Od siebie skromnie dodam,że koszt wykonania rolki siana 120 cm x 120 cm, mając własny sprzęt to mniej więcej 5 zł ,wliczając w to grabienie, paliwo na prasowanie i sznurek . Doliczając eksploatację maszyn itp góra 11-12 zł. a to jest 250-300 kilogramów siana. Teraz dużo ziemi jest w rękach "rolników z Marszałkowskiej" w tym szczególnie łąk i pastwisk. Ci "dziwni" rolnicy płacą za utrzymywanie łąk w stanie koniecznym do otrzymania dopłat bezpośrednich i nie dość,że płacą to jeszcze niejednokrotnie rolnicy zabierają wykonane siano. Stąd największy koszt jakim są pasze objętościowe wypada w cenach śmiesznie niskich. Inaczej nie byłoby tylu tanich koni, zresztą zaraz ich nie będzie, bo się rolnicy na duża bardziej dochodowe bydło mięsne przerzucają. Taniej, mniej kłopotu i za bydłem TOZ nie biega w poszukiwaniu sensacji.
quanta,ale takich hodowcow jest masa-maja takie sukcesy hodowlane,ze wiekszosc naszych voltowych"hodowcow"moze pomarzyc,a to czempionaty mlodziezy,mpmk,potem zo itp. zwyciestwo w ZT lojac dupe zachodnim srupkom😉 niestety jak sie z nimi rozmawia,nie kryja jak przez ostatnie lata wszystkie klacze tylko wybrane,a potem jedziesz,placisz 8,000 za takiego konika w przyszlosci na to P-N...kupa z nich nie ma kasy na super jezdzcow co nawet szmate przez te 110-120 na 7,8pkt przeciagna,na promocje itp. paranoja jest to,ze zwyciezcy ZT,finalisci (pierwsza 5tka) MPMK u jednego hodowcy bedzie kosztowac 10-15tys,u innego 30-40000 I tak jak piszesz-konie powinny byc drogie,uslugi wet/kowal/trener/jezdziec takze-na poziomie europejskim-moze wtedy zacznie sie prawdziwa hodowla i jezdziectwo w PL. I tak jak wykrzyczalam jednej wiecznie zafoszonej babie w stajni-na koniach zna sie niewielu, reszta po prostu posiada konia...przykre,ale prawdziwe:/
tzn ja mam wątpliwości czy drogie konie, drogie usługi spowodują osiągnięcie przez polskie jeździectwo poziomu europejskiego.
Moim zdaniem wszechobecna drożyzna na konie i wszystko co okołokońskie spowodowałaby to, że bardzo niewielu ludzi byłoby stać na takie drogie hobby
A więc jeździectwo byłoby sportem elitarnym wyłącznie dla wybranych bo bogatych.
Czyli z tej elitarności nie byłoby zupełnie albo prawie wcale narybku do sportu bo i skąd - skoro jesteśmy od dawna w czasach że nie ma juz państwowych klubów szkolących za darmo na państwowych koniach młodych sportowców
Tak więc by zarówno i hodowla i jeździectwo zamiast rozwijać stanęło by co najmniej w miejscu.
Przecież kraje przodujące w jeździectwie i hodowli bazują właśnie na masowym jeździectwie rekreacyjnym, na masowej hodowli nie tylko rasowych blu horsów czy sandro hitów. Jest na rynku cała masa bezrasowców, nnek, najdziwniejszych mieszanek na których przecież te masy wcale nie majętnych ludzi moga się szkolić, wyjeżdżać do lasu - bo te konie są też tanie.
