Forum konie »

Czas na specjalizacje osrodkow jezdzieckich ?

Bo pensjonat zapewnia (no przynajmniej powinien) staly wplyw.
Pozostala dzialalnosc, tj. np. rekreacja, sport, transport, trening koni, jest jednak mniej przewidywalna i/lub sezonowa ?
Planowałam wybudowanie stajni na 16-20 koni + kryta ujeżdżalnia 20x40 (do jazdy w niepogodę - przyzwyczajenie z technikum). Głównie nastawienie na jazdy w teren. Ale po wielu przemyśleniach i niepowodzeniach w różnych kwestiach doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Nikt nie będzie jechać 20 km z najbliższego miasta pojeździć (zwłaszcza po sezonie), z pensjonatem byłby problem zimą- nieprzejezdna droga (ale teraz jeździ autobus szkolny tą drogą, więc będą częściej odśnieżać). Teraz gospodarstw agroturystycznych tyle się narobiło... Blisko mnie (6-8km) w tym roku jazdy konne zaczęto oferować. Nie ma szans przebicia się w takiej konkurencji.
Co do paszy i ściółki: u mnie jest dużo rolników, więc ze zbożem i sianokiszonką problemu by nie było. Gorzej z sianem (trudno skosić i zebrać w czas) i słomą (niektórzy wolą zaorać albo spalić niż odsprzedać).
Innym problemem są właśnie ewentualni pensjonariusze. Oczywiście można trafić na ludzi, z którymi da się dogadać, którzy zasugerują jakieś zmiany na lepsze, ale najgorzej, jak się trafi na świra, który żąda, bo płaci, mimo że w umowie jest wszystko ,,czarno na białym"...
esef, warzywniak można zamknąć o 18 i iść do domu mając do rana wszystko w d.., można go zamykać na niedzielę, na czas L4 i urlopu. Z końmi przerąbane. Nie ma że boli. Nawet jak masz @ i świecisz na zielono swoje trzeba zrobić. Dlatego nie wyobrażam sobie kalkulować tej pracy tak by wyszło że zarabiam gorzej niż w warzywniaku. Oczywiście konie to pasja i moim marzeniem jest znów zajmować się nimi a nie tylko głaskać na dobranoc, albo zaglądać jak śpią o 4 nad ranem kiedy ja wyjeżdżam do pracy.
Ale żadna pasja nie przetrwa jeśli nie da poczucia stabilności finansowej w postaci opłaconych rachunków, lodówki z jedzeniem, chociaż średniego auta i paliwa do niego, wakacji raz do roku i od czasu do czasu małej przyjemności (kino, ciuch, kosmetyk). Bo entuzjazmu starczy na ile? rok, dwa, trzy?.

Kiedyś pisałam biznesplan na ośrodek. o. 60 boksów, hala o wymiarach pozwalających organizować zawody międzynarodowe i inne wodotryski. I kwota była potężna. Gdybym dziś miała takie środki na pewno nie pchałabym się w taki interes 😉
Hehe
Dlatego ja nie prowadzę pensjonatu  🥂
Ale do kina też nie chodzę, bo pilnuję swoich  😉

Ale tak na serio - nie oferujcie opieki całodobowej, bo to znaczy, że trzeba mieć pomieszczenie socjalne przy stajni i kogoś kto ma lekki sen  😉
no ja właśnie też lubię się excelem pobawić, policzyć to i owo. I wychodzi że przy inwestycji: zakup ziemi, budowa/remont stajni, ujeżdzalnia, ogrodzenia, social itd. przy cenach pensjonatu zwrot jest taki że lepiej tę kasę włożyć do banku na lokatę...


gosiaopti

dlaczego nie oferowac calodobowej opieki?

a szpital? przeciez tam tez nikt nie siedzi z koniem w boksie a patrzy w monitor. Nie mow ze to nierealne...

