Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

Zazdroszczę Wam. Zanim u mnie będzie coś widać... ech. Jeszcze ze 3 miesiące co najmniej. Nie wiem, czy wytrwam... ale muszę :/

Wczoraj w końcu nie byłam na siłce, dzieć zrobił z siebie jednorożca, cały wieczór i pół nocy biegałąm do łóżeczka sprawdzać, czy nic jej nie jest. W dodatku mam takie bóle brzucha, że ledwo chodzę... :/ Ale dziś MUSZĘ iść. Bo nie wyrobię.
Śniadanie:

    Jaja kurze - JEDNO średnie jajko (60g) - 2szt. - 145kcal
    Chleb żytni razowy - 35g - 78kcal
    Papryka czerwona - 110g - 26kcal
    Sałata lodowa - 26g - 4kcal
    Pomidor koktajlowy - 30g - 5kcal
Jesz jajka codziennie, nawet parę razy dziennie, to strasznie dużo cholesterolu. Nie lepiej zastąpić to plastrem polędwicy drobiowej, aby dostarczyć białka? Pisałaś, że jaja lubisz ok-rozumiem, ale już pomijając kwestie diety to jest to po prostu niezdrowe i wystarczyłoby żebyś je jadła dwa razy w tyg.
Według strony ilewazy.pl jeden plaster szynki drobiowej ma 18kcal http://www.ilewazy.pl/plaster-szynki-z-kurczaka
chleb piszesz, że ma 78kcal kromka, więc usuwając jajka mogłabyś zjeść dodatkowa kromkę chleba z szynka z kurczaka i wiadomo jakieś warzywo rzucić na to.

edit: jeszcze po wywaleniu tych jaj zamiast jednego małego pomidorka zjadłabym takiego pomidora http://www.ilewazy.pl/sredni-pomidor kcal dalej ma niedużo a jednak sporo większy, więcej witamin i ogólnie robiąc taka zmianę w śniadaniu jak opisałam masz więcej objętościowo jedzenia, a kcal tyle samo, a jednak przez zwiększenie objętości na dłużej powinnaś czuć się pełna😉

edit2: Twoje śniadanie ma 258kcal
po wprowadzeniu poprawek wedle mojego uznania naliczyłam tylko 230kcal, więc możesz zjeść dwa plasterki szynki do obu kromek po plastrze😉

Jeżeli nie mam racji to proszę o sprostowanie mojego rozumowania😉
Poprawcie mnie jeżeli źle rozumuje 😉
incognito, dobrze rozumujesz, ale jak to się mówi "Ty wiesz swoje, ja wiem lepiej" 😉
Ja na 1 śniadanie jem mega dużo, ale w ciągu dnia to spalam, a zauważyłam nawet po sobie, że wiele osób robi błąd w postaci jedzenia posiłków od małej do coraz większej kaloryczności. Wole zjeść za duże śniadanie niż za duży obiad koło godziny 17 😉

Jara-wiadomo CzarownicaSa zrobi jak uważa, ale może skorzysta z rady i zobaczy, że jest lepiej😉
też zauważyłam, że Czarownica je ogromną ilość jaj - już mi wcześniej odpisywała - że je bo lubi i ma "wiejskie" = mnie to nie przekonuje... bo jedzenie codziennie po 3 jaja to jakiś "matrix"...

ja po konsultacji z dietetyczką - ponad godzinna pogadanka - co i jak
do soboty trzymam dietę
nie ma sensu dłużej - bo od 11 dni waga stoi pomimo mikro - kalorii jakie zjadam

zmieniam kompletnie - rewolucyjnie dietę od soboty, raczej już nie na odchudzanie - chociaż dla mnie jedzenie więcej niż 1000kcal to do razu tycie

Ech... coraz mniej mi się to wszystko podoba. Na początku było fajnie, a teraz jest coraz gorzej. Co chwila okazuje się, że muszę wywalić z diety kolejne produkty. Niedługo nie będę w diecie miała niczego, co lubię...
Dobra. Ograniczam jajka do 2 razy w tygodniu. Bardzo niechętnie.
Czarownica,
zadna z nas nie jest dietetyczką - wiec Ci fachowo nie doradzi...
bez badań krwi i analizy - nic wg. mnie nie zrobisz - może sie okazać, że masz wszystko Ok i tyle jaj cinie zaszkodzi- a może sie okazać, ze musisz kompletną rewolucję zrobić.