Rozumiem punkt widzenia hodowców oraz ludzi związanych z handlowaniem końmi, jednak pojawia się tu małe "ale..." Nie każdy chce uprawiać sport, nie każdy ma ambicje by startować, pokazywać się gdzieś z koniem. Taka ja na przykład, nie mam umiejętności ani ambicji, by być sportowcem, ale konia własnego pewnie w końcu się dorobię. Z tym, że jeśli będę go szukała, to nie będę zainteresowana końmi z potencjałem (i adekwatną do niego ceną), ponieważ wiem, że nie będę miała możliwości go wykorzystać. Z mojego punktu widzenia taki elitarny koń to zbędny luksus. Jeśli konie będą tylko drogie, to taka ja nie będę mogła mieć zwierzaka do kochania i doskonalenia wspólnie (i własnym tempem) umiejętności i jeżdżenia samej dla siebie ponieważ nie będzie mnie na to stać. Oczywiście nie kwestionuję tego, że porządny koń do tzw. ambitnej rekreacji powinien kosztować adekwatnie do jakości, tylko nie zgadzam się, że na rynku powinny być jedynie konie elitarne i wybitne.
ElaPe, drogie w stosunku do tego, co jest teraz, czyli sprzedawaniu młodych koni w przedziale 3-5 tysięcy.
No chyba, że wszechobecna tanizna ma rozwijać jeździectwo? Byle jakie konie, byle jakie jeździectwo, byle jaki sprzęt dostępny w szkółkach?
Dopóki hodowcy koni nie będą mogli się z hodowli nie tylko utrzymywać, ale utrzymywać godnie - nie będzie coraz lepszych koni. Dopóki jeźdźcy, trenerzy nie będą mogli z jeżdżenia i trenowania normalnie zarabiać na życie - nie będzie ani dobrych jeźdźców, ani dobrych trenerów (przecież żeby się wyszkolić też trzeba wydać pieniądze). Dopóki właściciele szkółek jeździeckich - i tak dalej, i tak dalej.
Nie chodzi o elitarność - chodzi o normalność. Teraz jest tak, że krycie kocurem albo psem kosztuje więcej niż krycie ogierem - to według Ciebie rozwija hodowlę? Przecież jest tanio. To gdzie nasze czempiony?
Przecież kraje przodujące w jeździectwie i hodowli bazują właśnie na masowym jeździectwie rekreacyjnym
A widzisz u nas to masowe jeździectwo rekreacyjne? Nie? No właśnie - bo to też się nijak nie opłaca. Prosperują tylko szkółki w miastach albo turystycznie atrakcyjnych lokalizacjach (te drugie w sezonie, poza sezonem pies z kulawą nogą nie wpadnie pojeździć na koniku). Zgadnij dlaczego? Bo to też się nie opłaca. Lepiej zamiast koni świadczyć inne usługi. Oczywiście ceny to nie jest jedyne kryterium, ale dopóki nadzieje na dochody są tak słabe, to nikt nie będzie inwestował owe "masowe" ośrodki jeździeckie. A jeśli dostępne szkółki będą w nędznych lokalizacjach, zaniedbane i niedoinwestowane, to jak sobie wyobrażasz zwiększenie zainteresowania ogółu ludzi jeździectwem? Ludzie wybiorą weekendowy wyjazd na lody i spacer po galerii handlowej (sic!), a nie wyjazd na lody, konie i spędzenie czasu w ładnym ośrodku jeździeckim, bo takich po prostu jest jak na lekarstwo.
Trudno, jeździectwo to jest specyficzny sport i już. Dlaczego nikt nie sarka na to, że żaglówki nie są tanie? Albo nurkowanie?
Nie każdy chce uprawiać sport, nie każdy ma ambicje by startować, pokazywać się gdzieś z koniem.
nie każdy rozpoczynający swą edukację jeździecką wie że chce uprawiać sport. To sie okazuje po jakimś czasie jak już taki człek się podstaw naumie, zobaczy że mu idzie nieźle, to i zechce czegoś więcej niż wypraw do lasu.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
A widzisz u nas to masowe jeździectwo rekreacyjne
Tak widzę masowość. Porównując do czasów sprzed lat no powiedzmy 30 a nawet i lat 20 to naprawdę jeździectwo rekreacyjne w Polsce stało się masowe czyli uprawiane przez szerokie wcale niebogate i nieelitarne masy ludzi.
Masa ludzi ma własne konie wierzchowe co jeszcze lat temu 20 było rzadko spotykanym fenomenem niemalże fanaberią na ktorą było stać naprawdę niewielu.
