Forum konie »

Co mnie wkurza w jeździectwie?

Wkurza mnie - osoby mające niezły pijar, "robiące" konie, nie do końca prawidłowo, a nawet wcale prawidłowo, mają dużo klientów. Powstają kółka wzajemnej adoracji - wszyscy wpatrzeni w "trenera", ochy i achy bo koń np. przeszedł obok folii... A że koń z domu nie ma podstaw i ich nie nabywa również na szkoleniu (słucha tam, bo np. jest do tego zmuszony...) to już inna kwestia... Ludzie idą na łatwiznę, nie chcą się kształcić, poświęcić czasu, żeby dowiedzieć się fundamentalnych rzeczy chociażby to, że koń jest KONIEM. To że konie mogą  mieć różne charaktery, predyspozycje, ale ogólnie wszystkie potrzebują zgodnego z ich naturą prowadzenia (mam na myśli o pracę zgodną z biomechaniką). Zachwycają się np. wolnym kłusem, ale już nie widzą jak koń jest uwalony na przodzie... a pojęcie jazdy z dosiadu powoli staje się mistycznym pojęciem... A jak dostaną konia pod tyłek, który sam się nosi, unosi grzbiet,  chodzi na dosiad to jest "olaboga" jaki on trudny... nie, nie , nie...
A mnie wkurza "prowadzenie treningu" jednej słabo jeżdżącej dziewczynie przez drugą średnio jeżdżącą dziewczynę.
Nawet na moje laicko-rekreanckie oko błędów tyle, że zęby bolą, ale one trenują.
Grrrr.  😤
saganek w 100% się zgadzam, niestety zauważyłam, że ludzie teraz preferują jeździecki fast food, szybko i byle jak  😵 w pensjonacie, gdzie stoję z koniem zauważam coraz większą ilość ludzi, którzy nie chcą uczyć się podstaw, bo najłatwiej kopnąć konia i zdzielić go batem żeby szedł, u nas takie zachowanie jest niedopuszczalne. Jak słyszę, że koń nie chodzi od "łydki" to mnie trafia... Znam te wszystkie konie naprawdę są dobrze ujeżdżone. Ostatnio przyszedł do nas chłopiec jeżdżący w innej stajni, miał pomagać przy koniach w zamian za jazdę, w poprzedniej stajni na zajęciach "instruktor" organizował im konkursy potęgi skoku, a u nas miał problem nawet z zakłusowaniem. Oczywiście uznał, że to wina konia 😤. Na koniec właściciel wsiadł na konia, na którym jeździł chłopiec, ściągnął ogłowie i pokazał, że da się koniem kierować tylko dosiadem. Młody aż się popłakał, mam wątpliwości czy wróci...
[quote author=Murat-Gazon link=topic=885.msg2694093#msg2694093 date=1499239716]
A mnie wkurza "prowadzenie treningu" jednej słabo jeżdżącej dziewczynie przez drugą średnio jeżdżącą dziewczynę.
Nawet na moje laicko-rekreanckie oko błędów tyle, że zęby bolą, ale one trenują.
Grrrr.  😤
[/quote]
Ostatnio usłyszałam prawdziwy hit lata! Dziewczynka dostała konia, a wraz z nimi jakieś magiczne uprawnienia do prowadzenia jazd (oczywiście w sferze wyobraźni własnej). Dziecko uczy dzieci jak się jeździ, samemu nie umiejąc.
maluda mnie się bardzo spodobało operowanie terminami jeździeckimi kompletnie bez zrozumienia ich przez jedną i drugą stronę. "Pozbieraj go" padało średnio co pięć minut, w odpowiedzi na takie polecenie nie następowało kompletnie nic - ani złego, ani dobrego, po prostu nic. Jak również nie było żadnej reakcji "trenerki" na to, że stało się owo nic. I parę innych podobnych kwiatków. A jaką radę można dać, jak ktoś sobie nie radzi z wysiedzeniem ćwiczebnego? "Usiądź lepiej".  😵
Jak masz możliwość to zwróć uwagę, przynajmniej sumienie będziesz miała czyste.
Jakie sumienie czyste? A koniowi krzywda się dzieje? Ja też czasem różne kwiatki słyszę i widzę, ale nie wtrącam się bo po co? Koniki zadbane, wychuchane i ukochane - to, że przez godzinkę ktoś dzierga nie-wiadomo-co nie sprawi, że tym koniom coś złego się dzieje. Zresztą ja najczęściej jestem świadkiem totalnie rekreacyjnej jazdy, ze strachem przed nabraniem wodzy i tuptaniem z prędkością żółwia. Konie od tego nie giną 😉

