Ja też miałam wczoraj koszmarny dzień, na "osłodę" wsunęłam 6 wafelków, Bajecznego i B-Smarta z KFC 🤦 Dziś też dzień zaczęłam od wafelków i już czuję, że będzie rozlazły- powinnam zjeść 2 śniadanie, ale siedzę przy kompie i powoli zbieram się do ćwiczeń.
Mnie również zaczął się brzuch wypychać, co prawda wiele tłuszczu na nim chyba nie mam, ale w porównaniu do zdjęć sprzed miesiąca bardziej wystaje. Być może jest to też wina @, który właśnie mi się kończy, dlatego zdjęcia do porównania zrobię w niedzielę. Obawiam się jednak, że nie będzie zbyt dużej różnicy.
Wszystkim laskom gratuluję trzymania diety i spadku wagi!! 👍
placki gotowe, w biedronce są dość tanio. Dziś miałam placek posmarowany majonezem, do tego sałata lodowa i rukola, kukurydza, jajko. Zapomniałam dać rzodkiewkę, więc mdło dość.
Zapomniałam o tych tortillach! A jak się odchudzałam za pierwszym razem 😁 to je kupowałam. Przecież z tego można zrobić zarąbiaszcze kanapko-obiady do pracy! (za pierwszym razem odchudzania zostało mi na stałe -3 kg, tak, że jeszcze 10 odchudzań i będzie dobrze)
Ale uwaga- na mojej ulubionej stronie wychodzi, że jeden placek tortillowy ma ok 200 kcal. Więc albo nie jemy całego na jeden posiłek, albo baaardzo skąpo nakładamy do środka. Najlepiej byłoby zjeść pół, wtedy mamy ok 200 kcal na wetkanie tam: białka ( czy to nabiał, czy ryba, czy jedno i drugie) i warzyw
ja sie dzisiaj przerazilam jak zobaczylam ile kalorii ma makaron 🤔 wiec. na obiad znowu brazowy ryz z sosem pomidorowym. na sniadanie byla owsianka na mleku z jablkiem, potem gruszka, a potem grahamka z jogurtem. na 17 planuje obiad a potem chyba juz nic. ze slabosci-pochlonelam jednego wafelka z lewiatana, tego takiego mietowego 😁 ale nie mam wyrzutow sumienia o dziwo. i lepiej sie po nim poczulam. szkoda ze z cwiczen dzisiaj nici, ewentualnie spacer...
makaron po ugotowaniu ma podobną ilość kalorii, co tyle samo ważący ryż po ugotowaniu. Ja sobie przeliczam mniej więcej- 100 gram makaronu 120 kcal, 100 gram ryżu- 120 kcal- oczywiście po ugotowaniu.
U mnie ten tydzień masakrycznie. Do wtorku byłam chora, wogóle nie ćwiczyłam, ale przynajmniej nie najadałam się słodyczami i nie wciągałam zastaszających ilości cukru. Ciągle gdzieś za to łaziłam z powodu remontu u "teściów" i liczę to chociaż w 1/2 jako zaległe ćwiczenia... 😁 Nie zauważyłam przez to jakiegoś zastraszającego spadku wagi, ale bęben mi trochę "spadł". Muszę się za to przyznać: zjadłam dzisiaj Snickersa małego i zapiłam szkalnką pepsi, bo tyyyyle spraw do załatwienia, a miałam wrażenie, że idąc po chodniku przewrócę się i pójdę spać...
Uwielbiam za to, że mama K. robi chociaż raz w tygodniu zupę-krem, i nie dodaje dla mnie śmietany 💘 Więc taka na rosole, z samych warzyw chyba nie ma zbyt wielu kalorii?...
Najgorsze są dla mnie tygodnie, gdzie K. ma drugie zmiany... Wraca do domu po 18 i wtedy je obiad... Też wtedy jem, ale nakładam sobie 1/3 tego co jemu.
ja wczoraj i dzisiaj przesadzam z kaloriami 😵 do tej pory dzisiaj wyszlo mi 1500kcali sic! 🤔 mialam nadzieje, ze nie bedzie tak zle ale niestety słabo 🤦
Tak, ten zwykły też ma tyle, tyle, że ma wyższy indeks glikemiczny, więc szybciej się strawi i mniej cię nasyci, ale kalorii ma mniej więcej tyke samo, co makaron z mąki durum
Info z neta które podałam dotyczyło tortilli z mąki kukurydzianej. Chwilę temu kupiłam paczkę małych tortilli pszennych, wg tabelki na opakowaniu porcja 40g ma 127 kalorii, duże placki od tego samego producenta miały jakieś 190 kalorii. Chciałam kukurydziane, ale w Kauflandzie były tylko z dodatkiem jakichś przypraw, po przeczytaniu składu mi się odechciało 😉
Dzisiaj: śniadanie - grahamka z dżemem - 255 kalorii II śniadanie - 2 parówki (musiałam!!!!!!!!) + 3 małe pomiodry, ale takie maleńkie 260 kalorii obiad - kasza jęczmienna +wołowina + zielony groszek i cebula - 250+ nie wiem, jak to obliczyć, pi razy drzwi wyszło 200 kalorii, czyli 450 razem teraz deserek serek 69 ma znowu mi wyszło mało tego wszystkiego... A człowiek jak się odchudza to ma mało jeść 😂 Mąż pojchał na zakupy i przywiózł piwo i coca colę, ja się pytam - gdzie sałata, ogórek i takie tam!!!
tunrida, wiem o tym, a Bajeczny- O ZGROZO!- ma prawie 300kcal! A taki mały i dobry jest :/
Poćwiczyłam za to (znowu core synergistics) i znów się ze mnie lało, a nie są to ćwiczenia cardio! Ogólnie wytrzymałość mi się podniosła albo się zawzięłam, bo cisnęłam dziś ćwiczenia równo 😀 Znowu jestem zadowolona ze swojej kondycji 🙂
A mnie to zaczyna denerwować. Jak już mi ograniczanie się super idzie, waga fajnie leci w dół, to albo jakieś święta wpadają, albo okres. No ludzie, ileż można 😤
i przypominam o wysyłaniu mi jutro danych do tabelki
Poprawiłam frytkami 😂 ale odchudzającymi z piekarnika, nie na tłuszczu. Zresztą miałam zapas na wieczór jeszcze kalorii. Bo z warzyw chłop kupił frytki.
pokemon-mnie chcę cię martwić, ale mi się CHOLERNIE ciężko odchudzało, dopóki chłop się do mnie nie przyłączył i nie zaczął pomagać. Zarówno przy zakupach dietetycznych, jak i przy gotowaniu. No ale.... walcz. A ja z aktywności byłam oprócz siłowni dziś jeszcze u konia i bujnęłam go w terenie. Więc trochę pewno też spaliłam. Nie za dużo, ale na pewno więcej niż gdybym przesiedziała na tyłku.
Tylko, że ta świnia ma 186 cm, waży 80 kg. Wysoki i chudy. Wpieprzenie opakowania alpejskiego mleczka (tak, tak, tą dużą kilową) i poprawienie tego megapaką czipsów to dla niego pryszcz. I jeszcze pracuje za biurkiem. Jedyna aktywność - środa piłka nożna. NATURA NIE JEST SPRAWIEDLIWA!!!!!!!!!!!!