Masowość jeździectwa, ogólnodostępność koni, stajni, usług jest jedyną drogą do sukcesu.
A ktoś kto wyrośnie z rekreacyjności i będzie chciał zakosztować czegoś więcej to sobie zawsze będzie mógł zakupić dobrego i drogiego konia z renomowanych hodowli europejskich - skoro w Polsce hodowcy stosują strategie po byle czym i byle jak byleby najtaniej. Co też w sumie jest potrzebne by taki początkujący rekreant mial na czym jeździć.
ElaPe, ale Ci Twoi znajomi nie kupili koni tylko i wyłącznie z powodu, że były tanie. Owszem, coraz więcej ludzi ma konie, ale w porównaniu z zagranicą to jest nisza. Wystarczy kurs po niemieckich wioskach - przy co drugim domku jest kameralna stajenka - a mimo to jest pełno ośrodków pensjonatowych, szkółek, agroturystyk etc. Możesz bez problemu znaleźć w bliskiej odległości od dowolnego miejsca zamieszkania stajnię z halą, karuzelą i całą infrastrukturą. Ta masowość u nas jest tylko pozorna. W Warszawie jest trochę stajni - pensjonatowych, szkółkowych. Za to już mieszkańcy wielu innych dużych miast maja do wyboru 3-4 stajnie, z których 3 świadczą usługi poniżej wszelkiego poziomu (brud, smród i pijana obsługa). Gdzie tu masowość, jak wyboru nie ma? Spytaj mieszkańców Poznania, Szczecina, Częstochowy, Białegostoku, jaki mają wielce masowy wybór.
Nie zainteresujesz ludzi nie w temacie rzucając hasło, że patrzcie, przecież to jest tanie. Ma być atrakcyjne, ciekawe, dostępne - tutaj chodzi również o dostępność dojazdu, lokalizacji.
Możliwość zarobku prowadzi do powstawania konkurencji. Paradoksalnie, jeśli koński biznes zacznie być opłacalny, to ceny nie będą się wcale windować w nieskończoność, a w wielu wypadkach się obniżą. Standard i zakres wszystkich usług będzie się podnosił - i znowu wszyscy na tym zyskają.
20 lat temu były nieco inne realia we wszystkich dziedzinach życia. Na przykład mało który 18-20-latek miał samochód, a teraz to nie jest wcale żadne kuriozum. Telefonów komórkowych to już w ogóle nikt nie miał 😉
Pauli, dlaczego urealnienie poziomu cen koni miałoby zlikwidować z rynku konie tanie? Takie będą zawsze. Elitarna hodowla zawsze wyhoduje też konie mniej elitarne - w sensie, nie skaczące metr czterdzieści i nie posiadające ruchu Totilasa. Takie konie będą tanie. Tanie będą konie do kupienia od pasjonatów, których życie przymusiło do sprzedaży. Tanie będą konie starsze - a taki ułożony profesor może być naprawdę i fantastycznym nauczycielem, i przyjacielem. Zawsze będą konie z różnych przyczyn tanie. Patologiczna jest sytuacja obecna - to, że konie powinny kosztować poniżej kosztów odchowu. I zdziwienie, że trzylatek przed zajazdką kosztuje 5 tysięcy, a po - 10 tysięcy (aaaale się ktoś obłowi). Praca, czas - to wszystko kosztuje.
Chciałabym nawiązać do cen za młode konie. Nie dalej jak wczoraj znalazłam ogłoszenie w Holandii, 4 roczniaki, ogierki, zachipowane, z paszportami, odrobaczone w kondycji pastwiskowej.Ogierki z rodowodami ujeżdżeniowymi. Cena 750 do 1500 euro sztuka. Ogierek rocznik 2011. Knabstrupek, tarantowaty 4750 eu !.
a jakie masz pomysły na wprowadzenie tych pomysłów w życie?