Ograniczenie jajek jest OK- ale jak masz chodzić wkurzona - to bez sensu, po prostu moze co 2 dzień jedz, albo tylko na 1 posiłek? a nie 3x dziennie?
sandrita, mybay - genialnie! widać ogrom pracy (mybay - mam bardzo podobną budowę - szersze uda/biodra i drobniejsza góra. jak tak na Ciebie patrzę - jest i dla mnie nadzieja!)

Dodofon- tak sobie myślałam o tym, że poprzednim razem na tej diecie z tą samą dietetyczką zrzuciłaś więcej. I może to jest kwestia wieku? (nie obraź się i wgl :kwiatek🙂 Widzę po mojej mamie - jak 3 lata temu razem się odchudzałyśmy, to kg leciały jej dużo szybciej niż teraz. Niby nie jest duża różnica czasu, mama ma teraz 44 lata, wtedy miała 41, nie ma menopauzy ani nic takiego - po prostu przez te 3 lata metabolizm zwolnił. (Podejrzewam, że ma podobny tryb życia do Ciebie - dużo w pracy, praca głównie jeżdżąca, jedyna aktywność fizyczna - spacer z psem, nie jakiś forsowny).

To moje 70 z soboty drgnęło - po wczorajszym dużym obiedzie spadło na 69.3.
Czarownica-Zobaczysz, że będzie Ci po jakimś czasie lepiej. Ja jak z półtora roku temu, może dwa lata już minęło, nie umiem dokładnie określić czasu, wywaliłam wszystkieee śmieci z diety w ogóle mięsa też mniej, ale w miarę rozsądnie i postawiłam głównie na zdrowe jedzenie to po jakimś czasie smak mi się tak wyostrzył, że pizza np. przestała mi smakować, a różnego rodzaju sałatki nabrały jeszcze lepszego smaku, a i na słodycze nie miałam ochoty 😉

Może to zależy od człowieka, ale uważam, że dużą rolę odgrywa nastawienie psychiczne. Jak będziesz myślała "jaka ta dieta jest okropna nie mogę jeść tego co lubię" itd. to będzie Ci źle psychicznie, a do tego dieta zamiast być przyjemnością, którą według mnie poniekąd powinna być, będzie karą, a nie o to chodzi przecież żeby się karać 😉

Ile ostatecznie kcal do spożycia dziennie sobie ustaliłaś?
Dodofon ale ja je jem raz dziennie- na śniadanie. Czasem dorzucę pół jajka do sałatki wieczornej. I tak już od dłuższego czasu chodzę wkurzona, nic mi nie będzie.
Badania krwi muszą poczekać, na razie dentysta.

Incognito
to do mnie? Jeśli tak to w dni bez ćwiczeń 1200, w dni z ćwiczeniami 1500.
PonPon
ja ostatnio startowałam z NADWAGĄ, bo ważyłam ok 80 kg przy wzroście 168 cm (waga pociązowa)
schudłam 18 kg. Przez 3 lata wróciło mi ok 3kg - czyli powiedzmy w normie.
Łatwiej jest schudnąć z nadwagą czy dużą wagą niż z kilku kg - mieszczac sie w BMI.

Poza tym jak pisałam - ja normalnie jem bardzo mało i praktycznie nie ma co z diety wyrzucić (nie jem chleba, słodyczy, gazowanych, czipsów, śmieci, gotowych, fast-foodów = pisząc NIE jem - mam na myśli, ze np. zjem na weselu tort, czasami Snicersa, czy raz w miesiącu Maca - ale nie jest to moje źródło pożywienia)

Teraz poszło mi ok 7 kg. Ważę 60,8 (waga z rana). Chciałabym dojść do 58kg i skończyć.
Ja jedząc dość mało normalnie - nie schudnę tak sobie - bo nie mam co ograniczać.

Oglądając siebie w lustrze - nie ma juz co zrzucić... nie ma nigdzie tłuszczu widocznego czy bułek...
Czarownica- czemu ograniczasz jajka? Według dietetyczki u której była znajoma, jeśli nie ma przeciwwskazań (wysoki cholesterol) to można śmiało szamać kilka dziennie. Świetne źródło łatwo przyswajalnego białka. Sama jem tyle co Ty (2-4 jajka dziennie) i nie mogłabym ich z diety wywalić (bo prawie nie jem mięsa). I jest ok.
Dodo - no brzucha Ci duża część z nas (w tym ja 😉 ) zazdrości i zdecydowanie nie ma czego zrzucać 😉 moje przemyślenia odnosiły się do tego, że wydajesz się dość zawiedziona tym, że nie udało się za jednym zamachem dojść do tych 58kg.
Na forum SDF też dziewczyny piszą, że jajka bez ograniczeń. Ale tutaj wszyscy się na te jajka burzą... nie wiem, sama już nie wiem.

