Forum konie »

Co mnie wkurza w jeździectwie?

dar, absolutnie się nie obrażam, bawi mnie to niezmiernie 😉odebralam personalnie, bo cytat byl stricte o mnie 😉
Strzyga, każdy może sobie sam sprawdzić za czym optowałaś.
To na swiezo dodam, ze wlasnie mialam wypadek.
Zawiozlam dwa konie, Babe i Jerrego na summer camp corki, ktory w tym tygodniu jest o zwierzetach i opiece nad nimi. Dzieciaki i mlodzi ludzie-nauczyciele i pomocnicy byli zachwyceni, jeden chlopak, jakies dwadziescia pare lat wsiadl na Babe i zaczal jezdzic, inni robili mu zdjecia i filmiki. Bardzo podziekowano mi ze dzieci mialy okazje pobawic sie z konmi, pojezdzic na Babe (dzieci byly w siodle oprowadzane na kantarze).
Dostalam zaproszenie na nastepny dzien, na oboz koniarski dla przedszkolakow i dzieci klas 1 i 2.

W drodze powrotnej, kiedy juz bylam jakies pol km od domu, musialam sie zatrzymac, bo mialam skret w lewo w masza droge, a z naprzeciwka nadjezdzal samochod. Tylko uslyszalam gluche lupniecie i samochod skoczyl do przodu kilka metrow. Czerwony SUV, ktory nas walnal z tylu objechal nas wokol i uciekl. Ja jakos dojechalam do domu na pastwisko i wtedy okazalo sie, ze nie moge otworzyc drzwi do przyczepy.Byly wgiete do srodka i jedna z metalowych "lapek" byla wgieta do srodka. Konie w szoku, szlaly po przyczepie. Probowalam odgiac ta lapke, nie dawalam rady, w koncu ucielam pila mechaniczna i wypuscilam. Konie na szczescie bez ran, prawdopodobnie tylko poobijane. Ja mam nadwyrezone miesnie karku od tego uderzenia, glowa poleciala do przodu i w tyl. Musial zdrowo nas walnac, bo przyczepa z konmi wazy jakies 3,5 tony, moj samochod tez kolo czterech ton.



Przyczepa jest z solidnej stali, ciezka, na dwa konie ustawione pod katem 45 stopni  w strone samochodu. Wazy okolo 3 ton na pusto


Tak wygladaja drzwi


Kawalek drzwi, ktory odcielam zeby uwolnic konie


W tej chwili czekam na szeryfa, zeby spisal protokol. Karki boli jak diabli, jestem w szoku, widze to po sobie, ale ciesze sie tak bardzo, ze koniom nic nie jest, ze nawet moj bol jest niewazny...Nie wiem czy go zlapia, zwisa mi to. Wazne ze konie cale. Trudno jest pisac, gdy czlowiek sie caly trzesie.
Dobrze, że nie stało się nic poważniejszego. Zbadaj szyję czy czegoś nie naderwałaś.
Planta całe szczęście nic Wam nie jest! Koniecznie idź do lekarza się zbadać.
Na razie nie jestem w stanie prowadzic. Maz od razu zapowiedzial, ze jutro wraca do pracy do Lubbock (dwie godziny od nas), czyli nie bedzie mial czasu wziac mnie do lekarza. Zeby glowa tak jeszcze nie bolala, a podejrzewam ze jutro bedzie gorzej
Juz kiedys tak mialam, tylko szybkosc samochodu, ktory mnie uderzyl,, byla mniejsza, nie 90 km/godz-takia jest dozwolona szybkosc na tej drodze. Kark bolal mnie kilka tygodni, nie moglam spac,a w czasie jazdy usilowalam sobie przytrzymywac glowe reka, zeby caly ciezar nie spoczywal na karku.
Mysle ze gosc sie zagapil, nie zauwazyl ze zwalniam i staje-a przeciez musialam to robic wolno, zeby nie poobtlukiwac koni, a potem bal sie, ze bedzie musial placic rachunek za naprawe przyczepy, byc moze samochodu i rachunki weta. Tak wiec zwial.

A ja po raz kolejny poszlam dokladnie sprawdzic konie od kopyt po glowe. Apetyt maja normalny. Nie wiem jak bym przezyla, gdyby cos im sie powaznego stalo.

