Dziś się źle czuję - boli mnie żołądek, nadęło mi brzuch plus inne podobne dolegliwości. Chciałam się do gastrologa zapisać ale terminów brak :/ dość mam tego mojego brzucha. Non stop coś 🙁 Pomyślę czy bezglutenowo nie jeść jakiś czas na próbę. Rok czy dwa lata temu chyba z miesiąc unikałam gluta i nie miałam takich przebojów brzusznych. Laktozy niemal nie jem (czasem jakaś czekoladka jedna) więc to nie to. Zrobiłabym testy alergii pokarmowych ale to za duże koszty 🙁
Dziewczyny mam taki ostatnio kociokwik, nie jem, latam już z dwa tygodnie. Na wadze -1,5 kg. Wiem że to mięśnie z głodu się strawiły z nóg, ale podoba mi się... Jak żyć. Jeszcze miesiąc taki ciężki to wrócę do 55kg. Tylko ćwiczyć nie ma kiedy. Nie ma sensu wysyłać ocen, będę się co jakiś czas meldować. Btw brzuch głodny zrobił się superpłaski i lepiej mięśnie wyglądają. Wiem, że to żadne zdrowe rozwiązanie i nawet nie robię tego specjalnie ale jednak widzę różnicę gdy nie mam czasu jeść.
Ladnie masz tez, przynajmniej jasno. Ja wczoraj dalam ciala, bo dzieci zazyczyly sobie leniwe kluski, wiec musialam sprobowac 😁 i niestety wyszly dobre. Z drugiej strony mam wrazenie, ze jak zalicze takiego fakapa to nastepnego dnia sie lepiej pilnuje. A wiec dzisiaj juz bylam na krotkim joggingu i zjadlam jakies porabane sniadanie skladajace sie z banana, jogurtu, garsci orzechow i kromki razowego chleba. A i odkrylam nowa trase. Prawie caly czas z lekkiej gorki. Tzn wybiegam z domu z lekkiej gorki, potem musze sie wspiac (no, ale juz nie biegne, tylko wdrapuje sie po schodach), a potem znowu mam z lekkiej gorki do domu. A jakie widoki:
w sobote rano wybieram sie pobiegac nad sama rzeka, tam jest talki ladny deptak. Moze nawet samochodem podjade.
Nie wysłałam oceny, ale powinna być 1 i dziś też będzie 1. Jutro wyślę i jutro będę trzymać michę choćbym nie wiem co. Bardzo chcę schudnąć więc skoro potrafię sobie niektórych rzeczy odmówić to i potrafię zawalczyć. I zawalczę. Warto się pomęczyć dla efektu. Wiem jak bardzo mi to we wspinie pomoże.
Majek, z widokami wygrywasz. Magda- nie marnuj czasu. Odczekaj te 2 dni jeśli musisz a potem weź się na 100 procent. Po sobie widzę że walka 2 dni na 100 procent, a potem 1 dzień żarcia, NIC nie daje. Szkoda czasu i energii i poświęcenia. Albo walisz 2 tygodnie na 100 procent, albo nie ma sensu się męczyć w ogóle.
Na razie tylko widokami. Nie widze spektakularnych efektow (chociaz moj maz twierdzi, ze mam twardszy tylek). No coz, cierpliwosci i wytrwalosci, nie mam juz 20 lat (ani nawet 30). Moze to i dobrze, bo jak za szybko bym chudla, to za duzo skory by mi wisialo? Mam taka jedna kolezanke w robocie, ona zapodala sobie jakas masakryczna tabate (startowala z ok 100 kg a jest ode mnie pol glowy nizsza). Fakt, ze schudla, ale szyje to ma jak indyk... Nie wiem, jak wyglada reszta, bo chodzi w luznych bojowkach i koszulkach.
edit. Buty musze nowe kupic, bo te mi sie zdarly... Tzn podeszwy sie wyslizgaly. Chcialabym jakies z nieprzemakalnym wierzchem na palcach, bo trawa jednak mokra rano. Jakies sugestie? Czy sprobowac uszczelnic sprayem do derek?
