Forum konie »

Co mnie wkurza w jeździectwie?

lostak  Koń "sportowy" chyba najbardziej się "spala" w boksie  😁 ze stresu  😜

"Tak jest, ale nie wiem czemu"...

Hm, ciekawe, pewnie koń wychodził tyg. na pastwisko i się "spalał", bo bał się że jutro mu to zabiorą.

Mam doczynienia z końmi chodzącymi  wysokie konkursy ujeżdżenia i skoków i konie stoją na pastwisku minimum 5 h dziennie.
Tak serio..to 2h dziennie dla takiego konia który chodzi w karuzeli i pod siodłem to wystarczająco. Ba! Dla niektórych koni "sportowych" to marzenie.

Ja osobiście wolę puszczać swojego konia na padok jak jest pod moim okiem  👀

Niestety za dużo pracy włożyłam w to żeby osiągnąć co teraz mamy..i raz przez padok straciłam 2 lata..2 lata kulała a samo później wdrożenie w prace to kolejny rok..
Ja na początku zaznaczę, że ze sportem nie mam nic wspólnego, ale mimo to pozwolę sobie się wypowiedzieć. 😉

zycie jest sztuką kompromisu i wyboru.

i nie ma szans zeby to pogodzic.  wiec dyskusja jest o wyzszosci swiat bozego narodzenia nad wielkanoca.




Wybór - pastwisko, a sport. Wydaje mi się, że niestety wybór sportu odbywa się w tym przypadku kosztem konia. Karuzela, spacery w ręku, myślę, że nie zastąpi to koniowi pastwiska, tego relaksu psychicznego. Myślę, że mając taki wybór nie mogłabym go dokonać z czystym sumieniem. No i nasuwa mi się jeszcze fakt, że jeśli koń sportowy ma tak mocno ograniczane wyjścia na padok to na tym padoku szaleje, bryka i traci energię, a jeśli byłby przyzwyczajony do codziennych wyjść na pastwisko to by sobie spokojnie stał i skubał trawkę. Nie sądzę, żeby na tym stracił dużo energii. A tak myśląc po "końsku"- koń nieujeżdżony codziennie beztrosko spędza czas na pastwisku, potem idzie w trening i jako sportowiec ma ograniczone ściśle wyjścia na padok, o ile w ogóle na niego wychodzi. Tak, więc czuje się ukarany. Trening odbywa się kosztem wyjść na padok, które są w jego naturze, koń ma świadomość, że stało się to przez trening. I czy w takim przypadku potrafi przyjmować ten trening z radością? Wydaje mi się, że każdy sportowiec powinien dążyć do tego, żeby trening był też radością dla konia. A może to za szlachetne?. Tak mi się jednak wydaję... A może końska radość tkwi w tym, że koń dużo stał w boksie i nareszcie może sobie pobiegać, a przy okazji ku radości jeźdźca poskakać z dużym zapasem, bo tyle ma energii? Kiepska taka radość.
Jeżeli miałabym możliwość treningu sportowego na pewno nie mogłabym wybrać między pastwiskiem, a treningiem, szczęściem mojego konia, a moją radością z przygotowywania się do coraz to nowych zawodów... Bo takie to...egoistyczne.
Mój główny ujezdzeniowy kon na poziomie malej rundy, którego mam od 7 lat, chodzi od zawsze na padok minimum 5h dziennie i nigdy nie miał kontuzji, wiec gdzie reguła?
A tak myśląc po "końsku"- koń nieujeżdżony codziennie beztrosko spędza czas na pastwisku, potem idzie w trening i jako sportowiec ma ograniczone ściśle wyjścia na padok, o ile w ogóle na niego wychodzi. Tak, więc czuje się ukarany. Trening odbywa się kosztem wyjść na padok, które są w jego naturze, [glow=red,2,300]koń ma świadomość[/glow], że stało się to przez trening. I czy w takim przypadku potrafi przyjmować ten trening z radością?

ambitne założenie, że konie myślą w tak abstrakcyjny sposób jaki przedstawiłaś... zwłaszcza twierdzenie o rzekomej świadomości...


Jeżeli miałabym możliwość treningu sportowego na pewno nie mogłabym wybrać między pastwiskiem, a treningiem, szczęściem mojego konia, a moją radością z przygotowywania się do coraz to nowych zawodów... Bo takie to...egoistyczne.

egoistyczne jest całe jeździectwo - wożenie swojego tyłka na plecach Bogu ducha winnego zwierzęcia, które przecież samo sobie tego losu nie wybrało. a my mamy nogi i moglibysmy sami chodzic, zamiast się egoistycznie wozić.


