amnestria, zazdraszczam Ci tej Grecji przeokrutnie! 🙂
ja smoothie czasem lubię, ale jeśli miałabym wybierać to jednak "stałe" posiłki 😉 Bardziej mnie sycą no i ja nie lubię takich gęstych mokrych konsystencji :P
Chodzi tylko o to, że godzina pierwszego posiłku nie wpływa na odchudzanie 😉 Bo taki kiedyś królował mit, tak jak z ostatnim posiłkiem o 18. Ja też największe posiłki mam po południu, a kolacje zdarza mi się jeść o 21. Po prostu co kto lubi. Teraz mam redukcje, więc moim głównym celem jest zmieścić się w kaloriach. A że największy głód czuję zawsze wieczorem to wtedy mam zaplanowany największy posiłek i tym sposobem nie ma u mnie problemu dojadania. W ciągu dnia nie mam też dużo czasu na jedzenie, a nie znoszę jeść w pośpiechu. Po południu jestem w stajni przy 3 koniach, więc tym bardziej 5 posiłków nie wcisnę za nic! Także mocno odbiegam od standardów 🙂 Robię już drugą redukcję takim trybem i wszystko działa. W między czasie podczas masy system jedzenia był taki sam, tylko kaloryczność wyższa. I też mam w nosie regularność i jem wszystko (nawet ziemniaki i chleb :lol🙂
Z jednej strony spoko jeść regularnie co kilka godzin, bo to nakręca metabolizm. Z drugiej strony bez sensu jeść duże posiłki, kiedy nie ma się na nie ochoty, a wieczorem mieć w zapasie 0kcal i dopychać się ponad limit. Po prostu chyba jak ze wszystkim - trzeba się samemu wyczuć i nie robić czegoś tylko dlatego, że tak piszą w podręcznikach czy na forach, tylko znaleźć najlepszy sposób dla siebie samego
smartini krem z białych owoców morza brzmi bajecznie 😍 😍
Anaa :kwiatek: wyślę Ci fotełki 😀 Swoją droga liczę, że się opalę, bo takie opalone ciało też wygląda na bardziej smukłe 😀 A ja z reguły córka młynarza jednak 🤣 Będę spamować we wspinaczkowym 🤣
tulipan, wiesz, ja akurat najwięcej schudłam jak nie jadłam nic 😂 Miałam taki okres, nie miałam kasy 😉 I zwyczajnie nie jadłam 😲 Taka nieplanowana głodówka, byłam chuda jak szczapa. To oczywiście żadne odchudzanie, bo jak zaczęłam jeść to wróciłam do "normalnej" wagi. Myślę, że trzeba słuchać siebie i patrzeć na swój organizm. Ja jem i białą bułę, i pieczywo, ale przepalam tyle, że mogę sobie na to pozwolić. Niemniej akurat istotnie lepiej się czuję jeśli jednak jem do godziny po wstaniu. Grunt to znaleźć swoją drogę :kwiatek:
amnestria, a gdzie do Grecji lecisz? Ja się ZAKOCHAŁAM w greckim jedzeniu. Obłęd w ciapy! Ale bym powygrzewała się już na plaży, mrrrrrrrr.....
U mnie znów waga w dół, góra ciała i brzuch - idealnie. Jestem cienka jak jamnik, a mięśnie się rysują. Jedynie dół muszę zwalić. Resztki bryczesów na górze ud. Na cholerę mi były te konie przez naście lat, jak teraz muszę z bryczesami walczyć (taki żarcik) 😁
Rano 0,5 kg w dół.
A jem niczego sobie nie odmawiając. Dalej porcje przez pół i staram się co 3h. Dalej nie jestem głodna i skupiona na jedzeniu. Jakby mi ktoś czerep odczarował (albo właśnie zaczarował). Mysimba placebo, haha.
Co do prędkości jedzenia, to takie wolne przeżuwanie jest naprawdę dobre. Ja z tych co jedzą średnio szybko. Jak za prędko w siebie nawrzucam, to potem zdycham i chodzę pękata jak balon.
Meise, jesteś kolejną osobą, która mówi mi o wybornym greckim jedzeniu, nie mogę się doczekać aż popróbuję. Jedziemy do Leonidio, nic tam nie ma 😂 Ale nie jedziemy leżeć plackiem tylko na obóz, więc liczę, że dostanę wycisk w pięknych okolicznościach przyrody. Ale, że 16 dni ciągiem i tak się nie będziemy wspinać to w dni restowe zamierzamy troszkę pozwiedzać. Kolega, który mieszka w Grecji już nam zaplanował, co i gdzie, i jak 🤣
Ach, aktywny wypoczynek w Grecji, super sprawa! Rozkoszuj się tym ich żarciem i nawet się nie ograniczaj, bo naprawdę warto!
Moja szwagierka pobiła chyba rekord w ilości zjedzonych sałatek greckich. Zamawiała w KAŻDEJ knajpie/barze/plażowej miejscówce po sałatce greckiej, średnio pewnie 3 dziennie w różnych miejscach 😁
Ja się cieszę na Chorwację, bo bierzemy rowery i też będzie aktywnie-wypoczynkowo.
