Dzięki za rady, ale król okazał się jednak fanem dobrego granulatu. Wiem, że u poprzedniej właścicielki nie był do końca dobrze żywiony, bo jakaś zwykła mieszanka+ chleb + marchew + siano. ' Ja odrzuciłam chleb i mieszankę zamieniłam na granulat. Do tego dokupiłam różne bajery typu suszone mieszanki owoców, warzyw, jakąś śmieszną pietruszkę. Poza tym byłam dziś w sklepie zoologicznym i widziałam taką wodę http://www.zooplus.pl/shop/gryzonie/przysmaki_witaminy_gryzoni/woda_dla_gryzoni/61366 Co o tym sądzicie ? Jak miałam papugę to kupiłam jej też taką "specjalną" wodę i nie chciała jej pić, więc odstawiłam.
Poza tym wrażenia z bycia posiadaczem królika od wczoraj: Uważam, że z wyglądu mój królik jest poprostu piękny ! 🙂 Daje się głaskać, jednak nienawidzi jak go biorę na ręcę, żeby go przenieść
Tylko że to nie tylko o to chodzi w mieszaniu, żeby zaczął jeść granulat. Wszystkie zmiany żywieniowe TRZEBA wprowadzać powoli i stopniowo. Króliki mają niesamowicie delikatne żołądki i każda taka nagła zmiana może skończyć się chorobą.
Czasem zwykła mieszanka jest lepsza od granulatu. Ja jestem zwolenniczką mieszanek naturalnych, gdzie jest dużo suszonych warzyw, zbóż i widać, ze to są warzywa, a nie jakieś przykre resztki. Chleb traktować można jako przysmak, dodatek. Z owoców bym zrezygnowała, jak już to w małych ilościach. Siana do oporu. Taka woda to moim zdaniem wyrzucaniem pieniędzy. Mój dawny król dostawał przegotowaną, już chłodną, wodę i nic mu nie było.
Notarialna, jaki chleb?? króliki nie trawią wyrobów piekarniczych 😵 W ogóle mam wrażenie, że nie do końca wiesz o czym piszesz... Mieszanka lepsza od granulatu? Przecież granulat to zmielone ("skompresowane"😉 warzywa. Poza tym jakie zboża? Króliki to nie gryzonie i zboża do NICZEGO nie są im potrzebne.
tulip, bardzo rozsądnie się zabrałaś do sprawy. Powiem tak, jeśli nie wiesz co DOKŁADNIE dostawał królik u byłego właściciela to ja bym została przy dobrym granulacie. Jeśli dasz inną mieszankę to jaka będzie różnica? Królik i tak "dozna szoku". Moim zdaniem powinnaś zostać już przy Cuni, obserwować tylko maluszka, bo i tak może się zatkać. Swoją drogą tak samo zrobiłam jak wzięłam króla ze schroniska - też nie do końca wiedziałam co jadł, zaserwowałam mu od razu granulat dobrej jakości, królik miał pewne sensacje (cały czas był pod kontrolą weta), ale to wynikało w dużej mierze z tego że jest "siano-nie-lubny".
Dobry granulat, sianko non-stop i będzie dobrze :kwiatek:
Co do reszty, radziłabym się wstrzymać. Niech najpierw przyzwyczai się do granulatu. Potem stopniowo dodawaj suszki. Zresztą z suszkami to ja bym się wstrzymała aż królik osiągnie odpowiedni wiek. Tulip, nie spiesz się, macie czas na smakowanie wszystkiego. Na razie dużo stresu + nowe żarcie, lepiej nie przekombinować. I jeszcze raz - sianko + granulat Co do tej wody, ja tam nie wiem. Moje piją wodę z filtra, nie cackam się z nimi pod tym względem 😁
Amnestria mój uszaty granulat super przyjął tzn roi się od bobków i nie widzę, żeby coś było nie tak, poza tym, że jestem głodomorem i zaraz Cuni się skończy. Z dodatków zostanę przy marchwi, bo wiem, że u poprzedniej pani ją dostawał i jak ją widzi to uszy mu się trzęsą 🙂
W planach również kastracja, bo ja szczerze mówiąc nie wiedziałam co on robi, gdy podskakuje i się obraca, ale zrozumiałam po przeczytaniu wcześniejszych postów, że obsikuje mi dywan. Ale, żeby wykastrować poczekam z tydzień, dwa, aż się przyzwyczai 🙂
amnestria, Królika miałam dawno temu jak byłam mała, miałam coś koło 12 lat. Wet właśnie powiedział mi, żeby ograniczać chleb, dawać go bardzo rzadko jako rarytas i sam mi polecił mieszanie granulatu mieszanką, którą karmili poprzedni właściciele. A to, ze okazał się konowałem później to już inna sprawa.