Dobrze tez, ze nie wzielam Shy, co do ktorej sa powazne podejrzenia, ze jest ciezarna-maz nie chce zaplacic za weta, ale mowi ze co ma byc to bedzie. Brzuch ma duzy, mleko z wymion leci. Gdyby ona sie uderzyla o stalowa przegode..

Tak wiec chyba nie dotrzymam obietnicy dla maluchow i nie przywioze koni. Nie wiem na ile przyczepa jest bezpieczna z takimi wgietymi drzwiami. Szkoda, bo juz sie cieszyly na to.

BTW co do poprzednich zarzutow i dyskusji, chcialam delikatnie zaznaczyc-na Babe jezdzil facet, ktory dlugo nie jezdzil konno-i wszystko bylo dobrze. To dla mnie znajk, ze jestesmy na dobrej drodze do rehabilitacji.  Na Shy jezdze bez problemow, jedzi moja corka w roundpenie. Shy nie ma jednak za soba trudnej przeszlosci, byla kochana i dbano o nia. Zupelnie inny kon w prowadzeniu. Dlatego na Shy jezdze ostatnio czesciej niz na Babe, a Babe sie relaksuje na pastwisku-to odnosnie zarzutu Smartini.


Planta myślę, że to słuszna droga z pozostawieniem Babe na pastwisku. Wystarczająco dużo złego ja w życiu spotkało, niech się dziewczyna relaksuje 🙂 Ty masz na czym jeździć i też możesz się zrelaksować na spokojnym, ułożonym koniu.
I tak robie. Co za zmiana, nie musze caly czas wypatrywac co moze ja spoloszyc i ze do domu ona chce wracac najchetniej galopem.
Shy jest wszystko jedno, najchetniej stepuje lub idzie fokstrotem, do domu wracamy spacerkiem na rzuconej wodzy.

A teraz ide sie polozyc. Kark bardzo dokucza w siedzacej pozycji.
Super! I o to chodzi, tak trzymaj! 🙂
dzieki! :kwiatek: :przytul:
Planta, koniecznie na rezonans!
Meza odpowiedz: "i co z tego, ze pojedziesz na ER, jak Xray nic nie wykaze. Jakby cos bylo, to bylabys juz sparalizowana. Potem daliby ci cos przeciwbolowego i zapisali na rezonans, i co, pokaze ze masz naciagniete miesnie i za to wszystko zaplacily ponad 1000 dolarow! " Przyloz lodu.


(800$ kosztowala wizyta na ER, gdy Babe zrzucila mnie na glowe i bok, ona uciekla, ja sie ocknelam po jakims czasie i zaczelam isc wzdluz drogi w strone domu ze zwisajaca, spuchnieta jak bania i wykrzywiona w lokciu reka. Nikt sie nie zatrzymal. Dopiero moi starsi sasiedzi z naprzeciwka zaczeli mnie szukac samochodem, bo kon wrocil beze mnie.
Zadzwonili do meza, ktory przyjechal z pracy i zabral mnie na ER. Po odczekaniu swojego zabrano mnie, zbadano, orzeczono wstrzas mozgu (pomogly chyba wymioty) i zwichnieta w lokciu reke. Przez miesiac mialam amnezje, do tej pory zdarzaja sie epizody amnezji i dezorientacji.)

Dzis jest lepiej, kark boli mniej, glowa tez.

A tak poza tym obiecalam dzis tym mlodym nauczycielkom, ze przywioze konia dla maluchow. Zabralam Shy. Najpierw byla czesc ogolna i wprowadzajaca, potem kazdy dostal konskie ciasteczko i pod nadzorem nauczycielek i mnie mogly poczestowac nimi Shy. Ktores zawolalo "smile!" i po chiwli okazalo sie, ze moj kon umie sie 'usmiechac"!  🤔Albo tylko podwijala gorna warge pokazujac gorne zeby, jak czlowiek, albo typowo po konsku zadzierala leb, otiwrala pysk i wywijala gorna warge. Dzieciaki mialy ubaw. Pitem pod opieka mogly konia wyszczotkowac tzn glownie brzuch, bo tam siegaly  😂
Shy byla  wsiodmym niebie. Po nalozeniu wszystkich czesci westowej uprzezy, Shy, nadal uwiazana byla do przyczepy, a dzieci mialy sesje zdjeciowa w siodle w kowbojskim (moim) kapeluszu.

