katija, Na allegro są ludzie robiący na zamówienie koszulki. Załatwić Ci taką z napisem "nie jestem jeździeckie caritas polska!" ? 😉
Jasnowata, Ehe, wałachy górą! 😉 Choć wszystkie moje ulubione konie z rekreacji to kobyły właśnie..... na klaczy zdawałam odznaki, na klaczy zdawałam instruktora, na klaczach byłam lonżowana, zawsze miałam pod opieką same klacze.... i nie wiem czemu wylądowałam z wałachem jako własnym koniem. 😁 ale, nie ma tego złego..... drugim koniem będzie klacz. 😉
katija, Na allegro są ludzie robiący na zamówienie koszulki. Załatwić Ci taką z napisem "nie jestem jeździeckie caritas polska!" ? 😉
Sankarita, tak tak!!! bardzo dobra i z glowa konika 😀 tez jezdzilam na kobylach, tez kobyla miala byc. trafil sie walach i to bylo najlepsze co moglo byc! dopiero teraz doceniam stabilnosc emocjonalna tego konia i wykladanie lachy na moje humory. z ukochana kobyla bylo tak, ze ja sie wscieklam i po robocie, niesamowicie wczuwala sie w moje nastroje. teraz jest tak, ze ja sie wsciekam, a on czeka az ja skoncze. jak latam po podworku i cos sie dre, to on sie rozglada co sie dzieje, ale nie denerwuje sie. siedze na nim i cos bluzgam, a on tylko strzyze uszami 😀
katija co ja bym dala za stabilnego emocjonalnie samca 🙄 czasem mysle zeby Grocie jajniki podwiazać..albo sobie bo jakobie mamy zły dzień to nawet nie prubuje nic rzeźbić
dlatego ja juz nigdy nie bede miec kobyly, zeby cos wiecej z nia robic. ok, kupie pewnie kobyle, zrebaka bede chciala, mozna cos pojezdzic. ale do roboty tylko walach!
Taaaaaa kobyły 👿 🙂 zawsze pragnęłam ogiera a wylądowałam ze źrebna klaczą 😂 ale urodziła mi ogierka wiec nie jest tak źle, ale co do jazdy to za nic nie możemy sie dogadać 🙁 tutaj ja ponoszę porażkę na każdym kroku no bo to mój koń wiec mu na więcej pozwalam i najzwyczajniej w świecie jest już tak rozwydrzona że nie udaje mi sie nic na niej 😵 ale teraz ma znowu kontuzje i mamy spokój do marca 😤. Jeżdżę też pełne rodzeństwo łaciatego wałacha i ruda klaczkę no i wałach jest koniem do rany przyłóż no i pracuje sie z nim bardzo fajnie za to ruda to wstrętna wredna baba która nie odpuści choćbym ją 5 godzin jeździła jak sie na coś uweźmie, z nią trzeba delikatnie i bardzo powoli żeby sie nie zorientowała że coś od niej wymagam 😵
katija, Rozumiem, że głowa konika to nie ma być sweet pony tylko bliżej do opcji "rozwścieczony ogier"? 😉 😁 Taaa, zgadzam się z tym wściekaniem. Przy moim się zdenerwuję to on mnie co najwyżej oleje, względnie strzeli focha, ale nie nakręca się za specjalnie 😁 Przy kobyłkach tak fajnie nie było, szczególnie jeśli trafiła się taka, no, bardzo przestraszona dziewczynka, przy której od świętego i pełnego spokoju jeźdźca zależało czy np. poskaczemy czy będziemy się bać każdego cienia, skrzypienia, piasku, ludzi i inny chód niż galop nie będzie chciał "zaskoczyć" 😉 Chociaż, miało to i dobre strony: z jedną się na tyle dogadałam, że mogłam sobie wrzucić na zupełny luz, wodze jedną ręką za sprzączkę trzymać, a koń się starał. To też było miłe. 🙂 I jaki sprawdzian cierpliwości i spokoju! Chociaż, nie wiem czy bym dała radę przy naprawdę charakternej babeczce.
a ja mam kobyłke i nie narzekam 🙂 dziwnie sie zachowuje tylko jak jest w rui ale na szczescie to dlugo nie trwa 🙂 ostanio jak sie grzała to wszystkiego sie bała, tańcowała w boksie i jak ją czyściłam to prawie deba stanela, wszysko robila tylko zeby nie stac w miejscu, a jak ja puscilam po jezdzie do koni to poleciala niemal cwałem (a zawsze leniwie idzie do koni)
Hehe ja mam humorzastą, w jednym dniu do rany przyłóż, reaguje na pomoce, skupiona słucha nie kombinuje a na drugi dzień :emot4: ręce opadają i nie tylko.