kamera z dostepem do neta, zeby wlasciciel mogl popatrzec wieczorem czy rano, czy w dzien na swojego konia ( plus mozliwosc nagrania )

jasne, ze cos moze sie zdarzyc gdy nie patrzymy w monitor- ale do wc to trzeba wyjsc chociazby... nie dramatyzujmy AZ tak

gdy mialam klacze na wyzrebieniu i wiedzialam ze termin tuz tuz, prawie mieszkalam w stajni... jedna z nich przeciagnela mnie prawie 3 tygodnie. Nie spanie w dzien, nie spanie w nocy- dzieci gdyby nie babcia i tata bylyby zapuszczone zupelnie..

tak , to pasja
gdyby to byla zimna kalkulacja- to gros ludzi nie mialoby stajni przydomowych i nie oferowalo pensjonatu


edit- poprawiłam odbiorce wpisu
gosiaopti ale chyba czasem z podwórka wychodzisz?
Prowadziłam stajnię na 24 konie (pensjonat) i nie było sytuacji, żeby nie było nikogo na miejscu. Póki konie mam własne nie widzę tragedii, jak wyjadę do sklepu (na kino mnie nie stać😉 ).
Konia mam 15 lat i nigdy się w boksie nie uszkodził. Boksy są bezpieczne. Jedyne czego się obawiam to kolka. Równie dobrze coś może przytrafić się nocą, kiedy nie pilnuję koni.
Warsztat to przykład. Może pisać książki, robić cokolwiek innego.
Średnio potrzeba wyjazdu mojego i mojego faceta w jednym czasie na dłużej niż 1-2h na zakupy zdarza się raz na 1-2 m-ce. Imprezy? nie licząc tych grilli i ognisk u nas byłam przez rok na dwóch. Wesele, kiedy koleżanka pilnowała koni i noc sylwestrowa u sąsiadów. Kiedy nas nie ma kilka h znajomy pilnuje zwierzaków (a my u niego jak on jedzie z dzieckiem do W-wy na badania). Ale nawet jeśli miałabym dać komuś te 50zł za dzień żeby zajął się końmi to też nie uznałabym tego za tragedię. Jeśli ktoś lubi prowadzić rozrywkowe -wyjazdowe życie to może po prostu nie powinien brać się za taki biznes?
esef,  o tak,  my też regularnie wypisujemy rachunki za pobyty dzieci dla osób które dostają zwroty z zakładów pracy.

a prowadzimy stajnie właśnie pod kątem obozów, szkoleń - no takich wydarzeń kilku dniowych. rekreacji brak.
jak się dobrze tym zarządza i organizuje a nie tylko czeka na klientów - dochody są.

śmieszne jak wmawiacie nam - posiadającym stajnie ile wydajemy na konie. chyba lepiej wiemy ile wydajemy ? 😉

jeśli zielona ma 2czy 4h pracy dziennie za 1800 zl - to chyba dobra płaca co? jakby miala koni nie 6 a 20 to by pracowała np 8 h a tego dochodu ponad 5 tyś - to już pensja za prace 8 h całkiem niezła? pamiętajmy że przy koniach na łąkach tyle pracy nie ma - nie ma wywalania obornika nawet 2x w tygodniu z 20 boksów, w sezonie przy jej łąkach nie ma nawet karmienia... lub tylko treściwie części.
jakoś wyliczenia realne dla mnie - szczególnie, że też tak mam ("na swoim" - nie w tej pracowej, w pracowej są boksy, trzeba dawać siano/zielonke bo łąka słaba).
do tego, pare dni temu przyszedł gość sprzedać siano - ile? 60 zł  rolka (taka miejscowa średnia cena) hym... a jak wezme więcej? wyciągną kalkulator - to 25-30 jak wezmie pani cały stóg. można taniej? można...

koszt jest rożny nie tylko od inwestowanego zaplecza ale i miejsca, możliwości - gadze wychodzi np 400 zł, ale (zupełnie przykładowo) ona nie ma lasu pod nosem gdzie kupi żerdzie za grosze - ona musi kupić, przywiezc, nie ma sklepu z paszami / rolnika za płotem produkującego =tańsze pasze i dostawa "przy okazji" - musi zapłacić wiecej+ koszmarnie drogi transport, nie ma łąk tak bogatych że dokarmiać nie trzeba, siano kupuje drożej .... (nie mówiąc o własnych - tańszych nawet licząc prace i koszt) a koszta stałe rozkładają się na 2-3 konie a nie na np. 20 ...

