safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 17 kwietnia 2013 13:40
Napisałam co uznaję za męczenie- stanie, brak wychodzenia na padok ( z durnego powodu), wychodzenie tylko do pracy i znowu stanie.
Konia nie mam, ale mam psa traumatyka, którego nie mogę puścić ze wszystkimi psami, a jedynie takimi, które toleruje, bo inaczej by się zatrzęsła ze strachu. I dużo pracy mnie kosztowało przekonanie jej, że wyjście na dwór to nie jest nic złego, a york od koleżanki jej nie zamorduje. Tak samo jak potrzebowała czasu na zrozumienie, że jedzenie ma w misce i nikt jej go nie zabierze, nie odgoni jej itp. Widzę jak zachowuje się w domu w dni kiedy nie miałam czasu iść z nią na działkę, żeby mogła pobiegać- roznosi ją i ganiamy się po mieszkaniu. Wyszedł 🚫, ale może z niektórymi końmi jest podobnie? Nie są przyzwyczajone, nie znają, nie wiedzą co niby mają robić skoro większość życia stoją na 15m2
To oczywiście tylko moja opinia i nie odnosi się do każdego konia z osobna, bo właściciele na pewno doskonale znają swoich podopiecznych i ich potrzeby :kwiatek:
Opolanka a może takie głupie pytanie ale czy Twój koń umie sikać poza boksem? Może wraca bo musi "do toalety"? Znam konia, który załatwia się tylko i wyłącznie w boksie i na padoku za nic w świecie nie ulży swojemu pęcherzowi.
rosek0, pudło, 4 z tych koni wychodzą z boksu trzy razy dziennie, za czego dwie godziny zajmuje w przypadku moich (trzy z powyższych szkap to moje) sama jazda z obsługą konia przed i po (czyszczenie, siodłanie, gadanie, solarium) 😁 Najbardziej "intensywny" plan dnia ma najmłodszy, poza boksem spędza 8 do 10 godzin dziennie. Ale ciii, wygadam się dopiero po tym, jak martynka zdradzi uniwersalny plan dnia 🙂
Skwarek urodził się i wychował w stadzie i w zasadzie do 5go roku życia zbijał bąki na łąkach. Rekinem na inne konie był od kiedy go znam. Taki mutant i już. Widać natura popełniła błąd. Pozostaje Skwarka zaakceptować, albo uszczęśliwić kolegą na siłę.
Niestety koń nie umie powiedzieć, kiedy jest szczęśliwy. Dla mnie koń zdrowy, zadbany, z bystrym okiem, zainteresowany otoczeniem, towarzyski i łagodny jest szczęśliwy.
A muchy to osobny temat. Karol nawet zapakowany od stóp do głów w derki tak, że nie ma szans nawet nic na nim usiąść, nie zatrzyma się ani na chwilę, jeśli tylko słyszy koło siebie brzęczenie. Może łazić stępem wzdłuż ogrodzeń 3, 4 godziny... Nie ma szans, żeby coś skubnął, choćby był na najpiękniejszej trawie. No pełen relaks i tęcza w tle. Cóż, on akurat dzieciństwo spędził w świecie bez insektów 🤣
rosek0, a w czym jest lepsze stanie w miejscu 4 godziny na padoku od stania w miejscu 4 godziny w boksie, gdzie jest cały czas do dyspozycji siano i woda? Nie wiem, może jak ktoś ma ciemną, wilgotną, zatęchłą i śmierdzącą stajnię to faktycznie warto mieć ciśnienie, żeby koń stał dodatkowe godziny na dworze. U mnie boksy są duże, czyściutkie, z wentylacją lepszą niż u mnie w domu 😉 Nigdy nie jest za gorąco, ani za zimno w stajni. Nigdy nie ma much i komarów. Bardziej szczęśliwy jest Karolek głodny i uciekający kolejną godzinę, czy ten sam koń drzemiący sobie na leżaka w boksie? (a propos drzemania w boksie, to master trollem wygodnictwa jest mój kasztan, on się kładzie z nosem w sianie i wcina na leżąco).
