Forum towarzyskie »

Króliki oraz gryzonie

Przyszłam się wyżalić, bo u mnie od wczoraj tragedia... Przyszłam z pracy i jak zwykle wypuściłam Zdzisię (królik) z klatki, zachowywała się normalnie. Potem na chwile poszłam do sklepu, w tym czasie zamknęłam ją w klatce, jak wróciłam leżała w kuwecie wyciągnięta. Od razu wiedziałam, że coś jest nie tak, bo nigdy nie kładzie się w swoje odchody, wyjęłam ją z kuwety i postawiłam w klatce, a ona fik i leży. Wyjełam z klatki i postawiłam na dywanie, pokicała w swoje ukochane miejsce i rozciągneła się  na całą długość, nie zareagowała jak podszedł pies, nawet nie skuliła uszu... Zapakowałam w kontenerek i biegiem do kliniki Ogonek w Woli (W-wa). Tam po badaniach okazało się, że królik w brzuchu ma guz wielkości małej mandarynki (serio...), prawa nerka nie działa (wodonercze, czarny obraz usg), lewa działa. Guz o strukturze zamkniętej, nie jest rozlany, nie ma przerzutów, widocznie oddzielony ścianami (to pocieszające), ale jest wielki. Pobraliśmy krew (dziś koło 18 wyniki), a w poniedziałek popołudniu operacja. Zdzicha to mały wojownik, wyszła ze strasznej choroby jako młoda króliczka, może i teraz da radę.
Jestem kompletnie załamana, ona ma 7 lat, ale była w super kondycji do wczoraj. Może ostatnio mniej się bawiła, może powinno mnie zastanowić, że ostatnio nie doskoczyła do kanapy, może trochę schudła, ale wczoraj złe samopoczucie wyłapałam w kilka minut, nigdy wcześniej się tak nie zachowywała. Nie miewała biegunek, nie była osowiała, nie sikała mniej ani więcej, piła jak zawsze.
Wet ostrzega mnie, że mogą otworzyć i nie mieć co ratować. Odstrasza mnie to od operacji, ale z drugiej strony lepiej tak niż gdyby miała się kilka godzin zwijać z bólu, gdy ja np jestem w pracy.
Dostałam zastrzyki rozkurczowe i przecibólowe, mam zrobić dziś i jutro.
Nie mogłam wczoraj uwierzyć, w klinice na zmianę lałam łzy i przepraszałam. Dalej nie chce mi się wierzyć, jak wróciłyśmy od weta pierwsze co zrobiła to zjadła (baaaa pożarła) kawałek marchewki, napiła się wody, zrobiła boby i siku, po czym poszła ziwedzać pokój. Serce mi pęka jak myślę, że takiego królika pozwolę w poniedziałek kroić, ale muszę być rozsądna. Muszę ją ratować i jedoncześnie nie pozwolić cierpieć.
Ciężko... jakbym wykrakała. W Boże Narodzenie pytałam Was ile żyją króliki, bo w necie przeczytałam 7-10 lat i zbladłam... ehhh trzymajcie kciuki. Pierwszy raz proszę o kciuki na volcie, potrzebne każde kciuki, pozytywne myśli...
Agata-Kubuś trzymam mocno kciuki!
Agata-Kubuś trzymaj się, będzie dobrze! czytałam to ze ściśniętym sercem...mam królika już 8 cudownych lat, uwielbiam go i drżę o jego zdrowie! Bazyli jest silny, rządzi psem i jest pełen życia, ale...
Rozumiem Cię doskonale! Trzymam kciuki bardzo mocno!!!!
Pierwsze dobre wieści, aż strach zapeszyć... wyniki krwi są dobre. Oczywiście, że leukocytów jest "milion", ale jak ma ich tyle nie być skoro w brzuchu jest "mandarynka". Jedna nerka daje radę, działa jak trzeba, próby wątrobowe ok, czerwonych krwinek trochę za mało, ale w tych wynikach nie ma nic strasznie złego. W związku z czym nie ma absolutnie żadnych przeciwskazań do zabiegu, Zdzisia w poniedziałek idzie pod nóż, a Wy dalej trzymacie za nią kciuki.
Trzymajcie też trochę dziś za mnie, bo będę robić pierwszy w życiu zastrzyk królikowi.

