Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

taki mam plan 😉 niestety na razie nie mogę ćwiczyć, bo sobie zrobiłam małe 'ziazia' w nogę, ale chciałam właśnie spróbować trochę pobiegać. Nie wiem jak mi to wyjdzie 


U mnie ćwiczenia ograniczają się do jazdy na rowerze, a chudnę. Cała tajemnica w diecie, w tych 5 posiłkach i okreśłonej liczbie kalorii. 😉
Pandurska, jeśli te w Starej Miłosnej, to jak najbardziej  :kwiatek:

Ja właśniem wcinam na podwieczorek quesadillę, mega dobra 😁
Na podwieczorek truskawki. Żałuję, że tak wypełniają, bo chciałoby się ich zjeść więcej, w końcu są tak niskokaloryczne, ale po połowie kilo (sic!) mam wrażenie, że pęknę😉
Zen Piekłaś sama czy kupna?  😜


No ja już w domu to mogę napisać jak minął mój weekend.

No więc pojechałam do Sobótki z pięknym planem, który okazał się koszmarkiem i utwierdził mnie w tym, że nie mam za grosz kondycji  😁
Mieliśmy jechać przez las, ale zastrajkowałam po pierwszym podjeździe  😂 nie mogłam z siebie wydusić słowa, więc ruszyliśmy asfaltem. Pierwszy podjazd, jak cię mogę, dałam radę. I jakoś to się dalej toczyło, powoli, bo Hubert z kolegą biegł. Wszystko fajnie, pięknie, aż nie nadjechałam na Przełęcz Tąpadła. Najpierw było mi miło, bo wyprzedziłam pod górkę faceta  (jak się okazało niedzielnego rowerzystę w sprzęcie za kupę kasy) 😁 Później już było tylko gorzej. Teraz to ja "powolutku", bo Hubert z kolegą dawno na przełęcz wbiegli, a ja próbowałam się wtoczyć na górę. To była jakaś zajezdnia! Płaski Wrocław, a masyw Ślęży to jednak ogromna różnica 😁 Hubert zbiegł z przełęczy do mnie
- daleko jeszcze?
- no za zakrętem
Minął zakręt, a tam kolejny zakręt
- daleko jeszcze?
- no już za tym zakrętem
a tam kolejny zakręt  😤
- czy ku*#$&@ daleko jeszcze ?!?!?!?!?!
- no już tuż tuż - a tam znów zakręt   😤

Pedałowałam coraz wolniej.  Dziżys krajst! Tak pod górę, że płakać mi się chciało. Byłam zła, rozżalona, wszystko mnie bolało. Chciałam krzyczeć i wrzucić rower do rowu 😁 Myślałam wtedy, że Bóg mnie opuścił  😁
-no kochanie pedałuj, musisz..
- nie mów KU^&#$ do mnie! !  😤

Cała się zasmarkałam.   😎 I jak właśnie opróżniałam drogę przepływu powietrza minęła mnie ledwo ledwo jakaś małolatka na rowerze. Kurde! Kurde! 50kg lachon daje rade, a ja się zasmarkałam?  🤔 I jeszcze żarcik jej ojca "no w końcu wyprzedziliśmy!"  😤 o nie nie nie! Ruszyłam! Mięśnie mi się paliły, myślałam, że umieram. Walczyłam tam o życie! Dwa razy miałam zawał! Jak mijałam ją to udawałam, że lekko i przyjemnie mi się jedzie, a oddech to mam ledwo ledwo przyspieszony  😁 Minęłam ją i kolejnych zakrętach wjechałam na przełęcz! Wyścig pod górę z prędkością 5km/h jest godny mistrzów  😁 jak wjechałam na płaskie to nie miałam siły pedałować 😁 nie miałam w tamtym momencie nóg.



Chwila przerwy na wodopój, pompowanie koła (pompką pożyczona od taty tej mijanej dziewczyny  😁 ) i zjeżdżamy. Piękny zjazd, ale ile ulgi dla nóg. I wjeżdżamy w las. No coś pięknego: trochę płasko, trochę pod górkę, piach, błoto, droga przecinana małymi strumykami. Fantastycznie mi się jechało (a wcale nie lekko), widoki cudowne, aż tu nagle.. czy ja wyglądam na downhillowca? Taki zjazd, że ja cię proszę.. Strooomy, dłuuuugi i cały w śliskich kamieniach. Ale jadę! Albo rozbiję głowę o kamienie albo zabiję się spadając w przepaść  😁
Jechałam sztywna jak deska, żeby z tego roweru nie spaść, można było na mnie wtedy orzechy łupać  😁 Ślisko, trzęsie, plomby mi dzwoniły. Jak zjechałam na płaskie i puściły mięśnie  😍 ja chce jeszcze raz! i jeszcze raz! Tylko roweru nie ma komu wprowadzać na górę  😁 Reszta drogi do domu była już bardziej bezpieczna chociaż równie stroma i śliska.
Później odbiłam sobie to na saunie, grzejąc stare kości. Miałam małe spa, wypilingowałam się nasionami malin za wszystkie czasy. Mieliśmy w planie iść jeszcze na Ślężę, bo była Noc Świętojańska na szczycie, ale wyszliśmy z sauny o 23, a 2h się wchodzi na górę.


