeć 😁
Plus nabawiłam się 2-dniowej ślepoty śnieżnej. Nic fajnego.


Ner, szaaacun! :kwiatek: Swoją drogą kocham friendy, w przeciwieństwie do kostek - tylko czemu to żelastwo jest takie drogie 🤔wirek:
nooo to prawda.. w ogole sprzet wspinaczkowy tani nie jest.. zeby sobie zlozyc w miare sensowny zestaw trzeba kupe kasy wydac.

Co do slonca to wiem cos o tym, okulary przeciwsloneczne to podstawa! i filtr 50 🙂

a szacun za co! Dziewczyno, ja tam po gaciach .... Sama_Wiesz_Co  🤣 nie wytrzymalam napiecia, polowe drogi zrobilam 😀

Kurde, trzeba sie kiedys umowic na jakies wspinanko, co?? 🙂
Aaa, dokładnie! Ja dziś spędziłam kilka godzin na słońcu, i pomimo filtru 50, czoło trochę przypiekłam.

Cudów dziś nie zdziałałam 🤔 Szło mi się mega wolno, mimo rakiet zapadałam się niemal po kolana, po czym po 3h wędrówki pod górę stchórzyłam przed lawinami  😡 Ale co pobyłam sam na sam z górami, to moje 🙂

Wiosna - wydanie Wysokie Taury




pierwsze zdjęcie genialne, jak z pocztówki  😜
Lotnaa, coś fantastycznego! Ech, czas chyba ruszać w wyższe górki niż nasze Taterki 🙂



Laski, a ja powiem Wam, że nie wiem czy znów nie miałam tripa życia hehe 😁
W sobotę na lekko, bez szaleństw, machnęłam sobie ze znajomymi Ślązakami Kozi Wierch.
Na niedzielę przypadła główna akcja górska, czyli D5SP i grań Gładka Przełęcz przez Liptowski Kostur po Szpiglasową Przełęcz i do 5teczki.

Łącznie (od schroniska do schroniska) trasa zajęła nam lekko powyżej 9h. Początek mega lajtowy, tyle co wdrapać się na Gładki Wierch i potem idzie się jak po Beskidzie. Im dalej, tym weselej. Zwiększa się ekspozycja, zwęża grań i robi się stromiej. Myśmy darli bez raków, bo za dużo głazów wystawało i nam żal było sprzętu, ale nie ukrywam, że w tych eksponowanych miejscach momentami się ciepło robiło 😀

Bez liny nie da rady. Jest takie jedno miejsce, gdzieś w 1/3 trasy, gdzie jest trudno. My zrobiliśmy to na żywca, nie wiązaliśmy się na lotną, ale kto bardziej strachliwy lepiej żeby się przyasekurował. Potem jest dość duża, może 25-30 m ściana, z której nie bardzo jest jak zejść, więc myśmy zjechali na linach. Da się pewnie ją obejść, ale to mega nisko trzeba by schodzić. Później jeszcze już blisko samego Szpiglasa, są dwa wspiny, jedna droga na oko IV, druga II. Też można je obejść, ale u nas leżał niefajny płat śniegu i baliśmy się, że zjedziemy razem z nim, więc uznaliśmy że jednak bezpieczniej będzie się wspiąć. Przy moim mikro doświadczeniu to było coś 😀 zwłaszcza, że za plecami maksymalna lufa i szybka droga na Słowację.

Powinnam mieć fajne zdjęcia, przynajmniej te ze wspinu to się pochwalę 😉

Polecam wszystkim, bo to fajna wycieczka, ambitna, poza szlakiem, więc nikogo się nie spotyka. No i zwyczajnie jest ciekawa 🙂


Trzy foty wygrzebane z telefonu:

jeszcze lajtowy początek:


jedna z fajniejszych ścian do pokonania (ludzik w czerwonym to mój kolega, wzrost koło 190cm 😉) :


i całość widziana z 5teczki
amnestria, zacnie  😍 Super sprawa taka grań, zazdroszczę.

A ja patrzę na górki i z radością obserwuję, jak z południowych stoków znika śnieg 🙂 Może da się niedługo pochodzić nieco szybciej, niż podczas brodzenia po kolana w białym puchu 🙂
Zdarłam ręce do krwi dziś 🙁 mam dość 🙁 i nie trawię bulderu bo nie jestem w stanie na nim nic zrobić 🙁
Dziękuję,
Dobranoc.
oj tam oj tam, nie poddawaj sie 🙂 Trzeba wzmocnic rece, reszta to rownowaga. Bedzie dobrze 🙂
Teraz to mnie przerwa czeka, kostka skręcona (przy wychodzeniu z bulderu wczoraj źle stanęłam). Lipa. Pewnie znów niemal od początku będę zaczynać, a reszta grupy będzie jeszcze bardziej zaawansowana ode mnie.
magda "nie płacz", walcz! ciężkie warunki kształtują twarde charaktery 😉 będzie good :kwiatek:



A ja podrzucam parę fotek z grani Tatr Wysokich

Akcja górska - czas start/ Gładka Przełęcz


Różnie z tą szerokością i ekspozycją bywało 😉


Jakiś tam widoczek


Omawiamy strategię zejścia, kumpel tłumaczy jak się asekurować


I sru do dołu:


