Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

skoczę jutro po brukselkę!

szukałam jakiegoś ziela na poprawę sił w tym okropnym okresie i co znalazłam? 😂
Zen - dziekuje bardzo za inspiracje, ten pierwszy przepis chyba wyprobuje zaraz jak wrócę ze swiat  :kwiatek:. W ogóle to chyba teraz jest jakiś sezon na nią, bo jest stale w lidlu swieza - chciaz w ogóle mi sie nie zgadza sezon na cokolwiek w grudniu 😀
zen przepis na brukselkę z orzechami jest mega!
Uwielbiam brukselkę, ale mam wieczny problem z pomysłowością w kuchni. Także będę miała brukselkowy przebój na kilka tygodni (aż się znudzi  😉 ).

Jak sobie radzicie w święta? Trzymacie dietę, czy dajecie sobie przyzwolenie na kilka grzeszków?
Ja wiem, że jak będę starała się w 100% "lekko jeść" to raz, że rodzinie będzie przykro, a dwa że będę chodziła zła.
Ciężko się opanować skoro wokoło tyle pyszności  😡
Wkomponuję jedzenie w mój jadłospis. W końcu święta są raz do roku! A bliscy starają się nam dogadzać.
Ale postaram się biegać prawie co dzień, żeby spalić jak najwięcej. Na pewno w wigilie i drugiego dnia świąt. Potem w sobotę po świętach też.
Dziś jak i dokładnie rok temu rozpoczynam dietę  😁
Rok temu zaczęłam z pułapu 72,2 kg i zjechałam do sierpnia (czy coś koło tego, już nie pamiętam, bo waga sama leciała przez długi czas w dół) do 60,5 kg. Po wypadku we wrześniu miałam dołka + nawał roboty i się przytyło. Teraz po jakiej takiej stabilizacji wagi i rozpoznaniu co mi w żarełku służy co nie waga stanęła na 63,5 kg i startujemy w dół. Podobnie jak rok temu bez spiny, liczenia kcal za to zdrowo i z umiarkowanym ruchem. Narazie zaczełam delikatnie orbitrekować i sie rozciągać. Dziś mnie okres powalił ale jutro mam nadzieję się poruszać nie tylko przy garach  😁 jak sie nie powiedzie trudno... Czy tabelka jest,  czy nie ma, bo ja nie na czasie  👀
Mam nadzieję, że Wam będzie brukselka z orzechami smakować :kwiatek:

pati, ja jem normalnie, mam o tyle łatwiej, że nie przepadam za słodyczami. Ale za to kocham pierogi i kocham wszelkie kapusty, więc kapucha z grochem i bigos sieją spustoszenie w moim układzie pokarmowym, który jest przyzwyczajony do lekkich potraw. Natomiast nie odmawiam sobie szczególnie, ale też się nie objadam, raz zrobiłam sobie sporą krzywdę przedawkowując kapustę i wiem jak to boli (dosłownie). Z wigilijnego stołu jem łososia, pierogi, kapustę i barszcz. Więcej potraw mnie nie kręci, nie próbuję tradycyjnie wszystkiego. Po kolacji piję napar z ziół i idę obowiązkowo na spacer (trudno, w tym roku idę w deszczu). Jeśli nie mogę wkomponować biegania w dzień, to właśnie ratuję się spacerem. Jak nigdy dbam też o technikę jedzenia 😁 Czyli długo przeżuwam, najpierw węgle, potem chwila przerwy. I nie siadam do stołu głodna, nie poszczę, jem normalne posiłki 🙂
Wesołych Świąt, nie przytyjcie za dużo :* ale też w te dni przymknijcie oko na dietę, cieszcie się, odpoczywajcie, resetujcie
:*
Kasia, tabelki nie ma dawno, bo nie było chętnych do wysyłania danych
Cierpienie, wszystkiego dobrego!  :kwiatek:

tak końcoworocznie sobie myślę, że zmieniam podejście, że płaski brzuszek i wypracowany tyłek nie jest taki istotny 😉 jest wiele ważniejszych rzeczy. do nadwagi wracać nie będę, ale smucić się i frustrować, bo jest nieidealnie nie warto 🙂
Napchałam się, choć nie tak bardzo jak potrafiłam to zrobić kiedyś.
Ciężko było nie jeść, teściowa się narobiła, ludzie przy stole, łyso byłoby odmawiać kobiecie. Godzinę po wigilii wlazłam w pracy na bieżnię i zrobiłam swoje 10 km. Oj...to było bardzo ciężkie 10 km. Odbijało mi się, zwracało, kolki co chwila w jelitach, skurcze, wzdęcia, masakra. Potem ze złości machnęłam jeszcze 20 minut rowerka. I doszłam do wniosku, że TOTALNIE się nie opłacało.  Jadło się rach , ciach, a ile wysiłku, żeby choć część spalić? Jutro już nie ma gości, nie ma obowiązkowego, rodzinnego siedzenia przy stole, więc jakoś lepiej wkomponuję te świąteczne jedzenie.
A rano...do konia i w las.  🙂
świętujecie? To i dobrze...  🙂
Koń rano ujeżdżony a przed chwilą zrobiłam 10 km na bieżni i dobiłam 30 minut rowerkiem. Może spalę te czekolady, które wchłonęłam zamiast normalnych posiłków.  😉
Jeszcze tylko 3 dni i będzie po świętach.
Wesołych Świąt! Jak się trzymacie? Ja trochę podjadłam... Ale to nic, po świętach to spalę. Przy okazji wrzucam fotki.
Ależ z Ciebie patyczak.  🙂 Moim zdaniem, możesz śmiało sobie podogadzać.  😉
Jola, ale chudziutka jesteś 🙂

a ja jestem okropnym, żarłocznym pulpetem i rzucam słodycze. bo znów zaczęłam je jeść w depresyjnym okresie.
Ja bez zarcia, pół dnia spędziłam czekając na weta w stajni. Ale już powinno być ok....
co się stało?  🙁
Mój koń chciał ugryzc drugiego ale wziął za duży rozped a ramten stal. Rozwalila nos, miała krwotok i oderwała górną warge od dziasel... Taki waleczny bezmozgi koń co sie prawie zabił o tyłek drugiego  😵
Może tłustsza, może w gorszej formie...ale nie jest źle.

od jutra walka od nowa....
nie mieszczę się w moją białą, obcisłą sukienkę z lata :/
Cierp1enie, czuję się identycznie 😉
o tak!
Jak rozpędzisz taką masę, to potem już samo się biegnie.  🙂 Starczy tylko podnosić nogi.  🙂
Dopijam kawę i idę na rowerek. Chociaż na trochę, żeby rozruszać ciało po wczorajszym.

edit- upedałowana godzina
a jak ziemia się trzęsła jak biegłam 😀
Ja już spakowana na bieganie. Za godzinę startuję do roboty na bieżnię.

edit- po 10 km i 63 minutach, taka myśl...  "kurde..ja w ogóle nie jestem zmęczona! Mogłabym dalej!" Gówniane jest to, że tak szybko się traci formę, ale i fajne jest to, że stosunkowo szybko się ją potem odzyskuje.
Witam, czytalam Was co jakis czas ale nie miałam co pisać, bo diety od czerwca brak 🙁 Powrociłam do swoich 70-72kg... Miałam sporo aktywności (rower,konie i rolki) ale bez diety wszystko wrociło... Zamierzam zacząć od 2.01  😁  ciesze sie na samą myśl 🙂
A ja po świętach jak i przed,czyli waga stabilna,aż sama się dziwie :-D
Na siłke przez mojego szczeniaka nie zawsze dam radę teraz iść,ale mimo wszystko waga powoli spada :-)
rosek0, ja podobnie! tylko mi 7 z przodu się nie pojawiła (tfu tfu nigdy nie było)
Od Nowego Roku startuję.
No to startujemy razem. Przy moim wzroscie ta 7 z przodu to nie jakis koszmar aczkolwiek czulam sie lepiej 10kg temu... 🤔
Od nowego roku ja również się do was przyłączam  😉
Miejmy nadzieje że moje postanowienie odnośnie gotowania i ćwiczeń przetrwa 😀
czytam i czytam i też powinnam wrócić, lepiej się czułam kilka kilo temu 😤
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się