Co odgórnie ma jakieś czarodziejskie prawo powstać i zakazać istnienia tanich hodowli? jakoś mi to tak komuna zaleciało nieprzyjemnie to "urealnienie"
Niby kto i jak miałby "urealniać" ceny? Jest wolny rynek, działa prawo popytu i podaży i tyle. I to że sobie pogadamy i posnujemy udziwnione teorie to się zda tyle co psu na budę.
Telefonów komórkowych to już w ogóle nikt nie miał
zupełnie niecelny przykład. Bo konie były od zawsze a komórek po prostu technicznie nie było.
ale Ci Twoi znajomi nie kupili koni tylko i wyłącznie z powodu, że były tanie.
w niemieckich stajniach i bardzo znanych stadninach znajdziesz konie po chacco blue,carthago,chicosboy itp. za 1000euro...tylko co to za konie...ale znajda sie tacy co kupia i beda mocno zdziwieni jak sie okaze ze kon jest po ilus tam artroskopiach,iniekcjach dostawowych,usunieciu rorerka,bardzo sie tez dziwia jak na zT sie nie dostanie (bonitacja 71-72...) a i na MPMK ciezko te 7,8ustukac...
Karla ja wiem, sama mogłam przywieźć trakena za 1000 eu, [ w cenie stanówki]. Podając cenę roczniaka "odpada" i cenę nawet nie odsadka pomyślanego specjalnie do rekreacji chciałam tylko zwrócić uwagę, że myśl aby konie do rekreacji czerpać spośród odpadów z hodowli stricte sportowej chyba się nie sprawdziła. Zresztą popatrzmy na ceny przeciętnego fryza, AQH, Painta, Knabstrupa, PFE, Lusitano etc , etc . Nikt na tych rasach wysoko kwalifikowanego sportu nie uprawia [z niewielkimi wyjątkami] a jednak ceny są bardziej niż zadowalające.
edzia69 Zgadzam się z karlą, ostatnio miałam "przyjemność" takowe okazje cenowe oglądać. Chyba bardziej opłacalne jest inwestowanie w polskiego niż zachodniego śrupka, zawsze to 1000 zł a nie euro 😁
Mi już ręcę opadają, od dłuższego czasu próbuje sprzedać klacz 10+ (która notabene pół swojego życia przebimbała na pastwisku). Cena już niemal rzeźna, a wymagania coraz większe. Zainteresowania minimalne 😵
[quote author=galopada_ link=topic=8233.msg998954#msg998954 date=1304522264] armara :emota200609316: u nas 9latka a to za mała, a to za stara, albo za droga lub ewentualnie... zla bo siwa 😁 😂 [/quote] to jak nasz Bawarian, szportowcy go nie chcą bo siwy jest i czyścic trzeba, a koń złoty!
Ano widzicie moja gniada i do tego niebrudząca się, ale największe marudzenie dotyczy tego, że koń nie startował. No bo jak to ? Coć mi się zdaje, że część z tych osób jest święcie przekonana, że konia GP kupi do 20 tys. zł 😁
ee,jak ktos szuka tego jednego jedynego i nie lubi siwych czy kasztanow to chocby nogi na uszy zakladal nie kupia wiem po sobie-pojechalam po klacz pod Frombork,mialam okreslone wymagania rodowodowe,wzrostowe i masc,no i milion dwiescie innnych szczegolow-po wizytach u nastu hodowcow,sprzedajacych,handlarzy wiem,ze sa dwa rodzaje klientow-jedni co kupia,bo nie warto wracac z pusta bukmanka i tacy,co maja prawie wszystko okreslone pod linijke😉 a seniorzy sprzedaja sie bardzo dobrze,pod warunkiem,ze sa udokumentowane wyniki w regionalkach czy MR i to nie w koziej wolce czy za stodola,do tego najlepiej zeby nozki byly jak u 4latka, no i moda-niemodne sa juz malopolaki,niemodne wielkopolaki,niemieckie lupy w starym typie... zupelnie jak na wybiegach mody😉
Ja wierzę w czas i wzajemne "przenikanie się kultur" także u naszych hodowców/ sprzedawców, a co za tym idzie - powolny, ale ustawiczny rozwój rynku na konie i usługi jeździeckie.
