Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

Chciałam tylko wrócić do sprawy kontuzji i fizjo. Wróciłam z Alp z obozu treningowego. Weszłam na trzytysięcznik, gdzie zrobiłam ponad 20 kilometrów i dwa kilometry przewyższenia jednego dnia i kolano mnie w ogóle nie bolało. Nic a nic. A było bardzo wymagająco, bo łącznie po górach chodziliśmy trzy dni. Dzięki ćwiczeniom, rolowaniu i rozciąganiu mogę w końcu skupić się na szczytach, a nie na kolanie. Bez tego pewnie padłabym drugiego dnia i tyle by było z treningu. Dlatego naprawdę warto diagnozować i sprawdzać u specjalistów, bo tylko wyjdzie to na dobre 😉
Ja po trzech miesiącach wróciłam do biegania, po uszkodzeniu więzadła w stopie. Postawił mnie na nogi i fizjo i dr Czas, zupełnie jak u koni 😉
Zaliczyłam już cztery luźne wybiegania, nic nie boli  🏇  Za to chucham i dmucham teraz na te moje nogi bardziej niż na konia  👀
- 10,15min rozgrzewki przed biegiem
- bieganie
- minimum 5 minut 'stępowania' po biegu  😁  dawniej kończyłam tuż pod domem i siadałam albo kładłam się od razu...
- szybkie chłodzenie nóg zimną wodą
- 10,15min rozciągania
- na drugi dzień macam dokładnie łydki, czy nie doszło do jakiś przeciażeń

Nie ma biegania z bólem czegokolwiek!  🤬  A teraz  jak coś boli to pierwsze co umawiam wizytę u fizjo i to bynamniej nie na masaże, masowac to się można w łożku  😁  cała terapia manualna albo suche igłowanie normalnie działaja cuda!

Temat na czasie. Ja miałam po powrocie z wakacji przerwę w bieganiu z powodu przeciążenia więzadła rzepki. ( Po czasie wraz z fizjo doszłyśmy, że ochraniacze kolanowe odciągały mi rzepkę do góry, przez co przeciążyło się więzadło)  Objaw- ból kolana. Pierwsze kroki od razu do fizjo. A że przy okazji prostowała mi nasiloną znów skoliozę po wyjeździe motocyklowym to przy okazji pokazałam kolano. Sama postawiła wstępną diagnozę, zaordynowała dalsze postępowanie. Zapowiedziała też, że jeśli nie będzie poprawy po tygodniu, to na USG. Ale nie było takiej potrzeby.
Grzecznie słuchałam. I jest prawie dobrze.
- plecy naprawiony na tyle, na ile się da naprawić (nosze jeszcze tejpy i jak się odkleją, to je powtórzę, bo naprawdę dobrze się u mnie sprawdzają)
- więzadło rzepki prawie doszło do siebie
Fizjo już nie chce mnie na razie widywać. I też mogę powoli zacząć znów biegać.  🙂
Aczkolwiek moja fizjo uważa, że: mam już swoje lata, a jestem dla siebie za surowa i za bardzo przeginam z aktywnościami i za bardzo daję swojemu organizmowi w kość. I że powinnam spasować.
Tak Wam tylko napiszę, bo wpadam już rzadko, że po zmianie tabletek ciągle nie chudnę (niestety), ale nie mam już tego obrzydliwego cellulitu i biust też mi spadł do normalnego rozmiaru, bo zaczęła być tragedia.
Ale to dopiero miesiąc.
Cierpliwie czekam  😵
Mi totalnie nie idzie.
Tak się rozleniwiłam swoim urlopem, że zupełnie nie mogę się zebrać. Coś tam się zerwę i próbuję powalczyć, ale brakuje mi motywacji by walkę utrzymać. I ostatecznie nic się nie poprawia.
Czuję sie gruba i w związku z tym jestem niezadowolona i jest mi źle. A brakuje siły psychicznej by być systematyczną.
Mam przyjechać do Ciebie, żebyś mogła zobaczyć do czego może doprowadzić "niekonsekwencja" 😁
Nic mi to nie da. Bo ja to ja. A ktoś tam to ktoś tam.
Ale przyjechać możesz zawsze!  😍 Nie wiem co Ty zrobiłaś mojemu mężowi, ale bardzo Cię polubił.  😁
Ja się też przestałam udzielać, bo prowadzę teraz tryb jedzeniowego bumelanta i nie odmawiam sobie absolutnie niczego. Jem bardzo dziwnie. Na raz pożeram łubiankę borówek, żeby potem dowalić się giga kolacją w restauracji z deserem.
Ale w miarę aktywnie żyję (jak na osobę pracującą z domu), biegam, dużo chodzę.
I waga stoi, a nawet nieznacznie się obniża. I to jest cały czas waga, którą uzyskałam po poście...
Ogólnie zadowolona jestem, -5kg od majówki, które trzymam już dłuższy czas.