a mając i tak i tak swoje konie taki dodatkowy to bardzo mało dodatkowego czasu - liczymy koszt ekstra na jego utrzymanie dodajemy zarobek który nie musi być kwotą jak w hotelu z inwestycjami - i mamy zarobek adekwatny lub wyższy do poniesionego ekstra nakładu pracy przy tym dodatkowym.
horse_art, moje pytania były celowe, żeby coś wykazać. Nie po to żeby oceniać. Jeśli koszty utrzymania koni ma o połowę niższe niż ja, (gdzie ja uważam, ze i tak korzystnie mi wychodzi do np. Złotej, bo ma droższy rejon) czyli de facto ma zarobek taki jak my byśmy miały kalkulując zupełnie inną stawkę.
Dlatego przepychanki że konie można utrzymać za 130zł są również bezcelowe. Bo to nie jest kwestia złego zarządzania tylko różnych wypadkowych. Ceny paszy na mazowszu będą wysokie. Bo tu średnie gospodarstwo ma 10ha i koszty produkcji są wysokie. A ziemie słabe w porównaniu do wielkopolski czy zachodniopomorskiego i nie uzyskują rolnicy takich plonów. Za to podatki mamy czasem absurdalnie wysokie.
W promieniu 50km od W-wy nie utrzymasz konia za mniej niż 300-350zł. I to bardzo oszczędnie.

Inna sprawa, że ja nic ze stogu nie kupuję, bo mam fobię pleśni. Dlatego nie lubię balotów. Wolę kostki lub siano luzem od człowieka, który je zbiera ręcznie kosą i grabiami.
ech, nie lubię narzekać, ale SZKODA, że fajnie zapowiadający się wątek stał się kolejną dyskusją o kosztach utrzymania. Bo ten temat był omawiany w identycznej formie jak teraz tutaj w co najmniej 2 innych wątkach 🙁
bera7, zgadzam się z tobą w pełni - koszta są zróżnicowane, to i ceny zróżnicowane. dobre były takie wyliczenia żeby włąsnie pokazać że za tą stówe utrzymać konia można i to na dobrym poziomie - ale nie wszędzie, bo na to samo co w miejscu x wydasz 150 to w Y 300 ....  + zarobek - rózne ceny pensjonatu gdzie obie wersje gwarantują to samo i są obie realne. ale realne dla danego miejsca.
w domowej łąkę mam zawsze zieloną, bogatą - mimo, że już dawno nic z nią nie robione(byla zakladana - wcześniej pola uprawne)- zapewnia koniom pełne wyżywienie (i wode), ale dlatego, że jest poprzeplatana kanałami (+rzeczka)które wylewają, jest w dołku - jest ziemia i woda =trawa rośnie jak głupia, ale już pare metrów dalej - na górce ziemia taka jak tu w pracowej (10 km dalej) - sam czysty piach na ktorym rośnie (jeśli w ogóle) takie jakieś dziadostwo szybko znikające- trzeba dokarmiać. siano jest drogie, bo ładne łaki tylko nad zalewem albo jakimiś kanałami. a i je b. trudno zebrać. zboża praktycznie w ogóle nie ma. trzeba jechać kilkadziesiąt km minimum- u nas nie rośnie. a na poludnie od szcz. ziemia czarna jak smoła - czarnoziemów nie trzeba taka nawozić i dbać jak piachu - mniejszy koszt, lepszy efekt - czy na łake czy na zboże. i tam jest taniej - bo koszt mniejszy i konkurencja większa...
taka mikro skala - a wiadomo, że w kraju warunki rózne bo na geografii o glebach bylo... a ta gleba wpływa na zbiory, zbiory na ceny-wszystkiego//

dlatego o specjalistycznego - taniego łąkowego dla młodziaków, seniorów, niepracujących - nie a się w miejscu gdzie wysokie koszta, ale gdzie indziej można i podejrzane to nie bedzie
Specjalistą od rolnictwa nie jestem, ale jakieś to znowu się wykonuje zabiegi agrotechniczne na łące? Bywam czasem u wujka na wsi i uwierzcie mi, że on tam żadnych zabiegów oprócz tego, że trzeba to siano skosić, wysuszyć porządnie na polach i zebrać- nie wykonuje.


