dlatego wlasnie to sie nie oplaca, jak policzysz wszystkie koszty, to zrebak na wstepie powinien kosztowac....ehh
i daje tez odpowiedz, dlaczego ludzie wola zawiezc do ogiera, ktory kryje naturalnie. bo zostawiaja na kilka dni i odbieraja, nie martwia sie czy nasienie zywe, czy martwe, czy zdaze czy nie zdaze, czy wet dojedzie, czy mnie nie zrobi w bambuko, itd. a jak to moj wet powiedzial, najlepszym przechowywaniem nasienia jest macica klaczy 😉 dlatego jak quanta napisala w pierwszym poscie, ze kto sie odwazy kryc swoim ogierem z reki, zaraz sobie pomyslalam wlasnie o kosztach i nerwach hodowcow, sciagajacych nasienie i poprawiajacych po piec razy.
Inseminować nasieniem gorszej jakości jest trudniej,ale to nie jest niemożliwe. Nie ma niestety w hodowli tak pięknie,żeby odrzucać ogiera ze względu na słabsze parametry jakości nasienie(poza oczywiście ekstremami).Jeżeli ogier jest eksterierowo dobry, ma dobre wyniki w sporcie, jest modny, ma złote kopytka i diamentowe oczka...to hodowcy będą chcieli nim inseminować, bo może chociaż jedno źrebię...mimo kiepskiego nasienia. Tylko tu potrzebna jest inseminacja bardzo precyzyjna(w owulację) i nasieniem dobrze wytestowanym,kiedy wiadomo, że nasienie jest słabsze jakościowo lub też ma obniżone parametry przez głębokie mrożenie.
Niestety to oznacza koszty dla hodowcy związane z częstszymi kontrolami klaczy i ewentualną stymulacją hormonalną. Poza tym kupując nasienie mrożone można czasem prosić o rozmrożenie przy nas jednej słomki i sprawdzenie- po co kupować kota w worku. Oczywiście pobierać nasienie trzeba umieć, jak i przygotować do transportu. Ale stosować biotechniki w rozrodzie - też.
Z drugiej strony czy zmniejszenie popytu na ogiery to taki straszny problem. Nie wiem jakie są aktualne dane, pamiętam tylko te sprzed 2 czy 3 lat, kiedy w Pl było ok 3200 ogierów z licencją,w tym ok 800 w stadach. Tylko co z tego,jak spora część z nich kryła raptem po kilka klaczy rocznie. Większy rynek zrobi samoistną selekcję, skoro na takie ilości nie ma zapotrzebowania. Tylko czy ogiery, które aktualnie będą dostępne mają być utrzymywane amatorsko? Przez jedną, zajmującą się czymś zgoła innym, osobę? Nie tylko ze względów ekonomicznych.Hodowla to owszem użytkowanie koni, ale także ich utrzymanie i rozród.
Jeśli chodzi o korzyści oddania młodego ogiera do zakładu to : 1. Jeśli Ogier dostanie licencje topodnosi zawsze to jego wartość . 2. Można porównać swój Mlody materiał hodowlany bo np MPMK to nie są wymierne .
Jeśli chodzi o korzyści finansowe ze stanowi to nie ma rządnych , nie da sie na tym zarobić !
Ale nawet zakładając ze mamy wybitnego ogiera który ma wyniki w sporcie nie gwarantuje sukcesu hodowlanego i sportowego . Przytocze tu przykład mojej hodowli konia o nazwie Bel-Amo BH rasy Śląskiej , jest to Koń który skończył zakład treningowy , startował w MPMK w ujeżdżeniu z bardzo dobrym wynikiem , poczym trafił w rencie powozeniowcow i startował w zawodach z super wynikami, kon jest w treningu u Kwiatka który twierdzi ze to bardzo dobry Kon , ale pomimo tego nie jest ten Kon używany w hodowli a szkoda bo to był by bardzo dobry materiał do poprawiania koni śląskich . W moim odczuci wkolo najlepszego konia musi być dobry marketing i reklama!
Jeśli chodzi o korzyści finansowe ze stanowi to nie ma rządnych , nie da sie na tym zarobić !
no to w końcu jak jest - bo wcześniej piszesz
Jeśli Ogier dostanie licencje to podnosi zawsze to jego wartość .
czyli co ładujesz kasę w konia, musisz go wyhodować, potem oddać w ręce profesjonalisty za 2500 miesięcznie na co najmniej 3 miesiące przed ZT czy zakwalifkować do MPMK, potem je przejechać odpowiednio, itd - i co te wszystkie koszty złożone do kupy zostaną zrekompensowane przez większą cenę takiego ogiera i znajdą się kupcy na niego?
to akurat jest dosyć proste: ogier bez licencji, to poniekąd wałach ale z psychicznym felerem...a każdy feler obniża cenę choćby o koszt zabiegu 😉 a ogier z licencją , to ogier "na legalu", bez wady prawnej, zatem pełnowartościowy.
Jeśli z założenia hodujemy rekreację to czym jest odpad z tejże hodowli?
mięsem.
Bardzo niesprawiedliwa opinia, niemająca wiele wspólnego z rzeczywistością. Najwięcej mięsa to zostaje po wyścigach i jako odpady z hodowli sportowych, nie mówiąc o koniach hodowanych na mięso.
Ja rozumiem, że my jako bardzo zakompleksiony naród oceniamy wszystko przez pryzmat tego co robią ludzie na zachód od nas. Można przyjąć taki punkt odniesienia. Na tymże zachodzie funkcjonują nie tylko hodowle nastawione na rekreacje, ale całe rasy i związki hodowlane, hodujące w tym celu, żeby wspomnieć konie fryzyjskie, andaluzyjskie czy niemieckie haflingery.
Śmiem twierdzić, że średnia cena konia andaluzyjskiego jest znacznie wyższa niż średnia konia sporotwego - hanowera czy SF.
Odpad z hodowli zawsze jest mięsem, bo niespełnia kryteriów. Proszę się zastanowić, kiedy koń jest odpadem z hodowli rekreacyjnej? Kiedy ma zły charakter albo nie ma zdrowia. Konie rekreacyjne są selekcjnowane na charakter, więc taka sytuacja ma miejsce znacznie rzadziej niż u koni sporotwych, podobnie ze zdrowiem.
W hodowlach sportowych do charakteru i zdrowia dochodzi również brak możliwości, brak serca do skoków, etc. Ale czy taki odpad będzie dobrym koniem rekreacyjnym? Śmiem wątpić. Tam już jest selekcja na inne cechy. To trochę temat tabu, ale w zachodnich hodowlach sporotwych bardzo dużo koni ląduje w rzeźniach, głównie przez brak zdrowia, OCD, charater, etc.
Reasumując w Polsce brakuje hodowli koni rekreacyjnych z prawdziwego zdarzenia, na które potencjalnie jest bardzo duży rynek.
Ktostam, nie prawda. Brakuje ludzi, ktorzy przygotowywaliby konie pod rekreacyjne tylki: zeby byly dobrze wyszkolone i bezpieczne. Bo koni takich ktore nadawalyby sie do rekreacji (i niczego wiecej) jest mnostwo.
Na zachodzie odpady z hodowli sportowych staja sie doskonalymi konmi rekreacyjnymi. Bo tam do sportu tez bierze sie konie z dobra glowa a nie tylko fruwajace pod niebo a wiec i takie staraja sie produkowac. Dlatego kon nienadajacy sie do sportu np z powodu braku predyspozycji idzie w rece rekreacyjne. Z reszta kiedys na forum quanta wstawiala takiego rekreacyjnego konika. U nas pewnie wszyscy by powiedzieli ze sportowy 😉 Tylko u nas moze powstac tak absurdalny pomysl jak hodowanie koni do rekreacji. Odpad z hodowli rekreacyjnej to musi byc zatem naprawde straszny trup, a wiec Isabelle ma racje ze chyba tylko na mieso sie toto moze nadac. Albo na kosiarke, ale pewnie srednio estetyczna skoro nawet rekreanta z tego sie zrobic nie mozna.
chyba tu błąd leży. Selekcjonowane to są konie do sportu. to co sie do sportu nie nadaje ma łatkę "do rekreacji" albo "do małego sportu", a to co zdrowia nie ma, charakteru, albo ma koszmarną budowę-jest odpadem-mięsem. nawet chodzącym. tylko, że po co hodować od razu coś kategorii drugiej? nasze tuptaki to nie maszyny sportowe, to rekreacyjne szkapki. kochane, nasze, zdolne, mądre, ale kategorii drugiej. nie wiem czy zauważono, ale w rekreacji szkółkowej pełno koni, które są odpadem, nawet nie rekreacyjnym, a chodzącą kiełbasą.
przykład? THK. konie: 1.zaawansowane COPD(wtedy to było COPD a nie RAO), 2. zad wyżej od kłębu tak mocno, że koń miał grzbiet wklesły do tego stopnia, że ledwo chodził, 3. koziniec obustronny, 4. karpi zgryz. te konie powinny byc mięsnym odpadem. ale pracują, ba, dwa ostatnie nawet na rozród wzięte. do rekreacji selekcja jest baaaardzo luznym stwierdzeniem. chyba jedynie "faktycznym odpadem" są konie, które nie mogą chodzić zupelnie, albo mają tak niepoukładane w głowie, że ich obsługa grozi śmiercią/kalectwem. naprawdę ciężko uzyskać aż taki odpad, żeby się do tuptania w zastępie w stepokłusie nie nadał.
czym ma być kon do rekreacji? spokojnym, poprawnym eksterierowo, wytrzymałym wierzchowcem. przecież takich jest masa "odpadów niesportowych". więc po co tworzyć produkcje takich koni, skoro odpady sportowe zawsze będą? każdy hodowca liczy na sportowego potomka, nikt nie powie, że z założenia CHCE wyhodować zwierzę bez predyspozycji sportowych. tylko, że nie zawsze taka maszyna się uda, i mamy fajnego rekreacyjnego konika w przystepnej cenie.
wyhodowanie konia rekreacyjnego to taki sam koszt jak szportrumaka (poza róznicą w cenie nasienia), tylko, że gorszy ruchowo/eksterierowo/z gorszym charakterem/wadami kosztuje mniej. wkładając te same pieniądze w "produkcję" i mieć szansę sprzedania konia za 5-10 tys do rekreacji, a do sportu za kwoty wielokrotnie wyższe, chyba każdy o zdrowych zmysłach wybierze szansę wyhodowania tego drugiego.
a podanie specyficznych ras, jakimi są andaluzy i fryzy nie jest żadnym wyznacznikiem. te konie kosztują duuużo więcej niż przeciętny rekreant, ale to konie dla koneserów, pasjonatów, tak jak np grzywacze chińskie. za ich ceną stoi jeszcze "specyfika rasy" i pewna elitarność. (pogłowie koni sp jest wielokrotnie wyższe niż koni fryz. więc jest to rarytas w pewnym stopniu)
Tylko u nas moze powstac tak absurdalny pomysl jak hodowanie koni do rekreacji.
Rozumiem, że hodowla koni andaluzyjskich, fryzyjskich i wielu innych ras narodowych, przeznaczonych kiedyś do pracy, a obecnie do rekreacji, wzięła swój początek u nas, bo tylko u nas powstają tak głupie pomysły 🤣
Konie rekreacyjne są selekcjnowane na charakter
chyba tu błąd leży. Selekcjonowane to są konie do sportu. to co sie do sportu nie nadaje ma łatkę "do rekreacji"
Konie selekcjonowane są wg programu hodowlanego danego związku/rasy. W księgach sportowych będą to szeroko pojęte predyspozycje sportowe. W księgach o charakterze rekreacyjnym, są to predyspozycje rekreacyjne - głównie spokojna głowa i miękkie, wygodne chody. Jak ktoś nie dosiadał andaluza, to tego pewnie nie zrozumie.
Mam wrażenie, że taka hodowla na siłę "sporotwych" koni służy Wam po części do leczenia kompleksów. W praktyce hodujecie te swoje sp-ki i inne małopolaczki, które nie są ani dobrymi końmi sporotwymi ani rekreacyjnymi, tylko mięsem właśnie.
czym ma być kon do rekreacji? spokojnym, poprawnym eksterierowo, wytrzymałym wierzchowcem. przecież takich jest masa "odpadów niesportowych". więc po co tworzyć produkcje takich koni, skoro odpady sportowe zawsze będą? każdy hodowca liczy na sportowego potomka, nikt nie powie, że z założenia CHCE wyhodować zwierzę bez predyspozycji sportowych. tylko, że nie zawsze taka maszyna się uda, i mamy fajnego rekreacyjnego konika w przystepnej cenie.
wyhodowanie konia rekreacyjnego to taki sam koszt jak szportrumaka (poza róznicą w cenie nasienia), tylko, że gorszy ruchowo/eksterierowo/z gorszym charakterem/wadami kosztuje mniej.
Napiszę jeszcze raz, pogrubieniem, średnia cena konia andaluzyjskiego czy nawet fryzyjskiego jest WYŻSZA niż sportowego. Hodowla tych koni ma służyć zarabianiu pieniędzy przez hodowcę i dostarczeniu dobrego towaru klientowi.
a podanie specyficznych ras, jakimi są andaluzy i fryzy nie jest żadnym wyznacznikiem. te konie kosztują duuużo więcej niż przeciętny rekreant, ale to konie dla koneserów, pasjonatów
Oczywiście, że jest wyznacznikiem, bo to są właśnie rekreanty hodowane dla rekreacji. Specyfika tych ras polega na selekcji na rekreacje - wygodne chody, świetny charakter i historyczna otoczka wokół. Założę się, że te tanie rekreanty, o których piszesz, to odpady z programów hodowli konie sporotwych, ksiąg typu sp, mlp i wlkp, czyli takie ani rekreanty ani sportowe, ni to pies ni wydra. W księgach sporotwych rzeczywiście selekcja nie jest na cechy rekreacyjne, a odpad jest śmiesznie tani. W Polsce nie ma księgi rekreacyjnej. Znajdź mi odpad z księgi andaluzyjskiej poniżej 3 tysięcy euro, a jadę z bockmanem. Bo koni takich ktore nadawalyby sie do rekreacji (i niczego wiecej) jest mnostwo.
I jeszcze jedno. Takie spojrzenie, że koń nadaje się do rekreacji i niczego więcej, jest spojrzeniem z punktu widzenia jeźdźca sportowego. Dlaczego sport jest niby czymś więcej niż rekreacja??
Ja napiszę inaczej, takich koni, które nadają się do sportu i niczego więcej (czytaj rekreacji) jest zdecydowanie za dużo.
Gdybyśmy mieli dobre konie rekreacyjne, takie, których specjalista nie musi przygotowywać (koszty!), to jeździectwo byłoby daleko bardziej popularnym sportem. A tak mało kto chce jeździć na rasach przekrzyżowanych folblutem, z twardymi, wybijającymi z siodła chodami. edytuj posty
Pod Barcelone tez pojedziesz? mialam przyjemnosc robic material u Panstwa LLargues w Hiszpani na temat ichnich ras i no duzo z tego co piszesz mija sie z prawda, jest to hodowla liczaca sobie poad 100 lat, sprzedajaca konie w Europie, USA i Japonii. Wsrod tych ras, jak pewnie wiesz, sa cale linie uzytkowe z przeznaczeniem do sortu. Selekcja na charakter...mhm no porownywanie koni z dolewem xx do "pieknych lupow w typie rycerskim" jak mowi o swoim ogierze PRE swiadczy o braku podstawowej wiedzy z zakresu uzytkowosci i predyspozycji do konkretnych dyscyplin jezdzieckich....a wiesz, ze dwa lata temu kupa koni w Hiszpanii ladowala w rzezni? i wiesz dlaczego?bo ja wiem 😎 A i zdziwilbys sie jakie konie ogladam w Slomnikach i Rawiczu na rzezni... Konie do wysokiego sportu selekcjonowane sa nie tylko na walory uzytkowe, ale przede wszystkim na charakter, temperament, jezdnosc i przydatnosc do treningu-malo ktory porzadny hodowca bedzie trzymal super skaczacego niebezpiecznego pojeba z jezdnoscia na 2,0. Takich koni nikt rozsadny w hodowli nie uzyje. W Polsce tez mielismy wspanialy material wyjsciowy na konia do rekreacji, ktory niestety zabily dotacje i eksperymenty z odpadami ( za charakter, za dychawice, ocd i pare innych rzeczy) z zachodu. Takim koniem BYL kon malopolski. Nadajacy sie do wysokiego sportu (ba! najwyzszego, bo poki co tylko w zaprzegach mozna mowic o regularnych wynikach na poziomie, ktorego wstydzic sie nie trzeba), do szkolki, wypadu po lesie, zaliczeniu parkuru dla rekreacji ambitnej czyli do 120, z db charakterem, zrownowazonym temperamentem. Dzis wsrod tej rasy bardzo malo takich koni, a hodowcow z prawdziwego zdarzenia mozna policzyc na palcach 1 reki ( Zabno, Zuber,Loj...)
sport stawia zupelnie inne wymagania ( nie tylko psychika, ale zdrowotnosc, fizjonomia, fizjologia) niz nawet ambitniejsza rekreacja... tego nie zmienisz
Ktostam - Wybacz, ale na Twoim miejscu ubrałabym się i poszła na długi spacer, wróciła po godzinie i jeszcze raz przeczytała to co tutaj napisałaś. To tylko potok słów, które nie są poparte żadnymi argumentami. Sugeruję Ci byś usiadła i poczytała o hodowli zarówno koni Fryzyjskich jak i PRE. Uwierz mi, że na pewno nie chodzi tam o selekcję koni pod kątem rekreacji... Życzę Ci wszystkie dobrego Ktostam! Również ogierom Jasper, Norbert, Adel i innym wybitnym, życzę bycia (według Ciebie) świetnymi rekreacyjnymi końmi.
Fryzy w granicach 20 tys są bardzo często spotykane, nikt nie kupi konia rekreacyjnego za te pieniądze w PL. fryzy, PRE, Lusitano to są rasy dla koneserów, którzy nie chcą dobrego konia rekreacyjnego, a KONIA WŁAŚNIE TEJ RASY, który może byc rekreacyjnym, przyjemnym stworzeniem.
zapewne istnieją ośrodki posiadające więcej niż 20 szt koni tych ras, nie do kochania a do tuptania w zastępie pod początkującymi, do lonż dla dzieciaków, ale nie ejst to koń wybierany w polsce jako kandydat do tego. ze względu na cenę właśnie.
a konie do sportu większego niż regionalny kosztują znacznie więcej niż taki sobie fryzik przeciętny. nawet mam na oku fryziego roczniaka, 8 tys, kobyla zrebna-18 tys. niestety w ogłoszeniach nic nie powiedziano o dokumentacji, ale nie są to kwoty, za które kupisz konia do wysokiego sportu. pewnie, fryzy kosztują -dziesiąt tysięcy, ale mówimy o przeciętnym "fryzie rekreacyjnym" dostępnym w polsce, a takowego za 20-30 tys można spokojnie nabyć bez większego problemu.
może w krajach bogatszych sprawdza się kupowanie przez ludzi koni do rekreacji za 20-40 tys. w polsce kon do rekreacji ma być tani. koneser, ukierunkowany na tą rasę w PL spokojnie tyle zaplaci za dobrego konia, ale przeciętna szkółka, albo osoba chcaca pojechać do lasu niekoniecznie na fryzie czy andaluzie, tylko na KONIU nie zapłaci tyle.
Napiszę jeszcze raz, pogrubieniem, średnia cena konia andaluzyjskiego czy nawet fryzyjskiego jest WYŻSZA niż sportowego. Hodowla tych koni ma służyć zarabianiu pieniędzy przez hodowcę i dostarczeniu dobrego towaru klientowi.
andaluzy znam tylko z obrazka, ale naprawde wierzysz, że cena tych koni poza półwyspem wynika z ich przydatności do rekreacji? [quote author=Karla🙂 link=topic=88311.msg1422650#msg1422650 date=1339063746] malo ktory porzadny hodowca bedzie trzymal super skaczacego niebezpiecznego pojeba z jezdnoscia na 2,0. Takich koni nikt rozsadny w hodowli nie uzyje. [/quote] Karla, przeczytaj co sama napisałaś w przedostatniej linijce
ogurek :kwiatek: zaden z wymienionych hodowcow takiego ogiera nigdy nie mial (niebezpiecznego pojeba z wynikami w sporcie) wiec nie bardzo wiem o co Ci chodzi-mozesz jasniej, prosze🙂
[quote author=Karla🙂 link=topic=88311.msg1422650#msg1422650 date=1339063746] Pod Barcelone tez pojedziesz? mialam przyjemnosc robic material u Panstwa LLargues w Hiszpani na temat ichnich ras i no duzo z tego co piszesz mija sie z prawda, jest to hodowla liczaca sobie poad 100 lat, sprzedajaca konie w Europie, USA i Japonii. Wsrod tych ras, jak pewnie wiesz, sa cale linie uzytkowe z przeznaczeniem do sortu. Selekcja na charakter...mhm no porownywanie koni z dolewem xx do "pieknych lupow w typie rycerskim" jak mowi o swoim ogierze PRE swiadczy o braku podstawowej wiedzy z zakresu uzytkowosci i predyspozycji do konkretnych dyscyplin jezdzieckich....a wiesz, ze dwa lata temu kupa koni w Hiszpanii ladowala w rzezni? i wiesz dlaczego?bo ja wiem 😎
[/quote]
A linie rekreacyjne to jakie niby są, nieużytkowe? Ich program ujeżdżeniowy jest tylko lokomotywą marketingową, która sprzedaje konia rekreacyjnego w cenach 5-50 tys euro.
Wiem dlaczego lądowały w rzeźni, chodziło o niedopuszczenie do spadku cen w dobie kryzysu. Ale ten czas się już skończył z tego co wiem.
W Polsce tez mielismy wspanialy material wyjsciowy na konia do rekreacji, ktory niestety zabily dotacje i eksperymenty z odpadami ( za charakter, za dychawice, ocd i pare innych rzeczy) z zachodu. Takim koniem BYL kon malopolski. [/quote]
To wszystkiego, czyli do niczego. A na poważnie, to nie widzę możliwości zrobienia marketingu wokół konia małopolskiego w Polsce, tak jak zrobili to Hiszpanie czy Holendrzy. My jesteśmy za bardzo zakompleksionym, postkolonialnym narodkiem i wszelką otoczkę wokół takiego konia byśmy od razu wyśmiali. Coś takiego próbuje robić Kordalski i zobacz z jaką agresją się spotykają jego działania, z wyśmiewaniem i mieszaniem z błotem.
sport stawia zupelnie inne wymagania ( nie tylko psychika, ale zdrowotnosc, fizjonomia, fizjologia) niz nawet ambitniejsza rekreacja... tego nie zmienisz [/quote]
Dokładnie o tym samym pisałem. Konie do rekreacji selekcjonuje się inaczej niż do sportu, dlatego odpad sportowy nie będzie koniem rekreacyjnym, a na pewno dobrym i drogim koniem rekreacyjnym.
Fryzy w granicach 20 tys są bardzo często spotykane, nikt nie kupi konia rekreacyjnego za te pieniądze w PL. fryzy, PRE, Lusitano to są rasy dla koneserów, którzy nie chcą dobrego konia rekreacyjnego, a KONIA WŁAŚNIE TEJ RASY
Chcą konia tej rasy, bo koń tej rasy jest koniem rasy rekreacyjnej, czytaj jest świetnym koniem rekreacyjnym, czego nie można powiedzieć o rasach sportowych. To takie proste, a tak trudno zrozumieć. Stąd takie ceny.
Co do cen jeszcze, to tak jak pisałem, średnio są wyższe. Oczywiście niektóre konie sportowe są duuużo droższe, ale jak się policzy pieniądze zainwestowane w ich rozwój, starty, trening, etc. to przestaje to być taki atrakcyjny biznes jak się wydaje na początku. Poza tym trzeba włożyć w trening wiele koni, by jednego wybitnego sprzedać za kilka setek tysięcy euro, po drodze część się wykrusza przez kontuzje (czytaj na mięso) część się nie nadaje do wyższych konkursów i są sprzedawane duuużo poniżej kosztów wychowu i treningu. A jaką masz gwarancję, że rzeczywiście ten wybitny Ci się przytrafi? Nie masz..
Przy rasach rekreacyjnych sprzedajesz zajeżdżone trzylatki po 5-10 tysięcy euro. Zapewniam, że hodowla Fryzów, prowadzona z głową jest opłacalna nawet w Polsce 😀
napisałaś "nikt rozsądny", ale sama masz świadomość jaki jest odsetek tych rozsądnych spodobał mi się wpis wrotka cale to jeździectwo nie ma ekonomicznego sensu...dzis jest to przemysl rozrywkowy, taki sam jak kino czy muzyka, czyli badziej sprzedaje sie emocje niz inny produkt, a emocje lawiej wykreowac, niz pozadna pare butow, czy piekna serwantke.
Jeździectwo i w dużej mierze hodowla, ile bylejakich koni rodzi się, żeby ktoś mógł sie cieszyć ze ślicznego źrebaczka dla którego często nie ma warunków? Przy rasach rekreacyjnych sprzedajesz zajeżdżone trzylatki po 5-10 tysięcy euro. Zapewniam, że hodowla Fryzów, prowadzona z głową jest opłacalna nawet w Polsce 😀
jesne, że jest, tylko ze wartość tych koni nie wynika z ich super w predyspozycji do rekreacji (sprowa co rozumiemy pod tym pojęciem) tylko z wartości marki "fryz"
Chcą konia tej rasy, bo koń tej rasy jest koniem rasy rekreacyjnej
upieram się i nie zgadzam.
chcą KONKRETNIE FRYZA nie dlatego że jest super koniem rasy rekreacyjnej, a dlatego, że jest fryzem, jest czarny, jest ładny, jest elitarny, jest rzadziej spotykany niż młp/wlkp/sp/śl/kn, jest towarem luksusowym nawet jak na konia, jest ekskluzywny.
jak mówilam, mam w planach takowy zakup, gdy nadarzy sie okazja. jakbym chciala konia rekreacyjnego to bym pokryła moją papierowo dość fajną kobyłę wlkp/han, ale ja chcę konkretnie fryza, dlatego, że jest fryzem, a nie dlatego, że jest koniem rekreacyjnym. użytkowa wartość tego okazu jest dla mnie mniej ważna, bo chcę zwyczajnie spojrzec przez okno i mieć ślicznego długogrzywego konia hasającego po łące.
są fascynaci tych ras, którzy chcą te konkretne rasy trzymać, bo właśnie te im się podobają, a nie dlatego że to super kon hodowany pod kątem rekreacyjnym. człowiek, który nie jest koneserem i nie chce konkretnie fryza, a konia rekreacyjnego wybierze tańszą alternatywę, zwłaszcza do szkólki.
jesne, że jest, tylko ze wartość tych koni nie wynika z ich super w predyspozycji do rekreacji (sprowa co rozumiemy pod tym pojęciem) tylko z wartości marki "fryz"
Wartość marki fryz wynika z ich super predyspozycji do rekreacji. Więc pośrednio ich cena wynika też z tych predyspozycji.
chcą KONKRETNIE FRYZA nie dlatego że jest super koniem rasy rekreacyjnej, a dlatego, że jest fryzem, jest czarny, jest ładny, jest elitarny, jest rzadziej spotykany niż młp/wlkp/sp/śl/kn, jest towarem luksusowym nawet jak na konia, jest ekskluzywny.
Przy czym proszę pamiętać, że predyspozycją do rekreacji oprócz charakteru i ruchu będą też ładne umaszczenie i cała otoczka marketingowa, historyczna. Jeśli bawię się w jeździectwo, to na koniu, który daje mi radość. Sprzedając konia, chcąc na tym zarobić, musisz sprzedawać nie tylko zwierzę, ale całą otoczkę wokół niego, emocje, marzenia, skojarzenia, etc.
Na przykład popyt na Fryzy wzrósł istotnie po filmie Władca Pierścieni, gdzie jakieś demony czy ktoś taki jeździły na Fryzach właśnie. Ludzi to kręciło i szukali tych koni. Był to świetny "product placement", choć pewnie niezamierzony.
bhdemeter, szacun, po cichu liczyłam, że w wątku pojawi się ktoś, kto w hodowli koni aktywnie uczestniczy. Bardzo ciekawe posty, chociaż wyłania się z nich dość pesymistyczne podsumowanie. Bycie ogiernikiem to słaby interes nawet dla hodowcy, więc dla takiego prywaciarza z jednym konikiem to w ogóle mżonka (chyba, że ma misję i chce zbawiać świat) 😉
Chcą konia tej rasy, bo koń tej rasy jest koniem rasy rekreacyjnej, czytaj jest świetnym koniem rekreacyjnym, czego nie można powiedzieć o rasach sportowych. To takie proste, a tak trudno zrozumieć. Stąd takie ceny.
Bez urazy, ale co za bzdury. Hanowery to rasa, którą klasyfikujesz jako sportową. Niespodzianka, bo związek hanowerski co roku organizuje aukcję koni rekreacyjnych. Po tych samiutkich ogierach, po których idą konie na Elite. Tylko zamiast prezentować zjawiskowy ruch czy baskil, pokazuje się to, że konie są ładne, spokojne, jezdne - po folii przejdą, nie boją się rozkładanego parasola, pobiegną po kawaletkach. Ta sama rasa, te same rodowody - tylko konie o znacznie mniejszym potencjale sportowym, niż wersja elite (która jest hodowlanym celem rasy). Ci sami rodzice!
Wartość marki fryz wynika z ich super predyspozycji do rekreacji. Więc pośrednio ich cena wynika też z tych predyspozycji.
Jakie to są osobliwie wybitne predyspozycje do rekreacji? Fryzy są rasą z założenia hodowaną do zaprzęgów. Niby wygodnie noszą, ale wcale nie wszystkie i sporo fryzich jeźdźców narzeka na bolące plecy i kręgosłupy. Super koń rekreacyjny powinien być wszechstronny - przewiezie dorosłego, i dzieciaka, i w teren, i na ujeżdżalni, i przeszkody poskacze i w lesie też kicnie przewrócony pień drzewa. U fryza z tymi skokami krucho, nawet jeśli idą na przeszkodę, to technicznie daleko im do poprawności i nie czują się wcale jak ryba w wodzie. I przy okazji, jeśli idą - z cugiem do przodu też u tej rasy bywa różnie, znam co najmniej kilka sztuk koni pod siodłem prawie nie do upchnięcia, czytaj - trudnych dla rekreanta do lekkiej i niewysiłkowej jazdy. Isabelle bardzo sensownie napisała. Tu płacisz za eksterier, za konia marzeń, urodziwego, karego, z obfitym włosiem, na którym będzie przyjemnie zawiesić oko. Użytkowość jest absolutnie normalna. Fryzy, andaluzy, nawet haflingery - wszystkie rasy, którymi tak epatujesz, mają wspólną cechę - bardzo wyróżniający się wygląda i znany nawet nie-koniarzom fenotyp rasy. Skoro są takie idealne użytkowo / rekreacyjnie, to wyobraź sobie konika polskiego o walorach użytkowych andaluza, ale z eksterierem takim, jaki ma - małego, włochatego, pół dzikiego konika. To gdzie ta kolejka chętnych z całej Europy, żeby kupować doskonałego konia rekreacyjnego? 😁
Na przykład popyt na Fryzy wzrósł istotnie po filmie Władca Pierścieni, gdzie jakieś demony czy ktoś taki jeździły na Fryzach właśnie. Ludzi to kręciło i szukali tych koni. Był to świetny "product placement", choć pewnie niezamierzony.
Aha, a po Harrym Potterze wzrósł popyt na sowy jako jako ptaszki-maskotki w klatce. Serio. Niektóre gatunki były / są do kupienia w sklepach zoologicznych np. w UK. Bynajmniej nie dlatego, że sowy mają wybitne walory zwierzątka domowego. A teraz wyciągnij analogię...
Może przenieść ten OT do wątku o rasach rekreacyjnych? nie prawda. Brakuje ludzi, którzy przygotowywaliby konie pod rekreacyjne tyłki: żeby były dobrze wyszkolone i bezpieczne. Bo koni takich które nadawałyby się do rekreacji (i niczego więcej) jest mnóstwo.
Rekreacja to nie jest "mniej" niż sport, to jest co innego. Oprócz efektownego eksterieru (tak, tak) w rekreacji liczy się właśnie to, żeby nie trzeba było(!) intensywnie z koniem pracować, aby był miły w użytkowaniu. I- nieprawda - najlepiej "zrobiony" koń o cechach sportowych błyskawicznie "psuje się" pod jeźdźcem rekreacyjnym (a nawet i sportowym czasem). Dobrze - ujeżdżacze mają co robić, forum ma tematy 🙂 Źle - bo wcina autentyczną, długotrwałą przyjemność z użytkowania konia. Isabelle, hmm... odpad sportowy zdrowy i wytrzymały? To czemu ludzie tylko na wydatki vet zbierają?
Rekreacja to nie jest "mniej" niż sport, to jest co innego. Oprócz efektownego eksterieru (tak, tak) w rekreacji liczy się właśnie to, żeby nie trzeba było(!) intensywnie z koniem pracować, aby był miły w użytkowaniu.
Zgadza się. Przede wszystkim, taki koń musi być bezpieczny, tak w obejściu, jak i w jeździe. Musi grzecznie chodzić w terenie i na ujeżdżalni, musi być jezdny, tak jeżdżony codziennie, jak i po 3 dniach na padoku. Angole mają obsesję na punkcie health and safety. I przekłada się on też na konie rekreacyjne. Koń, który potrafi np. spłoszyć się w terenie spowoduje, że właściciel będzie jeździł w teren tylko za innym koniem i w kamizelce, a to jeśli jest odważny. Stąd najczęstsze tu konie rekreacyjne to coby, czyli rasy pogrubiane, bądź naprawdę grzeczne kuce connemara, czy walijskie. Mało kto ma typowe rasy gorącokrwiste jako konie rekreacyjne (chociaż już ludzie bawiący się amatorsko w mały sport kupują je chętnie). Też myślę, że odpad z hodowli koni sportowych może być fajnym koniem rekreacyjnym, ale to zależy od konia- są linie notorycznie pobudliwe (Donnerhalle na przykład) i z takich koni nigdy bezpiecznych rekreantów nie będzie. Ale dobrego konia rekreacyjnego też trzeba przygotować - tyle, że inaczej niż sportowego.
No trzeba, trzeba, tylko ważne jest tempo, w którym koń "dobre nawyki" zatraca i ogólne zrównoważenie, brak "humorów". Wystarczy poczytać forum, żeby zorientować się w sytuacji: "zły dzień", "dobry dzień", kłopoty, weterynarz, kontuzje właściciela - nie tak powinno wyglądać użytkowanie konia rekreacyjnego. A naprawdę dobre konie rekreacyjne są... bezcenne - bo nikt ich jakoś sprzedawać nie chce 🙂
Zgadza się. Przede wszystkim, taki koń musi być bezpieczny, tak w obejściu, jak i w jeździe. Musi grzecznie chodzić w terenie i na ujeżdżalni, musi być jezdny, tak jeżdżony codziennie, jak i po 3 dniach na padoku. Angole mają obsesję na punkcie health and safety. I przekłada się on też na konie rekreacyjne. Koń, który potrafi np. spłoszyć się w terenie spowoduje, że właściciel będzie jeździł w teren tylko za innym koniem i w kamizelce, a to jeśli jest odważny. Stąd najczęstsze tu konie rekreacyjne to coby, czyli rasy pogrubiane, bądź naprawdę grzeczne kuce connemara, czy walijskie. Mało kto ma typowe rasy gorącokrwiste jako konie rekreacyjne (chociaż już ludzie bawiący się amatorsko w mały sport kupują je chętnie). Też myślę, że odpad z hodowli koni sportowych może być fajnym koniem rekreacyjnym, ale to zależy od konia- są linie notorycznie pobudliwe (Donnerhalle na przykład) i z takich koni nigdy bezpiecznych rekreantów nie będzie. Ale dobrego konia rekreacyjnego też trzeba przygotować - tyle, że inaczej niż sportowego. [/quote]
Mądrego to i posłuchać przyjemnie. Widać, podróże kształcą. Tym wszystkim co uważają, że koń rekreacyjny to odpad z hodowli sportowej radzę pojechać do Anglii, Holandii, Hiszpanii, Włoch czy Stanów, ale nie do stajni sportowej, a właśnie rekreacyjnej, pensjonatowej, zobaczyć na czym ludzie jeżdżą i jak jeżdżą.
Bez urazy, ale co za bzdury. Hanowery to rasa, którą klasyfikujesz jako sportową. Niespodzianka, bo związek hanowerski co roku organizuje aukcję koni rekreacyjnych. Po tych samiutkich ogierach, po których idą konie na Elite. Tylko zamiast prezentować zjawiskowy ruch czy baskil, pokazuje się to, że konie są ładne, spokojne, jezdne - po folii przejdą, nie boją się rozkładanego parasola, pobiegną po kawaletkach. Ta sama rasa, te same rodowody - tylko konie o znacznie mniejszym potencjale sportowym, niż wersja elite (która jest hodowlanym celem rasy). Ci sami rodzice!
To prawda, Niemcy bardzo intensywnie promują swoje odpady jako dobre konie rekreacyjne. Z jakim skutkiem? To chyba różnie. Ceny jakie za nie osiągają zwracają koszty, ale nie są chyba rewelacyjne. Nie jest to też hodowla nastawiona na rekreację, a próba zagospodarowania odpadów i przez to zwiększenia rentowności całej hodowli.
Jest też w Niemczech druga droga, tzn. są pewne linie męskie czy pojedyncze ogiery, które dają konie z natury spokojniejsze i bezpieczniejsze i tak ich potomstwo często jest promowane. Choć eksterierowo nie różni się niczym od koni stricte sportowych.
[img]/forum/Themes/multi_theme/images/warnwarn.gif[/img] kolejny brak edycji postow
To prawda, Niemcy bardzo intensywnie promują swoje odpady jako dobre konie rekreacyjne. Z jakim skutkiem? To chyba różnie.
O jaki różny skutek Ci chodzi? Konkrety, bo "chyba różnie" to stwierdzenie z gatunku "bardzo być może".
Jest też w Niemczech druga droga
W hodowli jest tylko jedna droga, czyli tworzenie jak najlepszych pod wieloma względami osobników. Ojców masz zawsze różnych - lepiej skaczących, lepiej ruszających się, o większej elektryce, w różnych typach eksterierowych. To dotyczy każdej rasy. Poprzeglądaj sobie oferty stanówki ogierami PRE czy fryzami - zobacz, jakie zalety są w nich wypunktowane. Przede wszystkim doskonała budowa, potem bardzo dobry ruch (szczególnie rasa Pre teraz mocno dąży w stronę sportowego ujeżdżeniowego ruchu). Nie widziałam ani jednego ogiera, którego by zachwalano, że świetnie wozi dzieci albo ma bez znużenia chodzi 3 godziny pod siodłem...
Zastanawia mnie, jaki wg. Ciebie jest koń sportowy, i co go tak naprawdę poza fizycznym potencjałem różni od konia rekreacyjnego. Ja zaryzykuję twierdzenie, że bardzo niewiele. Każdy koń, i rekreacyjny i sportowy musi być jak najlepiej zbudowany (chociażby po to, żeby był zdrowy), mieć równo pod sufitem (chociażby po to, żeby jeździec był zdrowy) i chcieć współpracować ze swoim jeźdźcem. Te konie różni tylko to, że jeden będzie miał serce i technikę do przeskoczenia przeszkody 140 cm, a drugi nie. Jeden będzie galopował z olśniewającym wyniesieniem w górę, a drugi robiąc płaskie i małe kroki, co w rekreacji mu nie przeszkodzi, ale na dużym czworoboku będzie problemem.
Robi się straszny OT, więc albo przenosiny, albo tutaj proponuję skończyć dumanie nad rekreacją 🙂
O jaki różny skutek Ci chodzi? Konkrety, bo "chyba różnie" to stwierdzenie z gatunku "bardzo być może".
O skutek finansowy mi chodzi. Mówiąc różny mam na myśli, że raz sprzedadzą takiego wierzchowca za 10 tys, a raz za 2 tysiące i wtedy jest strata.
W hodowli jest tylko jedna droga, czyli tworzenie jak najlepszych pod wieloma względami osobników.
Tak też można na to patrzeć, należy jednak pamiętać, że w zależności od założonego celu hodowli inaczej będziemy definiować ową "najlepszość". Nie powiesz mi, że konie selekcjonowane do skakania 160 lepiej się sprawdzą jako konie rekreacyjne niż PRE czy andaluzy.
Poprzeglądaj sobie oferty stanówki ogierami PRE czy fryzami - zobacz, jakie zalety są w nich wypunktowane. Przede wszystkim doskonała budowa, potem bardzo dobry ruch (szczególnie rasa Pre teraz mocno dąży w stronę sportowego ujeżdżeniowego ruchu). Nie widziałam ani jednego ogiera, którego by zachwalano, że świetnie wozi dzieci albo ma bez znużenia chodzi 3 godziny pod siodłem...
Dlatego, że wszyscy wiedzą jakimi cechami motorycznymi i psychicznymi cechują się te konie, urody też nie trzeba zachwalać.
Moimi klientami nie są szkółki jeździeckie. Moimi klientami są pasjonaci, ludzie kochający piękne konie, którzy często mogą być u konia 2-3 dni w tygodniu, nie mają ambicji sportowych, a chcą sobie bezpiecznie i przyjemnie pojechać do lasu czy powozić pupę na czworoboku tak, by ich pupa i plecy nie bolały i na drugi dzień mogli wysiedzieć w pracy 8 godzin. To jest dla mnie rekreacja. Ty to mylisz ze szkółką jeździecką.
Miałam się nie wtrącać, ale jednak 😁 Skoro większość osób twierdzi, że polskie konie rekreacyjne to zuuuo, to czym wytłumaczyć to, że zachód kupuje je od nas w ilościach hurtowych? Od Irlandii, przez Anglię, Francję, Włochy, Niemcy i Holandię- tak sama wielokrotnie byłam świadkiem takich transakcji, wszelkiego typu, maści i wzrostu, od zimnych, pół zimnych, hucułki, koniki polskie, wlkp, sp po małopolaki oraz wszelkiego rodzaju mixy. Byle by w miarę wyglądały, muszą chodzić w trzech chodach, i przede wszystkim spokojne. I tak całe "kaniony" opuszczają nasz jakże zacofany kraj. Znajomy (to tylko jeden przykład!) w ciągu roku potrafi wywieźć ok 1000 koni rekreacyjnych.
Skoro większość osób twierdzi, że polskie konie rekreacyjne to zuuuo, to czym wytłumaczyć to, że zachód kupuje je od nas w ilościach hurtowych?
Ceną. I to nie tyle nawet hurtową co dumpingową.
Hodowcy tych tysięcy koni dołożyli do ich wychowania i zajeżdżenia. Rynek koni rekreacyjnych nie jest łatwiejszy od rynku koni sportowych, trzeba wyjść z produktem, za który klient zapłaci "ekstra".
Średnia cena jaką on uzyskuje za spokojnego konia, o w miarę przyzwoitym wyglądzie i budowie to 10.000 zł, więc wydaje mi się dość przyzwoita. Jak kiedyś do stajni gdzie pracowałam przyjeżdżali angole i irlandczycy i szukali najtańszych koni, to i tak, choć kupowali najgorszy sort koński to płacili ok 6 tyś. - 8 tyś. za sztukę. Czasami tylko jeśli konie chodziły zbyt słabo w siodle to po odbiór zjawiali się za miesiąc, po podjeżdżeniu.