Jak patrze na swoje zdjęcia z gimnazjum gdzie przy wzroście 165-167cm warzyłam 56-58kg to wyglądałam patykowato, mimo że miałam o sobie zdanie, że jestem spasiona. Więc nigdy w życiu nie uwierzę, że 10kg mniej jest zdrowo, ładnie i estetycznie. Ale jak ktoś ma takie zapędy to: alleluja i do przodu 😀iabeł:
yga sorry, ale od cycków w dół wyglądasz na o wiele grubszą niż pokazuje Twoja waga.
Wg. mnie wszystko zależy od budowy ciała... Ja mam np. te 0,5cm wzrostu więcej od Ramires i przy takiej samej wadze jak ona wyglądam na dużo szczuplejszą (przynajmniej jeśli chodzi o tułów, bo kostki i w nadgarstkach i w nogach mam grube 😉 ). A szparę między udami mam ogromną, można mi między uda wsadzić rękę nie dotykając ich, ale to nie przez szczupłość, po prostu mam okrągłe uda...
Wczoraj miałabym dzień na 5, gdyby nie to, że wieczorem zeżarłam czekoladowego batona przetrwania (chociaż lepszy taki, niż KitKat), bo dostałam @ i na wieczór mnie straszna ochota na czekoladę naszła. Po aerobach nie wytrzymałam i usiadłam na suwnicę (chyba tak się ta maszyna nazywa?) i zrobiłam 3 serie na pośladki po 10 powtórzeń. Na tej maszynie potrafię wyizolować mięśnie ud i czuję same pracujące pośladki. Dziś mam w nich okropne zakwasy- to samo w brzuchu, bo wreszcie udało mi się dorwać drążek rozporowy 😀 I powiesiłam się na nim, podciągając kilka razy nogi do brzucha.
Dziś w planach mam ćwiczenia w domu, ale i tak nie wiem, czy coś z tego wyjdzie, bo mam dużo nauki 🙁
yga sorry, ale od cycków w dół wyglądasz na o wiele grubszą niż pokazuje Twoja waga.
Nie masz za co przepraszać, jednak się z Tobą nie zgodzę co do nóg, bo mam patyki, tak samo tyłek. Jedynie szeroka jestem w talii, której.. nie mam 😁 no i ręce mam pokaźne jak napnę 😉
O, sama Scottie widziała te przeraźliwe zdjęcia :P
A, i szczerze mnie zaskoczyłaś. Każdy mi mówi, że właśnie nie wyglądam na TYLE CO WAŻĘ 😉
yga, dla mnie właśnie wyglądasz na mniej niż 63. A z talią mam ten sam problem, po prostu jej nie mam. Mało się odzywam, ale leci mi właśnie 4 tydzień INSANITY, z dnia na dzień podoba mi się ten program coraz bardziej. Zmiany powoli też zauważalne 🙂
Jak patrze na swoje zdjęcia z gimnazjum gdzie przy wzroście 165-167cm warzyłam 56-58kg to wyglądałam patykowato, mimo że miałam o sobie zdanie, że jestem spasiona. Więc nigdy w życiu nie uwierzę, że 10kg mniej jest zdrowo, ładnie i estetycznie. Ale jak ktoś ma takie zapędy to: alleluja i do przodu 😀iabeł:
JARA, a ja się tutaj z Tobą nie zgodzę. Ja mam 165cm i przy wadze 53kg wyglądam koszmarnie. I przy wadze 53kg nie mieszczę się w spodnie o rozmiarze 36. Obecnie mocno schudłam (raczej głównie ze stresu) i ważąc 47kg wyglądam bardzo dobrze. Brakuje mi mięśni, bo nie mam na to czasu, ale np przy dzisiejszych 47kg wyglądam duuużo zdrowiej i lepiej niż przy 47kg sprzed 8 lat, kiedy miałam 19 lat. Każdy ma inną budowę ciała i ja przy 53kg mogę wyglądać pulchniej od Ciebie przy Twoich 56kg 🙂
Wszystko na pewno inaczej wygląda na żywo. 53 ok, ale mniej to też bym Ci nie dala. Pamiętam z wątku zdjęciowego Twoje foto w emu, czy w kaloszach - na nim było dopiero widać jakie masz szczupłe nogi 🙂
Na tych zdjęciach z sesji wyglądają ok, ale na tych ze zdęjć powyżej... no nie ma się czym jarać. Takie moje zdanie. Zgrabne nogi jak najbardziej ok, a jak ani mięsnią ani nic to już nie są fajne. 😉
yga, moje pierwsze urodziny bez śniegu 😀 Z własnie z tej okazji... idę się uczyć 🙁
JARA, no widzisz, a mnie Igi nogi podobają się dużo bardziej, niż nogi (a raczej uda) Tunridy. Zależy co kto lubi. Może nie jestem obiektywna, bo jestem ogromną fanką figury i urody Igi 🙂
Tylko Tunrida nie ma opcji aby dojść do takich nóg jak ma Iga, no chyba, że się będzie głodzić i nie ćwiczyć czyli ani tłuszczu ani mięsni. 😉
Tak jak pisałam zdjęcia z sesji i w tej białej bluzce i czarnej spódnicy - nogi super, obłędne, zazdroszczę. A te nogi z góry strony (szara bluzka, czarna spónica) jakiś koszmarek, ale to zapewne nie wina nóg, a beznadziejnych ujęć, zwłaszcza, że na drugim ma kosmicznie zniekształcone lewe udo.