Ja w sumie dużo krajów Europy zwiedziłam a jakoś do Grecji nigdy nie udało się pojechać. A w sumie kierunek jeden z popularniejszych. Amnestria będziesz musiała wszystko opowiedzieć, może się zmotywuje do ruszenia w tamte strony 😀
Vanille Z długością wyjazdu poszaleliśmy 🤣 Ale w listopadzie, w Hiszpanii, po 10 dniach byłam tak rozwspinana, tak mi szło, w ostatnie dni robiłam życiówki za życiówką... a trzeba było wyjeżdzać. Więc teraz uznaliśmy, że chcemy na dłużej 🙂 Bo ja flow to łapię dopiero po kilku dniach. Jaram się jak zapałka 😅 😍
Meise, generalnie to ja chyba nigdy nie byłam na "nieaktywnym" wypoczynku 😀 Zawsze to są albo jakieś szalone trekkingi w krzakach z przygodami albo wspinanie. Najmniej aktywna była Kambodża ostatnio (choć też był trekking/rowery etc.), więc nie zamierzam tego powtarzać. Zwiedzanie nie jest dla mnie 🙂 Jedyne co jeszcze w miarę mnie kręci to wielkie metropolie, ale żeby tak jeździć i oglądać zabytki np. w Tajlandii to... nie 🙂 Czuję, ze marnuję czas 🙄 I sobie zawsze wtedy myślę, kurde mogłabym w tym czasie wchodzić na jakąś wysoką górę albo wspinać się w Tatrach. To już jest uzależnienie od adrenaliny chyba.
I żarciowo nie zamierzam się ograniczać, bo i tak pewnie będę mieć deficyt kaloryczny 😂 A skoro jeszcze tak polecasz to tym bardziej 😍
amnestria, o matko, nogi mi ścierpły na sam widok 😁 ale ja mam lęk wysokości. Ja też lubię aktywny wypoczynek. Zdarzało nam się podczas wyjazdów spędzić np. 1-2 dni na plaży i w sumie było miło ale jednak szkoda mi na to czasu. Być może kiedyś mi się zmieni i będę jeździć na all inclusive, kto wie... ale póki co myślę, że taki odpoczynek wymęczyłby mnie psychicznie
vanille, polecam Korfu! My wynajęliśmy na cały pobyt 3 skutery i była jazdaaaa. Zwiedziliśmy całą wyspę wzdłuż i wszerz. Swego czasu loty na Korfu z całej Polski były śmiesznie tanie. Nic, tylko latać!
amnestria, srogi dzikowiec z Ciebie ^^ ja lubię i aktywnie i lubię lygnąć se na plażuni, ale nader wszystko kocham... pływać i nurkowac w otwartym akwenie 🙂 uwielbiam pływać pod wodą i zwiedzać ten światek. I wyławiać puste jeżowce 😀
amnestria wyślij mi fetę, błagam 😍 Kocham ten ser miłością wielką, a raczej go nie jem za bardzo. Nie kupuję nigdy w żadnym sklepie, bo nawet w połowie nie przypomina prawdziwej greckiej fety. A jak mi ktoś mówi, że jadł dobrą fetę z jakiegoś sklepu, pytam jaką i potem widzę, że to ser sałatkowy, to mam ochotę tą osobę zamknąć w piwnicy za takie bluźnierstwo. 😜
Mi się nie udało ogarnąć Sylwii przed wyjazdem. 🙁 Norweska papierologia mnie trochę przyblokowała plus nałożyło się potem parę spraw. Także póki co nadal na polu bitwy zostaję sama. I caaały miesiąc w rozjazdach. Dzisiaj sobie uświadomiłam, że w ciągu miesiąca będę w 5 krajach, może to czas na założenie podróżniczego bloga. 🤣 W każdym razie będę się pilnować, o tyle dobrze, że będę mieć dużo ruchu cały czas.
Meise, haha ja mam z wodą tak samo, potrafię większość czasu urlopowego spędzić w wodzie. Będąc na Elbie w 2 dni zjechaliśmy całą wyspę i resztę dni codziennie z innej skałki pływaliśmy 😉 Fotki kuszące! Podobny klimacik był właśnie w Toskanii 🙂
amnestria, czekam na foty 🙂 Też w Grecji nigdy nie byłam, a z tego co wiem to warto! Ja też jestem uzależniona od adrenaliny, ale w pracy 😀 na urlopie trekking, pływanie, rowery zwiedzanie 😉
Ale się rozmarzyłam.... w zeszłym roku byłam tylko w Chorwacji na majówkę, w sierpniu Mazury i tyle...
Teraz mój dłuższy urlop = zastój pracy w firmie = no money...
