Meza odpowiedz: "i co z tego, ze pojedziesz na ER, jak Xray nic nie wykaze. Jakby cos bylo, to bylabys juz sparalizowana. Potem daliby ci cos przeciwbolowego i zapisali na rezonans, i co, pokaze ze masz naciagniete miesnie i za to wszystko zaplacily ponad 1000 dolarow! " Przyloz lodu.
(800$ kosztowala wizyta na ER, gdy Babe zrzucila mnie na glowe i bok, ona uciekla, ja sie ocknelam po jakims czasie i zaczelam isc wzdluz drogi w strone domu ze zwisajaca, spuchnieta jak bania i wykrzywiona w lokciu reka. Nikt sie nie zatrzymal. Dopiero moi starsi sasiedzi z naprzeciwka zaczeli mnie szukac samochodem, bo kon wrocil beze mnie.
Zadzwonili do meza, ktory przyjechal z pracy i zabral mnie na ER. Po odczekaniu swojego zabrano mnie, zbadano, orzeczono wstrzas mozgu (pomogly chyba wymioty) i zwichnieta w lokciu reke. Przez miesiac mialam amnezje, do tej pory zdarzaja sie epizody amnezji i dezorientacji.)
Dzis jest lepiej, kark boli mniej, glowa tez.
A tak poza tym obiecalam dzis tym mlodym nauczycielkom, ze przywioze konia dla maluchow. Zabralam Shy. Najpierw byla czesc ogolna i wprowadzajaca, potem kazdy dostal konskie ciasteczko i pod nadzorem nauczycielek i mnie mogly poczestowac nimi Shy. Ktores zawolalo "smile!" i po chiwli okazalo sie, ze moj kon umie sie 'usmiechac"! 🤔Albo tylko podwijala gorna warge pokazujac gorne zeby, jak czlowiek, albo typowo po konsku zadzierala leb, otiwrala pysk i wywijala gorna warge. Dzieciaki mialy ubaw. Pitem pod opieka mogly konia wyszczotkowac tzn glownie brzuch, bo tam siegaly 😂
Shy byla wsiodmym niebie. Po nalozeniu wszystkich czesci westowej uprzezy, Shy, nadal uwiazana byla do przyczepy, a dzieci mialy sesje zdjeciowa w siodle w kowbojskim (moim) kapeluszu.
A na koniec Payton, jeden z nauczycieli, mial frajde bo mogl sie przejechac na Shy. Tak mu sie spodobala, ze chce przyjezdzac czesciej, zeby na niej pojezdzic. Tak wygladal wracajac (Shy mala nie jest, 15 hh)

A ja tematycznie, wsciekam sie, bo kiedy zwalniam wolno przed skrzyzowaniem , zawsze znajdzie sie jakis $%^&$, ktory wcisnie sie przede mnie, zeby wystartowac kilka sekund wczesniej. Niewazne ze moge z ciezarem nie wyhamowac w miejscu i zrobic mu z sedana hatchbacka. W drodze powrotnej do domu, jakis madry inaczej wyjechal przed naszym nosem z parkingu po prawej, zeby doslownie o wlos wyminac nas i skrecic w lewy pas, na pieciopasmowce (srodkowy pas jest do skretow w obie strony), jechalam pasem od srodka. Mimo ze naciskalam hamulec, nadal jechalam na niego sila bezwladu i cudem tylko nie trafilam go swoim zderzakiem w drzwi od kierowcy...