skąd wy wiecie ile co ma kalorii? jeśli zjadła 250ml zupy ogórkowej, to ile to kalorii? a żeby ten krupnik miał mało kalorii to jakiś przepis specjalny jest czy czy krupnik jest ogólnie mało kaloryczny?
Niech to 👿 Poszłam biegać, wszystko pięknie, 3 kółka i znowu mnie zaczyna boleć dół brzucha... przeszłam do marszu, nasiliło się no i to tyle z mojego biegania 😫
Wracam do gry 😅 - znaczy niby z niej nie wyszłam, ale samym bieganiem mogłam tylko utrzymywać wagę jak się okazało, więc zaczęłam od wczoraj ćwiczyć i daję radę - chociaż przerwa dała znać o sobie zakwasami 🙄 Kobiety co macie pojęcie - lepiej codziennie powtarzać te same programy ćwiczeń, czy robić zamiennie np. dzień na brzuch, dzień na plecy itd? Ja robię te same z reguły, czasem małe odstępstwa, ale gdzieś słyszałam, że organizm trzeba zaskakiwać to są lepsze efekty - ktoś, coś? 👀
Rozie, miałam identycznie to samo, ból taki, że prawie już mdlałam momentami. Wyjaśniła się przyczyna-brak odpowiedniej rozgrzewki przed bieganiem albo zbyt intensywny i szybki bieg od początku. Dziś na bieżni machnęłam łącznie 6km, nauczyłam się biegać/przechodzić do szybkiego marszu tak jak organizm mi podpowiada i ten problem minął (odzywają się inne, ale to już typowo z moimi kłopotami i zachwianiami zdrowotnymi związane). Okazuje się, że nawet biegać trzeba się nauczyć 😉
_kate najprościej: kupujesz wagę, przed jedzeniem ważysz wszystkie składniki, wyszukujesz tabele kalorii w necie np. www.ilewazy.pl (tam jest też od razu kalkulator, który przelicza kcal w wadze Twoich składników) i już 😉
Ja niestety zjadłam na podwieczorek 112 gr ciastek czyli jakieś 500kcal , za mną już 1600kcal ,kolacją za 300. Ale spoko na basenie dzisiaj poszaleje , bo mam dalej energię. Byle by się nie skończyła do 21 15 😀
[quote author=_kate link=topic=89332.msg2011557#msg2011557 date=1392308625] skąd wy wiecie ile co ma kalorii? jeśli zjadła 250ml zupy ogórkowej, to ile to kalorii? a żeby ten krupnik miał mało kalorii to jakiś przepis specjalny jest czy czy krupnik jest ogólnie mało kaloryczny?
maiiaF kurcze, a możesz rozwinąć coś o tej rozgrzewce? Bo nie rozciągam się, maszeruję najpierw, robię jakieś skipy i to w sumie tyle. A biegam raczej wolniej niż szybciej.
Ja dziś już po ćwiczeniach, po koniu, jeszcze łyżwy przede mną 🙂
Na śniadanie owsianka z łyżka dżemu i kawa 250 Drugie buleczka kukurydziana 170 kcal Obiad krupnik 350 Podwieczorek krupnik 250
Więc jeszcze kolacja za 200 🙂
dzień przysiadow dziś 100, 100 brzuszkow ala rowerek, 50 pompek ale damskich dziś, pół godziny pedalowania i 10 min biegu w miejscu, na koniu też się nieco zmeczylam, na łyżwach się raczej nie zmecze bo będę uczyć chłopa jeździć 😉
Zwazylam się dziś ale waga niestety stoi na 67,5 kg mimo że mocno się staram i nie mam wpadek 🙁
kasia-pala, poszczególne dni jak określone części ciała to tzw. split i warto to zostawić zaawansowanym 😉. Trzeba mieć duże pojęcie o treningu, żeby umieć sobie ułożyć sensowny split, czyli taki, w którym każda część ciała będzie się równomiernie rozwijać. Dla mniej zaawansowanych lepszy jest FBW, czyli trening wszystkiego 🙂
Prawdą jest natomiast, że trzeba sobie stale podnosić poprzeczkę, żeby organizm to "czuł". Przy odchudzaniu chcemy, by organizm był możliwie najmniej oszczędny - chcemy skutku odwrotnego, do różnych sportowców, którzy dążą do maksymalnej ekonomii i najlepszych wyników. Najlepiej jest po prostu wybierać coraz trudniejsze zestawy ćwiczeń - na przykład Jillian Michaels oferuje takie zestawy na cały miesiąc, gdzie z tygodnia na tydzień dajesz sobie coraz bardziej w palnik. Można też kombinować z coraz cięższymi hantlami, coraz większym tempem itd.
