tulipan, żadne tam miesiąc stania w boksie i leczenia, bo koń jeszcze straci końskość. Trzeba było od razu puścić na padok (koniecznie duży), obolały i kulejący koń na pewno byłby szczęśliwy.
Musiała się nauczyć padokowania na nowo. Teraz nie chce wracać.
Ehhh... Nie chce wracać. I kto tu uczłowiecza? 😎 Skoro nie chce wracać, to może czuje się niekomfortowo w stajni lub Twoim towarzystwie? Moje konie nie mają oporów przed wszystkim, co im zafunduję, idziemy na padok - ok, idziemy z padoku - ok, pracujemy pod siodłem - ok.
martynka.n, bardzo mi przykro, że mimo swoich górnolotnych deklaracji, że da się objawić złoty środek, nie zdecydowałaś się nim tu na forum podzielić. Uznaję zatem, że się nie da 🙁 To, co jest optymalnym rozwiązaniem dla Twoich dwóch koni, nie jest zarazem idealnym i najlepszym rozwiązaniem dla każdego innego konia.
Dla mnie każdy koń powinien być padokowany, jeść o stałych godzinach i mieć kolegów (chyba, że ogier, ale wtedy może mieć bezpieczny oddzielny padok, taki, żeby widzieć KOLEGÓW).
Kontuzjowany, który ma zalecenia od weta na ruch tylko kontrolowany, również?
"Koledzy" - końscy dla konia znajomi - INNE KONIE. To żartobliwe określenie. No tu już uczłowieczasz na maksa. Koledzy, kumple, psiapsiułki - owszem, ale to są tylko zwierzęta. W ich końskiej naturze nie leży zawiązywanie przyjaźni na całe życie i popijanie bruderszafta. Chciałabym w tym móc dojrzeć drugie dno, ale nawet konie pozornie bardzo zżyte, mieszkające latami obok siebie boks w boks, chodzące razem na padok jeśli z jakichś przyczyn mają być rozdzielone, to po tygodniu o kolegach już nie pamiętają.
Nie cieszę się, że twierdzisz, że koń bez padokowania może być szczęśliwy. To wbrew jego końskiej naturze.
Najbardziej wbrew końskiej naturze jest pakowanie się zwierzęciu na grzbiet. Konie nie są do tego nijak zaprojektowane, niestety. Skoro koń bez padokowania nie może być szczęśliwy, to może koń na którym się wozi jakieś ludzkie dupsko też nie może? W końcu traci swoją końskość, zostaje ujarzmiony i poddany woli jeźdźca. Co najmniej godzina niewolnictwa, a nie końskości, dziennie. I to takiego totalnego niewolnictwa, bo biedny koniś nie może nawet zdecydować, w którą stronę skręcić, albo jak szybko się poruszać. Gdzie tu szczęście? 😕 Nie mówiąc już o tym, że większość koni wozi nieudolnych jeźdźców, którzy mają nędzne pojęcie o prawidłowej pracy z koniem, skali treningowej i nawet, jeśli się bardzo starają, to gwałcą konia swoim zerowym czuciem.
I tego jakoś nikt paluszkiem nie wytyka, tylko padoki są takie ważne.
Ten kretyński wątek nie jest o uczłowieczeniu koni, po co go ciągnąć 🤔 Lepiej go zamknąć, bo niedługo powstanie wątek o ukoniowaceniu się ludzi. Autorka wątku pewno by tego chciała. 😂 O padokowaniu koni jest w innym wątku i sporów już wiele tam było 🙇
[quote author=horse_art link=topic=91296.msg1752145#msg1752145 date=1366230543] absolutnie nei dam się przekonać, że nawet to minimum (rózne dla różnych koni), regularne, bezpieczne (np. mały bezpieczny padok gdzie się nie da biegać, tona ochraniaczy) może zdrowemu koniowi zaszkodzić... choć ma jak porozciągać mięśnie w tym czasie... [/quote] Ale ja akurat nie chce nikogo przekonywać, że ruch zaszkodzi. Wręcz przeciwnie! Tylko uważam, że jest wiele innych, czasem tragiczniejszych w skutkach działań właścicieli / opiekunów koni, o których się tyle nie mówi, a konie też cierpią.
Koń może zrobić sobie krzywde wszędzie (jeden z moich koni zrobił sobie kuku w boksie, drugi za to - w karuzeli).