...dzizas... jak ja nienawidze takiego podejścia do koni i sportu... 🙄



zaś co do padokowania, odpałów, i tak dalej. abstrahując od tego, że po raz kolejny dyskutujemy na ten temat (i jak zwykle kazdy i tak będzie sie trzymał swoich racji i nic sie dzieki tej dyskusji nie zmieni 😉), to chciałabym przypomnieć osobom piętnującym brak padokowania koni sportowych, ze ROZSADNE padokowanie koni jest całkiem trudne. chociazby z tak prozaicznego powodu jak to, za wiekszośc koni sportowych jest podkuta, najczęściej na 4 kopyta - nie za bardzo wyobrazam sobie puszczanie takiego gagatka ze stadem. tymczasem wielu (o ile nie większości) koni nie ma zadnego sensu puszczać na pastwisko jesli maja tam tkwic bez kumpli. i co? kwadratura koła 😀iabeł:
A tak myśląc po "końsku"- koń nieujeżdżony codziennie beztrosko spędza czas na pastwisku, potem idzie w trening i jako sportowiec ma ograniczone ściśle wyjścia na padok, o ile w ogóle na niego wychodzi. Tak, więc czuje się ukarany. Trening odbywa się kosztem wyjść na padok, które są w jego naturze, koń ma świadomość, że stało się to przez trening. I czy w takim przypadku potrafi przyjmować ten trening z radością? Wydaje mi się, że każdy sportowiec powinien dążyć do tego, żeby trening był też radością dla konia. A może to za szlachetne?.

Wiem, że to może być dla ciebie szok, ale konie nie rozumują abstrakcyjnie.
Dlatego nie czytają książek i nie mają ulubionego zespołu muzycznego.


najczęściej na 4 kopyta - nie za bardzo wyobrazam sobie puszczanie takiego gagatka ze stadem. tymczasem wielu (o ile nie większości) koni nie ma zadnego sensu puszczać na pastwisko jesli maja tam tkwic bez kumpli. i co? kwadratura koła

Puszczasz na niewielki padoczek, podzielony na kwatery - jak jest ich dostatecznie dużo, to konie nie stykają się łebkami, ale się widzą i nie mają stresu, że są same  🙂
busch, chyba, że próbują przeskoczyć jeden do drugiego :F wtedy mają stresik :P
Puszczasz na niewielki padoczek, podzielony na kwatery - jak jest ich dostatecznie dużo, to konie nie stykają się łebkami, ale się widzą i nie mają stresu, że są same

Tu sie nie zgodze. Dla czesci koni to bedzie chyba najbardziej niebezpieczna wersja padokowania. Kiedy widza a nie moga podejsc.
Albo beda porzadnie zdenerwowane latac wzdluz ogrodzenia wykonujac gwaltowne ruszenia i hamowania albo dosc szybko zalapia, ze do kumpla mozna przeskoczyc.
Anaa, śmiem twierdzić, że większy stresik przeżywa właściciel 😁
Wtedy przyjmujemy nieekologiczną wersję, że akurat te konkretne egzemplarze nie nadają się do padokowania  😉
Ja nie jestem za tym, żeby koniecznie i za wszelką cenę puszczać wszystko, co się rusza, najlepiej całodobowo w tabunie. Oczywiście, że są przypadki, gdzie zdrowiej i bezpieczniej zaordynować areszt boksowy. Tylko nie zgadzam się, by wielogodzinne padokowanie obniżyło wartość użytkową konia ambitnorekreacyjnego/trochę sportowego, czyli powiedzmy P-Nki. Z wyższymi rzeczami nie mam własnego doświadczenia, więc nie wiem, ale w większości przypadków można bez obaw puszczać na padok rano i odławiać wieczorem. Energiczne pozostają energiczne, a lenie są leniwe.


Tu sie nie zgodze. Dla czesci koni to bedzie chyba najbardziej niebezpieczna wersja padokowania. Kiedy widza a nie moga podejsc.
Albo beda porzadnie zdenerwowane latac wzdluz ogrodzenia wykonujac gwaltowne ruszenia i hamowania albo dosc szybko zalapia, ze do kumpla mozna przeskoczyc.