pantofel, a to dobre pytanie 😉 wiesz co akcja jest taka, że on po jeździe zawsze robi kupę i sika. Na dworze nigdy nie widziałam, żeby sikał. Hmmm może w tym rzecz? Może ma traume? hehe
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 17 kwietnia 2013 13:50
Quanta, muszę przyznać, że masz te konie wybitne 🏇
Ot trzeba znaleźć złoty środek, nie traktować wszystkich jednakowo.
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 17 kwietnia 2013 13:56
opolanka , oczywiście ,że nie. Ale jest mnóstwo koni trochę młodszych z szansą na "końskość". No i przynajmniej Twój wychodzi a ja mówię bardziej o tych co nie wychodzą wogóle.
quantamera, jeżeli wychodzi z boksu na 8-10h to super, niemniej jednak w większości przypadków konie wychodzą na trening, karuzelę co zajmuje max 3h a potem 21 h stoją w boksie. I uważam ,że wolałby pojeść sianko nawet w kwaterce 10x10 , poogolądać inne konie, co się dzieje , powygrzewać w słonku (jak jest) niż siedzieć nawet w wielkim boksie (4x4 u mnie w stajni takie są)
Piszesz ,że Skwarek siedział na łąkach ,nawet mając problemy behawiorystyczne, sądzisz ,że kiedy był bardziej szczęśliwszy wtedy czy teraz? Wtedy mając wolność czy teraz będąc uzależnionym od człowieka i sprostowując jego wymaganiomi w zamian za spokój w boksie? I to nie jest atak na Ciebie, tylko przytoczyłaś jego przykład , więc piszę o nim , bez nadinterpretacji :kwiatek:
Poprostu uważam ,że jeżeli koń coś daje nam to powinniśmy mu też coś dać , trochę końskości, wolności. No ale jeżeli po jakimś czasie zabijemy w nim tą potrzebę, to wcale nie oznacza ,że jest szczęśliwy, poprostu zabiliśmy w nim jakąś część jego natury i to nie jest w porządku.
Quanta, muszę przyznać, że masz te konie wybitne 🏇
A zaiste, tylko jeden z moich koni (najmłodszy) jest normalny. Jeśli nie liczyć kompletnego braku instynktu stadnego i fazy na owady, to nie zaobserwowałam żadnych anomalii. 😉
Ot trzeba znaleźć złoty środek, nie traktować wszystkich jednakowo.
Sęk w tym, że złoty środek to właśnie rozwiązanie uśrednione, unikające anomalii i krańcowości. Ot, taka przeciętność albo demokracja 😁 Bladego pojęcia nie mam, jak uśrednić traktowanie konia w rekonwalescencji, który może mieć tylko ruch kontrolowany w ręku i młodzika, któremu nie zaszkodzi siedzenie na dworze pół doby i urządzanie dzida wyścigów. Dlatego wyżej napisałam, że złoty środek w przypadku koni to bzdura. Po niemiecku jest znacznie lepszy związek frazeologiczny - jedem das Seine. Nie da się go do końca dobrze po polsku przetłumaczyć (chyba funkcjonuje każdemu wedle zasług), ale mniej więcej pasuje każdemu wedle potrzeb.
opolanka, no patrz, mój Skwarek też sika tylko w boksie. Na padoku trzyma, choćby bardzo mu się chciało i pół siusiaka wystawiał, to wróci ze skrzyżowanymi nogami i dopiero w boksie siknie. Nawet w transporcie nie leje, chyba, że jedzie 10 godzin i już naprawdę nie dotrzyma. Czy koń trzymający mocz jest szczęśliwy? 😁 Dobra, idę sobie, bo już mi się jakaś głupawka rzuca na mózg.