Ale rozumiem w pewnym stopniu właścicieli koni z górnej półki, bo NIEWŁAŚCIWIE PRZYGOTOWANY padok i NIEDOSTOSOWANY DO CHARAKTERU I POTRZEB DANEGO KONIA jednak jest miejscem kontuzjogennym. Konie Sportowe przez duże S to maszyny do pracy, od których zależy zarabianie pieniędzy. Miłośnicy koni muszą się z tym pogodzić. Uważam, że koniom sportowym należy się i padok i wyjazd w teren. Ale niestety, w naszych stajniach z jednej strony brak właściwego przygotowania terenu dla koni, jak i mentalność nie pozwala na zmianę myślenia.
Nie wiem, jak jest na zachodzie, jakie życie mają konie Whitakera czy Grunsven...
ja się ukoniowacam, jak mnie kiedyś koń kopnął to mu oddałam! Tylko nie wychodzi mi jeszcze kładzenie uszu na szyje. Jakieś wskazówki?
Ehhh... Nie chce wracać. I kto tu uczłowiecza? 😎 Skoro nie chce wracać, to może czuje się niekomfortowo w stajni lub Twoim towarzystwie? Moje konie nie mają oporów przed wszystkim, co im zafunduję, idziemy na padok - ok, idziemy z padoku - ok, pracujemy pod siodłem - ok.
No tu już uczłowieczasz na maksa. Koledzy, kumple, psiapsiułki - owszem, ale to są tylko zwierzęta. W ich końskiej naturze nie leży zawiązywanie przyjaźni na całe życie i popijanie bruderszafta. Chciałabym w tym móc dojrzeć drugie dno, ale nawet konie pozornie bardzo zżyte, mieszkające latami obok siebie boks w boks, chodzące razem na padok jeśli z jakichś przyczyn mają być rozdzielone, to po tygodniu o kolegach już nie pamiętają.
Sorry, quantanamera, ale czy Ty tak na serio? No nie wierzę.. Mój koń nie chce wracać, bo czuje się niekomfortowo w stajni lub w moim towarzystwie? Koledzy, kumple, przyjaciółki? A Ty nie widzisz, że to żart? No rany boskie! Koń jest zwierzęciem społecznym, tak jak człowiek. Paranoja z wami. No po prostu paranoja. Serio, naturalsi są walnięci, ale już wiem, co mają na myśli mówiąc, że klasycy są walnięci. Popadacie ze skrajności w skrajność, usprawiedliwiacie własne nieprawidłowe traktowanie swoich podopiecznych jakimiś chorymi argumentami. Wentylowane, jasne boksy, solarium, kremowanie tyłka i nawet najlepsze siano w tym boskie nie zastąpi Twojemu (!) koniowi swobodnego ruchu i towarzystwa innego konia. Taka światła jesteś, a tu taki paszkwil. Poprzewracało się wam w głowach od tego "sportu" Skoro dla Ciebie Twoje konie to "tylko zwierzęta" to daj im zwierzęce (chociaż trochę) życie, a nie szafuj tutaj argumentami o jasnych boksach i klimatyzacji.. Skoro masz szczęście trzymania koni w takiej superstajni, tym bardziej daj im trochę swobody, bo tam na pewno są bezpieczne, dobrze ogrodzone padoki.
I do reszty: Skoro stać was na konie, dziesięć tysięcy czapraków z eskadrona i tysiąc owijek, skoro wasze konie kosztują pierdyliardy złotych, euro czy dolców, to stać was chyba na leczenie w nawet najlepszych klinikach i na każdego weterynarza? Możecie w takim razie w spokoju leczyć te "kontuzje padokowe" których tak się boicie? A może się mylę? Jak konie się wam zestarzeją, to rozumiem, że nie zapewnicie im emerytury na padokach tylko zjecie? Bo konik już "sportu" nie chodzi, to trzeba się go pozbyć? Co z was za ludzie, pytam?
martynka.n, nie mam ani jednego czapraka eskadrona 😂 😂 😂
I nie zamierzam zjeść mojego konia, jego mięsko już raczej smaczne nie jest 😜
edit: martynka.n musisz zrozumieć, że świata nie zbawisz. Tak jak różni są ludzie, tak różne sa konie. ludzie to też zwierzeta stadne, społeczne, ale jest wiele jednostek, które w "stadzie" źle się czują, nie chcą przebywać z innymi ludźmi, wolą samotność. Sa aspołeczne. Zwierzęta też takie być mogą i to wcale nie musi wynikać z ludzkich działań. Konie są różne. Nie wiem, iloma końmi w życiu się zajmowałaś, z iloma miałaś do czynienia, ale z biegiem czasu to zrozumiesz.