Dała mi w sobotę popalić  😀iabeł:


Akurat te zdjęcia są z niedzielnego wyjazdu 😉

A na drugi dzień w niedzielę wybraliśmy się ponownie na rower, tym razem Hubert też jechał, a nie biegł. Czego żałowałam, bo musiałam o wiele, wiele, wiele szybciej pedałować  😁
Mieliśmy jechać do Mietkowa nad zalew, ja nie znam okolicy, więc nic nie mówiąc mi przeciągnął mnie o wiele dalej: pod górkę, z górki, płasko, pod górkę, z górki, płasko. W drodze tam jechałam, a z powrotem pod jeden podjazd rower pchałam  😁 miałam taką niemoc. W sumie to nawet nie spróbowałam podjechać..  🤔 ale będąc wczoraj w takim stanie, w taki upał.. dziś mi się o wiele łatwiej mówi, że mogłam spróbować. Po powrocie do domu stwierdziłam, że biorę rozwód z rowerem na miesiąc! - to nie prawda, już dziś myślę gdzie by tu pojechać  😁



Opaleniznę przywiozłam jak z Bułgarii   😁




Mam nadzieję, że się nie pogniewa 😉

Moje 66kg/187cm 😉






Jedzeniowo przy Hubercie to koszmar. Ja serek wiejski i pomidor, a on: 3 parówki, kiełbasa, kromka chleba z salami, kromka chleba z serem pleśniowym, ogórki małosolne, płatki z mlekiem, ice tea itp. Na jedno posiedzenie  😁 Ja po prostu siedzę i ślina mi leci..
Chciałabym tak trzymać linię jak on  😁
Jara, zmeczylam sie samym czytaniem, szacun!!!! 👍

Placki dostalam w pracy od dziewczyny, ktora wypieka chleb, robi swoje sery etc. Bardzo smaczne, chociaz twardawe.
Jara- gratulacje! Dałaś radę i dasz nadal! Kawał zaciekłej cholery z ciebie! ( to komplement!)
Suchy ten Twój Hubert faktycznie.  😀 Życie JEST niesprawiedliwe! Tyle ci powiem.
:kwiatek: dzięki laski! W sobotę klęłam i przeklinałam ten dzień kiedy wpadłam na pomysł, że przyjadę tam z rowerem. Dziś myślę kiedy by tam znów pojechać i jak zapakować rower do autobusu  😁

Hubert jest straszny suchar, przy takim wzroście to jest już anorektyczne. On tak genetycznie chudy jest, jego dziadek taka sama sylwetka. A do tego dołożyć pracę fizyczną na budowie + codzienne 20km po lesie lub 2 razy dziennie wbieganie na Ślężę (ok 5,5km w 34 minuty). To tam nie ma co się wytapiać. Żarciem nie jest w stanie tego nadrobić, nawet fast foodami, którymi głównie się żywi.
Abstrahując od faceta JARY - to z tymi facetami to często jest tak, że oni wcale tak dużo nie jedzą jak nam się wydaje. Obserwuje mojego K od jakiegoś czasu - i ok - potrafi zjeść jednorazowo dużo, dużo więcej niż ja. Ale najczęściej nie je np II śniadania, podwieczorku, czasem kolacji. I śniadania też by pewnie codziennie nie jadał gdyby nie ja. Zdarza się,  drugi posiłek zjada o 17 dopiero...
Więc kalorycznie wychodzi niewiele więcej niż mi, czasem może nawet tak samo a nawet mniej. Chudy nie jest, gruby też nie.

O to to, zgadzam się z Diakonką. Mój narzeka, że chciałby przytyć i tak - na obiad owszem - je ogromną porcję. Ale śniadanie i kolacja to już średnie. A że non stop jeździ na tym swoim ostrym, to wszystko spala. Mi też się kiedyś wydawało, że on je niestworzone ilości, ale odkąd mieszkamy razem, to widzę, że się myliłam. 

Ja dziś skończyłam 1 lvl Shreda, trochę mi się rozciągnął, ale ważne że jest  😅 Do tego Killer T&B. Naprawdę mnie ten killer killuje. Ale mimo tego, że z okresem, podziębiona, w mega parnotę i do tego rano (totalnie nie moja pora dnia) - dałam radę. Nawet znakomitą większość robię z Natalie. Jest jednak jedno ćwiczenie, które jest poza moim zasięgiem, zarówno w wyk. Natalie, jak i Anity. A mianowicie ten boczny plank, gdzie opiera się ciężar ciała na jednej ręce. No nie-do-wykonania jak dla mnie. Muszę siedzieć biodrem na ziemi, inaczej rączka by mi pękła jak zapałka.

