Kromka chleba z kielbasa z dzika 200 Mandarynka i kawalek kielbasy 😂 100 Zupa brokulowa i bulka 300 Salatka ruloka, pomidor, papryka, 2 plasterki sera zoltego i baton musli 300
Na kolację planuje marchewkę z jablkiem ala Tunrida. Kielbasa z dzika jest domowej roboty, chudziutenka mniam
Ja się już lepiej nie będę wypowiadać, ta sesja jest dla mnie tak stresująca, że muszę ciągle jeść bo inaczej w ogóle nie mam siły i stresuję się przez to jeszcze bardziej 🤔wirek: Oby dotrwać do czwartku i wracam na dietę.
a ja mam dość 🙁 jem regularnie co 3-4 godziny, 5 posilkow dziennie, nie podjadam, nie jem min 3 godziny przez snem, jestem totalnym purystą zywieniowym (jestem weganka, nie jem slodyczy, fast foodow, nie słodzę, alkohol pijam baaardzo sporadycznie), pje 3 litry wody dziennie itd. Fakt, że pracę mam siedząca (której nie lubię, męczy mnie i jest to dla mnie katorga siedzieć tam 9 godzin dziennie na 4 literach) i nie biegam tyle co kiedyś, ale min 3 x w tyg mam dodatkowo aktywnosc fizyczną, np squash. Bardzo dużo codziennie chodzę, poza pracą jestem ciągle w ruchu. I co? Od zeszłej wiosny mam + 5 kg na wadze (po co ja się cholera zważyłam!?)... Jak patrzę na swoje aktualne zdjęcia to jestem załamana. Szczerze powiem, że nie mam już czasu i siły wcisnąć dodatkowego sportu (pracuję do wieczora, po pracy chodzę na kurs niemieckiego, mam innej zajęcia dodatkowe i jak w końcu doczołgam się do domu zmarznięta to padam na twarz i cieszę się jak mam 6 godz snu przed sobą). Poza tym każdy normalny człowiek powinien wyglądać dobrze przy takim trybie życia jaki ja prowadzę. To frustrujące... 🙁 Najdziwniejsze jest to, że ja na co dzien czuję się w miarę ok w swoim ciele, jestem sprawna, mocna, zwinna. Ale na zdjęciach widzę baryłę 🙁 Do tego ten mój tłuszcz jest jakiś taki dziwny... Nie ma zwałów, że tak powiem, ale to wszystko jest takie napchane i ubite :/ Zawsze miałam dość zgrabne nogi przynajmniej wizualne, a teraz mam łydy dosłownie jak otyły człowiek 🙁 Idę w piątek na badania TSH i innych tarczycowych... Może to dziadostwo wróciło. Jeśli nie, to ja już nie wiem. Szykuje się właśnie na imprezę, a szczerze powiedziawszy nie mam ochoty nigdzie iść... Wybaczcie, musiałam się wyżalić, już sobie idę.
dziewczyny,jak walczycie z glodem po cwiczeniach ? zaczelam meczyc chodakowska ,daje z siebie wszystko, az po cwiczeniach dostaje drgawek i lapie mnie meeeega apetyt..
wendetta- a możesz wrzucić jakieś swoje foto? Bo ja to Cię kojarzę jako szczupłą i zgrabną osobę. I jeśli tak jest, to może nie masz z czego chudnąć? Ale nie upieram się. Może źle kojarzę...
A ja donoszę, że zjadłam warzywa na patelni. I że to była moja kolacja i że w zasadzie to już tylko... Inka na dziś. Oj... będę biadolić, bo jeszcze wczesna pora.
yga- jemy! Po treningu powinno się zjeść, zwłaszcza kiedy trening jest dla danej osoby ostry, spala sporo kalorii i źle się czuje! Różne rzeczy się zjada. Jeśli ćwiczysz na masę, to białko. Jeśli na spalanie, to mi trener i dietetyczka każą jeść węgle, typu owoce: mandarynki, pomarańczę.
wendetta a liczyłaś mniej więcej ile kalorii jesz dziennie? Bo to, że jesteś weganką i jesz zdrowo nie znaczy, że nie przyjmujesz za dużo kalorii. Oczywiście zawsze warto się zbadać ale pamiętam, ze jak miałam w życiu epizod z wegetarianizmem to się okazało, że kalorycznie jadłam więcej niż jako mięsożerca. Nie twierdzę, że u ciebie tak jest tylko gdybam. Może policz swoje zapotrzebowanie i ile zjadasz kcal.