I musisz zrozumieć, że dla ludzi, którzy mają konie za 120000zł i które wygrywają duże zawody z dużymi pieniędzmi, stają się później bazą rozpłodową - cenniejsze jest brak kontuzji, niż niby-szczęście, którego de facto nikt nie udowodnił.
Tak jak pisałam - przykładów można mnożyć, ale sam mój koń woli być w boksie, niż na padoku / pastwisku, a im mniejszy padok, tym lepiej. pytałam Cię, skąd to się może brać, ale niestety odpowiedzi brak. I owszem, jak się go wypuści to się bardzo cieszy - bo zaraz się tarza i to mu daje największą radość, ale za chwile się nudzi i chce wracać do domu (działo się tak nawet gdy stał w małej stajni, wszystkie konie wychodziły razem, od wychodził na osobny padok sąsiadujący i wolał być po 2h w boksie).
Najbardziej wbrew końskiej naturze jest pakowanie się zwierzęciu na grzbiet. Konie nie są do tego nijak zaprojektowane, niestety. Skoro koń bez padokowania nie może być szczęśliwy, to może koń na którym się wozi jakieś ludzkie dupsko też nie może? W końcu traci swoją końskość, zostaje ujarzmiony i poddany woli jeźdźca. Co najmniej godzina niewolnictwa, a nie końskości, dziennie. I to takiego totalnego niewolnictwa, bo biedny koniś nie może nawet zdecydować, w którą stronę skręcić, albo jak szybko się poruszać. Gdzie tu szczęście? 😕 Nie mówiąc już o tym, że większość koni wozi nieudolnych jeźdźców, którzy mają nędzne pojęcie o prawidłowej pracy z koniem, skali treningowej i nawet, jeśli się bardzo starają, to gwałcą konia swoim zerowym czuciem.
I tego jakoś nikt paluszkiem nie wytyka, tylko padoki są takie ważne.
Zgadzam się z tym całkowicie, mimo że szkoda mi koni wielu koni sportowych i pseudosportowych, które nie wychodzą, a mogłyby. Wyjątki i uzasadnione przypadki są oczywiste. Ale mimo tego o wiele większa krzywda to nie stanie w boksie, a noszenie na plecach bezmyślnego worka kartofli. 😉
martynka.n Kto to "reszta"? Do jakiej "reszty"? Wypraszam sobie. Ja też nigdy żadnego czapraka eskadrona ani owijek pod kolor nie miałam bo nie lubię.
Róbcie co chcecie, to wasze konie, jeździjcie "sport", karuzelujcie, wstawiajcie konie na solarium, zmieniajcie derki, kupujcie tysiąc czapraków, sto kamizelek, milion kurteczek i owijek kolorowych. Dla mnie ważne jest to, że moje konie mają się dobrze i są zadowolone
Plan dnia moich koni w sezonie pastwiskowym: między 5:30 a 6:30 ściągniecie z pastwisk na śniadanie, 6:20 - pastwiska, 16😲0 - 19😲0 treningi, 19:20 - wybieg, między 21😲0 a 22😲0 kolacja. W upalne dni treningi przesuwam na wieczór, wówczas kolację dostają nawet po 23... Nie karmię o stałych porach bo to wymysł czysto stadninowy. Nie daję obiadu, bo nie mam potrzeby futrować koni treściwymi paszami bezcelowo (nie sportowe, ot czasem jakieś zawody za stodołą, ale rzadko). Zimą wybiegi od 6😲0/7😲0 do 19😲0/20😲0 bez względu na pogodę (w razie draki - derkuję). Konie na pastwiskach (czy zimowych wybiegach) czasami łażą, czasami fruwają. Z uwagi na zdecydowany nadmiar energii nie potrzebuję zamykać ich w boksach, aby tę energię kumulować...
Ale ja nie przygotowuję moich koni do zawodów. Ewentualna kontuzja nie wykluczy nas ze sportu i nie pozbawi mnie i luzaka pracy. A to jest istotny fragment sportu - koń kontuzjowany = koszty i brak zarobku... a jeźdźcy/trenerzy z czegoś żyć muszą... Poza tym nie mam na patwiskach wielkiego stada, a 3 konie... Dlatego uważam, że nie ma złotego środka dla wszystkich koni. I chociaż rzeczywiscie dla samych zwierzaków bardziej komfortowy byłby wychów pastwiskowy w stadzie (najlepiej bez siodłania, pracy itp 😉 ) - to nie każdy sie do tego nadaje i nie każdy może...