Gdybym tylko potrafiła wprowadzić regularność w te posiłki. To ja sprzedaję dobre rady mojej mamie, a sama ni cholery się nie stosuję 🙂

Ciężko jest wrócić do właściwego jedzenia, rozumiem tunridę, bo ja weszłam w taki dziadowski tryb po jednej, weekendowej weselnej rozpuście. 
Ciężko! Ja znów rzucam szugara 🙄 Bo wpadłam w ciąg 😵
Jestem uzależniona jak narkomanka. Porażka.


W dodatku mam kontuzję przedramienia, podobno jakiś rzadki uraz, fizjo nad tą ręką pracuje, ale nie widzę postępów 🙁 (permanentnie jest skurczony mięsień). Jedyne co pozytywnego od fizjo usłyszałam to, że jak obczajał te moje przedramiona (górę ciała mam dość "chudawą", wystające obojczyki i te sprawy, cienkie ręce) to spodziewał się, że jestem wiotka 😀 I sam przyznał, że był w szoku, bo uznał, że mam silne, wytrenowane ręce jak facet. Także coś to wspinanie daje, choć jakoś szczególnie tego nie widać na pierwszy rzut oka.

No, ale teraz przymusowa przerwa 😕 😕
Kurde, współczuję  🙁
Wstrętne kontuzje/bolączki...

Też bym się przyłączyła do wyzwania z cukrem, ale kurcze, tyle urodzin i imprez w te wakacje, że ni dy rydy.

Ja w weekend "zdobyłam" dwie góry: Jaworzynę i Górę Parkową  😁 😁 😁

Jaworzyna stroma, na nartach tego nie czuć. Upociłam się koszmarnie w tym słońcu, ale weszliśmy jak się okazało bardzo szybko, mimo mojego marudzenia i tego, że się prawie sturlałam na dół po kamieniach. Mój N. śmiał się, że zakasowałam całą konkurencje, czyli pijaną młodzież, emerytów i rencistów, i mogę być z siebie dumna, bo prułam na górę jak żelazko  😁

Nie wiem co Ty zrobiłaś mojemu mężowi, ale bardzo Cię polubił.  😁


Bo ja taka miła i sympatyczna 😁
no mam nadzieję, że to tylko to  😜 😜
Ja od dziś drugi dzień na uczciwej diecie. tralala
A ja się trzymam i też zdrowo dziś! 👀 Jak się obeżrę na wieczór to nie wiem, weźcie mi na kopcie w tyłek 🤔


Jak ja się ciesze, że kostka już zagojona i można biegać bez bólu  💃  Dzisiaj dla odmiany machnęłam 20km na rolkach, a ostatni raz jeździłam 10 lat temu  😂

A było TAK GORĄCO  😵
kolebka, gratki! Ja też muszę częściej na rolkach jeździć, super na poślady 🙂

Co do biegania, to ja wczoraj pobiegłam do mamy (5km), a potem z mamą przebiegłam jeszcze kolejne 5,5km i koszmarnie mnie rozbolało prawe kolano i biodro. Myślałam, że nie dobiegnę, ale nic nie gadałam, żeby mama się nie martwiła...
Na dziś planowałam min. 12km ze szwagrem, ale poczłapałam przed chwilą do sklepu i kurde, boli mnie to kolano francowate  🤔

Ciągle coś :|

No. Ja mam obtarcia na piętach po sztybletach. Niby nic a skutecznie eliminuje z biegania. Dziś przed pracą zabrałam się za sprzątanie chaty na od szorowania brodzika znów pierdzielnęły plecy. Lykam Ketonal i jutro po robocie do fizjo. I znów bez aktywności.