_Gaga, ok, znowu źle się wyraziłam. Mam z tym ostatnio problemy 😉 Wychodzą, ale najczęściej na małe padoczki i pojedynczo. Nie jest to według mnie zaspokajaniem psychicznych potrzeb konia, który przecież jest zwierzęciem stadnym.
quantamanera , nie odniosłaś ani jednego zdania do mojej wypowiedzi... Ale to w sumie nie temat o padokowaniu. Moje kobyły nie trzymają moczu aż pójdą do boksu, nie robią tego tylko podczas jazd. To jest właśnie uczłowieczenie konia , który niby leje tylko w boksie a do boksu idzie ze skrzyżowanymi nogami 😉
Nie wyobrażam sobie nie padokować mojego konia. Nie dość, że konie zaspakajają nasze ambicje to jeszcze próbujemy ograniczać im to co moim zdaniem jest niezbędne i tłumaczymy sobie, że to nie padokowanie jest dla naszych koni lepsze ?! Bo kontuzyjne , bo się nie ruszą na padoku bo nie lubią innych koni... człowiek wszystko potrafi sobie wytłumaczyć ale tak na prawdę robimy to dla siebie bo nie chcemy płacić za weta, chcemy żeby były naładowane energią, którą na padoku mogą spuścić. Dużo osób tutaj narzeka, że ich konie jak się dorwą do tego padoku to fruwają nie dziwie się , pewnie też bym fruwała .
Ta dyskusja zeszla na nieco dziwny tor. Wiele osob zapomnialo, ze z konmi jest tak, jak z ludzmi - kazdy jest inny. Jakby sie tak przyjrzec facetom - to jeden woli siedziec przed TV caly dzien i wcinac McDonaldsy, drugi umarlby, jakby nie wyszedl z domu chociaz na godzine, inny caly dzien spedza w lazience, ukladajac fryzure i wciskajac sie w rurki, jeszcze inny najlepiej zaszylby sie w lesie pod namiotem, w blocie po kolana i zywilby sie konserwa w puszce. Tak samo jest z konmi - jedne wola siedziec caly dzien na lace, latac w te i we wte razem z innymi konmi, a drugie - wola ciepelko stajni, sianko pod nosem oraz bycie w centrum uwagi. Nie wolno traktowac koni "na jedno kopyto", bo przeciez kazdy ma inne potrzeby, upodobania.
Zamykanie koni w stajni na 23 godziny uwazam jednak za bardzo niesprawiedliwe. Jezeli ktos sie obawia o zdrowie, kontuzje - polecam stajnie z biegalnia - bardzo fajny wynalazek 😉
rosek0, siedzący ile wlezie na łąkach Skwarek wyglądał tak:
- miał mega napięcie mieśniowe, czyli całe ciało twarde jak kamień, bo on nigdy nie luzował, co minutę miał powód do wkręcania się, podniecania innymi końmi, napinania (u niego każde napięcie wiąże się z ustawieniem wysokiej, arabskiej szyi i zrobieniem mostu zwodzonego z pleców). Nawet końscy fizjoterapeuci i masażyści zwracali uwagę, że mimo że to prawie folblut i na początku ogier, to ten koń w każdej chwili wydaje się stać w bramce startowej przed wyścigiem, - jak się nadmiernie zużył na padoku, to wracał do boksu i nie miał siły już na nic. Nie interesowało go jedzenie (w ogóle był kiedyś bardzo mało żarty, owsa nie lubił, musli w 80% nie przechodziło jego selekcji), picie, kładł się plackiem i odsypiał padok, - łatwo wywnioskować z powyższym stan jego skupienia podczas pracy (koń zmęczony, rozkojarzony i głodny). W ogóle sam fakt brania zmęczonego konia do pracy jest wg. mnie nie fair, - w okresach padokowania dla idei (ergo padokowania dla jak największej ilości godzin) koń przeraźliwie chudł. Po sianie na padoku biegał, jeśli już się do niego zabierał, to zaraz go coś od niego odciągało i guzik było z jedzenia. To zresztą jest typ, który powoli mamle paszczą i nie ruszy czegoś, co jest brudne albo zapiaszczone.