Mogę wykonywać tego Killera T&B codziennie, czy raczej robić dzień przerwy?

Meise, killer jest super. Ja robiłam codziennie, bez przesady, to tylko 40 minut 🙂
No to świetnie, w takim razie teraz trzymam się codziennie i ćwiczę Shreda z Killerem T&B. Niech tylko się już ten durny okres skończy, wrrr.
Meise, hm, ale nie wiem, czy łączyłabym oba programy, mówiłam o jednym 😉
Mężczyźni to w ogóle jakieś magiczne istoty. Albo to to grube z niczego, albo chude pomimo ton żarcia. 🤔wirek: Zazdroszczę im zazwyczaj przemiany materii 😍
Niestety u Huberta jest tak, że na śniadanie zjada: 5 wielkich bułek, paczkę parówek,4 pączki z bitą śmietaną. Na obiad wielką michę zupy i np talerz gulaszu z dzika (jego matka tłusto gotuje). Na podwieczorek dwa duże jogurty, paczkę ciastek i chałwę. Na kolację 3 kotlety, kiełbasę, kilka kanapek. W środku nocy budzi się i je - zawsze. Do tego w ciągu dnia dochodzi kilka napojów energetycznych, izotonicznych, kilka batonów, wafelków, paczek czipsów.
Jak np jest u mnie to w ciągu 2-3 dni wydaje 200-300zł na jedzenie (tortille, czekolady, czipsy, batony itp).

Wczorajsza kolacja to: 2 wafelki Prince Polo kokosowe w mlecznej czekoladzie, pizzerka, 2 tortille i zapiekanka. I jak stwierdził zajadł pierwszy głód  😁 W nocy wstał zjadł banana i kolejnego wafelka.
No, a  zdarza się tak, że cały dzień nie je, a na noc zje pół lodówki. Jego ani nie opłaca się ubierać, ani żywić.  😁


Mój pyszny podwieczorek  😍


350g truskawek
0,5szkl mleka 0,5%
30g płatków pełnoziarnistych Bakalland
--------------------------------------------------
246 kcal
Jego ani nie opłaca się ubierać, ani żywić.  😁


A toś se model upolowała.  😁 😁

Ja dziś dzień na 5-

edit- ja tu szczęśliwa zakończyłam dzień na 5- i poszłam do pracy. A w pracy na tacy masa ciast.  😲 Sanitariusz się żenił i przyniósł resztki do roboty. Twarda jestem, więc polizałam trochę kremu z jednego, trochę kremu z drugiego. Kumpela mi zdaje raport, a ja skubnęłam trzeciego. I .. niebo w gębie. Ukroiłam taki cieniusieńki plasterek- szał ciał normalnie. Jeszcze jeden taki cieniutki i czuję, że moje kubki smakowe tańczą. I do kumpeli, która już wychodzi:
- "jadłaś te? Boże jakie dobre! Weź je sobie, proszę!
- "Nie..nie chce. Dużo dziś zjadłam."
- "Proszę weź je, zabierz je sobie do domu"- z błagalną miną. A ona
- "Nie. Ja mam już dla męża caałe pudełko napakowane, o zobacz"- i podnosi torbę. Ja do niej dalej
- "Proszę cię! Zabierz je stąd, bo ja je zjem. A NIE MOGĘ". Na co ona zatrzymała się, spojrzała na mnie z powagą i mówi:
- Możesz!! Jesteś już tak BARDZO CHUDA !". I wyszła.

😍 I tym zdaniem spowodowała, że coś się we mnie zacięło. Nie zjem. Skoro jestem już tak bardzo chuda  😂 to przecież tego nie popsuję.  😁
dziekuje za bardzo mile powitanie  :kwiatek:

dzisiaj oceniam sie na 5-, poniewaz dalam sie skusic na kubek kawy bez niczego (tlumacze sobie jednak, ze byla mi potrzebna, bo prawie bym zasnela na prawku) i szklanke soku jablkowego. Odrazu tlumacze, ze to dla mnie sa mega odstepstwa, poniewaz pije wylacznie herbate i wode (do 2,5 l dziennie), innych napojow nie uznaje. Wedlug potreningu.pl zjadlam dzisiaj 1169 kcal, chociaz wydaje mi sie to znacznie za malo, albo musze dokladniej wazyc posilki. 🤔wirek: Raczej to drugie.

