Jakiego rana! Toż to środek dnia! Ja już zaraz II śniadanie będę jadła. W pracy kwitnę. Nic się nie dzieje. Nienawidzę takiej stagnacji, bo mam poczucie zmarnowanego dnia.
A weź się chociaż powyginaj. Jeśli nikt nie widzi. Brzuszki porobić można. Porozciągać się można. Jak w pracy nic się nie dzieje, to ćwiczę. Pompki damskie porobić można. Ohoho ile można porobić fajnych rzeczy.
Ja tylko zrobiłam pranie i zakupy w Biedrze. A..no i ogolić też się ogoliłam, jak co rano zresztą. 😁 Resztę niech mąż ogarnia jak się łaskawie obudzi i wytrzeźwieje. 😁 W końcu to jego działka a nie moja. Idę rozwieszę pranie i niechże już cholera będzie ta 10😲0 😤
edir- ha, jeszcze zmywarkę nastawiłam, ale jestem zarąbista gospodyni 😜
Ja dopiero co sie obudzilam. 😁 Pojechałam wczoraj tramwajem na Stadion Olimpijski. Od Stadiony przez Wrocław ja jechałam rowerem, a Hubert biegł. Przejechaliśmy trasę półmaratonu, który odbędzie sie za tydzień. Skończyliśmy równo o 12 w nocy. Mokrzy. Juz nic nie jeździło i musielimy czekac na autobus nocny 🤣 jaka ja byłam zmarznięta, bo ciuchy miałam mokre. Brr Wiec dopiero teraz wstałam.
A dziś w planie mam wyskoczyć z psami na spacer, nastepnie ogarniam chatę i zabrać mój cudowny rower i jadę do Sobótki. Tam robie trasę dookoła Ślęży lasem, ciągle pod gore. Nastepnie sauna, a wieczorem wdrapuje sie na Ślężę, bo jest noc Świętojańska i jakieś imprezy 🙂
Podziwiam was za te rowery w terenie. I to jeszcze takie długie trasy. Ja bym chyba nie mogła tak. Naprawdę. Ja muszę mieć wygodę- jak te chomiki na bieżni w kołowrotku. 😁
Woooooow, jest szał 😅 Na wadze 66,5 🏇 Fajnie poleciało, mam pewność, że waga nie jest zepsuta bo w obwodach też jest różnica. Czyli w sumie ponad 23 kilo mniej. Zostało 6,5 do wykonania planu minimum czyli do 60 kg. A później kto wie....
Jeśli musicie codziennie zjeść swoją obowiązkową dawkę słodyczy (jak ja :wysmiewa🙂 to polecam czekoladę gorzką wiśniową Wedla. Jest po prostu nieziemsko smaczna 😍 I tak, wystarczy jeden kawałek 😉
Ja mam rower górski i jazda po płaskim w mieście, po asfalcie jest totalnie bezwysiłkowa. Nawet tych 90 obrotów/minutę nie mogę zrobić, bo nogi mi "przelatują", nie czuję oporu na pedałach, albo rozpędzam się do ogromnych prędkości. Więc w mieście rower służy mi po to żeby się rozruszać i zaczerpnąć świeżego powietrza. Natomiast na drogach gruntowych, polnych zaczyna się jazda. Wjechałam ostatnio do lasu, dwa dni po deszczu. Ale była walka z rowerem i błotem 😍 To właśnie coś co mogę robić z moich rowerem. Jechałam wolno żeby błoto mnie w wodę nie ściągnęło i z każdą sekundą serce zaczęło walić coraz mocniej 😍 to mi się podobało. Ale przejechałam tak tylko 200m, bo las był tak mokry, że nie dałoby się dalej jechać. Dziś w Sobótce pęknę jak stara guma, nie przejadę tej trasy lasem.