...................................

nawiązałam internetową współpracę z pewną laską przez neta.
Jeść zamierzam na razie po swojemu, bo wiem co dla mnie dobre, realne, możliwe itd. ( zgodziła się wstępnie)  Z treningami się dostosuję na razie do niej. Liczę na to, że będąc pod czyimś okiem, takim odgórnym, sprężę się w końcu i zaskoczę.
Skoro wątek upadł, a i tak od dawna nie zdawał egzaminu, to poszłam po motywację gdzie indziej.  😀iabeł:  Z wami, czy bez was... ja MUSZĘ zrobić ze sobą tak, by czuć się dobrze w swoim ciele.
Czas start  😀iabeł:
Ale tu cicho...
tunrida, jak wygląda taka współpraca przez neta??

Ja się nie odzywałam, bo zawalałam z dietą.
Teraz trochę lepiej jest. Mam fazę na puddingi chia i żrę je non stop. Na mleku sojowym waniliowym/czekoladowym z bananami, orzechami, borówkami, o maj gad  😍 trochę zaspokajają moją chcicę na słodkie.

Ogólnie... przeszły mi plecy. Nie wiem, jak, ale niemal mnie nie bolą. A biegam ostro z chłopakami, teraz zaczęłam zdobywanie podrzeszowskich górek. Fun jest!
Kolano rozbieguję i też mnie nie boli, wiec to muszą być jakieś przykurcze w taśmach mięśniowych czy coś tam.
Miałam lecieć na urlop na przyszły tydzień, ale mój stary nie dostanie urlopu w tym terminie i do dupy jedziemy. Szkoda, ale nie odpuszczam sobie. Bieganie sprawia mi autentyczną przyjemność.

Btw wczoraj byłam na spacerze na takiej najbardziej obleganej przez wszelkiej maści rekreantów ścieżce u nas w mieście. Kurde, ile tam zajebistych lasek było  😲 Najlepsze te na rolkach. Jeździły niemal w majtkach, ale prezentowały taką formę, że sama się oglądałam jak jakiś budowlaniec  😁
Od razu mam ochotę założyć rolki, hehe.
Meise, czyli nie poszłaś do tego super speca najlepszego, co to byłaś umówiona?
Byłam na takim cyklu 4-dniowym ćwiczeń/rehabilitacji. Jako pacjentka. Ale tam kursanci się na mnie niejako uczyli. Ten instruktor mnie pougniatał dobrze i powiedział, że coś tam, coś tam, ale ogólnie będę zdrowa. Więc myślę, że też nic poważnego mi nie jest, skoro profesjonalista tak stwierdził.

Tak sam na sam z fizjo to nie byłam jeszcze. Pójdę jeszcze  😉
Normalnie to wygląda tak, że laska układa ci dietę ( ta moja układa mniej więcej, z tego co wiem nie liczy kalorii ani makro, tylko uczy zasad zdrowego żywienia, podaje produkty które należy jeść i jakieś przepisy) Ja zrezygnowałam na razie z tej diety, bo ja uważam, że WIEM co należy jeść. Ale wiele ludzi nie wie, nie zna zasad, mota sie, więc im się to pewno przydaje.
Poza tym  laska układa plan treningowy raz na półtora miesiąca, po tym czasie go zmienia, bo ciało się przyzwyczaja.
No i poza tym, masz z nią kontakt. Jak częsty, to zależy od twoich potrzeb. Wspiera cie, motywuje, sprawdza? Odpowiada na pytania.