Nie czytałam całego wątku, ale liczę, że ktoś z Was ma szynszyle. Poradźcie mi proszę jakieś dobre jedzonko dla tych potworków, chodzi mi przede wszystkim o to aby było smakowite, moje kulki strasznie zaczęły wybrzydzać, w zasadzie nie chcą nic jeść, podlatują do miski, pogrzebią, wywalają wszystko i czekają aż przyniosę im coś lepszego. Wypróbowałam już chyba wszystko, kiedys bardzo lubiły pokarm o nazwie "megan" teraz nawet On im nie smakuje. Szynszylowy vitapol, pokarm tropifit chinchilla, pokarm firmy animals czy beaphar też odpadają, dako-art to już w ogóle porażk, nie pamiętam już nawet nazw tego co kupowałam. Może ktoś z Was ma coś godnego polecenia, u mnie w mieście pewnie nie wszystko da się kupić, ale jak coś to chętnie kupię przez net. Dodam tylko, że Szylszylki mają 6 i 8 lat są w świetnej formie i w doskonałym humorze. Mieszkają w klatce jeszcze ze świnką morską i to bardziej w jej pokarmie teraz gustują. Staram się jak mogę wymyślać im jakieś przysmaki żeby mi w końcu nie zdechły z głodu 😀 😀 😀
Nie, nie...to wszystko czego próbowałam po tym jak przestały jeść swoje podstawowe jedzonko czyli Prestige Premium i Megan, Suszki dostają na okrągło. Ja już chwytałam się wszystkiego co u nas dostępne. Wcześciej Prestige i Megana wcinały, ale jak przestały próbowałam wszystkiego z różnych półek. Versele-Laga jadły czasem jeszcze przed buntem żywieniowym, ale bez entuzjazmu, może teraz zjadłyby chętnie. Spróbuję na pewno 😀
moje kulki strasznie zaczęły wybrzydzać, w zasadzie nie chcą nic jeść, podlatują do miski, pogrzebią, wywalają wszystko i czekają aż przyniosę im coś lepszego. Moje robią identycznie, jednakże nie jest to związane z wybrzydzaniem. Jeżeli w misce jest więcej jedzenia to zdarzyć się może, że zwierzę chce się do czegoś dokopać, bo jak wiadomo np. słonecznik jest na pierwszym miejscu i je jako pierwsze konsumują. Moja samiczka również wywala, ale to znowuż nie jest wybrzydzanie. Ona z miski nie lubi jeść. Woli jak jedzenie jest na dnie klatki i stamtąd wybiera. Czy na pewno twoje wybrzydzają?
I nigdy przez takie wybryki nie zmieniłam im jedzenia, ani nie dawałam więcej. Kontrole weterynarza były i zawsze chwalił mnie, iż są w doskonałej kondycji.
Ich menu: Rano: garść granulatu, duża ilość sianka. Wieczorem: patyki, garść granulatu. Co dwa dni wieczorem: mieszanka ziołowa Herbal'a. Malutka garść. Stały dostęp do kostki wapiennej. Raz na miesiąc: kolba.
Zdarza się, iż czasem daje im maciupeńki kawałek jabłka, ale to tylko mój samczyk za nim szaleje, samiczka nie przepada.
Mam szylki już ładnych pare lat i zawsze jadły normalnie, oczywiście była odpowiednia kolejność pod względem tego co lubią najbardziej, słonecznik, pestki dyni, potem ewentualnie reszta... po podaniu im jedzonka zajmowały się nim, a od dłuższego czasu gdy wsypuję do miseczki to wywalają i czekają aż im dam coś lepszego, więc sądzę że to jednak wybrzydzanie a nie system jedzeniowy bo przez blisko 6 lat nigdy tak nie robiły. Co do menu moich kulek to dostęp do siana mają cały czas, rano dostają garść suszu owocowo-ziołowego dla szynszyli, wieczorem pokarm dla szynszyli (obecnie testuję różne firmy) wcześniej megan lub prestige. Kolby od czasu do czasu. Często też zwłaszcza jeden podjada świeże warzywa i owoce od świnki, drugi raczej nie gustuje w takim menu. Ogólnie kupuję im często różne dodatki, dziką różę, sama suszyłam im mlecz bo przepadają tak wiec sądzę że dietę mają urozmaiconą. Martwi mnie jednak to, że wybrzydzają przy jedzonku z pudełka 😵
tulip, tylko pamiętaj, że królik jest w stanie jeść aż pęknie 😉 Nie przesadzaj więc z ilością pokarmu. To, że on wiecznie będzie zachowywał się jak wygłodzony - to normalne. Koniowi jak wsypiemy wiadro owsa też wszystko zeżre 😉 I uważaj na marchewkę! Serio, serio! Marchew mozna podawać bardziej jako przysmak niż jako podstawę. Tak samo jest z innymi korzeniowymi warzywami.