Poza tym zbieram już na drugi rower 😁 na szosówkę 😁
🏇 No i muszę się pochwalić! Stanęłam dziś na wadze, rano, bez śniadania. I co? Odkąd zaczęłam się odchudzać jest prawie -5kg (bez 300g)! 😅 5kg mniej! 😅 Zaczynałam się odchudzać z wagą 86,7kg, dziś mam równe 82kg. A co lepsze. Jeszcze 4 maja jechałam na zawody dogtrekkingowe i ważyłam 92kg. Czyli od początku maja do dziś jest 10kg mniej 🏇
Jara - ja też wczoraj na góralu jechałam i jadąc po leśnych ścieżkach i polówkach, czułam jak mi mięśnie pracują, było nawet "ałaaa" a jak wjechałam do miasta, to tak luźno się jechało 🙂😉 Wczoraj pierwszy raz od 5 lat poszłam na rower 🙂 Przejechałam 10km leśnymi ścieżkami i dziś czuję zakwasy 🙂😉
Wcześniej jeszcze na koniach miałam mordęgę, także dzień superrr 🙂
Ja wstałam dziś o 9:30 szok! 🙂 Od wczoraj szykuję jedzonko na grilla, na który zaraz wychodzę 🙂 Pyszne dietetyczne dipy, szaszłyki warzywno-mięsne, sałatki mmm będzie pysznie 🙂 Strój uszykowałam, podpiekę ciałko, coby już opalonych chodzić i nie straszyć 🙂
No i basen mamy już od miesiąca napełniony wodą, a że dziś ponad 30' ma być to skorzystam 🙂 Czeka mnie aqua areobic 🙂 Jak to dobrze, że wywoskowałam nogi ufff miesiąc spokoju 🙂
Przestałam się ważyć, bo im częściej stawałam tym większa była waga. Zważyłam się dziś, bo Tunrida wczoraj pytała. Trzymaj się, nie poddawaj się, a waga znów ruszy z powalającym tempie 🏇
Ja wczoraj zaliczylam dzień na 5🙂 rano biegalam,a wieczorem zrobiliśmy sobie "przejazdzke" do Wawra rowerami, ktora w sumie trwała 2 godziny! No moze malutki minusik za siadanie potem w knajpie,była 22 i wzięliśmy po drinku i pite z hummusem,tzaziki i seler naciowy i troche za dużo tej pity.
Dzis na śniadanie koktajl z kaszy jaglanej i truskawek. Wlasnie siedze w salonie pieknosci,robię upgrade blondu,pazurki pomalowane,gotowa na super weekend!
Aha-bolą mnie tricepsy,chyba po raz pierwszy,bardzo mnie to cieszy,ze troche je ruszylam. Dzis robimy nogi.
W ogóle jeszcze dodam, że jak widzimy się z Hubertem to jest "problem" żywieniowy. Tak jak pisałam wcześniej on jest niesamowicie chudy (może uda mi się zrobić zdjęcia). Chudy, nie szczupły. I może jeść wszystko. Wsadzi w siebie 7000 kcal w fast foodach i nic. 😵 Jak idziemy na zakupy to on wychodzi z reklamówką tortilli, paluszków krabowych itp a ja z puszką ryb i brokułem 😁 Mówi, że ma wyrzuty sumienia jak je przy mnie. Wczoraj jak wracaliśmy z wyprawy to też na stacji kupił sobie 2 hot dogi, bagietkę z kurczakiem i 2l Tymark jabłkowo-miętowy, a mi tak w brzuchu burczało 😁
- chcesz gryza? - nie - a może kawałek bułeczki - nie - przepraszam, nie powinienem Cię namawiać
a w brzuchu się przewraca i burczy jakby burza szła 😁
i w takich chwilach sama sobie cytuję Tunridę "[glow=pink,2,300]dziś nie zjem, a jutro będzie mniej na wadze[/glow]" - i to każda z nas powinna powtarzać jak mantrę. Na mnie działa.
Mam takiego samego. Trzy kajzerki z nutellą, kilo ptasiego mleczka, kilo ziemniaków 🙄 No dobra, ze mną nie jest tak źle, ale jak sobie pomyślę ile jeszcze przede mną, to człowiek nie widzi ile za nim (jak już jesteśmy przy filozoficznych przemyśleniach a la Coelho 😁 ). Wstawię dzisiaj - obiecuję zdjęcie z 86 "kilów" i z dzisiaj. Co 10 kilo, to 10 kilo. A co!
Ja zamiast się pakować, sprzątać i iść z psami to chodzę, mierzę się, poje herbatą i zachwycam swoją nową wagą. Wpadnę w samozachwyt i coś bombki strzeli 😉 Do kolejnych zachwytów wrzucam swoje pomiary, prawdopodobnie za pierwszym razem udo źle złożyłam. Tfu, zmierzyłam.