A na koniec Payton, jeden z nauczycieli, mial frajde bo mogl sie przejechac na Shy. Tak mu sie spodobala, ze chce przyjezdzac czesciej, zeby na niej pojezdzic. Tak wygladal wracajac (Shy mala nie jest, 15 hh)


A ja tematycznie, wsciekam sie, bo kiedy zwalniam wolno przed skrzyzowaniem , zawsze znajdzie sie jakis $%^&$, ktory wcisnie sie przede mnie, zeby wystartowac kilka sekund wczesniej. Niewazne ze moge z ciezarem nie wyhamowac w miejscu i zrobic mu z sedana hatchbacka. W drodze powrotnej do domu, jakis madry inaczej wyjechal przed naszym nosem z parkingu po prawej, zeby doslownie o wlos wyminac nas i skrecic w lewy pas, na pieciopasmowce (srodkowy pas jest do skretow w obie strony), jechalam pasem od srodka. Mimo ze naciskalam hamulec, nadal jechalam na niego sila bezwladu i cudem tylko nie trafilam go swoim zderzakiem w drzwi od kierowcy...
Planta, z głową i karkiem nie ma żartów. Możesz mieć pęknięty krąg itp. Męża komentować nie będę, bo twój, nie mój 🙂.
A "przyjemności" z przyczepą na polskich drogach są bardzo podobne. Trzeba mieć dobry sprzęt i nerwy ze stali, oczy dookoła głowy itd. Wyobraźnia to nie jest popularna cecha ludności, przynajmniej  zmotoryzowanej.
A wiem, wiem. Co jakis czas czytam polskie fora gdzie ludzie skarza sie na np wyprzedzanie tira i stawanie na hamulcu. Chyba po to, zeby ozdobnie rozsmarowal ich po asfalcie.

Na razie obserwuje. Zdarzaja mi sie chwile, ze mam zawroty glowy, ale nie wiem czy je przypisac wstrzasowi. Na razie obserwuje siebie i dalam sobie tymczasowego bana na jazde konna, nawet na Shy  😕

Update;
Dzis przy porannym karmieniu zobaczylam to na lbie Babe




Wydaje mi sie, ze obila pysk przy wypadku i dopiero teraz wypadla jej siersc, bo przysiegam, ze obejrzalam ja dokladnie i takie cos bym od razu zauwazyla !

Na szczescie nie wydaje sie byc bolesne i nie przeszkadza w sepieniu corki (w nocnej koszuli ALE w kowbojkach; koniara mi rosnie  :lol🙂 o ciasteczka...


Update: jednak bede probowala sie dostac do lekarza rodzinnego w poniedzialek. Mam silne zawroty glowy.
Planta, czytam i nie wierzę. Ty naprawdę nie masz szansy iść wcześniej do lekarza? Mój mąż po tym jak mi jakiś debil wjechał w bagażnik a ja się zastanawiałam czy na pewno powinnam iść do lekarza zagroził mi rozwodem jeśli nie pójdę. To nie tylko Xray na którym czasem nic nie wychodzi ale też MRI na którym wychodzi dużo więcej. 

Ja kiedyś spadłam z konia. Xray nie wykazał nic, USG jakieś tam urazy chrząstki, MRI za to wykazał zgruchotana powierzchnię główki kości udowej, pęknięcie główki kości udowej, spękaną chrząstkę czyli pogruchotany staw biodrowy. 3 miesiące o kulach, ryzyko operacji etc. Gdybym nie zrobiła MRI to za 4-5 lat miałabym biodro gotowe do endoprotezy. To samo może dotyczyć Twojej szyi. Tylko tam się endoprotezy nie da zrobić tylko wózek  😤
Wkurzają mnie rodzice, którzy przychodzą ze swoimi dziećmi na jazdy i widać, że dziecko nie chce albo się boi a oni chcą na siłę spełnić swoje ambicje... I co zrobić? Powiedzieć coś to od razu jestem zjechana z góry na dół, że jak ja śmiem w ogóle się odzywać... 😵
Zasugerować, że dziecko ma taki talent, że Twoje konie są niewystarczające dla niego i z czystym sumieniem polecić konkurencję.

Dotąd pamiętam nieco otyłego chłopca o wdzięcznym imieniu Wawrzyniec, którego nadgorliwy tatuś tak wpychał na konia, że go przerzucił na drugą stronę (na betonie). Wawrzyniec zdecydowanie bardziej odnalazłby się grając w szachy, ale tatuś nie tylko wpychał go na konia ale jeszcze kibicował zza ogrodzenia a potem wykłócał się z trenerami żeby go dać do bardziej ambitnej grupy.