Zabiegi agorechniczne na łąkach i pastwiskach :
a) sprzątanie i/lub włóczenie (rozwleczenie odchodów i kretowisk)
b) dosiewanie,
c) nawożenie - azotem i nawozami wieloskładnikowymi - jeśli jest potrzeba,
d) wapnowanie,
e) koszenie niedojadów (na pastwiskach)
tak w sporym skrócie - o ile chce się mieć łąki i pastwiska, a nie ugory pełnie chwastów...
I to przy założeniu, że mamy użytek zielony oddany do dyspozycji w stanie super-dobrze ukorzeniona darń, dobry skład runi. Jeśli nie-dolicz też koszty usuwania chwastów, roślin trujących.
Plus przy użytkowaniu łąk jako kośne, czy kośno-pastwiskowe to nie jest kwestia wyjechać i skosić - siano musi wyschnąć,trzeba je przewracać,traktor kosztuje,kosiarka kosztuje,prasa kosztuje. Do kiszonek owijarka,koszty folii lub silosu, inokulantu itd.itd. Mnożyć razy ilość pokosów.

Dla mnie godzina pracy/dzień/jedno źrebię w stajni zajmującej się odchowem to abstrakcja. Koń ma się nauczyć być koniem, stajnia musi mieć areał, żeby rozdzielać konie, które się nie tolerują(jest inaczej gdy nie urodziły się w tym samym stadzie), plus od roczniaków rozdzielać je płciami.

Mnie brakuje w mojej okolicy pensjonatów bez rekreacji,zamkniętych i nastawionych na konkretną dyscyplinę. A gdzie nie stałam z końmi, było zazwyczaj wszystko, czyjś parkur, trening ujeżdżeniowy,koń na lonży i rekreacja. Ale ciężko mówić o specjalizacji,gdy grupa samych klientów nie jest mocno wyspecjalizowana.
Dresażyści i skoczkowie spokojnie mogą bezproblemowo funkcjonować w jednej stajni.
Nawet potrafią i lubią razem  :allcoholic:  😉