Kordelia, zapotrzebowanie dietetyczka wyliczyła mi na 1900. Zjadam max1400. Ale może rzeczywiście powinnam się temu jeszcze uważniej przyjrzeć.... Może za dużo węgli? Tunrida, bo jeszcze jakiś rok temu taka właśnie byłam (kiedy biegałam półmaratony i siedziałam na fitnesach 6 x w tygodnu) i wcześniej kiedy jeszcze jeździłam konno. Mało mam zdjęć ostatnio, na których nie jestem w kurtce albo nie widać mnie tylko po części. Takie znalazłam sprzed ok miesiąca i uwierz mi, że tutaj wyszłam naprawdę OK... :/ Jutro rano wrzuce zdjęcia z dzisiejszego squasha i to naprawdę będzie akt odwagi z mojej strony...
EDIT: ale generalnie ja od 13. roku życia walczę ze swoja wagą. Raz jak miałam 14 lat 'dzięki' głodówce zjechałam 10 kg, potem jak miałam 22 zrzuciłąm 15 dzięki... mojemu koniowi. Przez kilka lat od tamtej pory udawało mi się w miarę trzymać formę (jak koń się pozrywał to dzięki bieganiu właśnie), a teraz... Wszystko poszło się pier**** 🤔
Heh, Tunrida, je teraz jestem jakieś 14 kg ponad swoją wagę, w której czuje się dobrze (w której już kiedyś byłam), a 17 od wymarzonej 😉 Może rzeczywiście u mnie problem leż w psychice... Nie tylko mam tu na myśli postrzeganie siebie, ale przede wszystkim jakieś blokady, które nie trzymają w tym nielubianym, tłustym ciele :/ Ale wrzucę na pewno inne, jutro. + zaedytowałam poprzedni post 🙂
szepcik 6 porcji x 40 g kaszy lub makaronu przed ugotowaniem? Przyjmuje się, że po ugotowaniu kasze i makarony zwiększają wagę 3-krotnie. Czyli dziennie 6 razy 120g makaronu lub ryżu? Tu już kiedyś była dyskusja o "woreczku ryżu". 😉 Nie daję rady zjeść 100g kasz w jednym podejściu, zasadniczo moja porcja to 80g. A jakbym miała 6 takich porcji w ciągu dnia... Makaron do zupy to wychodzi mi ok. 70-90g. Chyba, że makaron jest zasadniczą podstawą dania to ile... ok. 180-200 gram. Ale to jako jedna porcja obiadowa. I wtedy już raczej nic zbożowego czy mącznego danego dnia. Jak pierogi to jadam 6-8 sztuk, w zależności od wielkości, to jest ok. 200g z farszem. Do mojej owsianki-otrąbianki zużywam ok. 8-10g otrąb, czasem dodam 10-20g chrupek błonnikowych lub płatków owsianych. Żeby nie było - od trzech lat prowadzę notatki. Raz bardziej, raz mniej szczegółowe. Ale przez prawie rok cięgiem prowadziłam dokładne ważenie potraw, liczenie kalorii. Łącznie z tym, że liczyłam kaloryczność każdej potrawy od etapu składników. Nie biorąc z netu, ze np. pierogi to tyle i tyle. Tylko żmudnie, od wyjęcia jajka z lodówki wszystko ważone, rozliczane na całą potrawę, później na konkretną porcję, każda porcja ważone, itd. Więc to, co podaję jest rzeczywiste.
JARA, jak przeprowadzka?