AtlantykowaPanna - moim zdaniem czasem lepiej sie ugryzc w jezyk... Rodzic lepiej zna swoje dziecko, zreszta ile widziałam sytuacji np. na hipoterapii, małe dziecko posadzone niemal na siłe, pierwsze kołko ryk, a potem banan na twarzy, i jednak mu sie podoba..
Ja kiedy zaczynałam jako dziecko jezdzic to wszyscy sadzili ze jezdze za kare... bo taką miałam i  mam zawsze minę, straszną i ponurą, jakbym miała kogos pogryzc.. Takie mam  rysy twarzy po prostu, a oni mnie kompletnie nie znali, widzieli mnie tylko na koniach. I to nie rodzice wymyslili, zebym jezdziła, ale ja sama, co moja rodzina przyjmowała raczej z rezygnacją niz radoscią...
iza-bellowata, no nie żartuj, nikt nie ocenia dziecka po minie, tylko po tym jak się zachowuje w stajni i jak jeździ. I uwierz mi, po 15 minutach już wiesz, kto tak naprawdę ma ochotę jeździć w tej rodzinie.
I tak najlepsze jest to, że matka to typowy laik i ona wie lepiej co dziecko ma robić... Ale po 1 czy 2  lonżach przecież nie spuszczę 4 letniej dziewczynki. Do tego mała na samym początku się wygadała, że ma 4 lata i nigdy nie siedziała na koniu i się boi więc zaproponowałam oprowadzankę i mówię tej babce, że skoro ma dopiero 4lata i się boi to niech się oswoi na oprowadzankach bo jeszcze mała jest. Babka zapytała jaki wiek byłby lepszy więc powiedziała, że najlepiej to 6 (bo takie dziecko już dużo więcej rozumie i z resztą szefowa jest za tym żeby lonże były od 6rż). Jak to usłyszała to powiedziała małej przy mnie, iż mogła powiedzieć, że ma 6lat. Po czym przyjechali po 2tyg no i zapomniałam jak mała ma na imię więc wchodząc z nią na lonże pytam się jej Jak masz na imie? A ona do mnie: Mam na imię Basia i mam prawie 7 lat... No ludzie litości... Czasami mam ochotę tej babie wygarnąć... Najlepsze jest to, że ona też wsiada anglezować nie umie, nóg ani rąk trzymać nie umie, ale na lonży jeździć nie będzie a, że jestem złośliwa jak ktoś nie rozumie to całą godzinę jeździ stępem stojąc w strzemionach żeby łydkę cofnąć i piętę wziąć w dół.... I jak babe przekonać żeby było dobrze ? Jutro znów będzie i coś czuję, że z moją cierpliwością co raz gorzej... 😵
No wiec wlasnie wrocilam z ER napompowana lekami i kroplowka. Piec godzin to trwalo. Najpierw okazalos ie ze temperature ciala mam sporo za niska, bylam dalej w szoku; potem kroplowka, srodek na wymioty, srodek na zlagodzenie zawrotow glowy. W koncu na MRI. MRI wyszlo OK, pokazalo jednak miesnie szyi naciagniete i spastycznie skurczajace sie, ktore powodowaly bole glowy. Na sczesciezadnych krwiakow w mozgu itp nie bylo.
Najgorsze bylo lezenie pod lodowato zimna kroplowka w zimnym pokoju i pod cienkim przescieradlem. Nawet maz sie wkurzyl , bo znowu weszlam w stan szoku, temperatura ciala jescze bardziej spadla za to skoczyl puls o 20 uderzen wiecej. Maz byc wsciekly, bo nawet jak dla niego to bylo olewanie tematu, ze nikt sie nie pokazal, nawet nie zainteresowal (bylam podpieta do wszystkich monitorow piszczacych w razie czego), a tu nikogo.
Ponoc mieli tylu pacjentow, ale poczekalnia byla wpol pusta. Na koniec pielegniarka pokazala mi ktoredy do wyjscia, machajac reka z papierami wypisowymi. Oczywiscie zabladzilam i tak z mezem sie wzajemnie szukalismy.