Powoli dociera do mnie, że to, co teraz robię to nie jest stan przejściowy. Że tak będę musiała już zawsze. Zawsze liczenie kalorii, zawsze ograniczenia, zawsze 5 posiłków, zawsze sztywne trzymanie się reguł. Zaczyna mnie to przerażać. Ogólnie podoba mi się to, że zmieniam nawyki żywieniowe, to bardo dobrze i zdrowo. Ale przeraża mnie sama myśl, że jeśli wytrwam i schudnę, to już nigdy nie pozbędę się nawyku liczenia, ważenia i kontrolowania.


edit: Cholesterolu nie mam, jak robiłam badania krwi po ciąży to wszystko było ok. Nigdy żaden lekarz nie zwrócił mi uwagi w tym kierunku. Tyle, że mam tę anemię lekką- ale to odkąd pamiętam.
Czarownica- tak to było pytanie do Ciebie 😉
Czemu w przypadku jajek jestem na nie? Bo póki co chodzi o schudnięcia, a jak człowiek ogranicza kcal zazwyczaj ogranicza tez ilość jedzenia-choć niekoniecznie😉 i chodzi właśnie o to żebyś mogła zjeść więcej, być bardziej pełna i na dłużej zjadając tyle samo kcal i nie bój się tych warzyw😉 sama widzisz jak mało maja kalorii. Ilość sałaty, którą spożywasz-4kcal zjedz 4 razy tyle to tez wypełnia żołądek, masz co trawić a kcal dalej w normie, a takie jajo dużo kcal i nie wypełnia tak 😉
Sałatki i warzywa lubię, ale nie jestem królik, żeby na śniadanie wpieprzać pół talerza sałaty 😉 Warzywa mi smakują, i to nawet bardzo, jeśli jest ich kilka rodzai zmieszanych ze sobą w formie sałatki. Pojedynczo smakuje mi tylko papryka.

W ogóle najchętniej mogłabym jeść sałatkę codziennie na kolację. I na drugie śniadanie. I wcale taka "monotonia" mi nie przeszkadza.
Czarownica nie przerażaj się i nie myśl cały czas w negatywny sposób, bo będziesz się negatywnie nastawiać i w końcu rzucisz to. Nie będzie tak trudno do końća życia, bo teraz przecież jemy mniej kalorii ze względu na to, że chcemy redukować tkankę tłuszczową. Więc jemy niedoborowo. Potem, jak będziesz już miała swoją wymarzoną wagę/figurę to zwiększasz kalorie do tylu, żeby ani nie chudnąć ani nie tyć. Poza tym przyspieszony metabolizm będzie ci działał lepiej. No i wreszcie - nie będziesz musiała już tak ważyć i liczyć z tabelką, bo będziesz już to wszystko znała na czuja, a przy utrzymywaniu wagi omsknięcie się w liczbie kalorii już nie będzie takie brzemienne w skutkach.
A że będzie łatwo nikt nie mówił, w końcu wywracamy swoje życie do góry nogami. Ale przecież warto  😀
MyBay problem w tym, że u mnie zaczyna pojawiać się myśl CZY warto. I bardzo mi się to nie podoba.
Coraz częściej myślę nad tym, żeby dalej ćwiczyć te 4-5 dni w tygodniu, ale zacząć jeść "normalnie". Tylko wiem, że to nie będzie miało najmniejszego sensu.
Nie umiem, no po prostu nie umiem pozbyć się złych myśli. Sama siebie nie rozumiem. Jednego dnia jest super, jestem mega pozytywnie naładowana, pełna energii i życia- a następnego nie widzę w tym żadnego sensu. Nie mam pojęcia, dlaczego tak jest. Bardzo mi się to nie podoba 👿
Ja nie krzyczę za jajka. Wiem od bardzo mądrej pani doktor, ( konsultantka krajowa od spraw cholesterolu) że są ludzie, którym jajka szkodzą a są tacy, którym nie szkodzą.
Zrób sobie profil lipidowy- takie badanie z krwi na wszystkie frakcje cholesterolu- i jeśli wyjdzie ok, jedz jajka na zdrowie.