Koń jest zwierzęciem społecznym (...)
taa, a co powiesz na przykład: ogier xx - w "stadzie" wałachów potwornie agresywny (w dodatku wielki i silny)... przy każdej próbie lała się krew i to porządnie... Wypuszczony na "wybieg z widokiem na inne konie" galopował wzdłuż ogrodzenia (w dodatku ciągami) dokładnie tyle, ile był na wybiegu. Spalał się, chudł, tracił siły. Zabrany do przydomowej (pustej wówczas) stajni, chowany sam - przytył, uspokoił się i nawet między końmi na zawodach nie "świrował" (pomimo, że kryjący). Czy byłby szczęśliwy w stadzie? (puszczony luzem atakował nawet klacze) Może - o ile by całego stada nie wybił... 🤣
Na marginesie - znam konie WKKW 3* chodzące codziennie na wybiegi i pastwiska - czyli można, pod warunkim że konie się do tego nadają...
Ps. Co prawda nie mam czapraczków i owijek pod kolor (jestem leniem - wolę ochraniacze) to nadal nie widzę w tym nic złego.
Edit. martynka.n piszesz, ze dużo pracujesz A teraz wyobraź sobie sytuację, w której z dnia na dzień zostajesz bez pracy (vide kontuzja konia) i nie masz możliwości pracować przez następne 6 - 12 miesięcy. Co więcej właśnie kończyłaś ogromny (i dochodowy) projekt, praca nad nim zajęła Ci 5 lat, a tu coś się stało i odrobienie "strat" zajmie Ci kolejne 3 lata (po tej kilkunasto miesiecznej przerwie)... Stać Cię na to? Bo ani sportowców, ani właścicieli koni sportowych - raczej nie specjalnie.
Nie rozumiem tego i nie znajduje dla was żadnego usprawiedliwienia. Poza kontuzjami padokowymi (de facto to często pierdoły) może wam się przytrafić jeszcze kolka bądź skręt jelit i to w waszym klimatyzowanym, jasnym, przestronnym boksie. Mogą się wam przydarzyć choroby, na które nie macie wpływu, które nie wiążą się z padokowaniem. Kontuzje zdarzają się także na treningach, na karuzeli i w stajni. Nie jesteście w stanie temu zapobiec, tak jak nie jesteście w stanie zapobiec wypadkowi na drodze (często).
Jest milion sposobów, żeby zminimalizować ryzyko padokowych kontuzji, to między innymi:
- dzielenie stad na damskie i męskie - bezpieczne ogrodzenie - zróżnicowane podłoże - codzienne wypuszczanie- konie wbrew pozorom szybko się przyzwyczajają i nawet podkute spokojnie mogą wychodzić cały rok (nie mówimy tutaj o koniach kontuzjowanych). Moje chodzą latem, chodzą zimą, łażą po grudzie, łażą po błocie i co ? I nic. Są przyzwyczajone więc uważają, jak jest ślisko nie biegają, ale tylko dlatego, że są przyzwyczajone i nie wali im na czerepik jak tylko zobaczą kawałek wolnej przestrzeni. - są konie bardzo dominujące i te można rozdzielić (sama mam takie oszołomy) i chodzą tylko razem. Przypuszczam, że w każdym pensjonacie za miliard PLN miesięcznie ( a w takich przecież stoicie) spokojnie można się z kimś dogadać i dobrać odpowiedniego charakterem towarzysza. - można koniom zapewnić siano zimą, jesienią, wtedy konie zajmują się jedzeniem, a nie bieganiem - no wreszcie można im zapewnić dozór (a to też pewnie w waszych stajniach jest) i co jakiś czas patrzeć co się dzieje, czy wszystko ok itd.
Gaga - napisałam wcześniej, że ogiery powinny mieć osobne, bezpieczne wybiegi, pozwalające na obserwację innych koni.
Nadal nie zdefiniowaliśmy pojęcia "sportowca" i "konia sportowego" Od jakiej klasy, konkurencji zaczyna się sport, a gdzie to jeszcze rekreacja?
Znam konie skaczące CC1 i padokowane normalnie. Znam konie chodzące C w ujeżdżeniu i padkowane normalnie.
