Forum konie »

Prospekt na reproduktora - czy to ma rzeczywiście sens?

Odpłynęłyście z tą rekreacją od sedna tematu ale to ciekawe zagadnienie. Moi zdaniem przed koniem rekreacyjnym (takim z prawdziwego zdarzenia) stawia się większe wymagania niż przed sportowcem. Nie mówię tu o wymaganiach fizycznych a psychicznych. Na jednej jeździe taki koń ma nie reagować na początkującego ledwo łapiącego rytm anglezowania, na następnej ustępować od łydki. Przez jedną godzinę ktoś się telepie, kopie, ciągnie a koń ma trzymać tempo a przez następną ktoś ćwiczy czworobok do brązowej i należy słuchać tego co się na górze dzieje. Bądź tu mądry i pisz wiersze...
Dlatego uważam, że hodowla koni rekreacyjnych ma jak największy sens, ale taka prowadzona na charakter, przy jednoczesnym utrzymaniu poprawności eksterieru.



literówki
dokładnie. mialo byc o reproduktorach a jest o rekreacji 🤬
ElaPe sam fakt ze dany ogier ma licencje PZHK podnosi jego wartość handlowa , ale nie ma szansy aby koszt zakupu takiego ogiera zwrócił sie z Krycia . Jeśli by tak było to Ogiery rozplodowe były by bardzo drogie.
Dzięki bhdemeter.

Czyli w takim razie  sensem "produkcji" takiego ogiera i ponoszenia niemałych kosztów bez szans na ich zwrot jest tylko i wyłącznie - no właśnie co? Ambicja hodowcy?
ElaPe, dokładnie. ja tak to postrzegam...
Czyli w takim razie  sensem "produkcji" takiego ogiera i ponoszenia niemałych kosztów bez szans na ich zwrot jest tylko i wyłącznie - no właśnie co? Ambicja hodowcy?


Chyba tak. Na preselkcji kierownik jednego z ozhk namawiajac mnie na zsotawienie naszego ogierem stwierdził, bo wie Pani dla hodowcy to prestiż. Odpaliłam mu krótko, że to nasz trzeci koń, więc jeszcze się obejdę bez tego "prestiżu"  😁
Pare dni temu dyskutowalam z kolega na ten tema, i bardzo mądra poeta nam z tego wyszła 🙂

Doszliśmy do wniosku ze nawet najlepsza hodowla nie obroni sie bez dobrego jeżdżca!

A ponieważ Polacy nie potrafią jeździć konno to wniosku nasuwają są mało sympatyczne !!!
W 'rozmnażaniu' koni zimnokrwistych, przy obecnej kwocie zakupu średniej jakości ogiera (6000-7000zł), przy kosztach paliwa, czasie przeznaczonym/zmarnowanym  😉  na dojazdy do ogiera przy 3 klaczach opłaca się miec swojego reproduktora na miejscu w domu. Ale to produkcja mięska, więc można jak leci kryc wszystkie klacze tym samym ogierem.
Minęły 3 dni, więc popełnię post pod postem.

Jak ja żałuję, że osoby takie jak Quanta mające naprawdę fajne ogiery nie mają ambicji, żeby im zrobic licencję. Natomiast ludzie mający ogiery, które: są koślawe, sztywne, bez ruchu, bez wyglądu, bez zdolności skokowych, bez poukładanego w głowie (dowolna konfiguracja braków do wyboru  😉 ), pchają je na siłę do ZT. Jak odpada na kwalifikacjach to obrażają się na polską hodowlę. Kurde, ja jestem zawzięta i dziwię się, że ludzie nie robią licencji przez sport i MPMK tym ogierom co odpadną (no tak, zapominam że to kosztuje więcej niż ZT).  Ale nawet bardziej dziwię się, jak właściciel ogiera ma powiedziane, że kiepskie jest to i to, do następnych kwalifikacji kopyta można przez rok wyprowadzic na lepsze-nogi będą lepsze, nad szyją można popracowac, nad umięśnieniem grzbietu, poskakac można . I ten właściciel nie robi NIC.

Mam nadzieję, że deborah swojego wyśle w przyszłym roku. A może Quanta poczuje chęc zbawiania polskiej hodowli  😀iabeł:

Small Bridge, ja poczekam i sprawdzę na ile jajka będą mu przeszkadzały w codziennym funkcjonowaniu. póki co obawiam się że usłyszałabym że jest zbyt źrebięcy lub coś w tym stylu 😉
Jeśli nie pójdzie do zakładu na pewno zaatakujemy MPMK.

chciałabym licencję dla niego. Ale poza licencją trzeba też ogiera promować a to wymaga kasy i czasu. Nie wyobrażam sobie też startów na ogierzącym się kryjącym reproduktorze który tylko bzykanie ma w głowie. Jednak póki co Clever pokazuje że ma bardzo dobrze poukładane pod grzywką i mam nadzieję, że to się nie zmieni.
Ale zrobienie licencji przez sport jest od razu formą reklamy konia. Bo jak skończy ZT to można tylko napisac, że indeks taki i taki. A jak idzie MPMK i inne zawody to więcej ludzi go widzi i więcej się pisze o takich, więc częśc reklamy robi się sama  😀
koszty udziału w MPMK też wyższe więc niech chociaż jakaś korzyść jest z wydanej kasy 😉  dla mnie niefajne jest to, że oddając konia za rok do ZT wykluczam możliwość startu w MPMK.
korzystniej więc próbować oddać 3 latka do ZT bo daje to za rok drugą szansę. Jeśli nie dostanie się jako 4 latek zostaje jeszcze sport..
Pare dni temu dyskutowalam z kolega na ten tema, i bardzo mądra poeta nam z tego wyszła 🙂

Doszliśmy do wniosku ze nawet najlepsza hodowla nie obroni sie bez dobrego jeżdżca!

