Forum towarzyskie »

Odchudzanie/rzeźbienie ciała- sprawozdania

Ja byłam gruba i jeździłam codziennie i nic nie chudłam 😉
Jezdzilam 1-2 codziennie plus treningi skokowe i wazylam prawie 80 kg 😉

Martuha Brzuch taki mam od pracy. Plecy i ręce też. Bardzo łatwo buduje mięśnie. 😉

Przy redukcji lepiej mi schodzi jak nie cwicze. Tak mam. Ale muszę się ruszyć w sprawie tylka i aerobowo w sprawie nóg. tylko strasznie nienawidzę biegać. 🙁

na kolację warzywa z dipem i dwa jajka. 1300 i starczy na dzis.

zen, podniosłaś mnie na duchu :kwiatek: będę sobie musiała włączyć pozytywne myślenie - choć w pewnych momentach ciężko, w szczególności przy moich wichrach życiowych 😉
Ja też lepiej chudnę jak nie ćwiczę. Tylko bieganie daje mi natychmiastowe efekty, ale za rzadko biegam :/ Sama dieta, stresik i włala - 3 kg mniej 😉 Za spokojne mam teraz życie, dlatego przytyłam pewnie 🙂
Dzisiaj mało zjadłam. W ogóle nie jem słodyczy, z czego wielce się cieszę.
Ale ja pisze co U MNIE dziala, a nie co dziala u kazdego 😉
Chyba tak jak KAŻDY tak? 😉 każdy pisze o sobie przecież.
11 dzień zakończony na 5 🙂
jutro uzupełniam rzęski mrrr 🙂
mi się wydaje, że żeby mówić o wpływie ćwiczeń lub ich braku, to trzeba by zacząć porządnie ćwiczyć, regularnie przez parę miesięcy. A nie raz w tygodniu walnę skalpel i dziwię się, że nie działa.  😉 😉 😉
ja bym baaardzo chciała biegać, ale nie mam jak, bo nie mam z kim dziecka zostawić  🙄 teraz pływam i w sumie też mi się podoba, tylko że ja jestem delikatuśna i mnie cholernie basen obrzydza.

Dziś mega słabo, 3 małe niekaloryczne posiłki. Kanapki, gotowana kukurydza i z pół brokuła (może mniej  😡 ), parę wafli ryżowych, cappucino  🙄 , owsianka. Ale jest tak gorąco i mam takiego wkurwa....  🙄 🙄 🙄 👿
Uch, do basenu się chyba nie przekonam. Za to rolki 😍 Mogę jeździć codziennie. I serio po 2-3 dniach znika mi zupełnie celulit z ud, jakaś magia.
U mnie dzisiaj dieta cud, kanapka, duży jogurt, banan, 6 pierogów z mięsem, pół arbuza (dosłownie pół), 5 butelek 1.5 litrowych, w toalecie byłam może 4 razy przez cały dzień 😲 Czuję się jakaś rozmyta przez ten upał, dokuczają mi stawy, które miałam uszkodzone. Nie biegam, nie jem sensownie i nic z tym nie zrobię jeszcze jakiś czas. Pewnie jutro już pójdę się przetruchtać, ale żebym miała jakąś siłówkę zrobić- nie ma opcji.

Za to mój facet ma jakiegoś powera w taki upał. Biega, ćwiczy, wyciągnął mnie na golfa, ale tylko dlatego mu się udało, że chciałam subaru przewietrzyć. Na golfie konałam i byłam marnym kompanem, za to udało mi się posłać niezłą piłkę. I nie wiedziałam, że golf tak męczy i tak wypala kalorie, niby nic takiego, głównie łazisz, chwilę stoisz, znów łazisz, a po 9 dołkach byłam wykończona.
Kate no to szczegółowo: biegalam codziennie przez 9 miesięcy plus ćwiczenia różne. Codziennie przepalalam 500-700 kcal. Plus dietaUtrata wagi 1 kg miesięcznie, obwodowo niewiele. Sama dieta (o ile utrzymana na 90-100%) -2kg miesięcznie. Obwodowo sporo. Przy większym wysiłku mój organizm magazynuje na ciężkie czasy. Taki on już durny. Ćwiczyć i rzeźbić będę już po redukcji. Której nie mogę skończyć bo przez wpadki ciągle przede mną 2 kg.
zaczynamy kolejny dzień, u mnie to już 12 będzie na 5 🙂

Wczoraj na podwieczorek 200g chudego sera, 100g jogurtu naturalnego i szczypiorek
kolacja 2 jajka na twardo

dziś śniadanie
owsianka z bananem 272 kcal
u mnie też, bo nawet nie mam kiedy grzeszyć 😉
ja też nie mam, bo zaraz po obiedzie (15:30 zupa) idę na rzęsy na 16😲0 więc do kolacji posiedzę tam, spokojnie bez grzeszków, o 19😲0 kolacja i 22😲0 planuję już spać, bo jutro idziemy na ślub.
ja niestety nie mam tak fajnie  🙁    robię żarcie na jutrzejszą imprezę urodzinową i co chwila czegoś smakuję  🙄 , dzisiaj do końca dnia na samych warzywach  chyba polecę, żeby to choć trochę odrobić + dużo ćwiczeń
a jutro ... jutro chyba pozwolę sobie trochę zgrzeszyć (w końcu to urodziny  😉 )  a potem zepnę tyłek te kcale w treningu wypocę

było już 4 dni na 5 i się sp*eprzyło  👿  ,  od niedzieli będzie restart  ❗
ja jutro będę miała wiele pokus, idziemy na wesele, na szczęście bez poprawin. Postanowiłam nie pić alkoholu, nie jeść tortu i ciast. Obiad jednodaniowy, bez rosołu. Samo mięso i warzywa. No a potem jedzenie co 3 godziny i sporo tańca.