Ale wszystko sie dobrze skonczylo. Jestem w domu, dostalam trzy leki do kupienia, na bol, na zawroty glowy i na nudnosci.
Planta, no i super. Przynajmniej wiesz na czym stoisz. Za max dwa tygodnie sytuacja powinna się unormować.
AtlantykowaPanna dawaj ją na kłus ćwiczebny..więcej nie wróci  🏇
A dziecka szkoda...moja córka ma 5 lat..rok temu zaczęła wsiadać na mojego Siwego na stępa i na małe kucyki w zaprzyjażnionej stajni na oprowadzanki.Tam są takie tory na ponygames i jej się to bardzo podobało..Teraz powoli już jeździ na lonży i uczy się anglezować 🙂 No ale to max 30 minut... Nie powiem chciałabym żeby złapała bakcyla no ale zmuszać nie zamierzam: jak się znudzi i powie że nie chce no to nie...
AtlantykowaPanna, powiedz, ze intensywna nauka na lonży w wieku 4 lat jest ryzykowna dla rosnącego kośćca i dlatego zakręcasz w wieku 4 lat oprowadzanki i ćwiczenia przygotowujące, a nie stricte naukę jazdy.
iza-bellowata, Coś Ty. Dzieci nie chowają emocji tak jak dorośli - widać, kto faktycznie chce jeździć, nawet jeśli zachowuje się jak zmanierowana księżniczka na ziarnku grochu - a kogo do tego zmuszają/ albo kto się boi panicznie, a rodzice się tym nie interesują.
Wprawdzie miałam to szczęście, że naprawdę "ekstremalnych" przypadków pt. "nad-ambitni rodzice" nie spotkałam, ale jednej pani zasugerowałam, że może lepiej byłoby dla dziecka poszukać innego sportu, bo owo dziecko jest przerażone, a ja nie będę nikogo zmuszać.
A nie - jednej niecierpliwej mamuśce zasugerowałam, że skoro ona uważa, że jej dziecko powinno mieć poważne treningi sportowe, a nie jeździć w rekreacji (mamuśka chciała, żeby córcia w miesiąc co najmniej treningi skokowe zaczęła. Jak się można domyśleć - córcia, lat bodajże 11, ledwo na koniu siedziała i ledwo jej się udawało stępować na wprost), to ja sugeruję znaleźć stajnię sportową z trenerem skokowym, skokowymi końmi, bo ja, niestety, jestem w stanie zaoferować tylko to co mam 😉

O, to, to - rodzicom małych dzieci (4-5 lat) zawsze mówiłam, że nie prowadzę "prawdziwych" jazd dla takich dzieci, bo jest to niedobre dla ich rozwoju.
RatinaZ dostaje najbardziej wygodnego konia i zarazem najbardziej zamulonego...
Strzyga nic nie działa na nią, ten typ tak ma i nic nie zrobisz...
AtlantykowaPanna, to powiedz, ze Ty jestes instruktorem i to Ty dobierasz rodzaj ćwiczeń do konkretnego dziecka. I prosisz, aby nie dyskutować i nie przeszkadzać Ci w wykonywaniu Twojej pracy. Albo przełknij i olej.
Atlantykowa to Ty jesteś instruktorem, nie rodzice. Jeśli Ty uznajesz, że 4 latka nie nadaje się na nic więcej niż oprowadzanki- prosty komunikat "dla dzieci poniżej 7 roku życia oferujemy tylko oprowadzanki". Bez dyskusji- albo to akceptują albo do widzenia, jest cała masa stajni w Warszawie, nie muszą przyjeżdżać do tej. Dbanie o klienta to jedno, ale przesiewanie ich przez sitko normalności to drugie.
Dziekuje, Dance Girl. Jestes bardzo mila  :kwiatek:
Planta, uff. Łatwiej ci będzie wydobrzeć gdy się nie będziesz niepokoić czy przypadkiem coś się nie czai. Ale odpoczywaj dużo. Mięśnie mięśniami, ale mózg ci trochę oberwał. Takie trafienia w d* są niebezpieczne, bo... (w sumie z tego samego powodu, co zalecenie fotelika tyłem dla dziecka). Przybliżę, bo komuś może się przydać: Mózg pływa nam w czaszce. Jeśli coś raptownie zatrzyma nas od przodu - mózg leci dalej, i pół biedy, bo tam ma więcej miejsca, zanim zderzy się z czaszką. Przy walnięciu z tyłu - my lecimy dalej (czyli nasza czaszka) a mózg "zostaje". I zderza się z czaszką szybciej, od mniejszej siły - bo tam jest mniej miejsca.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się