A ponieważ Polacy nie potrafią jeździć konno to wniosku nasuwają są mało sympatyczne !!!


Bwana chcieć, bwana dać radę 🙂

Powiedz koledze, by tyle nie pił, bo źle skończy. Albo, żeby nie robił tego co pies Kory, czy co on tam robi.
Problemem nie jest brak jeźdźców o odpowiednich umiejętnościach - lecz brak tych, co mogą i jednocześnie chcą to finansować.

Nie hoduję koni sportowych. Staram się wyhodować jak najlepszego kuca do sportu dla dzieci. Chcąc uzyskać źrebię muszę posłużyć się ogierami. Spośród kilkudziesięciu kuców jakie u nas się urodziły na ogiery przeznaczyłam dwa. Dwa uzyskały licencję, resztę powycinałam, w tym tygodniu np 8 poszło na wałachy. Doktor ręce załamywał. Nie ma jednak zapotrzebowania na ogiery. Tymczasem znam hodowcę kuców, który z założenia nie kastruje niczego, bo wszystko jest "hodowlane'' i nie przyjmuje do wiadomości,że ten czy inny sprawdziłby się lepiej jako wałek, bo jako ogier nadaje się do niczego.
Czasem ciężko zrozumieć , że dany osobnik nie jest tak wybitny jakby się nam-hodowcom wydawało.
Wracając jednak do tematu. Niestety bardziej opłaca się ogiera wyciąć niż szarpać się z ogrem. Mam D grupowego karego ogra i stoję przed wyborem, pokryć nim jeszcze kilka klaczy, czy pozbawić jajek i wydać w dzierżawę, bo chętni są, ale jak słyszą ogier to od razu koniec rozmowy.
Jak ja żałuję, że osoby takie jak Quanta mające naprawdę fajne ogiery nie mają ambicji, żeby im zrobic licencję. Natomiast ludzie mający ogiery, które: są koślawe, sztywne, bez ruchu, bez wyglądu, bez zdolności skokowych, bez poukładanego w głowie (dowolna konfiguracja braków do wyboru  😉 ), pchają je na siłę do ZT.

wlasnie, quantanamera, po obejrzeniu galerii z kwal. do ZT, wystosujemy do Ciebie pismo z uprzejma prosba o NIE OBCINANIE jajek karusowi, podpisano: revoltowicze
Hah 🙂

Ja nie robię tego bynajmniej złośliwie, czy w ramach pognębiania polskiej hodowli, ale:
- kasy z tego nie ma żadnej, jeśli bym na całej imprezie wychodziła na zero, to maks,
- kupa zachodu, a zasadniczo mam ostre deficyty czasowe (firma, pełno koni w stajni, kolejka pomysłów na projekty, które chciałabym zrealizować w internecie, chyba bym musiała do tego całego krycia jakiegoś managera zatrudnić)
- duże ryzyko, które trzeba ponosić (wożenie konia na pobieranie nasienia itd., możliwość kontuzji w transporcie albo przy samym pobieraniu)
- całkiem realna kwestia obniżenia walorów użytkowych konia (mam konie po to, żeby się trenowały i można było na nich super jeździć... na obudzonym, ociekającym testosteronem ogierzydle to nie zawsze jest możliwe. Jednak prawie zawsze jest wybór albo sport, albo hodowla, tylko w pojedynczych przypadkach udaje się to połączyć. Byłam kilka dni temu u p. Kasi Milczarek, właśnie kastrowano ogiera Captani. A licencja była po czempionatach... niestety chłopak się za bardzo rozbudził w tym sezonie i musiał pożegnać nabiał).

Za dużo minusów jak dla mnie 🙁 Kary póki co jest ogierem, ale jak się obudzi tak jak kasztan w tym roku, to zostanie wałachem. Póki co prędko to mu nie grozi, na razie inne konie ma w głębokim poważaniu. W sumie to nawet nie umiem zdecydować, który z tych dwóch by mi bardziej pasował na polskie klacze. Rudy ma bardzo męski, mocny i mięsny typ z bdb kłodą. Kary jest znacznie delikatniejszy, ale świetny na spodzie, i z takim zadem, jaki widziałam do tej pory raptem u kilku pojedynczych koni. Bulterier i czarna pantera - jakbym mogła je dwa skrzyżować, to byłby reproduktor wszechczasów 😁
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się