Specjalizacja WKKW pozwala mieć czworobok, parkur i tereny....
Obstawiam że to idealna specjalizacja (bez rekreacji)
Właśnie u mnie w okolicy jest zagłębie wkkw-istów. Są w bliskiej okolicy aż dwie stajnie serio-sportowe (wkkw) i mam wrażenie że wszystkie pozostałe to ich odłamy czy wychowankowie. Ale to im nie przeszkadza przy okazji prowadzić pesnjonatu, rekreacji i czego tam jeszcze (odłamom i tym oryginalnym też). Nawet w strzegomiu od tego roku robią latem obozy. Każdy orze jak może 😀
Niby specjalizacja ośrodków ma służyć tzw. rozwojowi jeździectwa (strasznie szumne i modne hasło w ostatnich latach). Mnie jednak takie zamknięte enklawy "profesjonalizmu" - myślę tu o jednodyscyplinowych ośrodkach nastawionych wyłącznie na sport - mocno niepokoją. Ze względów psychologiczno-społecznych. 
Przede wszystkim mam wrażenie, że takie zamknięcie daje większą pożywkę dla przegięć. Tzn. jeśli w jednym ośrodków są osoby pracujące z końmi w różny sposób, z różnym natężeniem to jest szansa na wymianę poglądów, na dwukierunkową naukę. Jeden nauczy się, że koń powinien każdą wolną chwilę spędzać na wybiegu, a drugi nauczy się prawidłowego stosowania wypięć. Mam nadzieję, że rozumiecie co mam na myśli. O wzajemną wymianę doświadczeń, o otwarcie na nowe metody, o wychodzenie z rutyny.
Poza tym cały czas jestem zdania, że ten cały rozwój jeździectwa powinnien mieć miejsce też w sprawach prostych i mieć mniej "zadufania". Od dłuższego czasu odczuwam, że "strzelamy sobie w kolano" na siłę siląc się na tzw. profesjonalizm w każdym najmniejszym zakresie. A to zaczyna odstręczać od kontaktu z końmi, coraz mniej zaangażowanych dzieciaków w stajniach, coraz mniej jeżdżenia dla przyjemności. Ośrodki gdzie może było mniej specjalistycznie, ale za to bardziej rodzinie, dawały szansę na wyłanianie prawdziwych talentów jeździeckich i osób rzeczywiście zaangażowanych w pracę z końmi.
A kolejna sprawa - to bardzo niefajny jest ten trend, który i tutaj w niektórych wypowiedziach można zauważyć. Bycie właścicielem konia ma mieć niewiele większy wymiar niż przyjść-pojeździć-wyjechać. Pozostała praca z koniem to "usługi w ramach pensjonatu". Przecież jeździectwo tym się różni od każdego innego sportu, że tworzymy parę z żywym stworzeniem. Żeby wszystko działało jak należy trzeba zbudować z tym zwierzakiem relację, osobistą relację, opierającą się na czasie spędzanym razem nie tylko podczas treningu. Przecież nawet sportowcy innych dyscyplin, żeby mieć osiągnięcia poświęcają czas swoim rakietom, rowerom i nie wiem czemu tam jeszcze.
Dla "zdrowia" jeździectwa pewne czynności nigdy nie powinny się znaleźć w cenie pensjonatu. 
fabapi, mogą. Tylko ciężko wszystkim dogodzić. Zwykle każdy wolałby aby kolejne inwestycje były w "jego" kierunku.

Ascaia, każdy kij ma 2 końce. Z negatywami się zgadzam. Z pozytywów:
- zebranie w stajni osób o wspólnych zainteresowaniach ułatwia organizowanie klinik, szkoleń itp.
- ułatwia organizację pracy
- ogranicza nakłady finansowe na ośrodek, bo nie trzeba mieć "wszystkiego", aby mieć "wszystko" dla danej grupy klientów
- ułatwia dobór personelu, nie ma fachowców od wszystkiego
- ułatwia nawiązanie stałej współpracy np. stajni hodowlanej z wetem od rozrodu, aby wpadał na przeglądy itp.
- ułatwi potencjalnym klientom znalezienie czegoś co odpowiada potrzebom.