Reagować tak, ale gdy dzieje się ewidentna krzywda 🙂
Koniowi się akurat nic złego nie dzieje, dla niego to wręcz wskazane z powodów zdrowotnych, żeby się ruszał - jakkolwiek, byle tylko.
To mnie wkurza http://tiny.pl/g1n55
Jak towarzyskie zawody, to nikt nie widzi problemu...
kare_szczescie, skróć link 😉
no i grupa jest zamknięta, postu nie widać 🙂
smartini, dzięki, nie myślałam, że jest taki długi. Generalnie link jest do ogłoszenia o 3ro letnim kucu, który jest po pierwszych zawodach skokowych i przygotowuje się do następnych. Nikt nie widzi problemu, ba... ponoć jestem czepialska
Czytałam. Ale nie widziałam, aby właścicielka brała udział w tej dyskusji. Chyba tylko jeden post jest jej, że wet określa wiek konia na 3/4 lata, a sam kuc przyjechał do niej zajeżdżony. To i tak rodzi się pytanie kiedy. Ja się nie znam na przepisach odnośnie startów w zawodach, ale jeżeli zostały złamane to albo były to "zawody", albo ktoś sam po podwórku jeździł.
saganek

No niestety to smutne realia. Zwrócisz uwagę ze coś nie tak jest robione to zaraz jesteś już persona non grata.

Mnie osobiście denerwowała jeszcze jedna rzecz. Sytuacja sprzed ok. 1,5 roku jak zaczęłam konia szukać. Dzwoni do mnie znajoma co się z n-lat nie widzieliśmy no i gadamy i zaprasza do siebie do stajni w odwiedziny ok to jadę.  No i jestem, oglądam sobie jej trening, a potem siedzimy kawkę pijemy i podchodzi do nas babeczka że ona jest właścicielką tej klaczy którą jestem zainteresowana. Ja karpik na twarzy że jak? Znajoma wstała i poszła z dziewczyna na stronę pogadać, a ja dalej karpik.

Suma sumarum okazało się że dziewczyny się dogadały ze jak znajoma kupca na konia załatwi to będzie miała ileś tam % odpalone i liczyła że mi sprzeda (klacz była po zerwaniu ścięgna 1,5 roku wcześniej jak się później pocztą pantoflową dowiedziałam).

Kurtyna i koniec znajomości.



asds o zwróceniu uwagi nie ma mowy... już to przerabiałam...nie mam siły ani nawet chęci walczyć z wiatrakami... także coś podobnego jak Ty z tą kobyłą też miałam. Tylko, że my zamieniliśmy świetnego młodego wałaszka (notabene właścicielka obecna jest na tym forum, ale ona nie ma z tamtą sytuacją nic wspólnego) na kobyłę profesora z fajnym papierem. Kasa była potrzebna, za wałacha kobyłka i dopłata. Mówimy fajny koń dla juniora, po drodze jakiś źrebak o czym mówiliśmy przy zamianie, że ją pokryjemy... Wałaszek zabrany, kobyła przywieziona ... a ty zonk - zaszyta... ze źrebca nici bo macica po wypadnięciu i lipa... ale przy zamianie ani słowa... No niby można było wezwać weta, ale osoba nie obca więc... o oddaniu mowy nie było, dodatkowo zrobienie NAM wkoło ogona... no było nieciekawie... gdyby chodziło o większe pieniądze zapewne skończyło by się w sądzie... Także ten... Umiesz liczyć... Zresztą od tamtej pory odcięliśmy się trochę od towarzystwa końskiego... Zresztą jacyś inni jesteśmy, nie umiemy nic ukryć, zawsze konia można zbadać, pojeździć etc. Nawet jak mamy coś w treningu na bieżąco informujemy o postępach i wręcz domagamy się wizyt właściciela podczas jazd, żeby sam skorzystał, wsiadł, żeby zrozumiał co i jak robimy i po co... i w tym widzę sens.
Raz zrobiłam błąd i chciałam kupić nieznanego mi konia od znajomej-znajomej. To było prawie 20 lat temu. Od tego czasu nie zamieniłam słowa z tą osobą, ale lekcję zapamiętałam. Koń miał być zdrowy. Poprosiłam, żeby nie wyciągała go ze stajni przed moim przyjazdem, przyjechałam przypadkiem z pół godziny wcześniej i wpadłam na nią jak go lonżowała. Jak chciała mi rozgrzanego konia pokazać jako "zimnego" znaczy musiała być jakaś historia ze ścięgnem. Konia nie kupiłam, dalszych kontaktów unikałam.

Tak bywa niestety. Czasem lepiej kupić od kogoś obcego.
Wkurza mnie ruja. Z żadną z moich kobył żyć się wtedy nie da.
Wkurza mnie ruja. Z żadną z moich kobył żyć się wtedy nie da.