Dla części pewnie tak, ale bardzo dużo całkiem dobrze coś takiego akceptuje 🙂
http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,5973.0.html - może tak przenieśmy ten temat do odpowiedniego wątku?
span class="BBquote">Tu sie nie zgodze. Dla czesci koni to bedzie chyba najbardziej niebezpieczna wersja padokowania. Kiedy widza a nie moga podejsc.
Albo beda porzadnie zdenerwowane latac wzdluz ogrodzenia wykonujac gwaltowne ruszenia i hamowania albo dosc szybko zalapia, ze do kumpla mozna przeskoczyc.


Dla części pewnie tak, ale bardzo dużo całkiem dobrze coś takiego akceptuje 🙂


ale niestety nie wszystkie. a nawet jeśli akceptują to potulnie, to też wcale nie oznacza, ze w pełni korzystają z tego co im "zaoferowalismy" (w sensie, że "doceniaja" 😉)

bo dla wielu koni (pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, ze dla większości...) stokroć lepiej jest jeśli moga się dotknąć nosami, pomiziać, uszczypnąć...
a takie na tych kwaterkach to stoją... jak w stajni bez dachu i tyle 😉

ja się trzymam tego co już raz napisałam - rozsądnie padokowac konie sportowe jest niestety trudno.
busch, bardzo zabawne, jak twoje poglądy ewoluują zależy kto! co twierdzi. W przypadku konia Alice nie chodziło o jego poziom - ale o zmianę! raptowną zmianę sposobu "spędzania czasu" - po wyprowadzce ze sławetnego Hipodromu . Poszukanie ew. przyczyn zmienionego zachowania konia było imo dużo sensowniejsze niż doradzanie przez kogoś "kilka szybkich, żeby się obudził".
lostak, ja cię proszę, jesteś dużą dziewczynką, czytaj cokolwiek poza ostatnimi wpisami  🙇
Napisałaś "wkurzają mnie takie teorie" - jakie?  🤔
Mój główny ujezdzeniowy kon na poziomie malej rundy, którego mam od 7 lat, chodzi od zawsze na padok minimum 5h dziennie i nigdy nie miał kontuzji, wiec gdzie reguła?

To jest ta reguła.  Codziennie!5h dziennie. Koń jest przyzwyczajony do takiego trybu życia. I dzięki temu koń jest grzeczny i spokojny. Traktuje ten padok jak większy boks z lepszymi widokami itd.
NIE MA REGUŁY

Mój koń od początku tego sezonu już 2 razy był kulawizy z powodu urazu na padoku  ❗

Wychodzi praktycznie codziennie z drugim moim koniem i nie szaleje, ale czasem wystarczy jedno kopnięcie..

Ludzie uprawiajacy sport mają dużo wyrzeczeń..

"Puszczasz na niewielki padoczek, podzielony na kwatery - jak jest ich dostatecznie dużo, to konie nie stykają się łebkami, ale się widzą i nie mają stresu, że są same"

Już widze mojego konia kopiącego w ogrodzenie lub wyskakującego  😁
Problem w tym że wielu ludzi nie umie określić i uściślić tego czy ich koń to aby na pewno koń sportowy. Znam stajnie gdzie przerost ambicji nad możliwościami konia i jeźdźca często powodował to że niestety koń chodzący z wielką biedą P w skokach musiał kisić się cały dzień w boksie. Dodam że nie było mowy o tym żeby wyszedł do karuzeli, w teren czy spacer w ręku. Generalnie wszystko poza treningiem to czyhające zło. Na obecnej stajni mamy kilka sportowych koni, chodzących dużo i często. Dziwnie się składa że wychodzą chociażby na te 2-3 godziny rozprostować nogi i zobaczyć coś więcej niż ścianę boksu i kraty. Nie zauważyłam żeby przełożyło się to w negatywny sposób na "impuls" pod siodłem. Śmieszy mnie że nie którzy z taką łatwością piszą o potrzebach, możliwościach i pragnieniach konia czyżby jakieś nowe pokolenie naturalizmu sportowego?? Oczywiście nie mam nic osobiście do ludzi którzy uważają że to co robią jest bardzo ważne i generalnie nazywa się dużym sportem, może skoro zaobserwowali że ich konie tracą na jakości przez wychodzenie na padoki, to tak faktycznie jest. Ja nieskromnie dodam od siebie, że pomimo iż wprosiliśmy się na grzbiet konia, to chyba ten koń czasem pragnie być koniem - po prostu, móc pobiegać tak zwyczajnie.
No tak niestety zdarzają się niewinne kopniaczki  od kolegi :/
Dlatego ja jeździectwo traktuję jako hobby i nie robię tragedii jeśli moja dostanie kopa i ją boli gira. W ciągu 5 lat tylko raz mi się przydarzyło, że schodzi z łąki z bolącą nogą (na szczęście tylko mięsień stłuczony i po 2 dniach jak nowa).  