A teraz odpalam cwiczenia na jutubie i lece z Mel B i Tiffany! JEST MOTYWACJA  🏇
JARA fajny ten Twój Hubert  👍

Zakupiłam Bavarię Peach (w Carrefourze w Arkadii) i jestem trochę zawiedziona- w smaku jest super, ale piwa to w niczym nie przypomina, raczej smaczny napój  😉
Byłam dzisiaj w sklepie biegacza  😵 Po analizie okazało się, że wybór mam niewielki i ostatecznie "wybiegałam" te
http://www.runnersclub.pl/product-pol-19607-buty-do-biegania-damskie-ASICS-GEL-KAYANO-19.html
Wizualnie brałabym opcję drugą - Nike Lunarglide+ 4, ale uczucie nie to samo. W sumie te asics takie brzydkie nie są, mimo malinowego koloru. A jak już tam wlazłam to wzięłam jeszcze kurtkę, szorty i dwa topy. Także przez kolejne dwa miesiące będę biegać bo wyjść wieczorem ze znajomymi nie ma za co  😜

[sub]Zakupy ciuchów sportowych dają mi więcej radochy niż zwykłych [/sub]  😂
waga, waga, waga
Ja dziś z kaloriami ok, ale z liczbą posiłków to...
7.00- pół tosta ( wczorajszego, znalazłam w mikrofali) i jogurt jogobella
9.00- kawa z mlekiem i 5 herbatników
10.30- jogurt z ziarnem
12.00- kapuśniak i ze 3 plastry kiełbasy w  tym ( fuj)
13.30- jogurt gratka pitny+banan
15.30- 2 wafle ryżowe
17.30- 6 ciastek owsianych ( 300 kcal)
20.30- 3 chrupkie z pasztetem i pół puszki filetów śledziowych ostrych ( bez tego w czym się pławiły)

ha ha świetnie mi to wyszło. Nie wiem czemu, ale ciągle dziś byłam głodna.
No i jeszcze dziewczęta, pamiętajcie o tym, aby prawidłowo sie ważyć 🙂
tulipan, zgiń, przepadnij !!  😤  🤬


😍

Bluza Nike
JARA prawie ją kupiłam  😵 ale zobaczyłam potem szare męskie cudo z odblaskowym pomarańczem na ramionach i przepadłam  👿
Dziś miałam jakiś zjazd energetyczny, nawet spałam w dzień co mi się prawie nigdy nie zdarza. Jednak udało mi się wieczorem zmobilizować do biegania i piątka pękła. Dieta na 5- zamiast zwyczajowej jednej kostki czekolady zjadłam dwie. Poza tym dzień pod znakiem ogórków małosolnych bo zrobiłam i dziś były idealne do jedzenia. Tylko do owsianki dziś ich nie jadłam, poza tym do każdego posiłku. Uwielbiam  😍
Dziewczyny i co z tą sprzedażą ciuchów?  👀
ja wlasnie po serii z Mel B, poniewaz dopiero po ok 2 tygodniach znowu zaczynam powrot do jutubowych cwiczen  😅

5 min rozgrzewki
10 min na posladki
10 min na nogi
9 minut trenings abs

pomoglo na pozbycie sie mega wkurzenia!!! a jaka teraz dumna z siebie jestem!
Ja swoje ciuchy na razie piorę dopiero. I dopiero dziś odbieram kolejny raz aparat z naprawy.,

Za to super, bo nie tknęłam tych ciast. Stoją dalej.  😅
Jara fajny ten Twój Hubert 🙂
Wczoraj mało się nie zabiłam na siłowni  😂 bo zostałam wkomponowana do góry nogami na ławeczkę. I jeszcze nie mam takiego wypaśnego brzucha jak myślałam.
Dietowo ok, ale to już do dawna nie mam z tym problemów.
Dzieki 🙂😉


Jak tam dziewczyny? Po sniadaniu juz?
Ja mialam ciezka noc, duzo nie pospalam. Co chwile lecialam do wc, bo siku mi sie chcialo. Znow pecherz lub cewka moczowa. Nienawidze tego. Ozlopalam sie wody z cytryna, wzielam 5 tabletek rutinoscorbinu, mialam jedna tabletke Furganiny. Glupie takie leczenie bez wiedzy i domowe, wiem. Jednak wolalam chyba wjezdzac pod ta przelecz niz miec to okropne uczucie, ze chce mi sie siku. Jakby zjedzenie karalucha mialo pomoc to chyba bym to zrobila. Do tego mam cos okropnego na dekolcie, jakbym parcha miala, swedzi jak diabli. Musze isc do lekarza, to przy okazji wezme skierowanie na badania krwi.


Wstajemy, nie spimy!
Po śniadaniu 🙂

Jara, może od słońca masz wysypkę? Albo od perfum i słońca?

W Warszawie leje, nie pada, leje! Mam nadzieję, że do wieczora już się uspokoi, bo chcę pobiegać.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się