A wasze konie co chodzą, jeśli mogę spytać?
martynka.n Kto to "reszta"? Do jakiej "reszty"? Wypraszam sobie. Ja też nigdy żadnego czapraka eskadrona ani owijek pod kolor nie miałam bo nie lubię.
Do reszty" Lifedressażystów", nie do Ciebie.
Edit jeszcze do Gagi:
Napiszę Ci tak:
Stać mnie na tyle, ile mam i jestem w stanie zapewnić swoim koniom opiekę i utrzymanie, nawet wtedy, kiedy zostanę bez pracy (ale raczej nie zostanę). Wydaję z głową, oszczędzam na czarną godzinę. Można rozwalać wszystko na bieżąco, można też trochę skromniej, ale ze spokojną głową.
martynka.n, ja już nie mam do Ciebie siły. Podałam definicję sportowca, nie czytasz uważnie.
Jak widać w tym wątku, nie zawsze "sportowość" konia wpływa na to, czy jest on padokowany, czy nie. Nie wiem po co narażać konia na kontuzję wiedząc o tym, że padok dla niego = kontuzja. To nie są tylko pieniądze właściciela, ale i komfort zycia konia. A Ty jako miłośniczka koni nie widzisz nic złego w narażaniu zdrowia i zycia konia.
🤔
Na moje pytanie nadal nie odpowiedziałaś. Prawdopodobnie dlatego, że sie nie znasz. Znamy takie osobowości forumowe, ktore maja 20 koni i nie wiadomo co jeszcze, a w realu konia nigdy nie miały.
Nie mogę się denerwować, więc kończę swój udział w tym wątku.
Być może przeoczyłam Twoje pytania. Poczekaj, przeczytam i napiszę.
Na moje pytanie nadal nie odpowiedziałaś. Prawdopodobnie dlatego, że sie nie znasz. Znamy takie osobowości forumowe, ktore maja 20 koni i nie wiadomo co jeszcze, a w realu konia nigdy nie miały.
edit
Nie mogę znaleźć tego pytania, możesz powtórzyć?
No i faktycznie koni w realu nie mam, tak sobie siedzę na forum i popierduję z wami. Jutro może się przeniosę na jakieś forum dla paralotniarzy..
martynka.n, wystarczy cofnąc się do postu, z którego przed chwila cytowałaś. Nie czytasz uważnie. Na odpowiedź już nie czekam. Nie trudź się. pozdrawiam.
spokojnie od dwóch dni czytam ten wątek , pare razy chciałam coś napisac a pozniej rezygnowałam. Ale jednak spokojnie powiem ,że całkowicie w 100% zgadzam sie z martynką. Sportowe czy chabety, kochane , miziane czy traktowane jak maszynki do robienia forsy - konie powinny wychodzic z boksów i nie tylko na treningi. I opolanka pisze to ja włascicielka 6 koni i opiekunka 6 pozostałych i wierz mi widzę konie na oczy- codziennie. Sportowy kon, drogi koń i co z tego? Czy ma inną psychikę , inne potrzeby od tego "tuptusia" albo hodowlanej klaczy? Nie koń to kon. Nie wypuszczanie koni , bo boimy się kontuzji - to są nasze fanaberie i nasza histeria. Kontuzja zdarzyc się moze wszędzie i w czasie padokowania i w czasie treningu i w trakcie zawodów. A ekstra super sportowiec nie ma jednego konia lecz wiecej jak leczy jednego zapewne stac go na terning na drugim. Poza tym te naprawde sportowe konie np Milczerek mają ogromne padoki i pastwiska i są codzien na wybiegach. Czytałam reportaż o tym , widziałam i wiem co piszę. Problem raczej jest koni np na Służewcu, gdzie padoki sa marnie ogrodzone lub wcale i wypuszczenie ilus tam ogrów lub klaczy (na codzin nawet nie znających się , bez ustalonej hiererhii) na pewno skończyłoby się tragicznie. Tam poprostu nie ma wyjscia i być nie moze. Nie pochwalam ale gdybym i ja (z jakis tam wzgledów) musiała miec tam konia to zapewne nie puszczałąbym go na zewnątrz bez opieki.