Dlatego uprawiać sport i być zawodowcem to naprawdę trzeba mieć stalowe nerwy  🙄

Np. dzisiaj moje stadko stwierdziło,że na łące nr1 już jest za mała trawa więc Pani władza (na dodatek ślepa)zrzuciła górną żerdź od bramki na łąkę nr2 i wyprowadziła stadko  🤦. Musiały przeskoczyć przez dolną żerdż. Któraś szkapa mogła kopnąć drugą, mogły się skaleczyć itd. Konie to wariaty  🙄
pomimo iż wprosiliśmy się na grzbiet konia, to chyba ten koń czasem pragnie być koniem - po prostu, móc pobiegać tak zwyczajnie.

Ładnie powiedziane - zgadzam się w zupełności z Tobą 🙂
anetakajper Znam konie które chodzą 1-2 razy w roku "L" i stoja w boksie, lasu nie widują.  🤔

[quote author=Presja link=topic=885.msg668903#msg668903 date=1281084628]
pomimo iż wprosiliśmy się na grzbiet konia, to chyba ten koń czasem pragnie być koniem - po prostu, móc pobiegać tak zwyczajnie.


Ładnie powiedziane - zgadzam się w zupełności z Tobą 🙂
[/quote]

dokładnie! Ja również się zgadzam z Presją. Mam identyczne podejście do sprawy.
Wiekszość z tym samym podejściem nie startuje.  🙄
Dlatego dla mnie koń na poziomie L-P to nie koń sportowy i dlatego staram się zapewnić im jak najwięcej życia na wolności. Niestety wiele osób uważa że to już poważny sport  😂
Pracowałam w 2 stajniach sportowych w Niemczech. Ludzie jeżdzili od 130 i wyżej. Ich konie wychodziły na padoki na 2-3 h codziennie, chodziły dodatkowo w karuzeli przed padokiem.
A pracowałam w klinice w Austrii.Pan wet. miał pare koni skoczków na poziomie 100-120. Chodziły w karuzeli, jazda, karuzela itd. Raz-dwa razy w tyg. Pan wet. kazał wyprowadzić na łąkę  😵 Ledwo doszłam do padoku.Koń fruwał mi nad głową. Już nie mówię co się działo na padoku  🤔 Wystarczyło 10 min a koń miał pianę na całym ciele  

Od czego to wszystko zależy?

Chciałam tylko nadmienić, że porównywanie koni sportowców do ludzi sportowców nie jest trafione. Człowiek narzuca na siebie pewne ograniczenia z własnej woli.
Chciałam tylko nadmienić, że porównywanie koni sportowców do ludzi sportowców nie jest trafione. Człowiek narzuca na siebie pewne ograniczenia z własnej woli.


To fakt.

Mam nadzieje, ze po Mistrzostwach Wielkopolski w wkkw bede mogla sie podzielic sukcesem mojego padokowanego ile wlezie ze stadem sportowca, ale on chodzi najwyzej **, nie wiem czy sie juz lapie na sport przez duze s. Z zaciekawieniem przeczytalam dyskusje, ale nie ma w niej ZADNEJ plaszczyzny porozumienia, jest szczerze mowiac bez sensu.

Jeden z moich koni przez 10 lat na pastwisku nigdy nie kulal, nie byl szyty itp.
Drugi-zlamal noge, wstajac po tarzaniu, moze gdyby stal caly czas w boksie to by nieszczesliwie nie wstal? I najwazniejsze: Czy zamknelabym ja na zawsze w boksie, zeby nie zlamala nogi?
Koń - nie ważne szportowy czy rekreacyjny - powinien pozostać koniem. Powinno dać się im szansę na odpoczynek po treningu, całkowite zrelaksowanie się i możliwość podążania w stronę wybraną przez siebie a nie po parunastu godzinach wystania w boksie ktoś będzie na mnie jeździł wiecznie te same elementy ujeżdżeniowe a później znów boks. Straszne! To jak chów kur klatkowych.

Co jeszcze do szportowców - stojąc w boksie bez ruchu nogi są bardziej obciążone, poza tym większe wyzyko wystąpienia osteoporozy u koni.

