Tydzień temu podjechałam na imprezę plenerową w miejscowości nieopodal stajni. Zorganizowało ją lokalne stowarzyszenie koniarzy Muttontown Horsemen's Association. Impreza odbywała się na wielkim trawiastym boisku na którym okoliczni koniarze mogą na codzień jeździć.
Było sporo ludzi, mnóstwo koni ras wszelakich (ani jednego warmblooda nie zaobserwowałam), w większości QH czy mieszanek QHxx.
starszy pan na paint horse

appendix QH czyli mieszanka QH z folblutem - konie te są o wiele większe niż QH i w szlachetniejszych liniach

kuc dole

i jego imponujący ogon

arabek

policjant na fryzopodobnej mieszance

Czempinoni traila - koń to mieszanka QH i haflingera

Morgan horse - koń ładnie wyglądał w stój. Jak zaczął ten kolo jeździć to obrazek był tragiczny: sztywny, wkur.. koń z zapadniętym grzbietem i wyryjeniem na maksa, pędzący przed siebie jakimś dziwnym stępo-truchcie.

o, tak ten Morgan horse chodził
Gypsy cob - kuc cygański

Oczywiście nie mogło też zabraknąć naturalnego. Ten akurat nie wzbudzał większych emocji oprócz tego że zanudzał publikę swoim gadulstwem a ten jego koń, mała arabka latała sobie i się pasła. Na sam koniec w końcu wsiadł na nią i zrobił wokół placu parę kółek dzikim galopem na zakrętach dotykając prawie ziemi