Dołączam zdjęcia Zdzichy w dniu przeprowadzki do nowego mieszkania - 20 stycznia 2014
Zdzisia da radę, Ty też się trzymaj, musicie być dzielne  :kwiatek: Moje małe zoo z pewnością trzyma kciuki, ja z resztą też. Biedactwo 🙁
Agata-Kubuś, trzymam bardzo mocno kciuki! Musisz walczyć, musisz być silna dla niej! Operacja to jedyna szansa na uratowanie Zdzisi i trzeba wierzyć, że królinka da sobie radę  🙂
Do właścicieli chomików syryjskich (oraz innych gatunków) z Warszawy i okolic!


Tekst z Alloszczura:
Zasyryjczona Warszawo, uważajcie... 🙁

U Abajka testy potwierdziły obecność HaPV, prawdopodobnie Albercik też już jest zarażony...
Wetki wspomniały, że od jakiegoś czasu w stolicy pojawiają się ludzie z syryjkami z objawami HaPV, jako pierwsza zgodziłam się wysłać próbki za granicę i testy się potwierdziły.
Gdzieś w stolicy jest rezerwuar tego gówna, naniosam na bucie, ubraniach, mogło się nawet przynieść na ściółce...
Obserwujcie swoje zwierzaki... ;(

Jestem załamana...
Abaj jest pełnoobjawowy, ma już nie tylko guzy wewnętrzne, prawdopodobnie chłoniaki, ale i brodawkopodobny twór na pyszczku... ;(
Jego dni są policzone...
Albercik na razie nie wykazuje objawów. Przedsięwzięłam środki ostrożności, ale pewnie i tak już jest zarażony...


Dodatkowo powiadomione jest już forum e-chomik.pl (http://forum.e-chomik.pl/topic/13438-warszawa-uwaga-na-hapv/ - rozwój sytuacji dalej można śledzić), sądzę, że również na innych gryzoniowych info już jest.

Gdyby ktoś się zastanawiał czym jest HaPV polecam:
http://chomiki-bez-sciemy.blogspot.com/2013/08/hapv-hamster-polyomavirus.html

Choroba jest bardzo zakaźna i śmiertelna, łatwo przenieść nieświadomie wirusa np. po wizycie w sklepie zoologicznym, w którym były chore zwierzęta (czego nie można wykluczać). Zakażony chomik pochodzi z hodowli, jednak całe rodzeństwo w innych częściach polski oraz rodzice w chwili obecnej są zdrowi, stąd wirus musi mieć gdzieś w Warszawie "ognisko".
W chwili obecnej nie wiadomo jak z innymi gatunkami chomików, jednak warto je obserwować - w przypadku syryjków jest to niestety pewne.
Zdzisia już po operacji, za wszystkie kciuki dziękujemy  :kwiatek: kto jeszcze ma siłę niech chwilę potrzyma, bo w pierwszej dobie od zabiegu to różnie bywa. Rokowania bardzo dobre. Guz bardzo rozległy, wywodzący się z nerki (usunięta cała), był przyklejony do jelita, ale nie jest ono chorobowo zmienione, więc nie zdecydowali się na resekcję (to dobrze, resekcji mogłaby nie przeżyć, a będziemy robić regularnie usg i kontrolować). Zostawiłam ją na noc w klinice, mają podać kroplówki i leki wspomagające jedną jedyną nerkę, poza tym leży sobie w inkubatorze... w domu takiej opieki jej nie zapewnię.
Ehhh dziś notowania mojej króliczki skoczyły o 650 zł  😉 ale nie mam wątpliwości, że jest warta jeszcze więcej (chociaż wolałabym, żeby ograniczyła swoje potrzeby finansowe, bo w tym miesiącu... nie zapłacę czynszu za mieszkanie...) Wygadałam się i jestem szczęśliwa!
Super !!!! Bardzo trzymałam kciuki za nią !
Moja rutynowego zabiegu w podobnym wieku nie przeżyła. 🙁 także bardzo cieszy mnie ta wiadomość ! 🙂
Subaru2009 dziękuję. Przykro mi, że Twojej się nie udało...

Wieści z frontu.
Ja w pracy, Zdzisia w klinice. Dziś popołudniu, jeśli nic się nie wydarzy, będę mogła ją odebrać. Podobno czuje się dobrze, je i bobczy, troszkę mało sika, ale miała dostać kolejna kroplówkę żeby wypłukać narkozę. Weterynarz dobrej myśli, rokowania nadal dobre. Mam nadzieję, że wieczorem wstawię zdjęcie małego wojownika  😀
Super  💃 💃 Zdrowia życzymy !