Ascaia, odnosząc się do tego co napisałaś na końcu. Teoria jest ok, ale z praktyką różnie bywa. Są zabiegi, które wymagają np. częstotliwości 2 razy dziennie. A gro właścicieli może bywać u konia 3-4 razy w tygodniu, lub tylko w weekendy. I nie przeskoczysz tego.
Są osoby, które mają wiele koni choć nie mają własnej stajni. Jeden koń jest w hodowlanej stajni, bo służy "do rozrodu", inny "w treningu", kolejny "na emeryturze". Najczęściej są to różne stajnie. Każdemu wg potrzeb.
Inaczej jest w wieku szkolnym, kiedy człowiek mając blisko stajnie jest w niej w stanie być niemal codziennie. Później się to nieco komplikuje. Chyba, że tylko ja mam takie doświadczenia.
z inwestycji:
pingwinom czworobok, skoczkom przeszkody...
podłoże takie samo...
padoki - albo ktoś korzysta albo nie..
karuzela przyda się jednym i drugim...
zawody i takie i takie ..
w czym problem ?
fabapi, w dużym ośrodku może komplet przeszkód jest małym "przecinkiem", ale w niedużej stajni profesjonalne przeszkody to dość duża inwestycja. Poza tym stajnie to nie tylko sport. W sporcie mało osób korzysta z pastwisk. Jako mało użytkujący konia rekreant dużą wagę przywiązuje do pastwisk.
To nie chodzi o problemy wg mnie. A o to jak usprawnić i ułatwić życie. Chyba nie zaprzeczysz, że dla skoczka komfortowo by było, gdyby nie musiał codziennie ustawiać i sprzątać przeszkód ?😉
bera7, z moich doświadczeń to kije mają trzy, a nawet cztery końce, bo zawsze trafi się dodatkowy sęk. 😉
To o czym piszesz w ostatnim akapicie jest mi doskonale znane. I oczywiście muszę poniekąd przyznać słuszność Twoim argumentom. Ale uważam, że jednak większość takich usług dodatkowych powinna być dodatkowo płatna lub nieoferowana przez właścicieli.
Bo taka sytuacja zmusza do myślenia i przysłowiowego "ruszenia d...". Kiedy wiem, że jestem do czegość zobowiązania, że w stajni czeka robota, to powoduje, że mimo zmęczenia, mimo zapracowanego dnia, muszę się zmobilizować. Wtedy wstaję i jadę, i nagle znajdują się i siły, i czas. Chociaż czasem jestem na to zła, to jednak widzę sens takiej pełnej odpowiedzialności za konia.
Specjalizacja stajni to bez wątpienia rzecz świetna, gromadzi zwierzaki i ich właścicieli
o podobnych oczekiwaniach, priorytetach ( no jakieś różnice są ale tak generalnie ujmując),
to z kolei powoduje unikanie sytuacji spięciowych/nieprzyjemnych/wypadkowych
ale to cholernie niebezpieczne z punktu widzenia finansowego 🙁.
Dziś najlepiej być wielozadaniowym- czerpać zyski z różnych rzeczy, to nie wychodzi/nie ma popytu, to tamto sobie
jakoś da radę, jak nie tamto - to jeszcze co innego. Trzeba błyskawicznie dostosowywać się do sytuacji,
inaczej kryzys finansowy jest bardzo bliski 🙁
Ascaia, wszystko zależy od trybu pracy. Bo czasem kwestia chęci a czasem możliwości. Ja mam stajnię przydomową, a koni nie widziałam od poniedziałku... bo we wtorek o 5 nad ranem wyjechałam do pracy i jeszcze nie wróciłam do domu. W takim systemie pracuję 7 rok. I bywa że wychodzę w nocy i wracam w nocy.

ms_konik, też racja.
dokladnie! mam dni (a czasem tygodnie), ze jestem w pracy od 7:30 do 22 (z 2 h przerwa na przyklad). moja stajnia w zime dziala 9-21. jade tam co najmniej godzine w 1 strone. no i w takie dni wlasnie chcialabym moc skorzystac z uslugi, jaka jest wyczyszczenie i ruszenie w sposob profesjonalny mojego konia. to nie jest lenistwo. nie ma mnie w stajni bo zwyczajnie byc nie moge.

tacy co przyjezdzaja raz w tygodniu i placa, zeby ktos im gotowego konia pod tylek podstawil - zawsze byli i beda.

ale w dobie drozejacych (bo rosna koszty siana, owsa, whatever) pensjonatow musimy coraz wiecej i dluzej pracowac, zeby utrzymac nasze pluszaczki. ja sobie nie moge podniesc pensji, bo wiecej wydaje na chleb, czy paliwo. ale wlasciciel pensjonatu moze a ja musze sobie z tym jakos poradzic. aktualnie cierpi na tym moje jezdziectwo. stajnia swiadczaca taka usluge bylaby wybawieniem, bo moze wtedy moj kon nie bylby na wiecznym rozruchu.
Kujko z Waszawskiej Pragi - zawsze możesz się wyprowadzić do zielonej góry albo na inne za... no, gdzieś daleko :P Tam jest taniej i bliżej (do stajni i do pracy), ja tak zrobiłam i jestem zadowolona 😀
esef, to jednak zupełnie inny styl życia. chyba nie każdy odnajdzie się w miejscu, gdzie wiatr zawraca 🙂
Odnosząc się jeszcze do samego tematu wątku. Liczę, że specjalizacja ośrodków w kolejnych latach zacznie postępować - i myślę, że będzie ona nieco wymuszona przez samych klientów, których świadomość i dojrzałość jeździecka najzwyczajniej rośnie.  W sumie już teraz mamy dobre przykłady - tu mam na myśli Centuriona Lostak - które jeśli się nie mylę całkiem fajnie funkcjonują i oby dalej się im wiodło.