Najlepiej chudniemy przy ćwiczeniach, których wykonywanie jest dla nas najtrudniejsze. Dlatego jeśli ktoś nienawidzi biegać to od czasu do czasu powinien się przełamać 😉.
Kasia-pała , mój chłopak mi zawsze mówi ,żeby ćwiczyć poszczególne partie co drugi dzień, opcjonalnie 3 razy w tyg. Np ja ćwiczę biceps , triceps co drugi dzień , plecy i klatę w inne dni, też co drugi. Codziennie aeroby i 5 razy w tyg brzuch jako,że ćwiczę go bez obciążenia , a resztę z obciążeniem. Ale moim zdaniem jeżeli wykonujesz ćwiczenia tylko w stylu ewki , jillian czy coś takiego bez obciążenia to możesz robić je codziennie a kiedy po jednym programie czujesz ,że mało ,że nic się nie spociłaś , nie zmęczyłaś można program powtórzyć albo przerobić jeszcze inny.
Hej ja dziś śniadanie - owsianka z bananem - 350kcal
2 śniadanie 2 kromki z masłem i plasterek żółtego sera i kawałek kiełbasy - 290
obiad 3 ziemniaki z jogurtem naturalnym -265 kcal
podwieczorek - serek wiejski 141kcal
na kolację jeszcze nie wiem co zjem, ale zostało mi 254kcal
Zrobiłam ten ekstremalny trening interwałowy, miałam zrobić tą tabate z linku poniżej, ale nie dałam rady, gdyż przez całe interwały dawałam z siebie 100% i na koniec padłam mokra jak szczur.
Najlepiej chudniemy przy ćwiczeniach, których wykonywanie jest dla nas najtrudniejsze. Dlatego jeśli ktoś nienawidzi biegać to od czasu do czasu powinien się przełamać 😉.
Weź mnie nie strasz 🙇 😕 (wiosna idzie, czas się pozbyć ekologicznej wyściółki tłuszczowej 😀iabeł🙂
Rozie,maiiaF, mam ten sam problem z bieganiem i bólem... skurczem macicy? pęcherza moczowego? jelit? Dla mnie szczerze mówiąc jest to odczucie najbliższe właśnie do bólu menstruacyjnego. Szukałam informacji w necie - co któraś dziewczyna się na to skarży właśnie przede wszystkim przy joggingach po mieście czyli po chodnikach/ulicach. I właściwie mimo konsultacji ginekologicznych/gastrologicznych nie ma konkretnego wyjaśnienia. Rozmawiałam też z fizjoterapeutką i instruktorką pilatesu i jogi. Same domysły, chyba po prostu cecha osobnicza. Coś wpada we wstrząsy podczas biegania i idzie skurcz. zen wie jak to wygląda, bo mnie w czerwcu ratowała. :kwiatek: Tzn. tego jak leżałam na podłodze i płakałam w toalecie pizzerni na trasie przebieżki to nie widziała. 😉 Ale widziała jak później ledwo oddychałam i ledwo szłam. A tak jak już pisałam mam wysoki próg bólu (sprawdzone przy zabiegach chirurgicznych), więc uwierzcie, że to cholernie mocny skurcz. Od razu uprzedzę pytania - nie byłam ani w połówce cyklu, ani tuż przed czy w trakcie okresu.
Ja dzisiaj lekko się pobujałam w domu - głównie na ręce. Zmęczona dzisiaj jestem, miałam intensywny dzień w pracy i jakoś w ogóle nastrój mi wysiadł.
To prawda, Ascaia dostała jakiejś dziwnej akcji podczas biegania. Nie polecam!
Zgadzam się w całości z tym, co napisała busch. Split jest wymagającym 'ustawieniem', najlepiej jak ktoś ogarnięty nam pokaże co i jak, a wcześniej powie, że możemy już w ten sposób ćwiczyć. Inaczej to można oglądać obrazki na siłowni - pakery z klatami nabitymi jak kokosy, poruszający się na cienkich nóżkach, bo kto by o nogach pamiętał. Lub bicepsy napompowane aż trzeszczą, a brzuch wisi 🤔 Wbrew pozorom, to częste obrazki u panów...
Zabrzmiało jakbyś mnie nie polecała. :emota2006092: Ale rzeczywiście - sama bym nie polecała próby biegania ze mną. 😉 Dziwne, że w domu skaczę, truchtam i jest ok. Więc chyba rzeczywiście chodzi o wstrząsy - dywan amortyzuje.
