Chyba coś mnie bierze, bo właśnie zaliczyłam największy zjazd formy od rozpoczęcia biegania. Wyszłam z domu z zamiarem poprawienia czasu na 10 km. Po kilku metrach już wiedziałam, że nie da rady, natomiast po 2km musiałam się zatrzymać, bo wyczerpała mi się bateryjka. Potem powoli kontynuowałam bieg (z przerwami), ale bolały mnie na zmianę stopy, kolana, uda, ramiona, a nawet zęby (?!) Jako że bywam uparta jak osioł, to zrobiłam to 10km i tym samym zamknęłam 150km w miesiąc 😅 Jestem trochę dumna, bo zakładałam, że jeśli uda się zrobić 100km, to będzie super A teraz muszę się położyć, bo coś mi ewidentnie dolega.
Zmęczenie materiału, też ostatnio zaliczyłam taki zjazd. Dieta, sesja, codzienne ćwiczenia, nie mogło to przejść bez echa. Ale dzień luzu i byłam jak nowa. 🙂
Dziewczyny, Wy sie na tym znacie, wiec powiedzcie mi, jaka kalorycznosc powinna mieć dieta kobiety ciężarnej, 2 trymestr, ale całkowicie leżącej? Próbowałam znaleźć w kalkulatorach ale nic z tego. Około 1300 kcal?
kenna, 1300 kcal to bardzo mało, wręcz przy ciążky to jak niedożywienie. Z tego co można wyczytać w necie, bo my nie jesteśmy w tym kierunku kształcone to coś w przedziale 2200-2400 kcal dziennie na II i III trymestr.
edit:
Wyjazd mi się przedłużył, wróciłam dziś, rano jeszcze jadłam jakieś okropne śniadanie na dworcu, ale już jutro wracamy do regularności, a nie trzech posiłków dziennie. 😉
eee...nie....za dużo Zależy jeszcze od wieku, wagi. Mi aby nie tyć i nie chudnąć, ale przy zerowym ruchu, to wychodziło chyba 1600 Kobieta w ciąży chyba niekoniecznie ma jeść więcej. Starczy by jadła wartościowo. kenna- jaki masz wiek, wzrost i wagę?
JARA, no ja przed ciaza, aby chudnąć po mału bez ćwiczeń musiałam jeść 1200 kcal maksymalnie. Aby zachować constans około 1600-1700. Ale prace miałam jednak mocno ruchową, żadnego siedzenia, ciagle latanie, wiec teraz, w ciazy ale za to bez aktywności?
Przepraszam że tak się wetnę, ale po tych 2 tygodniach czuje ze zaczynam jeździć 😜 I zaczynają mi się robić te śliczne kreseczki tu i tam a już myślałam, że ich czas przeminal na zawsze , mrrow mrrow 😜
Z kalkulatorów wychodzi, że leżąc, żeby nie tyć i nie chudnąć ok 1400. Oczywiście nawet leżąc, co jakiś czas wstać musisz, nie? I w ciąży jednak jesteś. Jeśli żeby chudnąć musiałaś zejść co najmniej do 1200, to ja bym chyba spróbowała 1600-1700 i zobaczyła co się będzie działo. Jeśli będzie ci słabo i zacznie waga lecieć, to trzeba jeść więcej. Jeśli zaczniesz tyć, to musisz też mieć to na uwadze, że w ciąży jakoś się jednak na wadze przybywa i jest to fizjologia, nie? Generalnie to ciąża ma jednak swoje prawa. Aby tylko nie przesadzić z tym tyciem, to potem się dochodzi do siebie.
Znowu biegałam z ekipą triathlonistów, jak rozmawiają o swoich startach to się czuję jak taka mała dziewczynka co gdzieś poszła na doczepkę ze starszym rodzeństwem. 🤣 Ale daję radę i super są te zajęcia, +100 do motywacji.
sanna-5+ tunrida-5 jara-? efeemeryda-4+ Ramires-5 k.mary-4+ .......................... Wracam po 8:30 do domu i muszę szybciutko ogarnąć swoje bieganie, bo zanim po południu pójdę do poradni chcę pomalować młodemu ściany w pokoju
Nie znam się na tym zupełnie, więc się wypowiem - czy ciąża akurat nie jest tym okresem w życiu, kiedy poważnie powinno się 'posłuchać swojego organizmu' jak głupio by to nie brzmiało? Wiadomo, że wszystko w granicach rozsądku, ale jeżeli ktoś nie jest kompulsywnym obżeraczem, to czy serio musi liczyć kalorie w ciąży zamiast jeść to, na co jego organizm ma ochotę...?
Pomijając temat - poniosło mnie w sklepie i kupiłam tyle warzyw, owoców i orzechów, że chyba przez najbliższy tydzień będę paleo 🤣
Ramires Wiesz, niestety niekoniecznie. U większości kobiet ciąża wiąże się z rezygnacją z jakiegoś typu aktywności. Jeśli ciężarna pozwoli sobie na wszystkie zachcianki to bardzo łatwo złapać dużo dodatkowych kilogramów, które też przecież w nadmiarze ani dla dziecka, ani dla nas nie są super. W ciąży jak i przez resztę życia trzeba zachować rozsądek 😉
Ja sobie w ciąży kiedyś powiedziałam tak. "Caaałe życie się odchudzam, i tak w ciąży będę gruba, to chociaż raz w życiu się najem, tak jak chcę". I jadłam! Przytyłam...tadam... 30 kilo! Do porodu szłam z wagą 99 kilo. Po urodzeniu wpadłam z ciastem do lekarskiego a lekarze do mnie "A ty kiedy rodzisz?" Ja 😲 ... no przecież właśnie urodziłam. 🤔
Wieeeeleeee lat próbowałam zrzucić tę otyłość! Zwyrodnienia kręgosłupa, deprechy związane z wyglądem. Bleee... I nie! Nie warto było słuchać organizmu i żreć ile chcieć do bólu. 😉 To był głupi pomysł. 😉 Jeść- tak. Odpuścić sobie-tak. Zająć się potem dzieckiem- tak. Ale jeśli ktoś ma tendencje do otyłości, to jednak trzeba uważać. ...................
Odebrałam dziś od krawcowej spodnie i spódnicę zaniesione do zmniejszania jakieś dwa tygodnie temu. Są za duże. 😜 mam nadzieję, że to nie błąd krawcowej. 😂
Ok! Cofam to co napisałam, z przykrością przyznaję Wam rację, że nawet (a może przede wszystkim?) w ciąży trzeba uważać na kalorie. Chociaż kurcze w moim otoczeniu i w rodzinie nie widziałam żadnych drastycznych przypadków. Wiadomo, wszystkie babki przytyły, ale kilka miesięcy po ciąży wracały do stanu pierwotnego. To co opisała Amelia aż ciężko mi zwizualizować 🙁