Obecnie mam możliwość obserwacji rodzenia się nowego projektu - i liczę, że już w 2013 roku w okolicach Warszawy powstanie stajnia ukierunkowana stricte na rehabilitację koni- pytanie tylko czy polskie świadek jeździecki jest gotowy na tego typu usługi?
Dołącze się do wątku z moimi przemyśleniami. Niestety, jeśli chodzi o stajnie specjalistyczne to na Śląsku takich ze świecą szukać.
Są może dwie, trzy sportowe, zamknięte stajnie, ale nastawione głównie na sport, gdzie koni za bardzo nie wypuszcza się na padoki (np zimą, bo ślisko itp), gdzie głównie się je goli, derkuje, karuzeluje i trenuje..
Reszta stajni to stajnie przydomowe, które ze względu na brak hali nie są przeze mnie brane pod uwagę oraz "dziadowskie ośrodki", w których odbywa się partyzantka na zasadzie "kto kogo bardziej przechytrzy"- penjonariusz właściciela, czy na odwrót- z reguły ten pierwszy ma gorzej.
Kwestia stajni specjalistycznej to moim zdaniem daleka droga, bo na dzień dzisiejszy ciężko znaleźć dobrą, normalną stajnię, gdzie czlowiek normalnie pracujący postawi swoje konie i nie będzie musiał codziennie się martwić czy u konia wszystko ok, czy został wypuszczony, czy zjadł tyle ile miał zjeść itp itd.
Nie wiem, czy to kwestia naszej mentalności, czy ci niepłacący pensjonariusze "dusigrosze" robią "złą markę", ale zauważyłam, że dodatkowe pieniądze też nie rozwiązują problemu uczciwego wykonywania usług dodatkowych.
Także jak dla mnie jesteśmy w zbyt dużej za przeproszeniem "dupie penjsonatowo-usługowej", aby stawiać na cokolwiek specjalistycznego (poza tymi stajniami, gdzie się goli, derkuje, karuzeluje..)
Tak jest tutaj
Zazdroszczę innym.

martynka - masz świętą rację. Nie wiedzieć czemu przytłaczająca większość stajni  jest prowadzona na zasadach dziadosko-partyzanckich, przez wariatów i oszołomów. Jak kilka lat temu szukałam pensjonatu koło wrocławia, zjechałam całą zachodnią stronę a i tak trafiłam do miejsca pasującego do twojego opisu.
Jednak odnoszę wrażenie, że ostatnio wzięło się za temat młodsze pokolenie i jest lepiej. Zaczynają do tego podchodzić jak do biznesu - reklama i podejście "nasz klient nasz pan". I tacy się specjalizują.
Mam nadzieję, że te trend niedługo dotrze w moje okolice, bo powoli kończą mi się stajnie.
Przykład mojego konia z RAO-COPD
Koń kaszle, alergik i nie potrafię znaleźć odpowiedniej dla niego stajni, bo niby boks angielski potrzebny, hala potrzebna, padoki potrzebne, miejsce na przechowywanie parownika i miejsce przygotowywania siana też potrzebne no i rozgarnięty właściciel stajni też potrzebny - najlepiej, żeby wiedział o co chodzi z tymi końmi z RAO.
A tu ni w ząb
Teorie, że "konia trzeba hartować, bo ma swój układ odpornościowy" "w zasadzie nic się nie stanie jak przy nim pozamiatam" "w sumie on nie musi codziennie od rana być na padoku" już mnie przerażają..


AAAAA!

To oczywiście tylko przykład, lekko podkoloryzowany, ale ja jako właściciel takiego kaszlącego delikwenta naprawdę mam problem. Pieniądze nie są problemem.
Ta. Mam pomysł na specjalizację. Wypożyczalnia koni na zawody. Wybierasz, płacisz, bierzesz, oddajesz do macierzystej stajni. Masz spokój i jesteś sportowcem  😀iabeł:.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się