Zmienia się świadomość ludzi i ich potrzeb. A to zawsze jest najlepszą motywacją do zmian poziomu usług. Świadomy klient wybiera świadomie, także na rynku końskim. To się u nas dzieje. Tylko powoli.
Tak samo powoli, jak rośnie poziom zamożności społeczeństwa. Jeżeli społeczeństwo będzie bardziej zamożne - to i znajdą się większe pieniądze na rynku końskim. To jak naczynia połączone.
I wtedy będzie tak, jak piszą osoby - zwolenniczki wysokich cen za konie i usługi jeździeckie. To samo z siebie się zmieni. Właśnie w tym kierunku. Tak jak w standardzie (przynajmniej przy dużych miastach) w stajniach komercyjnych są hale, kilka ujeżdżalni, solarium, myjka z ciepłą wodą.... Czy na to było jakieś odgórne zarządzenie władz? Nie - to wymogli sami klienci i ich świadome oczekiwania.... a rynek sie przystosował.
Damarina, ja się chętnie przystosuje i postawię stajnie wypas i halę tylko, tylko... Hala kosztuje tyle samo czy od producenta pojedzie do Warszawy, czy na takie zadupie jak u nas i wielu moich znajomych. Tylko cena pensjonatu w Warszawie to 1500 zł i w górę, gdzie poza Warszawą są takie ceny? W zach-pom poza Szczecinem nawet jak jest hala to pensjonat poza 600 zł nie wychodzi, bo po prostu nie ma klientów. Nie spłacisz kredytu za postawienie hali itp przy cenie pensjonatu dającej po odliczeniu wydatków kilkadziesiąt zł.
ceny zaproponowane na początku, tu realne ceny- nie oczekujmy, że z naszymi zarobkami będziemy nagle kupować najdroższe konie, zwłaszcza, że tyle tanich jest wciąż na rynku- co dla indywidualnego klienta jest korzystne. rynek to co innego- drugorzędne w tym przypadku. tanie konie są i będą. nie uwierzę, że ktoś szukający rekreacyjnego konia, zdrowego, mającego do wyboru prywatnego konia za np 6tys i drugiego za 30tys zdecyduje się na tego drugiego w imie ratowania rynku. rożniece w cenach nie są bez znaczenia. mam wrażenie że większość patrzy na problem z bardzo wąskiej perspektywy. Myślę że ceny za proponowane choćby przez karlę są na tą chwilę realne i rozsądne.
W tej chwili rynek na konie jest bardzo słaby. Mam taki jeden przykład. Jak pewnie większość osób wie, moi rodzice prawie od roku próbują sprzedać P. Koń 10-letni, poprawnie zbudowany z dobrymi 3 chodami, zrobiony do klasy N w ujeżdzeniu, skoki startował klasa P, zaczynaliśmy N. Przez całe życie prowadzony był z głową, zdrowy. Cena 20 tys i koń się do tej pory nie sprzedał. I Wy mówicie o cenie 15-20tys za 3 latka?
Mówicie, że rynek na konie jest bardzo słaby. Od wielu lat tak się dzieje (a kiedy u nas rynek na konie był dobry?). Cena rynkowa za młodego, surowego konia nie pokrywa nawet w części kosztów zaźrebienia i utrzymania klaczy ze źrebakiem, odchowu odsadka do 2-3 lat + koszty żywienia, opieki nie mówiąc o takich fanaberiach jak kowal, weterynarz.
Logicznie - w takich niesprzyjających warunkach ekonomicznych tanich koni poniżej 10.000 zł powinno byc co raz mniej. Bo przecież się nie opłaca ich hodować. A rynek zawalony jest tanimi końmi, które nie znajdują nabywców.
To gdzie tu logika? Nie wszystkich hodowców przecież stać na dokładanie "na własne życzenie" do hobby, które nawet nie pokrywa podstawowych kosztów. Przyznam, że tego nie rozumiem ....
Czyżby hodowcy/ sprzedawcy postradali zmysły i dopłacali do interesu?