Faza, a czy ja gdzieś napisałam, że uwazam, że padokowanie koni to zbędny wymysł? Ja po propstu dopuszczam do swojego małego rozumku sytuacje, kiedy padokowanie może przynieść więcej szkody niż pożytku - i to wcale nie dla kieszeni właściciela, ale zdrowia konia.
pytałam Cię, skąd to się może brać, ale niestety odpowiedzi brak. miłego dnia! 🙂
A no stąd Droga Opolanko, że Twój koń nie czuje się na padoku tak bezpiecznie jak w boksie. Czyt: jest nieprzyzwyczajony, nie ma towarzysza, nie ma co jeść i czym się zająć. Pytanko do Ciebie: Czy Twój koń zostaje sam, bez protestu w boksie jak nie ma ani jednego konia w stajni? Nie denerwuje się jak zostaje sam?
spokojnie od dwóch dni czytam ten wątek , pare razy chciałam coś napisac a pozniej rezygnowałam. Ale jednak spokojnie powiem ,że całkowicie w 100% zgadzam sie z martynką. Sportowe czy chabety, kochane , miziane czy traktowane jak maszynki do robienia forsy - konie powinny wychodzic z boksów i nie tylko na treningi. I opolanka pisze to ja włascicielka 6 koni i opiekunka 6 pozostałych i wierz mi widzę konie na oczy- codziennie. Sportowy kon, drogi koń i co z tego? Czy ma inną psychikę , inne potrzeby od tego "tuptusia" albo hodowlanej klaczy? Nie koń to kon. Nie wypuszczanie koni , bo boimy się kontuzji - to są nasze fanaberie i nasza histeria. Kontuzja zdarzyc się moze wszędzie i w czasie padokowania i w czasie treningu i w trakcie zawodów. A ekstra super sportowiec nie ma jednego konia lecz wiecej jak leczy jednego zapewne stac go na terning na drugim. Poza tym te naprawde sportowe konie np Milczerek mają ogromne padoki i pastwiska i są codzien na wybiegach. Czytałam reportaż o tym , widziałam i wiem co piszę. Problem raczej jest koni np na Służewcu, gdzie padoki sa marnie ogrodzone lub wcale i wypuszczenie ilus tam ogrów lub klaczy (na codzin nawet nie znających się , bez ustalonej hiererhii) na pewno skończyłoby się tragicznie. Tam poprostu nie ma wyjscia i być nie moze. Nie pochwalam ale gdybym i ja (z jakis tam wzgledów) musiała miec tam konia to zapewne nie puszczałąbym go na zewnątrz bez opieki.
A no, bo u nas zajebista stajnia to stajnia z solarium, marmurem i karuzelą i dziesięcioma halami i klimatyzowanymi boksami. Nikt nie pomyśli, że fajna stajnia to przede wszystkim fajne, duże pastwiska, wybiegi, bo to konie tam mieszkają i muszą tam żyć. Plus infrastruktura.
Mam! Proszę oto dla was artykulik - był w wątku o padokowaniu koni:
Znam englisz. Radzę sobie. Szkoda, że odsyłasz do artykułów, a sama nie potrafisz poradzić. Skakanie dla skakania.
edit: przeczytałam obydwa artykuły. niczego światłego w nich nie ma, do mojego konia pasują jak pięść do nosa, bo nadal nie odpowiadają na moje pytanie.
Stać mnie na tyle, ile mam i jestem w stanie zapewnić swoim koniom opiekę i utrzymanie, nawet wtedy, kiedy zostanę bez pracy (ale raczej nie zostanę). Wydaję z głową, oszczędzam na czarną godzinę. Można rozwalać wszystko na bieżąco, można też trochę skromniej, ale ze spokojną głową.
Ja Ci nie zagladam do portfela. Temat utraty pracy dotyczył porównanie pomiędzy Twoją pracą, a pracą jeźdźca zawodowego. Skoro stać Cię na utratę pracy na rok, półtorej i utrzymanie w tym czasie kilkunastu koni - to szczerze gratuluję. Wielu jeźdźców na to nie stać.
Piszesz również, że ogier powinien chodzić osobno ale widzieć inne konie. Mój widząc inne - co już opisałam - galopował non stop. Lał się z niego pot ciurkiem... I tak ponad miesiąc codziennie po 6-8 godzin (miałam nadzieję, że się przyzwyczai). Jak długo zatem w takiej sytuacji czekać na uspokojenie konia? Dodam, ze przez ten miesiac schudł tak, ze mozna by było na mnie TOZ nasłać... 😵
Fazo tutaj nikt nie jest przeciwnikiem padokowania, ale są przypadki w których ruch w stadzie jest po prostu niewskazany. W Zagoździe są piękne, pagórkowate pastwiska ze stadem "małych Ekwadorków", ale sam "Pan Ojciec" ze stadem nie chodzi...