Mam tak samo. Skóra wisi na mnie jak za duży skórzany worek. Nawet na udach. Nie mogę biegać w spódniczce biegowej przy ludziach, bo kiedy biegnę, to marszczy mi się skóra na udzie ( jak u takiej 80-letniej staruszki) Kiedy się położę na plecach, to z boku pośladków, ud i na plecach skóra mi "opada" na łózko i prawie, że "leży obok mnie". Przesadzam w opisie, ale tylko w ten sposób zrozumiesz o co mi chodzi. Tak jakby ktoś mnie włożył w za duży worek ze skóry. W ciuchach super, bez ciuchów- nędza. ( a nie chudłam szybko! Chyba. Moim zdaniem, to po prostu wiek i genetyczne predyspozycje skórne i już) Ale WOLĘ TO, niż tłuszcz. Nienawidzę u siebie tłuszczu i nic na to nie poradzę.
edit- ja mam salomony speedcrosy i nie pokochamy się! Wszystko super, ale ten but jest dla mnie ZA SZTYWNY i bolą mnie stawy w stopach. Zawsze ilekroć je założę! Mam za to na teren Nike Wildhorses z goretexu i są sto razy lepsze. Bo miększe! A podeszwa też świetnie trzyma, prawie jak Salomony speedcrosy.
majek, ja szczerze polecam buty Asics, dla mnie nie miały sobie równych. Jak się rozpędziłam na asfalcie to ostatnie kilkanaście metrów biegłam siłą rozpędu, one tą podeszwę mają jak z kauczuka 😀 Mi bardzo odciążyły stawy, czuć jak bardzo amortyzują, zwłaszcza jak się pójdzie raz pobiegać w czymś innym. Mają też wodoodporne modele, np. Asics Gel Pulse 6. Pewnie jest też mnóstwo innych, nowszych, do wyboru do koloru
Averis, poprzymierzam salomony tez. W sobote sie wybiore. Zreszta jest niezla wyprzedaz akurat w takiej sportowej sieciowce. Nie chce wydac wiecej niz 50 funtow. moze takie salomony vanille asics mowisz? obrzydliwe rozowe a fuj tylko ja po asfalcie to tak 10%. Reszta po parku po sciezkach.
A..jeśli chodzi nie o teren a o asfalt, to ja mam różne buty, ale ZAWSZE teraz już wybieram swoje Nike Pegasus. Mam model 32 i mniej go lubię bo jest dla mnie nieco za twardy. Starszy model 30+ jest IDEALNY. Jak kapeć! A zarazem tak bardzo amortyzujący, że szok. I but jest spory, więc śmiało moge założyć skarpetkę grubszą i miększa i mam po protsu niebo w butach. Po takim zestawie, mimo, że zapitalam po asfalcie non stop, NIC a nic mnie stawy w stopach nie bolą. No ale one NIE SĄ z goretexu i nie sa wodoodporne, więc jeśli trafię nimi w kałuże, to pozamiatane.
Z bytami to strasznie ciężka sprawa. Bo im dłużej i bardziej zaawansowanie się biega, tym większe ma się swoje własne "widzimisię" i ciężko komuś coś polecić. Ja bym pytała w sklepie biegowym sprzedawcę. Mi tak dobierali buty i to chyba najlepszy sposób.
edit- majek- ale te co wstawiłaś też ci będą przemakac. Bo to zwykła siateczka, nie?
chyba tak - siateczka. Musze pomierzyc i tak, bo mam wysokie podbicie, czesto kupuje meskie buty.. Gdzie ja na mojej prowincji znajde sklep dla biegaczy 😂
edit: dzieki tunrida, zobacze te pegasusy, jest cala masa i w moim budzecie. Oczywiscie tylko wszystkie czarne w moim rozmiarze wykupione.
ale pegasusy będą przemakać Natomiast z tym mierzeniem, to też jest słabo, bo jesli nei masz WYRAŹNIE sprecyzowanych potrzeb, to coś co mierzysz w sklepie, wydaje się ok. A wszystko wyłazi potem w trakcie kilometrów. Że albo jednak za twardo, albo za miękko i kapciowato i stopy nie trzyma, albo za ciężko, albo przemaka za łatwo, albo znów noga się poci w goreteksie. Itd 🙂 ps- ale z drugiej strony...jesli nie masz żadnych potrzeb do tej pory, to może ty tych potrzeb nie masz i wszystko ci na razie będzie pasować? jesli tak, to pilnuj tego, by nie przeciekały na palcach i tyle. Bo o tym wszak napisałas na początku. O tym, ze mają nie przeciekac na palcach i żeby bieżnik się nie ślizgał po drodze na której biegasz. Kup w dziale biegowym i pamietaj, by wziąć nieco wieksze niż normalnei nosisz. Pół numeru lub cały numer większe. Bo stopa puchnie w trakcie biegu.