Notarialna, wybacz - ale po kiego udzielasz jakichkolwiek porad, jeśli masz niewielką wiedzę 😵
mam szylki od 10lat, najpierw jeden, teraz parka. swoje karmie versele lage nature- rano 1 garstka+ siano , wieczorem patyki (gałązki drzew owocowych, kora brzozy i korzonki- z HP, JRlub HF)+ mieszanka ziolowa (kupuje pokrzywe suszona, liscie malin, mniszek, korzen mniszka, topinambur,marchewka, szparag, nagietek, slome, ogrod kwiatowy szynszyli, tez HP,JR lub HF- mieszam to wszystko) dostaja taka spora garsc + siano. owoce (jablka, maliny, dzika roza, rodzynki), orzechy, dostaja mniej wiecej co 3dni doslownie "szczypte" (ze wzgledu na to,ze szynszyle to zwierzeta czesto chorujace na cukrzyce) kolba, kostka soli- 1x na 2-3tyg, wapno- caly czas dostepne.woda- zwykla przegotowana, 1x2tyg dodaje do wody witamin w proszku. kupuje tez kolby z czarnego prosa- uwielbiaja i kolby z lucerny- daje sporadycznie. jak mi szynszyle raz nie chcialy jesc- tez wyrzucaly wszystko z miski- bylo to po wizycie mojego bratanka (ktory karmil dawal im same smakolyki- owoce, orzechy, i pokrzywe) zastosowalam im diete siankowa- 3 dni nie dostaly nic oprocz siana. po tych trzech dniach wszystko wrocilo do normy.
wszystkie pokarmy kupuje w sklepach internetowych- wychodzi duzo taniej 😉 polecam jak ktos zainteresowany, to wiele ciekawych info mozna znalezc tu http://szynszyle.info/forum/index.php
Szynszyle często chorują na cukrzyce tak jak koszatniczki ,nie powinno im się w ogóle podawać rodzynek i owoców w dużych ilościach np. marchew jabłka ,kukurydzę też powinno wykreślić się z jadłospisu bo zawiera dużo tłuszczów.
Poczytałam trochę bo mój syn przytargał do domu koszatniczki i trzeba było poczytać co to w ogóle je 😁
dlatego tez napisalam,ze owoce, orzechy- dostaja co 3dni doslownie "szczypte" (czyli tyle co sie 3ma palcami uchwyci 😉 - jakies 3-4 sztuki, co na 2szynszyle nie jest duza iloscia 😉 )
Trzeba pamiętać, że szynszyla od owoców cierpi na wzdęcia i przeważnie ma później rozwolnienie. Następnie należy również nie przesadzać np. z nasionami słonecznika w diecie. Te stworzenia są podatne na marskość wątroby. Nie powinny także dostawać słonych rzeczy. Nie karmi się ich soczystą trawą, orzechami, rodzynkami, marchewką czy też kapustą.
Stałe menu pozwala na wyeliminowania np. częstych rozwolnień, wzdęć czy innych dolegliwości.
Koszatniczka np. może jeść gałązki akacji, a szynszyla zapewne już nie. Nie spotkałam się z tym i nikt raczej im tego nie podawał.
No właśnie Amnestria wiem, aczkolwiek czytałam, że bodajże do 8 miesiąca królik powinien mieć dostęp nieograniczony do granulatu. Więc sama już nie wiem
Tulip, powiem Ci tak - jest taka teoria, ale ona mi się nie podoba. Dawno temu rozmawialiśmy o tym na króliczym forum i uznaliśmy, że takie zostawianie pokarmu kształtuje złe zachowania i nawyki. Ja jestem za tym by od małego przyzwyczajać, że są pory karmienia (chociaż młodemu króliczkowi zawsze zostawiałam pokarm nieco dłużej, ale mimo wszystko - jeśli nie zjadł, zabierałam) i że w tym czasie trzeba zjeść. Ponadto, często trzymanie granulatu non-stop prowadzi do tego, że królik nie je siana albo je go mniej.