Mój koń spędza całe dnie na padoku jeżeli jest ładna pogoda a energii ma wręcz nadmiar 🙂
a ja widzę, że doszlismy juz do chowu klatkowego.  czyli czarno-biale....

2 h padoku, 1-2h karuzeli, 1-1,5h treningu, 0,5 speacer, to rzeczywiscie chow klatkowy.  i widze oczami wyobrazni ekwadora, randoma, with you, zimbe, rumbe, germanika, safira, zidanka i inne konie sportowe, ktore calymi dniami stoja na padoku, nie maja zadnych spowodowanych tym kontuzji, bo wola poczytac romansidlo niz brykac, pomiziać się w stadzie, i z radosnym parskaniem i mega energia chodza potem konkursy.  nie mowie juz o koniach za granica.

niech zyje wolnosc, sport jest be!  oczywiscie, ze jest wyrzeczeniem, nikt tego nie neguje.  ale nie da sie tego wszystkiego pogodzic. swiat nie jest czarno-bialy.
Otóż to, dla mnie całodzienne padokowanie konia, który jest w intensywnym treningu, jest nierealne zwyczajnie od strony czasowej. Doba jest za krótka! A konia trzeba by non-stop gdzieś przeprowadzać.
Taki koń w treningu chodzi codziennie na karuzele. Pracuje godzinę pod siodłem - do tej pracy musi zostać naszykowany, wyczyszczony, zawinięty, ubrany. Po treningu fajnie jest, jeśli z koniem może luzak np. 20 minut postępować. Konia się bierze na myjkę, schładza nogi, zamywa pot i brud. Taki koń prosto z myjki musi wrócić do boksu, żeby dosechł, żeby wystudziły mu się rozgrzane robotą mięśnie. Na padok trafi zatem pół godziny albo i godzinę po pracy...
Koń w treningu musi jeść min. 3 razy dziennie. Nie wyobrażam sobie karmić go na padoku - po pierwsze nie mamy wtedy żadnej kontroli i wiedzy na temat tego, co zje (może rozsypać, od żarcia odciągną go inne konie z sąsiednich padoków). Koń ma jeść w spokoju i ciszy, a spokój i ciszę ma w stajni. Owszem, ja też w leniwe weekendowe popołudnia daję niekiedy w wiaderku na padok meszyk, ale to jest dodatkowa porcja w menu - na smaka i apetyt, a nie podstawa diety. W ogóle kwestia padok-karmienie, karmienie-padok. Jak koń wraca z padoku na papu, to powinien też mieć te pół godziny minimum, żeby na spokojnie napić się wody, poskubać sianka, a nie od razu rzucać na treściwą.

Żeby nie było - ja jestem zwolenniczką tezy, że dzień bez padoku jest dniem straconym 😉 Ale dla konia, który ma dużo zajęć, 2 godziny naprawdę wystarczają. Wczoraj miałam zresztą okazję obserwować, jak puszczone wieczorem konie najpierw początkowo zajęły się trawą, ale po trzech kwadransach trawa już była mniej zajmująca, niż upierdliwe owady. Denerwowały się, tłukły głowami gryzące insekty z brzucha, i chociaż nie szalały, to przestały się też paść i uprawiały tylko gimnastykę kończyn, ewentualnie ocieranie się o ogrodzenie. Jaki sens miałoby zostawienie ich na tym padoku jeszcze na X godzin? W imię wyższego dobra, kwitnijcie sobie konie dalej na zewnątrz, bo stanie w miejscu i bycie zjadanym przez muchy i komary jest przecież lepsze, niż stanie w miejscu w boksie, w chłodnej stajni, gdzie działają lampy owadobójcze?

Wszystko musi być robione z głową i równowagą, dopasowane do konkretnego konia, jego charakteru i potrzeb. Żaden z moich koni (w tym również młodzik) nie siedzi na padoku cały dzień. Za to opcji bez wypuszczania zupełnie też sobie nie wyobrażam - to jest tak samo ważny punkt dnia, jak praca, no i końska drzemka na na słońcu jest naprawdę priceless:
"ale nie da sie tego wszystkiego pogodzic"

Lostak Masz racje nie da się.

quantanamera Ja od razu po treningu (po myciu nóg) puszczam konia na padok bo przy rozgrzanych mięśniach nie dochodzi do urazu, w moim konkretnych przypadku 😉 (urazu mięśnia)
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się