Ja zjadłam już drugi posiłek, sałatkę z bulgurem. Człowiek najedzony, mimo że porcja dla wróbelka. Litr wody za mną. Czuję się lekko, w tym roku majówka moja 😎
Meise, Polecam, zrobiliśmy objazdówkę samochodem 🙂 Mam zresztą filmik zmontowany z tego wyjazdu 🙂 Nie martw się, ja tez mam tak, że jak nie pracuję to nie zarabiam 😉 Ale na wakacje jeździć trzeba! Czy to Mazury, czy to Tatry czy Nowa Zelandia :P Ja akurat dużo czasu w roku spędzam na Suwalszczyźnie i wiesz co... bywa tak, że jesteśmy sami nad jeziorem 😀
Ja byłam w każdy weekend i choć mnie to dość męczyło to powiem Wam, że mam poczucie jakbym non-stop była na urlopie. A tak naprawdę to wykorzystałam może 2 dni? a Ostatni urlop-urlop był w listopadzie. A mi było "głupio" brać ten, bo mi się wydawało, że przecież ja ciągle poza domem! 😜 Więc weekendy też robią robotę!
tulipan, wiesz, ja akurat najwięcej schudłam jak nie jadłam nic 😂 Miałam taki okres, nie miałam kasy 😉 I zwyczajnie nie jadłam 😲 Taka nieplanowana głodówka, byłam chuda jak szczapa. To oczywiście żadne odchudzanie, bo jak zaczęłam jeść to wróciłam do "normalnej" wagi. Myślę, że trzeba słuchać siebie i patrzeć na swój organizm. Ja jem i białą bułę, i pieczywo, ale przepalam tyle, że mogę sobie na to pozwolić. Niemniej akurat istotnie lepiej się czuję jeśli jednak jem do godziny po wstaniu. Grunt to znaleźć swoją drogę :kwiatek:
No redukcja to wszak głodówka, tylko że pod kontrolą, żeby jak najmniejsze spustoszenie zrobić. Ale to nadal głodówka 😉 Generalnie osoby aktywne mają mniej problemów w kwestii jedzenia. Widzę po sobie - metabolizm zasuwa, wszystko idzie w mięśnie, co nie zjem to się strawi i wykorzysta 😁 A jak potrzebujesz zjeść od razu po wstaniu to też nie widzę żadnych przeciwwskazań. Tak samo ja lubię sobie zjeść i pójść od razu spać 😁
Ja uwielbiam objazdówki samochodem, tylko paczka się musi zebrać 😀
Nowa Zelandia to marzenie, które kiedyś spełnię... mogłabym już, wkrótce, ale jakoś chcę sobie tą wisienkę na torcie zostawić na za kilka lat może 😉
Ja byłam pierwszy raz na Mazurach i mam wspaniałe wspomnienia! Mieliśmy prywatne jeziorko i pomost, a nawet konika (akurat mi szkoda bidoka... sam się tam pałętał i właściciel nie miał pojęcia zielonego o koniach, taki nowobogacki koleś, który spełnił swój kaprys).
ja nie umiem położyć się i wypoczywać. Muszę w ruchu! Albo weekendy 🙂
A na objazdówkę jadę teraz na 9 dni, jedziemy we czwórkę, suzukim swiftem, tamten rok i podróż drogą 816 wspominam nienajgorzej, ale ja miałam miejsce z przodu i jednak jestem niska 😁
My podróżowaliśmy do Montenegro VW Sharanem w 6 osób - genialna wyprawa, serio! Tyle śmiechu i grandy, że do końca życia będę wspominać i wnukom opowiadać 😁 💘 😎
Super takie objazdówki są, ja byłam tylko raz na takiej, że miałyśmy własny samochód. W ten sposób przejechałyśmy Rumunię od Cluj do Bukaresztu. Było naprawdę super, chciałabym jeszcze kiedyś tak pojechać. Ja się czuję lepiej jak coś robię, może w ten sposób odreagowuję stres. Ale lubię takie weekendy jak miałam teraz. Niby nic wielkiego bo rowery w okolicach mojego miasta, ale naprawdę człowiek się czuje trochę jak na mini urlopie. W zeszłym roku większość weekendów spędzałam gdzieś na wiochach w stajniach, na rajdach i terenach i bardzo mi odpowiada taki system. Człowiek się czuje jakby był co chwila na wczasach, nie jest taki przemęczony psychicznie pracą i codziennością. Nawet jeśli to tylko wyjazd na 2 dni 200km od domu to jednak cały tydzień już się o tym myśli, planuje co się zabierze etc... to jakoś daje pozytywnego kopa. Swego czasu często robiłam city breaki, jakieś wyjazdy zagraniczne na kilka dni co 2-3 miechy. Ale w sumie w zeszłym roku się przekonałam, że nie trzeba wcale nigdzie daleko jechać, żeby się poczuć jak na wakacjach.
W ogóle ugotowałam sobie ryż do warzyw, chyba pierwszy raz w tym roku. I taki pyszny dla mnie ten ryż jak nigdy. Chyba już się stęskniłam za tym smakiem 😀