Mnie też to wkurza  🙄
Najgorsze jest to, że terminy rui pokrywają się z wyjazdem na zawody. Trafiła siwa z grafikiem  😂
Dramuta12, anetakajper, w ostateczności zostaje Regumate, tylko znajomków na słowacji trzeba sobie znaleźć 😉
Wkurza mnie ruja. Z żadną z moich kobył żyć się wtedy nie da.

Mnie również, ale u mnie nie występuje nic negatywnego - kobyła wręcz do rany przyłóż i bardzo łasa na pieszczoty, ale ta jej "miłość" jest znaczącym problemem. Muszę uważać, aby mnie nie osikała i zanadto dupą nie przytuliła, bo przecież tak jej dobrze.
[quote author=Dramuta12 link=topic=885.msg2694423#msg2694423 date=1499336390]
Wkurza mnie ruja. Z żadną z moich kobył żyć się wtedy nie da.


Mnie też to wkurza  🙄
Najgorsze jest to, że terminy rui pokrywają się z wyjazdem na zawody. Trafiła siwa z grafikiem  😂
[/quote]

Dlatego własnie po ponad roku dzierżawy klaczy zdecydowałam się na zakup wałacha. Dość humorów i bycia niedotykalskim.  😂
[quote author=anetakajper link=topic=885.msg2694427#msg2694427 date=1499337650]
[quote author=Dramuta12 link=topic=885.msg2694423#msg2694423 date=1499336390]
Wkurza mnie ruja. Z żadną z moich kobył żyć się wtedy nie da.


Mnie też to wkurza  🙄
Najgorsze jest to, że terminy rui pokrywają się z wyjazdem na zawody. Trafiła siwa z grafikiem  😂
[/quote]

Dlatego własnie po ponad roku dzierżawy klaczy zdecydowałam się na zakup wałacha. Dość humorów i bycia niedotykalskim.  😂
[/quote]

Ja mam wałacha i nadal wkurza mnie ruja. Mój wałach zasuwa wtedy na pięciu kończynach, drze japę do wszystkiego co na drzewo nie ucieka i generalnie kontakt intelektualny jest mocno ograniczony... Ale za to jaki zad podstawiony...
Moja dzień przed rują ma syndrom -nie dotykaj bo kopnę, albo ugryzę. W czasie trudnych dni to co wrzucę do koryta to praktycznie wyciągnę  🙄  Na jeżdzie tragedia i dramat! Na padoku drze mordę, zamiast jeść trawę.

W tym roku to się jakoś nasiliło bo przez płot ma  dojrzałego wałacha, który się ogierzy i tak kwiczy od 5 rano 😉
Suplementy które dawałam w tamtym roku myślałam, że podziałają i w tym roku -niestety  :/
Moja zachowuje się jak motylek, biega tanecznym krokiem, rzuca głową i podskakuje. I kwiczy do wałachów, którym podstawia się pod nos.
Ale mnie to nie wkurza. 😉
Nie no moja to była istna lafirynda.  😂
A mnie wkurza, że od dwóch miesięcy jedna z moich kobył jest w pień kulawa po przebiciu podeszwy kopyta. Po drugie, wkurzają mnie doradcy, którzy sugerują, że mimo, że kulawa to powinnyśmy wsiadać, bo udaje z pewnością. Wkurza mnie, że z jednej strony czas tak zapitala (konie są z nami na 2- miesięcznych wakacjach), a z drugiej strony dla tej nogi czas się wlecze niemiłosiernie. Podeszwa narasta i narasta 😉 Wkurzona jestem na maksa!
Dramuta12, anetakajper, w ostateczności zostaje Regumate, tylko znajomków na słowacji trzeba sobie znaleźć 😉
moj weterynarz od lat prowadzi kobyły sportowe na Regumate, nie trzeba tak daleko jechać 🙂
espana, no tak ;D
_Gaga nic nie zostało, kość kopytowa czysta. Ona weszła na metalowy pręt i głęboko przebiła podeszwe przy samej strzalce. Stanu zapalnego brak, kopyto samo w sobie nie boli. Nawet ropy nie bylo. Podeszwa jest teraz dość cienka, a pod nią niestety jeszcze stary krwiak. Ale fakt trwa to długo. Porównując stan po do teraz to jest 90% poprawy. Utyka już tylko w klusie, na kole na tą nogę - lewa przednia.
Kolejna historia pt. "Przyjmę konia na spokojną starość":

http://ogloszenia.re-volta.pl/inne/szczegoly/74724


Ech......Witki mi opadają na naiwność ludzi...
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się