Siedzący na dworze pół dnia, po karuzeli, obiedzie i czasie na odpoczynek przytył, jest znacznie bardziej wyluzowany, nabrał apetytu, a do roboty ma aż za dużo energii. Ale to guzik ważne, powinnam dywagować nad jego zagrożoną mniej lub bardziej końskością 🙇
Znam konia, którego właścicielka wypuszcza codziennie w zimie na 8 godzin na padok. Konie nie dostają dodatkowo siana, bo jest ich w stajni dużo i stajenni nie dadzą rady tego wszystkiego ogarnąć, plus konie wychodzą w grupach po kilka (z kolegami, jupii!), więc nawet rzucone dodatkowo siano znika w kwadrans. Koń znajomej do demonów temperamentu nie należy, te bite 8 godzin stoi i się nudzi, ewentualnie marznie. Po powrocie bo boksu wygłodniały i wyziębiony koń rzuca się z dziką furią na żarcie, potrafi za przeproszeniem nawpierniczać się słomy do rozpuku (już dwa razy zaliczył do takim powrocie do boksu kolkę, ale czego się nie robi dla szczęścia). Ja bym ograniczyła padokowanie zimą takiego konia do dwóch godzin, albo rozbiła je dwie, też niezbyt długie, tury. Właścicielka nie daje sobie wybić z głowy trzymania konia na głodniaka dworze ile wlezie, nie straszne jej wrzody, bo przecież koń ma końskość i wielkie szczęście. Szczególnie, jeśli się go z padoku przyprowadza do stajni i od razu siodła i bierze do roboty, kiedy nie ma czasu spokojnie się najeść, napić i ogrzać, to zapewne tryska tęczą z uciechy.
rosek0, przecież o tym sikaniu napisałam, że mnie bierze głupawka, nie złapałaś ironii?
martkagd, swojego sobie nie wyobrażasz nie padokować i super, ja też sobie nie wyobrażam nie padokować mojego 4-latka. Ale już nie padokowanie konia kontuzjowanego, podczas rehabilitacji umiesz sobie wyobrazić? O to właśnie tutaj chodzi, są różne sytuacje i różne konie.
Jak dla kogoś najwyższym celem jest końskość, to niech puści swojego rumaka w tabun na cały rok i mu się na oczy nie pokazuje, będzie miał 100% końskości. Nie należy go też leczyć, szczepić i odrobaczać - w końcu natura stworzyła to, co dla szczęścia najlepsze.
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 17 kwietnia 2013 14:53
Ikarina, świetne porównanie. Tylko za konia decyzje o tym czy będzie siedział w boksie czy na pastwisku z nielubianym koniem, czy będzie miał stajnie otwartą podejmuje człowiek i o tym trzeba pamiętać. Bo koń nie powie " Ej stara ja bym dzisiaj wyszedł na godzinkę, tylko nie chce widzieć tego karego typa, bo mu dziwnie z oczu patrzy".
safie, i wlasnie w tym jest problem - ludzie nie obserwuja i nie sluchaja koni. Nie wyciagaja wnioskow. Sprawiaja w ten sposob, ze z powodu ich wlasnych "idei" i "przeswiadczen" kon musi sie meczyc z wlasnym zyciem. Dotyczy sie to zarowno "rooshoffych panienek" wyrzucajacych kontener brokatu (jak na zdjeciu pare stron wczesniej", jak i "nieudanych Indiancow", ktorym sie wydaje, ze ich kon to Mustang z Dzikiej Doliny i jego szczyt marzen to zycie 24/7 na pastwisku przy mrozach/deszczach i lichej trawie :emot4:
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 17 kwietnia 2013 15:07
Quanta, ale zachowanie Skwarka jest wrodzone? Mnie ( tylko ja jestem rekreant dupowozek) lepiej się jeździ na koniu, który jest padokowany. I nie dlatego, że jest zmęczony i dlatego klepie co mu karzę, tylko jest właśnie bardziej skupiony i chętny do współpracy.