Ideał forumowej koniary: Perfekcyna Pani Koni stoi ze swoimi Perfekcyjnymi Koniami w Perfekcjyjnej Stajni i ubiera je wyłącznie w Perfekcyjny Sprzęt i Perfekcyjne Szmaty po to by się Perfekcyjnie Prezentować 😉
Znam englisz. Radzę sobie. Twoich rad nie potrzebuję, bo raczej się nie dogadamy. Pozdrawiam po raz ostatni.
Dałam Ci artykuł, który wygrzebałam. Wyobraź sobie, że specjalnie dla Ciebie przeszukałam wątek o padokowaniu, żeby Ci udowodnić prawdy oczywiste, a Ty mi tu wyjeżdżasz z fochem. Weź przeczytaj, pomyśl, przemyśl i wtedy może coś Ci się w światopoglądzie zmieni. Bo "Lifedressażystom" i tak nie przegadam. Ich konie warte miliony!
Gaga - ale podaj definicję jeźdźca zawodowego. Podałam Ci przykłady koni sportowych (bo C to już chyba "jakiś" sport) które wychodzą na padoki, ja takie znam. Polecam przeczytanie artykułu i Tobie. Widocznie Twój ogier czuł w powietrzu grzejące się klacze. Tego oczywiście nie wyeliminujesz nawet w boksie, ale i na to znalazłby się sposób. Widziałam ogiery puszczane na osobne kwatery, ale tylko w niedalekim sąsiedztwie wałachów (bo stada były dzielone). Klacze były w zasadzie niewyczuwalne i niewidoczne zupełnie, bo były na zupełnie innych pastwiskach. No ale tu już zahaczamy o rozległą infrastrukturę końską, której w milionowych miesięcznie pensjonatach nie ma (bo ludzie mają wyprane mózgi i nie ma popytu, w efekcie podaży, na takie atrakcje dla koni).
Przeczytałam te artykuły, prawdy objawionej w nich nie ma. Dziękuję za Twoje poświęcenie.
Mój biedny koń w stajni z karuzelą, solarium piaskiem kwarcowym na hali, myjką z ciepłą wodą, opieką 24h, 3 posiłkami i pastwiskami będzie musiał się męczyć bez diagnozy do końca swoich dni.
Dodam, że mój ogier jest gejem, woli chłopców, a klacze go "ni grzeją ni ziębią".
Dziwne, że przez 2h klacze go nie ruszają, a po 2h nagle zaczynają.
Mój biedny koń w stajni z karuzelą, solarium piaskiem kwarcowym na hali, myjką z ciepłą wodą, opieką 24h, 3 posiłkami i pastwiskami będzie musiał się męczyć bez diagnozy do końca swoich dni.
Jeździec zawodowy - jeździec którego podstawowym źródłem dochodu jest sport jeździecki. Jeździec zawodowy startuje (bo pod sport jeździecki można by też "podczepić" obsługę stajenną, czy luzaków).
Widocznie Twój ogier czuł w powietrzu grzejące się klacze. Tego oczywiście nie wyeliminujesz nawet w boksie, ale i na to znalazłby się sposób.
Pastwiska klaczy były 2 km dalej, za lasem. W stajni nie było klaczy. Jaki sposób by się na to znalazł - chętnie się dowiem na przyszłość.
No ale tu już zahaczamy o rozległą infrastrukturę końską, której w milionowych miesięcznie pensjonatach nie ma (bo ludzie mają wyprane mózgi(...)).
Byłoby miło, gdybyś chociaż przestała obrażać forumowiczów... i zaczęła edytować posty zgodnei z regulaminem 😵
Zastanawiające też jest to, że wszelkie urazy ścięgien i miedzykostnych zawsze ale to zawsze u naszych wysokosportowych forumowych koni dzieje się na padoku/wybiegu.