Czarownica-  to się zdecyduj czego chcesz i tyle. Wolisz jeść, bo kochasz jeść? To jedz co chcesz i nie marudź nam tutaj.
NIE DA SIĘ schudnąć i utrzymać niskiej wagi nie zmieniając złych nawyków żywieniowych !!!!!!!!

mybay - zmartwię cię, ale takiego kształtu ud nie będziesz miała. Bo masz inny kształt. Możesz zejść z tego tłuszczyku, który pokrywa mięśnie i wtedy uda będą szczuplejsze. W tym celu,moim zdaniem, TYLKO aeroby z jak najmniejszym obciążaniem ud. Tak uważam. Nie wiem czy mam rację, ake tak mi się wydaje na ten moment.
Kiedy się okaże, że trzeba rozbudować mięśnie na udach, to je rozbudujesz jeszcze. Ale teraz nie ryzykowałabym rozbudowywania. Wyszczuplałabym je odtłuszczeniem na aerobach.
( jest jeszcze możliwość spalenia istniejących mięśni, ale to wyższa szkoła jazdy i z tym poszłabym do fachowca- super trenera)
W takim razie zostaje mi bieganie, skakanka, orbitrek, rower..
Tunrida wiem, że się nie da. Dlatego ćwiczę, ważę i liczę. Tylko nie potrafię pozbyć się tych durnych myśli.
mybay, ja bym też poszła tylko na aeroby, ud bym żadnymi ćwiczeniami nie ruszała, chyba, że tylko angażujące pośladek i ich tylną część. Jak podniesiesz tyłek, to inaczej skóa się napnie. Masz dość podobną sylwetkę do mojej, ja też zawsze będę mieć uda większe i nieszczególnie jakoś je ćwiczę.

Czarownica, zrób sobie tabelkę w xls i wpisz w nią co lubusz jeść i z czego za żadne skarby świata nie zrezygnujesz. Popatrz później na nią i zobacz jak możesz komponować posiłki.
Zen nie ma, że z czegoś za żadne skarby nie zrezygnuję. Bo tak do niczego nie dojdę. Tylko mam nadzieję, że takie stany wściekłości i żalu zaczną mi w końcu znikać.

To i ja się podepnę pod pytanie o ćwiczenia. Jeśli teraz jestem na redukcji, to chyba też powinnam zacząć ćwiczyć głównie aeroby? Czyli np. bieżnia? I co jeszcze? Rowerek?
Zaczną, spokojnie, wszystko kwestia czasu 😉 i ćwicz ile możesz i kiedy tylko możesz człowiek po ćwiczeniach ma tyle endorfinek, że od razu myśli się pozytywniej.
Ze mnie po wczorajszej jeździe pot się lał, ale jak zsiadłam byłam megaaa szczęśliwa🙂
Po prostu nie dojrzałaś do odchudzania się. Jeszcze pół roku temu jak leżałam w szpitalu zadzwoniła do mnie Katija i odbyła się pewna rozmowa, którą nawet wkleiłam u siebie na fejsie. O przyjaciołach, o tym jak Kaśka traktuje swoich przyjaciół, że odstawiła ich na bok, kocha ich, ale jej szkodzą. Myśli, że kiedyś się z nimi dogada, wszak ziemniaki i ryż to najlepsi przyjaciele (nie podjemujemy tematu jaka to dieta). Katija się wylachoniła, a ja się śmiałam i jej mówiłam "daj spokój, wolę umrzeć gruba, ale najedzona i szczęśliwa".
Dwa tygodnie temu forumową ekipą pojechałyśmy na cross do Strzegomia. Kupując duszone warzywa zamiast karkówki i wielkiej porcji smażonych ziemniaków Katija skandowała mi za plecami "hipokrytka! hipokrytka!".
Teraz też jestem najedzona, szczęśliwa i chudnę, ale po prostu do tego dojrzałam, zrozumiałam. Dostałam w pysk od lustra w sklepie.

Przyszłam do tego wątku, robiłam dużo błędów. Ktoś mi mówi "robisz to, to i to źle. rób inaczej". Nawet nie dyskutuję, robię to. Nie kwestionuje, że na innym forum laska schudła będąc na diecie frytkowej.
Dziś mam zdrowie jak koń, niedługo mogę mieć jak konik morski.
pokemon Dzięki!  :przytul: A Twoje 10 kilo spadnie nawet nie wiesz kiedy! Zobaczysz! Przecież już tyle zrzuciłaś i masz ogromne samozaparcie! Czekam z niecierpliwością na zdjęcia!

mybay
REWELACYJNIE!!!! Duuuużo Ci zeszło w biodrach, udach i pasie!!!! A jak Ci się świetnie mięśnie zarysowały! Fiu fiu fiu!!!! Bosssssskoooooo!!!! Tak trzymaj!!!!!  😅  😅  🏇  🏇  💃  💃