Najszybciej dezaktualizuje się wiedza dot. żywienia, dlatego nie warto ufać wszystkiemu co znajdziemy w necie albo w książkach.
W tym przypadku, musisz podjąć jednak decyzję sama. :kwiatek:
Tulip niby tak powinno być, ale jeśli z powodu granulatu przestaje jeść siano albo granulat je bez ograniczeń, trzeba wydzielić pory karmienia. Ja tak zrobiłam, bo przestała jeść siano. A teraz jak już jest starsza dostaje rano i wieczorem granulat a po południu owoce, warzywa i jakieś suszki.
Dobrze, że ta sprawa wyszła tak przez przypadek w sumie, bo faktycznie siana malutko je. Od razu rzuca sie na granulat. Także zastosuję się do rad :kwiatek:
Moje króle nie chcą jeść siana z dodatkami. Zuzali nienawidzą (i dobrze się składa, bo ja Zuzali też nie lubię, o! 😀iabeł🙂. Za to kochają najtańsze sianko, które nie wygląda na najlepsze jakościowo - no, ale jedzą, nie zatykają się i są ogólnie w b.dobrej formie 🙂
No dziewczyny jak tam Wasz maluszki? Moj wiewiór coraz fajniej, już tak oswojony, że lata ciągle po pokoju. Kota się nie boi. Jest boski. Pozdrowienia od myśliciela 😀
Nie wiem co zrobić z moim królikiem na przerwę świąteczno-sylwestrową. Nie znam nikogo w Warszawie na tyle dobrze, żeby zostawić mu klucze od mieszkania i mieć pewność, że zajmie się odpowiednio królikiem.
Podróż z Warszawy do mojego miasta rodzinnego zajmuje od 4-5h, nie chciałabym narażać królika na stres związany z podróżą, nowym miejscem i MOIM PSEM. Poza tym sylwestra pewnie spędzę w jeszcze innym miejscu, więc królik odbyłby kolejną podróż. Poważnie zastanawiam się nad zostawieniem królika na ten czas w Warszawie w jakimś hoteliku dla małych zwierząt, ale nigdy nie miałam do czynienia z takimi miejscami. Czy ktoś Was ma jakieś doświadczenie ? Może polecić lub odradzić jakiś hotelik w Warszawie ? Jak to wygląda cenowo ?
tulip, nie mam doświadczenia z hotelikami dla zwierząt, ale wydaje mi się, że to wygląda tak, że zwierzę jest non-stop w klatce, a opieka polega na podaniu żarcia. Inna sprawa, że jeśli coś się dzieje, to pracownicy (weterynarze, ewentualnie zootechnicy) wiedzą jak zareagować. Weź jednak pod uwagę, że obce miejsce, obce zapachy mogą być równie stresujące co podróż. Dlatego np. mój Dyzio nigdy nie zostaje w szpitalu dłużej niż jedną noc, bo jest tak zestresowany, że cały czas się zatyka. Weci się poddali i nauczyli mnie większości rzeczy.
Powiem tak - ja bym królika zabrała. Ale ja to ja. Pierwsza podróż mojego uszaka trwała 6-7h i zniósł ją dzielnie. Regularnie jeździ w trasy 4-5 h. Aczkolwiek nie widzę sensu targania królika jeśli wyjazd jest na 1-2 dni. Ale jeśli na dłużej, to why not? 😉
Tulip z jakiej części Wawy jesteś? Sama jestem z Warszawy i mam trochę króliczych kontaktów, i nawet jeśli ja bym nie mogła pomóc to może ktoś by zaufany (!) mógł Cię wesprzeć. I może ktoś mógłby wziąć miśka na przechowanie. Gdyby nie to, że mam agresywnego samca - chętnie bym Ci pomogła, ale od jakiegoś czasu już nie bawię się w przechowalnię.
Natomiast jeśli poszukujesz hoteliku, przedzwoń do dawnej Oazy: http://www.oaza-wet.pl/?home Parę wetów z dawnego składu zostało, kiedyś prowadzili hotelik. Nie wiem jak teraz... Nie bałabym się im powierzyć mojego zwierzaka 🙂
Amnestria jestem z Mokotowa. Gdybyś znała kogoś kto mógłby pomóc to byłabym baaardzo wdzięczna 🙂 Jeśli nie to wezmę chyba królika ze sobą, ale nie wiem jak będzie to wyglądało z sylwestrem