I raczej chorego konia nikt nie wypuści na pastwisko 20 hektarów, a jak konik nie chce biegać to bat w rękę i heja na quada i gonimy konisia, bo koniś jak pobiega to będzie szczęśliwy. Raczej mowa o zdrowych sztukach.
quantanamera , w mojej wypowiedzi nie brałam pod uwagę w ogóle kontuzjowanego konia czy w trakcie rekonwalescencji, bo to chyba jest oczywiste jak musi stać żeby się wyleczyć to musi i koniec. Jak mój stał miesiąc w trakcie leczenia to nie dość, że ja wysiadałam psychicznie siedząc w pracy i męcząc się myślami że zwierzak siedzi cały dzień w boksie (nie wliczając spacerków w ręku) to do tego jak przychodziłam do stajni to on nos w kraty, wielkie oczy i tylko czekał aż go wyjmę - dlatego nie wyobrażam sobie jak koń zdrowy to go nie puszczać 🙂 Ale może rzeczywiście, nie wszystkim padokowanie służy choć ja nie znam takich przypadków 🙂
martkagd, pozycze ci mojego konia 😁 Kiedys tak chcial wrocic do domu, ze metalowa bramke cala zdemolowal 😉 Marzy mi sie, zebym mogla go od tak wyrzucic na padok i zostawic na pare godzin. Niestety, on ma inne plany 😁
Najgorzej jak trafi się typ niezdecydowany. Znam jednego takiego. Na padoku większość dnia pod furtką, molestując każdego przechodzącego coby uwolnił go od padokowej męczarni. A tylko zamknięty w stajni błaga o wyjście, bo właściwie to źle mu tak siedzieć w boksie skoro reszta koni na padoku. Tak źle i tak niedobrze.
A ja myślę, że wiele zależy od przyzwyczajeń konia. U nas hucuły chodzą po dworze do oporu, nie ważne czy pada śnieg, deszcz czy wieje wiatr. Przyzwyczaiły się do tego i kiedy pogoda naprawdę jest paskudna, to trzeba się mocno nabiegać, żeby je zamknąć w stajni. Natomiast duże konie schodzą z padoku, gdy pada deszcz, a nie ma słońca. Przyzwyczaiły się do tego tak, że kiedy tylko poczują deszcz, to ustawiają się w rządku do wyjścia.
quantanamera , ja nie twierdzę ,że konia trzeba trzymać na siłę czy pogoda czy niepogoda,muchy itp. Ja mówię o NIEPADOKOWANIU konia wogóle,bo się koń nie nadaje, bo świruje , bo chce do boksu. Jeżeli Skwarek wychodzi na pół dnia , ma karuzele, trening to super. Musiałam przeoczyć w Twoich wypowiedziach ,że wychodzi. Zrozumiałam ,że nie.
Odnośnie do dziewczyny , która trzyma konia głodnego , to również moim zdaniem jest to nie przyjęcia. Moje konie mają dwa razy siano donoszone na padok, nie są głodne, stoją na dworze długo, niedługo na łące gdzie żarcia będą miały po uszy . Poprostu musimy znależć taki pensjonat gdzie zapewni dobrobyt koniowi, jeżeli w stajni nie mają czasu rzucić siana , bądż rzucają go niewystarczjącą ilość to dla mnie to jest kijowy pensjonat. Konia bym nie wstawiła.