ee, tam przesada. Od zawsze na klaczach wolałam jeździć, są bardziej uczuciowo-kontaktowe jak dla mnie
Ogierów nie cierpię szczególnie jak są ogierami tylko i wyłącznie bo pańcia ma taki kaprys "bo lubi ogiery" ale za to nie umie go wychować więc ogier drze japę zawsze i wszędzie a pańcia go przekrzykuje żeby uważać "BO ONA NA OGIERZE JADZIE" 🙄
I uważam że - wbrew obiegowym opiniom - co jak co ale to faceci biją wszelkie rekordy jeśli chodzi o humorzastość, obrażalskość, strojenie fochów i generalnie nieznośne marudztwo. I kto jak kto ale to baby musza robić dobrą mine do złej gry, przytakiwać obiegowym opiniom o "trudnych babach" i znosić facetów i ich humorki.
Hehe... jak tam już dawno stwierdziłam, że nigdy przenigdy kobyła. Z jaką nie miałam doczynienia to tylko jedna bardziej wkurzająca od drugiej. Już zdecydowanie wolę ogiery, nawet takie co to sporo hałasu robią na około. Łatwiej się z takim dogadać i przewidzieć jego reakcje. A jak przekroczy taki pewną granicę to zawsze można kwestie łatwo rozwiązać. A z kobyłą co ?? Nic.... trzeba się z taką użerać i ni huhu nie idzie przewidzieć co takiej babie i dlaczego do głowy przyjdzie. No i to grzanie się.... niektóre zachowują się tak, że ech....
Klami - ja dokładnie tak samo. Nie dość, że się lepiej pracuje, to w razie wu w przypadku chłopa nie mam żadnych zahamowań typu "kobieca solidarność" czy "jak to? kobiecie?" , żeby sprzedać liścia :P
Wkurzają mnie takie "popisowe" ogiery, które nie zostały wykastrowane tylko i wyłącznie dlatego, że pańcia chce pokazać jaka z niej świetna amazonka i odważna do tego..
A mnie zawsze strasznie dziwi jak ktoś mówi, że nie lubi klaczy. Było co prawda kilka wałachów, z którymi się dobrze dogadywałam, ale to nie to samo co kobyłki... Za ogierami też nie przepadam, kontakt z nimi jest jakiś inny. No ale każdy lubi co innego 😉
no dokładnie. A jeszcze jak wymyśla taka "gwiazda" różne, mniej lub bardziej idiotyczne i wzięte z bajek usprawiedliwienia na okoliczność pozostawienia jajek które notabene uwielbia mu czyścić - to się człowiek zaczyna zastanawiać czy na pewno wszystko jest w porządku z tą pańcią
Akurat to, że ogiery robią dużo hałasu to przecież normalne, nie wiem jak i po co niby usiłować uciszyć ogiera. Grunt żeby taki delikwent się darł i tylko to.... nie atakował. A wydzierać to niech się wydziera. Komu to szkodzi ? Krzywdy nie robi. Znam niejednego takiego co hałasu wokół siebie robi na prawdę mnóstwo, ale nigdy nawet odrobinę nie przechodzi do czynów.
Typ osób o których mówicie mnie jakoś nie wkurza, najwyżej bawi, bo na prawdę nie widzę nic nadzwyczajnego w jeżdżeniu na ogierze. Przecież to też konie, to nie potwory. Nie widzę więc nic popisowego czy super odważnego w pracy z ogierem. Jedyne co to bywa to upierdliwe, bo trzeba jednak dużo bardziej uważać żeby nie sprowokować niebezpiecznej sytuacji.
Hehe... jak tam już dawno stwierdziłam, że nigdy przenigdy kobyła. Z jaką nie miałam doczynienia to tylko jedna bardziej wkurzająca od drugiej. (...) A z kobyłą co ?? Nic.... trzeba się z taką użerać i ni huhu nie idzie przewidzieć co takiej babie i dlaczego do głowy przyjdzie. No i to grzanie się.... niektóre zachowują się tak, że ech.... Amen! Nie znoszę kobył... Nie trawię, nie umiem z nimi pracować. W swojej "karierze" jeździłam kilka takowych, żadnej nigdy do końca nie zaufałam i tylko jedną naprawdę polubiłam, która generalnie przepraszała że żyje i ogólnie była wyjątkiem, bo miała bardzo fajny charakter. ;-) I też - nigdy, przenigdy nawet za dopłatą nie wezmę żadnej kobyły. No way.