Ja na razie czekam na swój plan treningowy. laska jest na wakacjach z rodziną, więc nie domagam się upierdliwie, tylko spokojnie czekam. Zobaczę co mi ułoży. Diety nie chce, pytań nie mam. jestem IDEALNĄ podopieczna, bo podejrzewam, że będę tylko płacić. 🙂 A resztą zajmę się sama. 🙂
Mi po prostu potrzebne jest poczucie należenia do jakiejś grupy. Poczucie, że jestem pod czyimś nadzorem i nie mogę dać dupy, bo będzie obciach. jestem pod jej nadzorem od piątku. Jest środa, a ja już mam efekty. TRZYMAM się swoich założeń i powoli coś się zmienia w ciele.
Mi bardzo pomagało, jak była tutaj tabelka.
Głupio było i człowiek się pilnował.
Ja generalnie nie wiem, czy pasuję, czy nie pasuję do wątku.
To nie piszę za wiele...
Ja zostawilam dzieciaki na wakacjach i postanowilam wziac sie za siebie znowu. Na szczescie pobyt w PL u mamusi i tatusia szkod specjalnie nie narobil (a dziwne, bo moj tata podaje mega wielkie porcje lodow, a z mama pijemy piwo).
Tak wiec trzymam sie dobrze z jedzeniem. W poniedzialek poszlam pobiegac, ale to zdecydowanie nie dla mnie (latajace cycki). Poza tym rano biega tyle ludzi, ze jest az tlok w parku. Wiekszsc ode mnie z pracy i jakos tak dziwnie. Bo to teerminatory.

Chyba zamiast 20 minut biegania (na zmiane z marszem. Na wiecej niz 20 minut nie mam sily)  pojsc na spacer z psem szybkim krokiem - nawet na dluzej. Dzisiaj maszerowalam przez 40 minut, mam tu gorki i dolki i schody itd. Czulam w tylku.
Zaraz na przerwie wyskocze na kolejny spacer z psem.

A i melduje, ze piesa tez schudla.

Pokemon, dawaj wracaj do watku, w kupie razniej.
Każdy, kto chcę zrobić nawet pół kroku w przód tu pasuje moim zdaniem. Gruby, chudy, młody, stary...

Bardzo mi się podobało to, co napisała tunrida na insta pod jednym zdjęciem. To ta ciągła walka jest celem samym w sobie. Dla mnie kurde też. Ja mam koszmarnie wyśrubowany ideał kobiecej sylwetki. I mam świadomość, że wciąż mogłabym go osiągnąć... ale mój hedonizm i słaba wola to uniemożliwia.
Więc godzę się na to, co jest i dalej sobie walczę. Jak nie zjem chipsów czy loda to już jest wygrana bitwa. I to mnie cieszy.

Ja mogę znów prowadzić tabelkę, tylko potrzebowałabym zmotywowanych osób, które na 100 procent będą mi wysyłać oceny.
A wiem że z systematycznością jest różnie. I że ludzie są już pewno znudzeni i znużeni ciągle tym samym.
Ale mi też tabelka pomagała. Więc wszystko zależy od was.
Ja jestem w sumie chętna, tylko na ew. wyjeździe mogę mieć ograniczenia z netem.

To się codziennie wysyła, nie?
Było tak, że wysyła się codziennie, tak bym rano około 6😲0 miała wszystkie oceny z poprzedniego dnia. Jak komuś nie pasuje na kompa, to może być na sms-a, albo na facebooka.
Najlepiej żeby się zebrała większa grupka osób. Bo jeśli się zbierze tylko 3, to aż nie wypada ciągle trzymać wątku na samej górze strony. A tak się trzymał z powodu tabelki.
To ja się zgłaszam  😉
tunrida, ja nie wiem, czy się do tabelki na razie nadaję, bo jest - wiesz jak jest. Na razie jestem 1,5 miesiąca na nowych lekach - i jak pisałam - jest sukces, bo nie tyję więcej... No dobra, schudłam prawie 3 kilo 😁 Ale ostatnio też tak było...
Ja sie nie odzywam bo mam wrazenie, ze jestem monotematyczna 😁 mi watek pomagal bardzo, teraz osiagnelam wyzyny samokontroli wiec nie jest mi az tak zle z powodu zastoju tutaj ale chetnie bym podczytywala co u Was :-) do tabelki tez sie moge dopisac
Głupie pytanie, ale.. na czym polega taka tabelka (tj. jakie info się raportuje; nie mam jak konkretniej sprawdzić w tej chwili)? 🙂 Niekiedy widziałam, że wstawiacie oceny 1-5 w ciągu dnia, ale coś konkretniejszego?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się