Niestety, w sporcie tak to najczęściej wygląda - pół godziny karuzela, godzina treningu i 22 godziny w boksie. Ale puszczenie na mały, piaszczysty padok najczęściej wcale takich szportpferdów nie uszczęśliwia, bo się tylko dodatkowo i niepotrzebnie jarają. Albo stoją w miejscu. Albo kursują nerwowo wzdłuż ogrodzenia. Wypuszczenie można w zasadzie ograniczyć do 5 minut wybrykania się i wytarzania dla lekkiego przewietrzenia mózgu, bo potem już nic pożytecznego się nie dzieje. Co innego trawiaste łąki. Poza ekstremalnie nielicznymi wyjątkami nie ma konia który nie lubi trawy i na którego pasienie się nie wpływa kojąco i pozytywnie. Sama znam taki wyjątek, chudnący i marniejący w stadzie, na łące - wałacha który myśli, że jest ogrem i nie ma czasu się paść, bo musi się ogierzyć, latać w kółko i odganiać wyimaginowaną konkurencję od swych klaczy.
Podsumowując: Bezsensowne padokowanie, czyli trzymanie za wszelką cenę, jak najdłużej na ogrodzonym kawałku piasku, jest głupie. W prawdzie trawiaste łąki są dla 90% koni najlepszym dobrodziejstwem z możliwych, ale jeśli ich nie ma, to wcale nie jest powiedziane, że koń jest nieszczęśliwy. Trzeba tylko padokować z głową i zapewnić koniom możliwość realizowania się w ruchu kontrolowanym. 😀
Uwaga! Uwaga! rozpisuję plan dnia moich koni. opcja: człowiek pracujący (dużo), dwa konie pracujące (standardowo 5-6 x tydz)
7.00 karmienie 8.00-8.30 wyjazd na padok (wyjątki: gdy leje, sypie śniegiem, ogólnie gdy niefajnie nie idą lub idą na godz, dwie) 13.00 obiad 15.00 idą znowu (chyba, że jak wyżej) 17.30-18.00 zaczyna się robota. Jako, że nie mam luzaka, luzaczki (lubię sama sobie robić 😀) od 18.00 czyszczenie, najpierw jazda jeden, potem jazda drugi (bądź lonża, to zależy od planu) ok 20.30- 21.00 kolacyjka - tu trochę późno, ale niestety nie da rady inaczej. Czyszczenie końcowe i spanko.
w dni, kiedy mnie nie ma, konie siedzą na padoku do 20.00 (wyłączając, gdy okoliczności wymienione w pierwszym punkcie)
karuzeli w aktualnej stajni brak, solarium brak, czapraki piorę (TAK!), ochraniacze myję, zdarza mi się nawet wypastować siodło.
Kontuzja, choroba, wiadomo, że wszystko wygląda inaczej,ale odpukać od dawna spokój z kontuzjami. Konie są zadowolone, wylajtowane i szczęśliwe.
A co do ucieczki z padoków: Był gdzieś tutaj taki artykuł (ktoś wstawiał z angielskiej stronki), że konie uciekają z padokow, bo w boksach czują się bezpiecznie. Oczywiście koń nieprzyzwyczajony będzie zwiewał, ale na pewno się przyzwyczai (moja kobyła też była ta "niepadokowalna", a teraz ciągnie na dwór pierwsza 😉 ) artykułu nie potrafię znaleźć, a też aż tak nie chce mi się szukać, żeby wam tu udowadniać, że koń musi być koniem!