Ja ci tylko powiem tak. Nie znając tak naprawdę swoich potrzeb, dorobiłam się 6 par butów typowo biegowych, kupowanych właśnie niby pod moje potrzeby. Z czego ostatecznie, po czasie wyklarowało mi się czego potrzebuję i co preferuję i używam tylko 2. No..czasami założę trzecią parę. A do zakupu wszystkich par bardzo powżnie się zabierałam. Studiowałam opisy, opinie liczne biegaczy. I lipa. Pozostałe 3 używam na rower, albo na spacery po grzyby. Bo do chodzenia po mieście się nie nadają, ze względu albo na kolor, albo na wielkość ( jedne są za duże aby w nich chodzić) Te których używam, dobrała mi sprzedawczyni w sklepie biegowym na podstawie opisu moich preferencji i odczuć z biegania.
majek trailowe buty są przeznaczone na teren - błoto, nierówna nawierzchnia, kamienie. Buty asfaltowe spokojnie dadzą radę na ścieżkach w parku, nawet w lesie. Lepiej mieć dobre buty na asfalt i biegać w nich wszędzie niż ubierać trailowe do parku, one zupełnie nie są do tego przystosowane. Ja buty trailowe zakładam w góry i to tylko wtedy jak wybieramy się typowo na szlak, a nie np.dolinki plus przełaj w czasie deszczu/śniegu.
Salomony w ogóle są twarde, mierzyłam Speedcrossy i też absolutnie nie (mimo ze sporo osób w nich biega), mam model Wings Pro i jest twardy jak beton = idealny na górskie biegi po kamieniach, bo stabilizacja petarda 😉 Asics ma dobre buty, ale tylko te bardziej zaawansowane modele - podstawowe mają zwykłą pianke EVA. Jak się zaczyna biegać, to nie trzeba serio jakis bajerów, zresztą ciężko tak naprawdę coś wybrać na początku 😉 grunt żeby było wygodnie.
Ja np.teraz biegam w Brooksach Adrenaline, które na początku roku były dla mnie petardą, ale teraz już mi trochę przeszkadzają i pewnie będe się rozgladać za innymi na początku roku.
Tak tez wlasnie czytalam i mialam do was pisac, ze one sa opisywane jako buty do chodzenia/nordic walking i `nadaja sie do biegania i na silownie`. Pojde, poprzymierzam, i tak zaczelam biegac to biegam w zwyklych nike`ach (takich, co to raczej na spacer z psem niz do biegania), wiec pewnie cokolwiek wybiore dedykowanego do biegania bedzie lepsze.
04.09 majek 5, tunrida 5 ..... Dziś będę miała dla siebie czas między 9:30 a 13😲0. Wpadnie chyba i trening i tuptanie po lesie. Zobaczymy. Muszę jeszcze zrobić zakupy i ugotować pudełka. Powinnam zdążyć.
majek- nagrałam sobie dziś swój brzuch. Lepsza jakość na kompie, na moim smartfonie nic nie widać. Po napięciu mięśni na tułowiu, tłuszczu jest tyle co to w co wbijam palce ( palce wbite na maksa) Widać na filmiku. Jest tam jeszcze tłuszcz, owszem miękki strasznie. Jest jednak właśnie nadmiar skóry. I ta skóra nie wchłania mi się już od dawna! Tu stoję, więc w miarę ok. Ale jak mówiłam, kiedy się położę, to ona jakby "spływa" na boki. (widać to trochę pod koniec filmiku nad linią spodni) Im bardziej schodzę z tłuszczu, tym bardziej ta skóra wisi. Podobnie jest na udach ( choć nie aż tak) Obawiam się, że w moim przypadku, to już raczej koniec schodzenia z tłuszczu, bo zacznę wyglądać naprawdę niesmacznie.
Za dziś wyślę już ocenę i liczę na to że będzie to 5. Rano trochę przegięłam ze śniadaniem, więc będzie walka dalej. Skusiłam się na kawałeczek placka ze śliwkami i wyszło jakieś 450-500 kalorii 😲 🤬 Popołudniu przydałoby się poruszać się nieco by móc po ludzku jeszcze coś zjeść i nie mieć na kolację 100 kalorii.
dzieki za filmik. I tak wygladasz ladnie. Moja tesciowa - kiedy urodzilam dzieci - kazala mi chodzic i jezdzic w gorsetach (i spac w miekkich stanikach), argumentujac, ze to jedyny sposob na wygranie walki latajacego ciala z grawitacja. I wydaje mi sie ze miala racje (pamietajcie, ze ja kiedys startowalam ze 120 kg). No na pewno teraz moj worek jest duzo mniejszy. Na konia nie wsiade bez obcisnietego kadluba i juz sie ciesze na zime i rajstopy!