987 kcal za mną, niestety zgrzeszyłam i zjadłam 5 mini pralinek Lindt, bo moja kuzynka przywiozła mi bombonierkę z Szwajcarii 😍
uwierzcie, nie mogłam się oderwać, jedna 6g ma 30 kcal uf uf
z grzeszków zjadłam jednego placka (taki niby racuch, ale robiony na zsiadłym mleku) 150 kcal.
Na kolację 2 jajka na twardo i koniec.

Rzęsy zrobione.
Escada, no właśnie o to mi chodziło.  O tym, co nam służy można się wypowiadać jak się spróbuje obu sposobów.


Ja dzisiaj na 5. Z grzechów tylko cappuccino i trochę arbuza.
czemu uznajesz arbuza za grzech?
bo według mojej diety oczyszczającej mogę jeść z owoców tylko borówki i awokado.
aaaa

dlatego ja nie mogę być na diecie 😉
Nadal jestem cienias dobrze że nie tyje chociaż. Wieczory mi wszystko psują a właściwie to ja wszystko psuje wieczorami... Wczoraj 1700 kcal.
escada - przecież taki czas, też to miałam niedawno, ale wróciłam na dobre tory. Daj sobie trochę luzu i będzie dobrze, wrócisz z podwójną mocą.

64,9kg spada uf
13 dzień na 5 musi być i koniec, to nic że pechowa liczba, to nic że wesele! Nie dam się choćbym miała połamać wszystkie pazury i zalać podłogę śliną na widok ciast i tortu. No nie zjem i już!

9😲0 owsianka z bananem 272 kcal
12:30 skromnie będzie, bo jabłko, ale dziś z 7 posiłków będę miała. Muszę rozgraniczyć kaloryczność.
Trzymałam się aż padłam... czekolada. .. walczyłam od rana a wieczorem popłynęłam. Ale za to pobiegałam i jestm zaskoczona jak daleko pobiegłam bez przerw, aby zaskoczyć organizm w przerwach robiłam przysiady.

Wiecie co? Aż mi żal, że jak wrócę do Londynu to skończy się moje bieganie i pływanie. Choć spróbuję coś z teściową pokombinować chyba że mi mocno kością w gardle stanie...
wróciłam z wesela, idealnie trzymałam dietę, nie piłam
1400 kcal zjadłam

obiad kotlet z piersi, ryba na parze i surówki
po 3 godzinach 2 sałatki i łosoś z twarogiem
po 3 godzinach sałatka i łosoś
po 3 godzinach pierś z kurczaka

w między czasie woda z cytryną 🙂
jestem dumna z siebie.
Cierp1enie, twarda jesteś. 😉

U mnie przez te upały dziwne menu. Szczególnie po podróżowaniu i pobycie u rodziny. Zrobiło mi się za ciężko w brzuchu, nic ciepłego nie chce mi wchodzić, nie bardzo też mam ochotę na mięso. Więc trzy ostatnie dni wyszło coś a'la dieta jogurtowa, a'la dieta Dukana, a'la dieta śródziemnomorska
Czwartek - jogurt brzoskwiniowy ze zbożami, mała Activia śliwkowa, 3/4 jogurtu greckiego lekkiego z chrupkami błonnikowymi i miodem, jogurt naturalny, inka z mlekiem
Piątek - jogurt brzoskwiniowy ze zbożami, 1/2 jogurtu greckiego lekkiego z miodem, 1/2 jogurtu greckiego lekkiego z chrupkami błonnikowymi, miodem i borówkami, jogurt naturalny, 50 g łososia wędzonego, 1/2 serka Capri (typu włoskiego) z 6 płatkami suszonych pomidorów
Sobota - 1/2 serka Capri (typu włoskiego) z 6 płatkami suszonych pomidorów, 50 g łososia wędzonego z 8 oliwkami, 1/2 jogurtu greckiego lekkiego z chrupkami błonnikowymi, miodem i borówkami,2 marchewki, inka z łyżeczką kakao i mlekiem

Jest mi zdecydowanie lżej. Przy okazji spadło 2 kg, ale mam wrażenie, że to głównie woda. Ale nie powinnam chyba takiego stylu ciągnąć dłużej... chociaż baaaaardzo mi to odpowiada jest mi smacznie, jest mi 'fajnie". Tylko zdrowy rozsądek podpowiada, że zbyt monotematycznie. Dzisiaj idę na obiad do rodziców, więc przełamię to menu - będzie bakłażan nadziewany.