Róbcie co chcecie, to wasze konie, jeździjcie "sport", karuzelujcie, wstawiajcie konie na solarium, zmieniajcie derki, kupujcie tysiąc czapraków, sto kamizelek, milion kurteczek i owijek kolorowych. Dla mnie ważne jest to, że moje konie mają się dobrze i są zadowolone
OK, to wymienię 5 koni stojących obok siebie w boksach u mnie w stajni: - 10 letni wałach, zalany żółcią świr, który nie znosi innych koni, gryzie nawet te, które mijają jego boks, pracujący codziennie, na padoku korba (potrafi latać do tego stopnia, że potem w boksie leży plackiem i śpi), ogólnie nadaktywny i prawdziwie odpoczywający tylko w boksie, kuty na przód, więc przy śliskim podłożu jeździ jak na łyżwach, - grzeczny i miły, świeżo wykastrowany 4-latek (4x w tygodniu pod siodłem), na padoku latający, ale w stopniu takim, że można mu zaufać, bosy - 6-letnia klacz w rekonwalescencji po zabiegu, aktualnie tylko stęp w ręku, od maja stęp pod siodłem, - 6-letni wałach, który jeszcze o tym nie wie, że jest wałachem, kuty na cztery, z kopytami w trakcie wyprowadzania po schrzanionej kowalskiej robocie (ergo każde nieplanowane rozkucie albo połamanie rogu będzie bardzo poważnym problemem), puszczony luzem odwija takie świece, że człowiek się zastanawia, czy zdąży go odłowić, jak koń będzie miał jeszcze 4 nogi, czy już mniej, pracujący 6 dni w tygodniu - ogier andaluz, nie wiem w jakim wieku, ale też codziennie pod siodłem.
To jakie będzie "prawiezłote" panaceum na te wszystkie konie? Które będą najlepszymi kolegami? Rozumiem, że należy je wszystkie puścić w stadzie na gigantyczne padoki, bo inaczej biedactwa nie mogą się przyjaźnić i cierpią?
Każdy z tych koni ma inny plan dnia, dobrany optymalnie do jego potrzeb.
Quanta - nie chce mi się rozpisywać planu dnia dla tychże koni. Dla mnie każdy koń powinien być padokowany, jeść o stałych godzinach i mieć kolegów (chyba, że ogier, ale wtedy może mieć bezpieczny oddzielny padok, taki, żeby widzieć KOLEGÓW). Wy tu jesteście tacy śmiertelnie w tym swoim jestestwie zadęci, że aż nie rozumiem. "Koledzy" - końscy dla konia znajomi - INNE KONIE. To żartobliwe określenie.
Droga Martynko.n,mam się uczyć a siedzę tu i śmieję się do rozpuku-dobrej zabawy dostarczasz. Chyba zgubiłaś gdzieś definicję sportu,bo tak się składa,że część z nas faktycznie sportowo jeździ i trenuje.Poza tym,nikt tu się nie rozpisuje na temat posiadania miliona czapraków,derek czy kurtek-jak kogoś stać,to niech ma jeśli idzie to w parze z rozwojem jeździeckim,a ten wątek,zdaje się jest twoim czułym punktem,pomijając kwestię niewiedzy którą prezentujesz.
Zapewniam Cię że nawet koń niewychodzący na padok może być szczęśliwy.A na razie,jedyną nadętą osobą w tym towarzystwie jesteś Ty sama-choćby wróćmy do postów w których udowadniasz,że Milczarek czy Bobika nie sposób nazwać osobami na światowym poziomie.
Cieszę się, że się cieszysz. Nie cieszę się, że twierdzisz, że koń bez padokowania może być szczęśliwy. To wbrew jego końskiej naturze. Chylę czoła, że jeździsz sport. Fajnie. Zazdroszczę. A jaki?
Nie lubię naturalsów i myślałam, że "sportowcy" są bardziej normalni. Widzę jednak, że nie. Może zostanę naturalsem.. Wasza chęć i potrzeba wywyższania się na FORUM jest dla mnie dziwnym zjawiskiem, ale tacy są koniarze, więc można się przyzwyczaić. Większość tych wątków, poza kilkoma merytorycznymi to targowisko próżności i wystawiania się na pokaz.
a czy wbrew końskiej naturze nie jest również to, że na nich jeździmy? Że trzymamy w stajniach, dokarmiamy owsem? Kto to widział, żeby w naturze konie gnieciony owies jadły? 😉