Nagroda:
magda, powiem Ci, że zupełnie Cię nie rozumiem. Przecież każda taka aktywność, czy to bieganie, rower, chodzenie po górach czy wspinanie, powinna być 'fun'. W moim mniemaniu frajda jest chyba założeniem podstawowym. A w Twoim wypadku mam wrażenie, że frajdy nie ma ani trochę. Wciąż się porównujesz z innymi uczestnikami kursu, uważasz, że nic Ci nie wychodzi (w co wątpię), bolą Cię palce i poscierana skóra. Czy pamiętasz jeszcze, dlaczego chciałaś się wspinać? Przecież nie każdy z nas może być Adamem Ondrą! Jeśli nie wychodzą Ci trudniejsze drogi czy boulder'y, zostań na łatwiejszych. Rób sobie trawersy. Ciesz się ruchem, sekwencjami, a kiedy skóra daje o sobie poważnie znać, to nie przesadzaj. Z mojej perspektywy to zupełnie bez sensu, żeby hobby było źródłem poważnych stresów!

amnestia, fajnie! 🙂 Ale powiedz proszę laikowi, który wspina się tylko na obitych drogach  😡 - jak sobie zjeżdżacie po tej linie, jak ona jest na górze zabezpieczona? Tzn jak zjechała ostatnia osoba? Musieliście poświęcić jakiś szpej?
Lotnaa, jakbym miała robić prostsze rzeczy to bym nie robiła nic, bo naprawdę najprostsze dostawałam jakie tylko istnieją. Ręce mi się ścierają do krwi po 15 minutach, a oklejam jak się da. Miło? Nie. Ale chcę! to przeczekać i chodzę, jak widać się nie poddaję. Nie poddałam się też szukając 2 miesiące butów i potem ponad miesiąc sekcji (bo jeśli chodzi o pytanie znajomych kto się wybierze na ściankę to się poddałam, bo nawet jeśli ktoś się umówi to albo zapomina albo odwołuje dzień przed). Także daruj sobie dobijanie mnie, bo naprawdę myślę że większość osób by się po takim czasie poddała. Mam fun jak uda mi się gdzieś wejść, ale jak dostaję zadanie i nawet 1/100 nie jestem w stanie wykonać to nie, nie mam funu. Może wina instruktora że nie dał mi łatwiejszych zadań, może moja że nie walczyłam jak powinnam. Ale z rozwalonymi plecami to raczej wypada uważać, by sobie ich mocniej nie uszkodzić. Nie widziałaś też mojego banana na twarzy dzień po ściance. A że ostatnio mam kontuzje, które mnie psychicznie dobijają to cóż. Nie każdy lubi nie móc się ruszać, tylko leżeć lub siedzieć z odpowiednim podparciem pleców.
magda obawiam się, że Lotnaa ma rację. Nikt w tym wątku nie jest asem wspinaczki, ale wszystkie negatywne posty są Twoje. Troszkę więcej optymizmu bo naprawdę to wygląda tak, jakbyś szukała sobie problemów na siłę  :kwiatek:
Tiaa...  🙄
Poruszałam się na ściance dziś - fajne zmęczenie mnie ogarnia 🙂 w środę sekcja  😅


Sorry że nie rzygam tęczą  🙄
O rany, nie traktuj tego jako jakiegoś przytyku, naprawdę nie masz powodu by się obrażać. Jak pisała Lotnaa - hobby ma nas uszczęśliwiać, a nie być powodem do zmartwień, bo buty, bo sekcja, bo uraz, bo palce, bo coś tam. Szkoda życia na takie zamartwianie się.
Magdullah, przywoluje Cie do porzadku!!! Co to ma byc! 👿  😁
Mi sie tez wydaje ze za bardzo sie porownujesz z innymi, a trzeba raczej mierzyc sily na zamiary i robic swoje powolutku, dla radosci, a nie zeby sie denerwowac i dolowac 🙂 Czy joga Cie niczego nie nauczyla?? hahah - no dobra przesadzilam 😀
Lotnaa, generalnie to żeśmy zostawili jedną taśmę na szczycie. Złożyliśmy się po 5 zł i odkupiliśmy kumplowi. Był fajny głaz, wokół którego zrobiliśmy bardzo proste stanowisko. Troszkę mieliśmy za krótką tę taśmę i była zbyt opięta jak na mój gust, ale nie bardzo były pomysły, jak to zrobić, żeby właśnie nie "marnować" szpeju.

magda 🤬 babo, a weźże nie szukaj wymówek 😉
Wiem co to znaczy, być non stop kontuzjowanym - sama jestem niepełnosprawna. I wiem, jak badzo jest to dobijające. Wszyscy progresują, a Ciebie ogranicza ciało. Ale to trzeba zęby zagryźć i jeśli Ci zależy to walczyć dalej i tyle 😉



A ja się chwalę, ale już za tydzień, jeśli będzie warun - atak na Cubrynę 😍 😍
Tak się cieszę, że poznałam taki ambitny team. Rozważałam Rysy albo Niżne Rysy na początku, ale to żadne wyzwanie. Ale Cubryna... 😍
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się