Ja całe życie sypiam w stanikach i to w ale niekoniecznie miękkich. A biust... Pod skalpel się tylko nadaje. Udało mi się machnąć i trening i 10 km. Jadę na dyżur. Dość na dziś.
05.09 majek 4, magda 4, tunrida 5 ............ Uzależniam się od tej aktywności. Chętnie bym dziś coś porobiła, a raczej nie dam rady czasowo. I to jest chore. Aktywność staje się dla mnie priorytetem nad innymi czynnościami. I kiedy wiem, że jej dziś nie zrobię, to czuję, że humor mi siada. Dlaczego ludzki łeb jest taki głupi. I tak źle i tak niedobrze. A najgorzej, że jutro raczej też nic nie porobię. I od razu weekend mało cieszy. A starczyłoby wypalić kubki smakowe....
06.09 magda 5, majek 4, tunrida 5 .............. Miesiąc z trenerką. Spadło i utrzymałam. 😅 W talii- 8 cm, w biodrach- 3 cm, biust- 3 cm, udo- ok 1-1,5 cm. Jutro zdaję relację, ale pomierzyłam się dziś, bo chyba pojedziemy dziś na rowery i napuchnę. Nie mam już zbytnio z czego schodzić. Kilogram tłuszczu nadmiaru jeszcze bym znalazła, ale już i tak wszystko mi wisi, więc chyba nie powinnam. ( to co tak marszczy mi się nieestetycznie na fotce, to nie cellulitis, ale właśnie nie napięta skóra) Ale może spróbuję...zobaczę. I tak jak mówię- trenerkę polecam. Może sama ze swoją głową sobie słabo radzi i osobowość ma niecodzienną, ale komuś dietę i treningi ułożyć potrafi.
tunrida, brawo! Tyle czasu walczysz a teraz w krótkim czasie taki efekt! Gratuluję 🙂 Szkoda, że Ci ta skóra się nie naciąga 🙁 Ja wczoraj stanęłam na wadze i się przeraziłam, +2 kg!!! Ale że to było po śniadaniu, to stwierdziłam że dziś znów sprawdzę i jest minus te dwa wczorajsze kilogramy. Uff... Tak czy inaczej zmotywowało mnie to do dalszej walki. Wczoraj byłam na ściance, zmęczyłam się konkretnie, więc dziś raczej odpoczywam, chyba tylko kolejne meblowe pojadę zwiedzić. Nawet nie byłam ani bardzo długo ani nie robiłam najtrudniejszych dróg... Mam nadzieję że wrócę do formy sprzed roku, wtedy taki wspin jak wczoraj był dla mnie rozgrzewką.
Melduję się w wątku po przerwie. Urlop był aktywny, z dobrze trzymaną miską - 2-3 posiłki, ale takie całkiem rozsądne 😀 Jeszcze spasuję z wysyłaniem ocen, bo muszę zdrowotnie dojść do siebie - póki co mam za sobą głodówkę, a obecnie dietę mega lekkostrawną (kleik ryżowy i suchary). Niestety zrezygnowałam z dzisiejszego biegu na 10km w Zoo 🙁 Tak więc, jak już unormuję wszystko to wrócę z ocenami + zrobi się rozruch.
08.09. magda 5, majek 5, tunrida 1 ..... majek- rozumiem że skoro tyle naprzymierzalas i taką podjęłaś decyzje to może jest to słuszna decyzja. Sprawdź je i daj znać jak się biega. Ja sobie wczoraj zrobiłam dzień rozpusty w nagrodę. Jeszcze teraz brzuch mam napchany i ciężki. Ale należało mi się.
Trzeci zabieg na nogę za mną. Poprawy brak. Mam zwiększyć częstotliwość, masować stopę piłką, ćwiczyć i rozciągać. Nienawidzę ćwiczyć w domu więc będzie ciężko. Dzisiejsze posiłki rozplanowane, tylko banan na mnie patrzy w szafce (taki fajny, dojrzały).