A ja wrzucę śniącego Radzia  😁
A tutaj mój króliczek jak się przestraszył, teraz jesienią, w ogródku. słodziak
Zdjęcia nie ma, bo nawet nie było kiedy. Odebrałam ją dopiero koło 21 bo nie chciała sikać. w końcu koło 18 zrobiła ale tylko trochę  🤔 W domu od razu wskoczyła do kuwety i wypięła się do sikania ale paletki nawet się nie rozpadły, więc chyba tylko udawała, to samo rano. Podaję jej antybiotyk i przeciwbólowe, dziś wieczorem jadę na kroplówkę i furosemid. Rokowania ostrożne...
Dziś rano kupiłam jej świeżą bazylię, bo wyczytałam że pobudza apetyt, natke pietruszki i koperek bo działają moczopędnie. Bazylie zjadła ze smakiem (ok. 5 listków) i pietruszkę też, koperek chyba jej nie pasuje, ale może zje jak się inne rzeczy skończą. Poza tym je, dłubie sobie po troszeczku siano i inne swoje przysmaki. Pije wodę normalnie. Mam nadzieję, że sikanie ruszy... bo poza tym problemem zachowuje się jak zdrowy królik (przegryzała w klinice rurki od pompy z kroplówką non stop i mówią, że jest straszny łobuz  🙂😉
Agata-Kubuś - super, że  mała już w domu i w dobrej formie 🙂.
Agata-Kubuś  Supeeeer!!!! trzymam nadal kciuki!! masz w domu prawdziwego wojownika! Oby tak dalej!
Odebrałam ją z kompletem historii. Przepiszę Wam wieczorem, bo myślę że człowiek by tego nie przeżył... w skrócie - usunięty guz wywodzący się z części tłuszczowej nerki i pochłaniający nerkę oraz moczowód miał 10 cm średnicy!!!
Z natki pietruszki bym zrezygnowała, ma za dużo wapnia, a przy jej jednej nerce , to nie forsowałabym 🙂

Możesz zakupić jakieś suszone zioła typu skrzyp,  mniszek lekarski, krwawnik, pokrzywa 🙂 http://www.swiat4lap.pl/ziola-suszone-c-2_7.html?osCsid=481ef63n5g4pnth8hs29dec8u6
Agata-Kubuś graty dla małego wojownika! 😅

Przyjechało do nas wczoraj wieczorem 7 małych hodowlańców. Idę im dzisiaj sesyję trzasnąć. 😀
Subaru, dzięki. W takim razie pietruszka będzie dla mnie do zupy.
Mniszek lekarski dostaje. Kupiłam pokrzywę, zobaczymy czy będzie jadła, bo chyba nie za bardzo chciała kiedyś. Odmówiła jedzenia liści malin i skrzypu.
Dostałam smsa od króliczej opiekunki (dzielnie w tej roli sprawdza się siostra mojego faceta, jakie to szczęście, że akurat ma ferie), że Zdzicha się wysikała... uffff
Super ! 🙂 Wszystko idzie w dobrym kierunku !
Agata-Kubuś,  życzę zdrowia dla królika. Mam pytanie, czy są jakieś  konkretne ziółka na system oddechowy dla szczurków? ( z moją jest już wszystko ok, ale tak profilaktycznie  🙂 )
Na sam oddechowy to ciężko, ale jakby tak ogólne wzmocnienie ? Np. nagietek, babka lancetowata ?

A tak to raczej profilaktyka,o ile dobrze pamiętam Wasz przypadek, wilgotność, temperatura pokoju. Od czasu do czasu zapuścić jakiś olejek 😉
subaru2009, tak robię, dostaje też trochę wit. C do wody. Mufcia ma się dobrze, ale ziółka nie zaszkodzą.
Takie dziwaki teraz mamy! 😀


flygirl, jakie piękne! Wrzuć więcej zdjęć.  🙂
Mamy jeszcze rudzielca:

szaraka, którego już wielbię 😀:

burka:

i dwa identyczne białasy:
Skarogniady 😉 z białym wąsem jest moim zdecydowanym faworytem  🙂 ale wszystkie piekne bez wyjątku.
A oto obiecane zdjęcia królika, po operacji 10cm guza... da się? da się, trzeba mieć tylko tyle chęci do życia co Zdzicha.
Rewelacja!
flygirl, to wszystkie wasze czy tymczasy?
Agata-Kubuś, super! Zdrówka!
Na razie nasze, prawdopodobnie dwa idą na tymczas, a jeden będzie miał wirtualnego opiekuna. Generalnie nam się teraz tłok w biurze zrobił. Normalnie mamy 4 króliki plus teraz tych 7 maluchów, a jeszcze doszło nam trzech tymczasowiczów chwilowo. Chociaż i tak bywało gorzej. 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się