ElaPe, no... to chyba oczywiste, że uważa ten kto stwarza w pewnym stopniu zagrożenie. Czyli tutaj właściciel / opiekun ogiera. To powinna być kwestia zasadnicza. Dlatego napisałam, że w jeżdżeniu na ogierze nie widzę nic nadzwyczaj popisowego itp., bo to naprawde bywa uperdliwe i to dla tej osoby z ogierem właśnie. Oczywiście poza tam jakimiś wyjątkami, tak. Jak np. przy wchodzeniu na halę, przechodzeniu przez wąski korytarz kiedy to po prostu osoba z ogierem nie ma "pola manewru" to dobry obyczaj wskazywałby żeby ustąpić.
Ja jezdze na ogierze i w sumie poza tym ze uwazam bardziej na innych to nie widze róznicy. Czasem faktycznie sie drze i tyle Zawsze jak jezdze z osobami ktore mnie jeszcze nie znają, mowie ze sama uwazam i maja jeździc jak chca, ja sie dostosuje, byle by nie podjezdzały zbyt blisko kiedy nie mam mozliwości ucieczki. I jezdzac dwa lata na tym samym koniu zdazyło mi sie raz z niego spaść, gdzie były na jeździe same klacze i jeden wałach, myslałam ze cos odwali, ale on olal system, nie wiedział co ma robić bez jeźdźca. I raz zdazyła mi sie sytuacja ze laska wjechala we mnie kiedy byłam z koniem w narożniku i nie miałam jak uciekać.efekt byl taki że ogier faktycznie wskoczył na wałacha na którym siedziała, ale dał sie zaraz potem ściagnać i nic sie nie stało, poza moja wsciekłością na dziewczyne i jej strachem. Ale drazni mnie to jak widze ze ludzie jezdza na ogierach dla szpanu. Że fajnie jest jak kon idzie nabuzowany, rży , wyciaga podwozie i paraduje. Znam takie osoby i jest mi ich żal. I koni mi żal, bo to tylko draznienie takiego ogiera. Nie mniej jednak gdybym kiedys miała kupowac konia, to na pewno nie bedzie to ogier ani klacz 🙂 Klacze sa beznadziejne i niecierpie ich zmiennosci humoru. Draznią mnie i w swoim zyciu poznałam tylko dwie które lubiłam. Ale jakos nie tesknie szczegolnie. Moimi miłosciami były zawsze wałachy 🙂
Ja mam klacz i rzeczywiście jak się grzeje to szału można dostać. Nie daje nóg ,jest strasznie rozkojarzona ale jest bardzo fajna i nie zamieniłabym jej na innego konia. A teraz ze względu na jej kontuzje, jeżdżę kolegi ogiera i powiem szczerze,ze wolałabym wałacha. Był on ogierem kryjącym dlatego nie został wykastrowany,teraz nie kryje ale już ma 20lat więc to sredni wiek na kastracje. Nie pojadę wiec w teren z koleżanka ,która ma klacz,nie pojeżdżę na cordeo jak jest inny koń na ujeżdzalni. Wiec ogiera nigdy bym nie kupiła ,chyba żeby go od razu wykastrować.
Z kobyłami w ogóle nie potrafię pracować. Nie dogadam się i tyle. Pierwszy ten 'mój ukochany konik' to była kobyła. Świetnie sobie radziłyśmy, ale jak mi ją sprzątnęli spod tyłka bo się zrobił fajny koń i sprzedali to do dnia dzisiejszego z kobyłą się nie dogadam. Z ogierem mi się pracuje wspaniale. W sumie, ten mój ogier to taka sierota, co bardziej się zachowuje jak wałach i czasami muszę sprawdzać czy mi go ktoś przypadkiem nie wyrżnął 😁 Z wałachem też spokojnie się dogadam. Prawie na równi jak z ogierami 😉 Kwestia gustu 😉
Maddie chyba kwestia wygody 😉 Bo z wałachem jest łatwiej. Mozesz puszczać z innym końmi, na placu się nie stresować ze kobyła grzejaca się wejdzie. Ale jeśli chodzi już o samą prace to różnicy zbytniej nie ma. No chyba ze się trafi przypadek z wybitnie buzującymi hormonami 😉
Ja też kobył nie lubię. W sensie lubię je, ale tylko i wyłącznie wtedy gdy się nie grzeją. Bo to jak im potrafi wtedy odbijać 😵