A bierzesz pod rozwagę dopłaty unijne do małopolaków, kp itd. Wielu dało się złapać na łatwą kasę i teraz jak widzą, ze utrzymanie konika zeżarło tą dopłatę i g... tylko zostaje to pozbywają się ich za byle jaka kasę.
Jeżeli pokryjemy za krycie klaczy zapłacimy 400-500zł a potem będziemy ją karmić sianem i odrobiną owsa a w sezonie pastwiskowym trawą, strugać kopyta 2x w roku, raz odrobaczać (albo i nie) i w ten sam sposób potraktujemy źrebaka to wyjdzie cena za konia poniżej 10 tys. Jeżeli doliczymy do tego dopłaty do koni małopolskich (i wielkopolskich chyba też) to wychodzi cena 6-7 tys za konia. Problem polega na tym, że ludzie kupują takie konie i usiłują użytkować sportowo a potem dziwią się dlaczego im nie wychodzi...
Rozumiem że można kupić starszego konia (ok 10 lat) za podobną cenę jak młodego, bo pomimo to że starszy jest "zrobiony" do pewnego poziomu to wiadomo też, że jest to koń który już wyżej nie pójdzie. Kupując młodego konia - zawsze jest to nadzieja na "duuuży" sport
[quote author=damarina link=topic=8233.msg998762#msg998762 date=1304513689] Czyżby hodowcy/ sprzedawcy postradali zmysły i dopłacali do interesu?
A bierzesz pod rozwagę dopłaty unijne do małopolaków, kp itd. Wielu dało się złapać na łatwą kasę i teraz jak widzą, ze utrzymanie konika zeżarło tą dopłatę i g... tylko zostaje to pozbywają się ich za byle jaka kasę. [/quote]
Tak ,masz racje dopłaty unijne wykładają rynek, ale też prawda jest taka, że z dopłat g..o zostaje. Mnie co roku, inspektor namawia, żebym swoją wielkopolską klacz wciągnęła w program, a ja się śmieje w nos, i pytam ,,po co"? On robi zdziwioną minę, że nie chcę darmowych pieniędzy, leczenie bierze pod uwagę tego ,że utrzymanie klaczy ze źrebakiem/rok, to jest minimum2x 1500zł, a źrebaka tej rasy mogę sprzedać za max 1000zł. Owszem zastanawiała bym się nad taka ofertą gdyby były jeszcze w Polsce ogiery pokroju Piołuna, Akropola, Araka, Hatamana, bo mogła bym sobie takie zwierzątko zostawić do dalszego chowu. Lecz ja takich nie widzę.
Ja stwierdziłam że daje sobie jeszcze rok ,potem zobaczymy co robić dalej czy hodować czy rezygnować . Mam ogiera małopolskiego dobry papier dotacyjny i co ? u nas wolą hodować ślązaki bo jak nie pójdzie taki źrebak to do rzeźni sprzeda bo koń grubszy . Najlepiej opłaca się teraz hodować kolorowe konie ,taki koń zawsze pójdzie ,Niemcy czy francuzi zacierają ręce za takimi końmi .
monia, a poza tym ze ogier ma dobry papier dotacyjny to moze sie pochwalic jakimis sukcesami czy innymi zaletami? na ile jest zbonitowany? jakie dostawal oceny za ruch/skoki? ma jakies sukcesy w sporcie?
mi sie wydaje ze poki co jestesmy za biedni na prawdziwe jezdziectwo. ale mam nadzieje ze za te kilka lat, jak srednia krajowa bedzie wyzsza a przecietnego Kowalskiego bedzie stac zeby wydac te 1500+ na konia miesiecznie, to i bedzie tez kupowal lepsze konie za wyzsza kase. i bedziemy mieli tak jak nasi zachodni sasiedzi - przydomowe stajenki, dobrej jakosci rekreacje i konie szkolkowe. dzis... niestety, wiekszosc z nas probuje ciac koszty i poki nasze spoleczenstwo nie zrobi sie troche bogatsze to nie sadze by sie cos w tym temacie zmienilo.