CzarownicaSa Jak masz rezygnować ze wszystkiego, to lepiej jedz sobie zdrowo, rozsądne ilości, nie rezygnuj z ulubionych produktów, jedz mniej i częściej, pij duuużo wody i dasz radę!!! Może np. przez miesiąc nie pisz tutaj co jesz, ale trzymaj się diety i zobacz za miesiąc efekty. To normalne, że się gubisz i denerwujesz. Oszczędź sobie tego i spowiadaj się z wysiłku fizycznego narazie. Zanim sama nie wypracujesz sobie nawyków. 🙂 Tak będzie łatwiej dla Ciebie i się nie zniechęcisz, bo jak przestaniesz, to później będziesz żałowała. Zobaczysz! A jeśli chodzi o jajka bez ograniczeń, to z tego co ja wiem to jedynie białko bez ograniczeń, które samo ma kilkanaście kalorii. Żółtko ma kilkadziesiąt i tam są wszystkie te "odstraszające" składniki. Dlatego tak ostatnio popularne są przepisy np. na jajecznicę z samych białek. A ja kocham żółtka  😜 Jajko na miękko to jest to!

PonPon Merci!  :kwiatek:
Tak chyba jest, że jeszcze nie dojrzałam. Ale zaczęłam, to muszę skończyć. Nie po to ryczałam, kupowałam i wyrzucałam, żeby teraz zrezygnować "bo jestem słaba". Marudzę, marudzę i jeszcze raz marudzę, ale nie przerwę bo wiem, że NIE MOGĘ.
Teraz czekam tylko na wieczór, żeby pójść ćwiczyć. I szlag mnie trafia, że mam tak mało czasu na to- bo najchętniej pół dnia bym na siłowni spędzała. Ale trudno się mówi.
Muszę przestać tutaj marudzić. I znaleźć sobie inne miejsce na marudzenie. A tutaj skupić się na sprawozdaniach 🤬
Tylko pozwoliłam sobie na słabość i zjadłam 3 cząstki mandarynki. Ale owoce przed południem miały być, to chyba mogę sobie wybaczyć.
Zen nie ma, że z czegoś za żadne skarby nie zrezygnuję. Bo tak do niczego nie dojdę. Tylko mam nadzieję, że takie stany wściekłości i żalu zaczną mi w końcu znikać.

To i ja się podepnę pod pytanie o ćwiczenia. Jeśli teraz jestem na redukcji, to chyba też powinnam zacząć ćwiczyć głównie aeroby? Czyli np. bieżnia? I co jeszcze? Rowerek?


Rezygnując z ulubionych produktów też do niczego nie dojdziesz. Ja sobie nie wyobrażam życia bez makaronu, no musi być. Ale nie jem go codziennie, jem może 2 razy w tygodniu. W rozsądnej ilości. Jem też chipsy, gofry, ale nie na kilogramy.

Proponuję Ci przez kolejne dwa tygodnie biegać 6 dni w tygodniu ok. godziny truchtem, takim na pograniczu szybkiego marszu, ale ciągiem. Jak nie dajesz rady, przejdź do marszu, uspokój oddech i znowu do dzieła truchtem. Trzymaj dietę 1300, nic nie dodawaj dodatkowego, kolacje jedz mniejsze o węglowodany i sprawdź co się będzie działo.
Ja też tej nagonki na jajka nie rozumiem - to nie jest niczym uzasadnione, jest wiele innych produktów, które mają więcej cholesterolu. Że nie wspomnę o tym, iż najwięcej cholesterolu wytwarza nasz organizm sam - z tego co wiem - pod wpływem działania insuliny, której wyrzut jest gwałtowny np. po zjedzeniu ciastka  😉 Nie wiem nawet, czy przypadkiem synteza endogennego cholesterolu nie jest regulowana na zasadzie ujemnego sprzężenia zwrotnego - wtedy ograniczanie go w pożywieniu byłoby...niemądre. 😉
Pozdrawiam - jedząca 3 - 8 jajek dziennie i mająca prawidłowy profil lipidowy. 🙂
Czarownica- myślę, że to co napisała zen jest jak najbardziej czymś dla Ciebie 😉 oczywiście prócz biegania jeżeli masz możliwość iść na siłkę to też idź😉
A w domu kiedy dziecko śpi nie masz możliwości chociaż pół godziny poćwiczyć? Jak jest pogoda chodź z dzieckiem na długie spacery-też będziesz miała ruch i dziecko w tym nie przeszkadza
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się