Nadal nie mogę ćwiczyć. Kostka nie jest w dobrym stanie. Jak spytałam moją chirurg kiedy mogłabym zacząć truchtać i ćwiczyć to spojrzała na mnie jak na wariatkę. Według niej może na jesieni będę mogła pomyśleć o takich obciążeniach. Jestem pewna, że tyle nie wytrzymam. Ale na razie nic nie działam w domu, bo nadal tylko gołe panele, a to jednak za dużo ryzyko. Nie chcę mieć później latami problemów z ta nogą.
WRACAM! Od dzisiaj, od teraz. Źle mi bez Was bo nie  mam motywacji.
Wczoraj wpierniczyłam tooone żarcia z grila, więc na wadze 67kg. Jestem prawie w 100% pewna że jestem w stanie pozbyć się tych 7kg w niecałe 2 miesiące, więc czas start.
Dzisiaj wybieram się na rolki a wieczorem (o ile znajdę towarzysza) na siłkę.
Mnie żadna siła nie zaciągnie w ten upał na ćwiczenia, ewentualnie dzisiaj wieczorem pójdę pobiegać. Może wyciągnę syna na basen, ale jest taki skwar, że nie wiem czy w ogóle gdzieś się wybierzemy. Jestem opuchnięta, zmęczona (to mnie dziwi nieco, wczoraj musiałam się położyć na chwilę w ciągu dnia, z chwili zrobiły się dwie godziny..), wypacam z siebie jakiś ogrom, dosłownie usiądę i już czuję, że robię się mokra. Generalnie nic mi się nie chce lub nie mam siły.

U mnie też jogurtowo-owocowo. Na tapecie wciąż arbuz, robiłam wczoraj mojito arbuzowe, bez alkoholu oczywiście 🙂 Wieczorem miska borówek.
Ascaia, aż zajrzałam w twoje stare posty, co ty masz z tą kostką. W jakim jest stanie? Ćwiczysz nogę, rozciągasz, ćwiczysz propriocepcję? Masz stabilizator? Która to noga? To dopiero miesiąc czasu, więc jeśli skręcenie było poważne (miałaś rtg i usg?), to daj nodze czas i ćwicz. Ja po miesiącu dopiero wróciłam na ściankę, ale bardzo ostrożnie, bo nadal czułam, że noga nie jest zdrowa. Po 3 miesiącach zdjęłam z nogi stabilizator (zakładałam na ściankę, do chodzenia absolutnie nie).

Ja od dziś odstawiam ciasta i rozpustę. Sylwetka mi się trochę zmieniła przy regularnym wysiłku na ściance, to czas pójść dalej i ulżyć palcom 😉
Ja nie byłam jeszcze u  nikogo z moją przepukliną  😡
Ale biegam co dzień, lub co drugi dzień po 10 km. Albo na bieżni w pracy ( specjalnie tam latam po godzinach) albo po lesie. Karnetu na siłkę nie kupuję na razie. I TYLKO brzuszki w domu robię najróżnistsze. Sprawdziłam, że kiedy ich NIE robię, to mi brzuch wywala, jelita nie pracują i ogólnie jestem jak wieloryb. Kiedy zaś je robię to brzuch staje się płastszy i tułów ładniejszy. A przepuklina (jelita) w trakcie brzuszków siedzi w brzuchu i jest ok. I to tyle z moich aktywności.
Dietetycznie ... różnie.

Ale ja na razie odpadam redukcji. Z przyczyn różnych/zmiennych/mało zależnych ode mnie zatrzymuję się na razie na tym co mam. Nie jest to szczyt szczęścia bo mam aż 72 kilo. Mooże niepostrzeżenie zejdę sobie do 70, ale niżej na razie nie.

Za to dzięki bieganiu fajne nogi mi się robią, a dzięki brzuszkom tułów jest akceptowalny. Nie wiem kiedy wrócę pełną parą. Na razie nie.....
Ale czytam was regularnie!  🙂
I dam jedną pozowaną fotkę ( bo normalnie aż taki lachon nie jestem) ale że fajna fotka to daję, a co?

Ascaia, jak miałam skręconą kostkę, to ćwiczyłam też - po prostu dobrałam sobie taki zestaw ćwiczeń, który nie obciążał kostki 🙂 Brzuch możesz robić, pompki też (zwłaszcza te damskie), wszystkie ćwiczenia na plecach (rowerki np.), ćwiczenia na czworaka - np. wymachy nóg do tyłu czy w bok (to chyba pilatesowe ćwiczenia?), ja też szybko zaczęłam wprowadzać też jakieś ćwiczenia, gdzie się statycznie tę nogę obciąża, bo i tak na niej chodziłam i stałam, więc uznałam, że nie umrę od tego 😉. Nawet całkiem spoko zestaw można sobie skomponować, po 25-40 minut 😀. No ale każdy przypadek jest inny, może u Ciebie trzeba poprzestać tylko na ćwiczeniach, które w ogóle nie obciążają kostki?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się