Ascaia uuu kiepsko to musiało wyglądać. Nie zazdroszczę. U mnie to trochę inaczej wygląda, nie jest to skurcz jakby "menstruacyjny" tylko silny ból w prawym boku (bardzo nisko), który w trakcie biegu daje o sobie znać, jak przejdę do marszu to boli coraz bardziej, a jak się zatrzymam i chcę zrobić krok to juz jest apokalipsa, rwie jak diabli. Jestem w połowie cyklu, być może to przyczyna, albo po prostu coś sobie naciągnęłam i teraz pobolewa... tylko jest to tak dziwne miejsce, że nawet próbując porozciągać te partie jest to niemożliwe, próbowałam i cudowałam dzisiaj i nic nie przynosiło ulgi. Przeczekam kilka dni i spróbuję znowu iść pobiegać, dłużej i jeszcze intensywniej się rozgrzeję 🙂
szepcik- nie podobało by mi się coś takiego, a Twój to chyba dosyć ciałka miał jak tyle zrzucił w miesiąc?Bo z reguły jak ktoś ma figurę do dopieszczenia to 10kg w miesiąc nie zrzuci 👀
Ja już niby wyleczona, ale jednak nie do końca, mimo to dziś musze wyjść się porusząc, jakiś spacer 3km zmierzoną kilometrowo trasą i zobaczymy jak dalej będzie to może sobota jakiś truchcik, a w niedziele planujemy wejść na Ślęże, ale najprostszym-żółtym szlakiem.
Strasznie mnie wywaliło, chociaż dużo pije i diete trzymam, w udach 1cm+ 😵 ale wmawiam sobie, że to mięśnie od biegania, a że tłuszcz też jest to 1cm więcej 😁
Dziś owsianka na mleku własnie przede mną 2 śniadanie serek wiejski lajt bułka mała pełnoziarnista i pomidor 3 śniadanie tutti waniliowy+jabłko obiad warzywa na patelnie+jakieś mięsko pewnie kurczak albo rybka jakaś na kolację nie mam pomysłu czasem jak zjem większy bardziej kaloryczny obiad to nie jem kolacji bo mi się nie chce już jeść ale pewnie źle robie
Miał 20 kg do zrzucenia, czyli jest na półmetku. !0 kg w miesiąc to jeszcze jakoś brzmi. Ale 20 w dwa miesiące to hardcore...
Bardzo mi się podoba Twoje określenie - figura do dopieszczenia 😀
Cierp1enie, kurczę, kusi mnie, żeby spróbować tabatę 😀. Chociaż ja i tak ostatnio nawet przy treningach z Jillian mam średnie tętno powyżej 165-170 uderzeń, więc może nie będę przeginać, bo mi pikawa stanie 😜. Zwłaszcza z moją ambicją robienia wszystkiego na maksa 😁
Ostatnio miałam przerwę w treningach na dwa tygodnie, bo najpierw chorowałam, a potem uczyłam się do mega trudnego egzaminu. Też tak macie, że po 2 tygodniach całą waszą kondycję szlag trafia? Ja jestem na maksa tym sfrustrowana, bo mam mocne postanowienie dokończyć ripped in 30 z Jillian, ale znowu spadłam na tydzień drugi, i to z poczuciem że jest trochę na wyrost do mojej wydolności 👿. Już rzygam tym tygodniem drugim, ciągle do niego wracam jak tylko mi wypadnie jakaś choroba albo inne pierdoły, przez które nie mogę ćwiczyć. Dziś dla odmiany zrobiłam no more trouble zones. Pamiętałam, że przed tą dwutygodniową przerwą był to trening, podczas którego nie zasapałam się za bardzo, a mięśnie bardzo czułam. Po przerwie niemal przez cały trening tętno było bardzo wysokie, a ja sapałam jak głupia. Przynajmniej mnie endo pocieszyło, 750 kalorii spalonych bardzo cieszy 😁
Ascaia Współczuję! Mnie za to łapie okropna kolka. I też zwolnienie biegu jest najgorszym pomysłem, ratuję się wtedy uciskając jedną ręką brzuch w tym miejsu i głębokimi oddechami. Zwalniam dopiero jak zaczyna mnie ten skurcz puszczać.
Ja znowu mam spadek psychiczny. Wykańcza mnie ta huśtawka. Normalnie nie mam siły już... Waga mi się trzyma. Nawet tu nie piszę, bo głównie się żalę. 🙄
U mnie nic nowego, dzisiaj praca zdalna z domu, już mnie tak znajomi nastraszyli moim lekiem, że będę mieć zawroty głowy, mdleć, ślinić się, drżeć, że wolałam w razie czego nie wybierać się zbyt daleko.
Zjadłam na razie kanapkę, zaraz popchnę bananem, zero planów żywieniowych na dzisiaj, ale zaraz wyskoczę do sklepu.
Nie potrafię popchnąć życia do przodu. Tkwię w marazmie, w chorej sytuacji w jaką się wplątałam. O tak mniej więcej. Parę dni temu wydawało mi się, że wszystko jest ok, że zmierza to w dobrym kierunku. Zaczęłam odzyskiwać jako taką równowagę psychiczną. Wczoraj wszystko z powrotem pierdyknęło w diabły.