ja dzisiaj ćwiczyłam nogi 😁 Kostka rano dalej spuchnięta, ale nie bolała prawie w ogóle , więc dałam radę. 40min bieżni , 50min ćwiczeń na brzuch, nogi/pośladki i plecy. Potem poszłam na saune i zrobiłam sobie małe spa , maseczki , kremiki itp. Czekam aż mi się ugotuja jajka na twardo , piję drugą kawę i lecę do pracy. Dzisiaj mam 4 psy do ostrzyżenia i kij wie ilu ludzi 😵 Ale spoko, kasa mi potrzebna , lubię duży ruch w interesie. Mi się za chude dziewczyny nie podobają . Podobają mi się szczupłe ale z mięśniami. Mi chudość nie grozi 😁
Ja nigdy nie będę miała nóg jak Iga a Iga nigdy nie będzie miała mojej talii. Nie ma sprawiedliwości i juz 😁
Iga wazysz mało bo masz mało mięśni więc pewnie w miarę ćwiczeń waga będzie ci rosła 😉
Niektóre osoby mogą przy tak niskim bmi (165/48) wyglądać i czuć się ok, ale to osoby genetycznie za szczuple więc dążenie do takiej sylwetki mając naturalnie inną jest zwyczajnie głupie 😉
Narazie się trzymam i tak jestem na siebie zła za wczoraj że pewnie ma kilka dni silnej woli starczy 😀iabeł:
Dziś dzień 4 bez ćwiczeń, nie mogę wrócić, no nie mogę 😵 jadę do apteki po jakieś leki bo się wykończę 👿 Na wadze mam znowu 1 na plusie, tylko czemu? może to woda się gromadzi żeby się nie odwodniła, brzuch mam jak baba w ciąży. Bardzo mało jem, praktycznie wcale, myślałam że przy jelitówce polecę z wagi a tu guzik, jadę po cole i czekoladę, ewentualnie może mi jakieś leki pomogą 😵
escada w zeszłym tygodniu. Oprócz zawyżonej insuliny i cukru na czczo wszystko jest idealnie. 😵 Nic, czekam jeszcze do poniedziałku na pomiary u trenejro.
Nawiązując do dyskusji w poprzedniej strony - ja ważę 55 kg przy 170 cm i nie jestem wychudzona, ani nawet super laska! Na udach i pośladkach mam sporo trzęsącego się tłuszczyku. W ogóle nigdzie nie można powiedzieć, żebym była za chuda 🙄 Chcę ważyć 52 kg. Myślę, że wtedy bym wyglądała ślicznie i filigranowo. A tak w ogóle to nie ma co patrzeć na wagę. Jak zacznę znowu ćwiczyć, to mogę ważyć i 60 kg, byleby obwody spadły.
Ale nie mam teraz czasu na nic. NA NIC. Nie trzymam diety. A i tak chudnę. Stres.
Subaru, poraz enty , nie sugeruj się wagą jeżeli ćwiczysz. Po prostu się nie waż. Zważ się za 6tygodni np. Po walec się ważyć co chwilę. U mnie waga skacze od 65 do 68. Już się tym nie przejmuje. Ćwiczę, więc woda zatrzymuje się wszędzie gdzie może, jestem przed okresem itp itd. Ważenie się non stop gdy waga nie spada bądź spada powoli tylko demotywuje. I często kończy się końcem diety i ćwiczeń , bo przecież to nie ma sensu. Walcz dalej i zobaczysz efekty będą napewno :kwiatek: escada, właśnie jak nie ćwiczysz to waga leci w dół właśnie z tego powodu co podałam wyżej.No ale chyba lepiej przerabiać tłuszcz w mięśnie , niż chudnąć bez ćwiczeń i mieć sflaczałe ciało i efekt jojo.