Wypiłam już butelkę wody (oczywiście do tego herbaty). Nalałam następną. Ale nie poćwiczyłam. 🤬
Ale to jest do 6 porcji, nie 6 porcji 😉 do prod. zbożowych zaliczam kaszę, ryż, makaron, chleb, musli. Rano dwie kromki chleba, potem musli, do obiadu 80 g kaszy. 4 porcje, tyle starczy mi na dzień. Oprócz tego 2-3 owoce, 2-3 porcje nabiału, 2-3 jaja lub strączkowe, 5 i więcej porcji warzyw, oprócz tego 2-3 porcje tłuszcz i ew. 2 porcje słodyczy. Poza tym mam rozpiskę jak rozumiana jest jedna porcja i komponuję z tego posiłki. Nie wykraczam poza górną granicę, z reguły jem mniej. I cała moja dieta to nie więcej niż 1200 kalorii.
Aaa, zrozumiałam, że 6 porcji masz wyrobić. I racja, nie policzyłam pieczywa. Ale czekaj, nie rozumiem - to w końcu ile tej kaszy, jak piszesz, że do obiadu 80g (ugotowanej czy suchej, bo to jednak różnica). Staram się nie jadać warzyw i owoców po 18, bo mi nie służą. A co jest rozumiane jako porcja tłuszczu. Ogólnie ciekawe co piszesz, ale mi się wydaje bardzo dużo. I jakoś nie mogę uwierzyć, że to max 1200 kcal.
[url=http://disco.fleo.se/?name=dzielna+tunrida!!!]dzielna tunrida [/url](lepiej klikać bez dźwięku 😉 ) mam głupawkę - pierwszy raz od 6 tygodni byłam biegać i było super 🏇 45min, ledwo człapałam, boję się sprawdzić dystans, ale i tak jest super 😉 zaraz lecę spać i jutro od rana do czytelni. trzymajcie się, nie podjadajcie!
Ascaia, przeprowadziliśmy się wczoraj, dziś wszystko rozpakowałam i już jest jak w domu 🙂 Zdaliśmy dziś mieszkanie j też jaja były, ale prawie mamy już to za sobą. Dokładnie opiszę jak usiądę do kompa.
8 dzień na 5 6 dzień pod rząd z ćwiczeniami. Jutro miałam mieć odpoczynek, ale jak nie będzie padać polecę na 8😲0 rano na siłownię i zrobię 40 min orbitreka, a potem wskoczę poopalać się, bo lampy zmienili 😅
Tunrida, brawo! Ja pochłonęłam ciastko dziś. Ale jeśli dobrze kalkuluję, to zmieściłam się kalorycznie w zakresie 'bez tragedii'. Nie chce mi się wpisywać codziennie, wpisuję raz na parę dni jadłospis. Za to kładę się spać z zakwasami - na plecach po dzisiejszym rowerze i na tyłku po spinningu sprzed 2 dni. Nie sądziłam że można mieć zakwasy na tyłku 😂
escada- no i .... ? Tłuszczu masz mniej? Chudsza jesteś? Udo zeszło w obwodzie? Woda to woda, raz jest, raz jej nie ma. 😉 Czemu Wy się tak nią emocjonujecie? 🙂 Ja rozumiem, kiedy ją zatrzymujemy tak, że jesteśmy obrzęknięte, kiedy mamy jej górną granicę normy. Ale na co dzień? Przepraszam, że tak akurat na Ciebie padło, ale już nie mogę z tymi waszymi wagami i wodami. 😉
Tunrida i to że mam mniej w obwodach w udzie -1,5 cm w porównaniu do zeszłego tyg. I to że trzymasz dietę a waga stoi lub rosnie. Aż tu nagle cudem spada waga woda i obwody. Ja potrafię nagle spuchnac wizualnie i wagowo ale jak to schodzi to tak jak w tym tygodniu - mam prawie pół kg mniej niż przed spuchnieciem czyli schudlam. Chodzi o to że zatrzymanie wody zaburza efekty diety i czasem już nie wiem czy puchne czy nie chudne. I jak się okazuje że to było spuchniecie to się cieszę, przykro mi musisz z tym żyć 😉 :kwiatek: