dawno nic nie pisałam tu.
ale w wątku west i innych troche podawałam newsów 😉
na moim profilu fb są zdjęcia pododawane:
http://www.facebook.com/dorota.iberle/photosgeneralnie wszystko w jak najlepszym porządku. stajnia skonczona (no jeszcze nei ma drzwi i zlewu, pułek na sprzęt, poideł automatycznych... ale koniki mieszkają i są z tego powodu wysoce zadowolone (teraz są chowane w dzień jak jest gorąco i na karmienia, noc spędzają na łące) boksy wygodne, stajnia przewiewna, chłodna.
trwa wyschła (ale juz odrasta 😀) wiec wozilismy i wozimy im 2x dziennie świeżo koszoną trawę. są tłuste na maxa ;] ale zdrowe i rozbrykane 🙂
do końca czerwca mieliśmy jednodniowe wyciczki z przedszkoli i szkół (mam uraz do zupy pomidorowej i kiełbasek z ogniska :hihi🙂 do tego projekty polsko-niemieckie (westowe i rowerowy). teraz włąsnei trwają obozy dla dzieci. grupki, tak jak planowane - małe ok 10 os. (do max są) za tydzień będzie duuuza grupa bo polsko-niemieckie. moze i by bylo więcej, ale sporo os wystarszyło info o pożarze 🙁. ale 10 to taka standardowa ilość, wiecej to już duzo, raczej chcemy kameralne obozy mieć z indywidualnym podejsciem.
sprawy w sadach i policji się nadal ciągną i dla ich dobra pisać publicznie o tym nie bede 😉
mam tylko 1...problem...nawtet nei mówiłam włascicielom, bo niewiem jak się zachować:
Zaraz po pożarze, pewnien właściciel pod szczecińskiej stajni podarował nam siodła i derki (przez córkę naszych znajomych, oni to odebrali i przywiezli) pisłąm o tym zresztą. Dzwonilma do pana, dziękowałąm.
No i teraz niespodzianka – przez tą dziewczyne zapytal czy możemy mu dac jakieś siodła, bo wakacje zaczyna. Chyba w sensie oddac? Czy dac inne? Lepsze w sensie? Bo jak te zniszczone to się obrazi? No i po co mu siodla neinadające się do uzytku? Zresztą te jego, gdyby nie pare dni pracy obozowiczów i litrów olejów też by się nie nadawały (po zabiegach też tak średnio….na chwile….na więcej jazd mogą krzywde zrobić….) a część w ogóle.
No i niewiem co teraz robić bo:
Siodla dal ze strychu bo mu niepotrzebne (chyba 5 szt), dał a nei pozyczył, wiec nie zaznaczałam które to jego. W stanei były takim, że po szorowaniu kilka dni moczyliśmy je w olejach tak były twarde. Ze 2 i tak nienadawały się do uzytku – koszt olejowania, smarowania przewyższyłby ich wartość, tak jak te 1 czy 2 z innych „źródeł”. – połamane, porwane itp. kolejne były tak wąskie ze też się nei nadały. To pamiętam, potem już które czyje już nie – bo leżały wszystkie razem. Odrzucając (czyli że leżą u nas dalej) te „technicznie” nienadające się, pozostałe popasowaliśmy na konie , a te które nie pasowały staraliśmy się wymienić na coś, także ze 3 poszly na wymiane za towary, usługi (sprzet, drewno, pasze), zostały jeszcze chyba 2 które nei pasują ale są takie „w miare” – może na mlode koniczki, albo na jakąś wymiane? Ale nie mam pojecia czy to akurat te tego pana.
Co teraz mam zrobić? Głupia sytuacja kurcze… jakby powiedział że do oddania, to generalnie w ogóle bym ich nie brała z obawy że może być jakiś zgrzyt właśnie…(szczególnie że widać było że sa w fatalnym stanie i większość nei pasuje, nie nadaje się do użytku)