Re-Voltowi świnkomaniacy... Może ktoś z Was kto zajmuje się świnkami morskimi także spotkał się z podobnym przypadkiem. U mojej świnki, Lancelota, zauważyłam guz na szyi. Zostało wykonane USG, guz został nacięty i ropa została wyduszona. Potem Lancelot przeszedł operację (guz cały czas się odnawiał- nabierał ropy z powrotem), guz został usunięty w całości wraz z otoczką, bo przypominał torbiel. Świnka bardzo dobrze zniosła narkozę, szybko zaczęła jeść i pić i doszła do siebie. Wydawało się, że mamy już wszystko za sobą...
Ale rana zaczęła ropieć. Znowu dostawał antybiotyki. Prawdopodobnie Lancelot jest uczulony na szwy. Operacja była rozległa i oprócz zwykłych szwów na zewnątrz ma też szwy śródskórne (?). Wewnątrz. Prawdopodobnie one ropieją, musimy czekać aż się rozpuszczą.
Ktoś z Was się z tym spotkał? Z wrzodami u świnki morskiej i ich leczeniem? Dostawał już tak długo antybiotyki, że teraz musi mieć przerwę, wyduszamy mu codziennie to co się zbierze i przecieramy rivanolem. Porobiły się przetoki, bo szyja już się oprócz nich cała zrosła. Tylko wciąż coś robi się pod spodem... Nie ma już żadnych szwów na zewnątrz, dziś razem z ropą wyszedł kawałek szwa wewnętrznego. Ropa go "wypchnęła".
Świnka jest wyjątkowo pogodna i zawsze w dobrym humorze. Tylko ta ropa... Ktoś z Was też to przechodził 🙁?
Tu Lancelot po operacji