Ja-mamut mogę spaść z wagi, a wy lachony serio musicie jeść krówki? 😉
JARA jesteś mistrzem, ja bym wciągnęła hot doga 😡 🙂
Mój przyjaciel 195cm - jego obiad to 4 moje. W tym, masa węgli i białka. Z warzywami się nie certoli. Chudy nie jest, przykoksowany lekko. Trenuje. Wracaliśmy kiedyś z tripa i na stacji zgarnął 4 paczki M&M, dwa marsy, 2 hot dogi. Wciągnął to zanim ja zdążyłam do końca spalić papierosa 😵 A palę szybko 😉 To co on zjada w ciągu dnia mi wystarczyłoby na tydzień, a z natury lubię dobrze, dużo pojeść.
Wczoraj miałam biegać i nie dałam rady. Tak mnie bolała głowa, że od 18 leżałam i umierałam. Nocy nie przespałam, a o 7 miałam iść biegać. Dupa bo od 6 udało mi się zasnąć na 4h. Dzisiaj pojechałam do apteki po tabsy. Wzięłam i nic. Nie mam pojęcia od czego ten ból - pulsujący po lewej stronie głowy. Czy to stres (czekam na wyniki dwóch egzaminów) czy przemęczenie, nigdy nie miałam problemów z tego typu bólami, migrenami, itp.
tulipan-Jak pulsujący, to możliwe, że właśnie nerwy. Możesz nawet tych nerwów nie czuć, ale to się zbiera. Jeśli czekasz na wyniki egzaminów, to bardzo możliwe, że ma to wpływ. Plus przemęczenie. ............
Trening machnięty. - 100 kcal na rowerku, - siłówka na klatę, - 100 kcal na rowerku, - rzeźba na tricepsa - 600 kcal na rowerku. Ze sztangą pomógł drugi trener, bo akurat był ( wolę swojego, mój jest lepszy) i nie musiałam prosić obcych o pomoc. Ale dobrze, że pomógł, bo bym ją chyba sobie upuściła na twarz. Bo zamiast normalnie mieć wyciskanie na klatę, to miałam z wąskim rozstawem dłoni, bardzo wąskim, i podczas wyciskania łokcie przy sobie, tak że obrywała klata na samym środku i triceps. Ała...
Wracam ci ja do domu, a mój szanowny małżonek dalej śpi po nocnych ekscesach. Budzić, nie budzić? A chałupa brudna. 😁 Jem serek 120- kcal plus garśc musli i otrąb. Banana pochłonęłam jeszcze na siłowni.
Ciekawe co z tym grillem. Jeśli wypali, to będę miała lekki problem żarciowy. 😉
tunrida tak myślałam, że to stres + kilka nie przespanych nocy. Jest pulsujący - 20 min nic i przeszywa całą lewą stronę. Może się przełamie i pójdę pobiegać, zawsze wysiłek rozładowuje napięcie i jakoś wszystko lepiej działa 🙂
Wroclawianki cos sie wlasnie dzieje na parkingu aqua parku. Mijalam trening biegowy, cwicza teraz cos na sztangach. Sa namioty Reeboka, Samsunga i CrossFit.
A my już mamy plan na weekend. Misio się podniosło, przeciągnęło, stwierdziło, że nie będzie odkurzać. 😁 Zjadło jajecznicę z 3 jajek i chce żebyśmy pojechali motocyklami na 2 dni na suwalszczyznę. Pomysł mi się podoba, tak więc- pakuję się i papa. Do zobaczenia w niedzielę. Może uda się trzymać dietę. 🙂
Tulipan - mi dietetyczka tłumaczyła, ze ból głowy może być spowodowany za mała ilością weglowodanow w diecie. I taki ból - dla mnie był sygnałem, ze mam do niej dzwonić i konsultować sie co do ewentualnej zmiany diety - na większa ilośc węgli.
Węglowodanów jem sporo (tak mi się wydaje), co najmniej 2 razy dziennie - chleb razowy + makaron / ryż / ostatnio ziemniaki, ale zwrócę na to uwagę. Może faktycznie to za mało. Dzięki :kwiatek:
Przyszłam sie pożegnac bo wyjezdzam do Pogorzelicy na 2 tygodnie. Zamierzam biegać po lesie/plaży, jezdzić konno i ogólnie wytapiać tłuszcz. A co z tego wyjdzie okaże sie po 2 tygodniach bez codziennej kontroli wagi 🏇 Mam sprawdzian silnej woli 🙂