Właściwie to nie wiem co się stało... Wróciłam z pracy i jeszcze był w dobrej kondycji (biegał, jadł, pił) a po jakiś dwóch godzinach usłyszałam dziwny głos z klatki tak jakby kopał i znalazłam go przewróconego na boczek, z zadartą główką do góry. Wyglądało tak jakby się dusił. Chciałam go wziąć do weta ale w drodze do auta mi umarł na rękach 😕
Ruda77, moja pierwsza swinka morska padla nagke w ten sposob- to byl atak serca. Mlode, silne zwierzatko. Delikatne te futrzaki niestety. Trzymaj sie, szkoda uszaka 🙁
moj uszaty ma juz 8,5 roku i zauwazam spadek formy. nie wyskakuje juz tak z klatki, robi sie taki dziadzius. no ale wybaczam mu, wkoncu wiek ma juz pomalu podeszly i tyle chorob przeszedl 🤔
Dziękuję wam :kwiatek: Strasznie smutno się bez niego zrobiło w domu, był kochanym i bardzo towarzyskim króliczkiem... Szkoda, że był z nami tylko 1,5 roku.
Mi również bardzo przykro... zwłaszcza, że był taki młodziutki 😕
Gienia-Pigwa, piękny wiek ma Klaus (dobrze pamiętam?). Może wstaw jakieś jego zdjęcia? Ja pamiętam jak mi ciężko było się pogodzić ze spadkiem formy mojego Rysia, utratą wzroku itd. Strasznie płakałam po tej wizycie u weta, a potem bałam się o każdy dzień. Ech, tak to się człowiek przywiązuje do tych naszych futrzastych przyjaciół, a oni tak króciutko żyją...
Dziewczyny, z moją chomką coś się dzieje. Chodzi jak pijana, jeżeli w ogóle chodzi, bo najchętniej leży plackiem. Znalazłam też krew na ściółce. 🤔 Właśnie wróciłam od weta, dała jakieś zastrzyki i kazał przyjść jutro. Trzymajcie kciuki!
Pojechałam dzisiaj na wiejski targ i... wróciłam z królikiem 😀 Prawdziwym, wielkim, mięsnym królem. Na razie jest malutka, ale jak dorośnie, to będę miała królika większego od jednego z moich psów. To był najbardziej spontaniczny zakup zwierzaka w moim życiu, ale cieszę się, a chłopak już robi małej wybieg na dworze, żeby w dzień mogła sobie siedzieć na trawce. Nie wiem nawet czy to samiec czy samica. 😡 Facet, który sprzedawał króliki, gdy zobaczył, że ją przytuliłam i powiedziałam, że nikt nigdy jej nie zje, spojrzał na mnie jak na wariatkę, tym bardziej, że obok sprzedawali miniaturki.