sanna jeśli możesz to zmień Zyrtec na coś nowej generacji, bo on potęguje głód i zamula. Zawsze mi się wydawało, że na mnie to tak nie działa, aż nie zmieniłam leków 😉
Jaka jestem złaaaa! Chcę iść pobiegać, chcę wsiąść na konia, ale nie mogę. Paluch mnie boli i jakikolwiek ruch jest niewskazany, bo paznokieć pracuje i wciska mi ropę głębiej i boli. Niech to się już wyleczy, bo mam dość
Tunrida, ja po nim zasypiam nad papierami no i gruba się robię, jeśli to rzeczywiście po nim to chrzanic najnowsza generację 😤 Ramirez, nałóż sobie maść ichtiolowa, błyskiem wyciągnie cała ropę :kwiatek:
No dobra, zalicza się do leków II generacji, ale są już nowsze leki niż cetyryzyna, które przy równie mocnym działaniu mają obniżone działania niepożądane. Sama przerzuciłam się na Telfexo i jest mi lepiej 🙂 Nie jest to jeszcze III generacja leków, ale jesteśmy blisko 🤣 Maści ichtiolowej jeszcze nie próbowałam... jak się do jutra nie poprawi, to dokulam się do apteki
Dzien dobry, przez ostatni miesiac schudlam 6 kg. 🏇 Niestety tylko z brzucha, bioder, nogi mam nadal grube.
Wczoraj wsiadlam na konia kolezanki (taka sportmaszyna, ze hej). Zmachalam sie jak mops, dzisiaj mam zakwasy w ramionach. Na koniec poprosila, czy moge na nim jezdzic ze 3 razy w tygodniu, bo ona jest w trakcie rehabilitacji. Oferta swietna, tylko kurde kiedy???
Sama przerzuciłam się na Telfexo i jest mi lepiej 🙂
To prawda, Telfexo jest bardzo "zacne" 😉 Tak jak po innych tabletkach, jestem w stanie przespać caluteńką noc i potem na drugi dzień do 15 jeszcze najlepiej, tak po tym funkcjonuję w zasadzie bez żadnych niepożądanych objawów 😉
no..jeszcze może być żółta a nie zielona. I tak się lekko ciągnąć. Jak to ropa. Ona taka jest lepkawa, nie? Och..ta ropa...
efeemeryda- wstydź się! ja to chociaż mam wymówkę, że ciągam jakiegoś durnego e-fajka w ilościach prawie że placebo, zamiast se wyjarać jak człowiek 1,5 paczki fajek. A ty....? JAKĄ masz wymówkę moja droga????
żadną... tylko jakieś przeciwności typu ciasto w jednej lub drugiej pracy bo czyjeś imieniny, dziś i jutro konferencja, wieczorem konferencjyjna kolacja, aż się boję myśleć co tam będzie, mam nadzieję, że mięso w sosie mięsnym z dodatkiem mięsa (jestem wege) to nie zjem nic 😁
Ja się znowu przymierzam do zakończenia redukcji. 18 lipca mam ostatni trening i pomiary, na początku maja sobie założyłam, że chcę schudnąć do 55 kg i jeżeli się uda i waga będzie się utrzymywać, to na razie zrobię sobie przerwę, może jak trochę odpocznę to zaatakuję znowu. Jeszcze sporo powinnam zrzucić żeby się zbliżyć do mojego ideału sylwetki, ale jestem już cholernie zmęczona oglądaniem każdej kalorii z 10 stron i wieczną walką z głodomorem. 😉 Dam sobie sporo czasu na stabilizację, nie pali się, a jednak myśl o przytyciu mnie przeraża. 🙄 Chciałabym do końca roku wyrównać wszystko na tyle, żeby móc jeść te 2000 kcal przy nieco mniejszej intensywności ćwiczeń niż teraz i nie tyć.
U R L O P. 😅 Obstawiam przytycie. Trudno. Raz do roku ma się urlop. I wiecie co.... Muszę zawiesić tabelkę na co najmniej 2 tyg. Przepraszam, ale wyjeżdżamy i mogę nie mieć czasu na ogarnianie jej.
sanna a działa na Ciebie Zyrtec? Ja go mogę łykać kilogramami i jakby nigdy nic. Idź do laryngologa po coś na receptę. U mnie się sprawdza Aerius.
Tulipan, po Zyrtecu po 3 minutach przestaje kichać i drapaczek się po podniebieniu a po kolejnych kilku zasypiam nad papierami. Jak będę niedługo w Pl to sobie kupię zapas czegoś innego bo laryngolog tutaj gdzie mieszkam będzie chciał 50-70 euro za wypisanie recepty 😜 trawy już przestają kwitnąć, więc mogę poczekać. Sprawdzę sobie ten Aerius, dzięki! :kwiatek: Ramirez, kup ta maść ichtiolowa 😎 Tunrida, wypoczywaj!
Kolejne 10 km za mną. I nawet mam niezły czas. Biegł ze mną "Niebieski" ( tak się ubiera, na niebiesko) Pozwolił mi nawet prowadzić przez pierwsze 3 km. I tak starałam się uciekać, dziwiąc się, czemu mnie nie przegania, tylko tupta 6 metrów za mną? Wszak wiem, że on jest mega szybki! Po tych 3 km wyprzedził, przyspieszył i pooooszedł ogniem. Kiedy kończyłam swoje 10 km, widziałam, że on zawraca i zaczyna drugą dziesiątkę. Jak patrzę na takich mega biegaczy, to się załamuję swoim tempem. A tak naprawdę, jak na mnie, to dziś dzięki "ściganiu" się z nim wykręciłam fajny czas 56 minut!
Ramires, palec do wrzątku, serio. Na sekundę i wyjmujesz. Jak nie czujesz żadnego bólu, to wkładasz na ułamek sekundy dłużej i tak stopniujesz az poczujesz ból do progu wytrzymałości.
Ja dzisiaj pauza, znowu wczoraj totalnie nie miałam siły plus tona nauki. 🤔 niech już będzie lipiec, mam zamiar cisnąć dwa razy więcej jak już skończę się użerać ze studiami, bo w sierpniu muszę od nowa zrobić praktyki i już pewnie nie będzie tyle czasu na fikanie na siłowni.
Przepraszam, że ja tak z przerwami piszę, ale lepiej mi idzie jak raz na jakiś czas się przypomnę 😁
Doszłam już do etapu, w którym zaczyna mi się podobać moje odbicie w lustrze. Twarz przestała wyglądać jak księżyc w pełni, mam niezły kształt, choć oczywiście jeszcze sporo brakuje do wyzonaczonego celu. Wbrew pozorom etap bardzo niebezpieczny, bo już nie ma we mnie takiego wkurzenia na swój wygląd. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać zacięcie. Zamierzam pobić rekord z zeszłego roku, choć tym razem idzie dużo wolniej. Ale idzie! Przyzwyczajam się do myśli, że będzie musiało być tak przez całe życie, jeśli nie chcę być pulpasem :P
Mam straszliwie pracowity czas teraz i przed sobą, więc jeśli się nie będę "w nagrodę" rzucać na jedzenie to powinno być dobrze.
Co tu tak cicho? 👀 nie dalyscie się weekendowemu obzarstwu? Odstawilam Zyrtec i woda, czy co to było, zeszla.. Dziś wreszcie pojezdzilam, ale mi tego brakowało.. Btw czy u Was też sportowe ciuchy/buty zajmują połowę szafy? 🙄