Tak przy okazji: link do art. o stajni w Niemczech gdzie nie uznają trybu życia konia boks-jazda-boksa-karuzela-boks i oferują swym naprawdę wysokokosportowym koniom życie konia na pastwiskach i jakoś te konie chodzą klasy powyżej C
Już miałam nic nie pisać,ale chyba odniosę się do wypowiedzi Martynki gdyż po prostu nóż się w kieszeni otwiera. Aktualnie mam klacz gotową do Małej Rundy-nie chodzi na padok i nie będzie póki użytkowana jest w startach-ma 15 lat i każda kontuzja oznaczałaby długą rekonwalescencję,a powrót 15,16 latka po kontuzji to nie to samo co czterolatka. Drugi koń jest na poziomie C i trenowany w kierunku Małej i Dużej Rundy.10 latek z ADHD,nosi go strasznie i na padok również nie będzie chodził bo nie mam ochoty leczyć złamanych kończyn.Chodzi biegać na lonżę. I tak, stać mnie na weterynarza,ALE chyba w tej swojej wściekłej pisaninie (żal do zawodników,jakiś kompleks-nie wiem co tobą kieruje) nie bierzesz pod uwagę że jeśli ma się wybór płacić 3449595 zł na weta a płacić na starty,pasze,suplementy to wybór jest oczywisty jeśli płaceniu za weta można zapobiec.Pomijając kwestię że są kontuzje po których koń nie wraca szybko do zdrowia,jeśli w ogóle. Wyobraź sobie posiadanie konia z którym wiążesz nadzieje,albo startujesz w zawodach (jak np. p.Milczarek) i ten koń ci się kontuzjuje na padoku (a łatwo mogłaś zminimalizować ryzyko puszczając go na lonżę,a nie samopas) i jest to twój JEDYNY koń na duże zawody (chodzi mi tu o Ekwadora) i co wtedy? Wycofujesz się ze startu w no nie wiem, teraz zbliżają się finały PŚ- i rozumiem że w twoim podejściu to byłabyś MEGA HAPPY bo koń był na padoku! Ah! Co z tego że PŚ przeszedł koło nosa,jak był na padoku... I nie rozumiem twoich upartych nawiązań do sprzętu eskadrona-jak ktoś lubi,to niech ma: mnie tylko rażą dupoklepki których jedynym celem życiowym jest kupno owego sprzętu,ale co to za różnica czy ktoś się wystroi na trening czy nie? Boli Cię jak patrzysz na ładnie ubranego jeźdźca i konia? Bo mnie nie. EDIT : No i jeszcze zapomniałaś że wiele tych jeźdźców trenuje te konie pod kątem późniejszej sprzedaży,to ich źródło utrzymania-zrobić,sprzedać.I podjęłabyś ryzyko puszczenia na padok pieniążków,ryzykując że te potencjalne pieniążki (kaska na żarcie i utrzymanie domu przykładowo) się rozkraczą i nie zarobisz,tym samym nie będziesz mogła się utrzymać?
Jeździec zawodowy - jeździec którego podstawowym źródłem dochodu jest sport jeździecki. Jeździec zawodowy startuje (bo pod sport jeździecki można by też "podczepić" obsługę stajenną, czy luzaków).
Byłoby miło, gdybyś chociaż przestała obrażać forumowiczów... i zaczęła edytować posty zgodnei z regulaminem 😵 [/quote]
Aha i rozumiem, że revoltowi "Lifedressażyści" są zawodowymi jeźdźcami? WOW! Nie obrażam forumowiczów, tylko nie lubię ludzi, którzy nie chcą dać koniom końskiego życia, a to, ze się to pokrywa ze światopoglądem niektórych (większości) revoltowiczów to już nie moja w tym wina.
martynka.n, chwalę oczywiście 🙂 Widzę, że nie można liczyć na radę od Ciebie. Szkoda.
A gdzież to w opolskiem jest taka wypasiona stajnia?
I nie rozumiem twoich upartych nawiązań do sprzętu eskadrona-jak ktoś lubi,to niech ma: mnie tylko rażą dupoklepki których jedynym celem życiowym jest kupno owego sprzętu,ale co to za różnica czy ktoś się wystroi na trening czy nie? Boli Cię jak patrzysz na ładnie ubranego jeźdźca i konia? Bo mnie nie.
Boli mnie Twoja ignorancja dla potrzeb Twoich koni. To mnie boli. Boli mnie, że cieszysz się ze szmat, wielce startów i siedzisz z czystym sumieniem tu, na forum z wiedzą, że te Twoje konie kiszą w boksach. A słońce wyszło, trawka się zieleni. Pewnie wolałyby powietrzyć się na dworze z towarzyszem. To mnie boli. Twoje samozadowolenie i Twoje jakże krystaliczne sumienie, że Twoim koniom "nie dzieje się krzywda na padoku". To straszne. No ale świata nie zmienię.
A na moje pytanie dotyczące galopujacego po pastwisku na widok wałachów ogiera odpowiesz? Napisałaś, że mój problem dałby się rozwiązać - napiszesz jak?