co do mojej reakcji - wybacz, po prostu trochę dość mam już tych wszystkich internetowych zbawców i wybawców biednych derkowanych-kutych-golonych-niepadokowanych-zamałopadokowanych-itp konisów - a trochę tak twoja pierwsza wypowiedz dla mnie wyglądała.
Sorki za OT, ale też się pod te słowa podłączam, ba, nawet zaryzykuję stwierdzenie, że "biedne" są niekiedy konie padokowane-niederkowane-niekute-niegolone, a często po prostu biedniejsze i wcale nie szczęśliwsze. Są różne historie, różne konie, a to, że konie są użytkowe to już jakiś absolutny mit 😉 😁
edit: guli Zacytuję Twoje słowa:
"To brak konieczności ciągłego derkowania , czy podkuwania"
Gwarantuję Tobie i Twoim poglądom, że jest cała masa koni, które NIE derkowane i NIE podkuwane już dawno byłyby na łąkach ale... po drugiej stronie tęczy. Zawsze należy mieć na uwadze zdrowie konia - są konie które wymagają szczególnej opieki i szczególnej pracy itp. itd. w innym przypadku chcąc je "uwolnić" je zwyczajnie krzywdzisz, ponieważ niszczysz im zdrowie.
Bo hasło "Co nas nie zabije to nas wzmocni" jest bardzo trafne ale tylko przy piciu wódki, a nie przy koniach 😉
dwa z trzech koni u mnie jest kuta na 4 nogi. wszystkie chodza razem i nic z tego powodu sie nie dzieje. rozkute z tylow byly tylko na czas laczenia stada. derkowanie golonego konia (golonego bo w treningu sportowym) rozumiem. nie rozumiem natomiast golenia konia bez powodu, nie rozumiem rowniez derkowania konia bez powodu. uzywam czasem derki, w paru sytuacjach, ale nie przyszloby mi do gowy puszczac w niej konia na padok- ot tak, bo np jest chlodno. konie u mnie stoja w boksach angielskich, przez cala ostatnia zime nie mialy zakladanych gornych dzwi bo... nie bylo takiej potrzeby. byly rowniez padokowane caly dzien. przez zala zime zaden nawet nie smarknal. choc faktem jest, ze w kwietniu,kiedy moj kon chorowal na zapalenie miesni grzbietu chodzill w derce jesli bylo chlodniej, a przy deszczowej czy zimnej pogodzie nie wychodzil wcale. ale byl to kon chory. znam stajnie sportowa, gdzie wszystkie konie chodza razem na padok przynajmniej na kilka godzin dziennie i nic sie zadnemu nie dzieje. a sa to konie w treningu, regularnie startujace. po prostu uwazam, ze przeginanie w kazda strone jest zle i tyle.
Gwarantuję Tobie i Twoim poglądom, że jest cała masa koni, które NIE derkowane i NIE podkuwane już dawno byłyby na łąkach ale... po drugiej stronie tęczy. [/quote]
Czy zrozumiałas co napisałam:? 🤔
Pisałam o normie jako braku konieczności. Co oznacza, że są konie, które muszą byc i w derkach i podkowach- ale to jest własnie koniecznosć a nie norma.
Czy uwazasz może , że normą jest koń po wielu kontuzjach, który wymaga specjalnej opieki? 😲 Podków, derek, leków itp
Pytanie, czy tego rodzaju urazy, kontuzje wynikają z błędów ludzi, czy taki koń ma to wpisane w geny? 🤔
Bo mój koń został uszkodzony przez działanie ludzkie. Drugi zresztą też.
A przedobrzanie , czy raczej uczłowieczanie koni, ich potrzeb , jest też niestety częstym zjawiskiem.
Może być po ochraniaczach. Ochraniacze też mogą obcierać.
Hehe, czyli co, wałkujemy temat "derkowanie koników jest ZŁE i niezgodne z ich naturą, koniki nie powinny mieć żadnych derek i żadnej porze roku" ? Mój własny koń, który nie obrósł na zimę futrem, pół zimy przechodził bez derki i to w angielskim boksie i zaaplikowało mu to tylko zołzy, które później przechodził w bardzo ciężko, bałam się, że zostanę bez konia. Podejrzewam, że gdyby w zimie siedział w derce i wychodził na padok w derce oszczędziłoby mu to choróbska. Myśląc kategoriami Guli powinnam konia trzymać cały dzień, niezależnie od pogody, na padoku, bo to przecież "naturalne" i absolutnie wyeliminować ze swojego słownika słowa "derka". Też znam konie, które niekute i niederkowane już dawno wąchałyby kwiatki od spodu i to nie są koniki, które człowiek doprowadził do takiego "wydelikacenia", ale konie, które mimo możliwości ruchowych czy charakteru urodziły się z obniżoną odpornością i na stepach wyginęłyby poprzez naturalną selekcję "silniejszy - wygrywa", ale jednak są chowane przez ludzi, dla których są pupilami i towarzyszami życia, a że 5 razy szybciej mogą złapać jakieś przeziębienie niż ich stajenni kumple to nie ich wina. Można odporność wzmacniać ale to też nie jest tak, że nagle z delikatnego konisia zrobi nam się hardy i twardy hucuł.
Konia derkuje sie też po to żeby nie zrósł. Utrzymywanie stałej temperatury (nie przegrzewanie!) zapobiega zmianie sierści na zimowa(nie trzeba konia golić). Dlatego konie są derkowane juz w październiku czy chłodnym wrześniu.
Mój własny koń, który nie obrósł na zimę futrem, pół zimy przechodził bez derki i to w angielskim boksie i zaaplikowało mu to tylko zołzy, które później przechodził w bardzo ciężko, bałam się, że zostanę bez konia. Podejrzewam, że gdyby w zimie siedział w derce i wychodził na padok w derce oszczędziłoby mu to choróbska.
i to juz jest wystarczajacy powod do derkowania, argument Iskrzaczek tez do mnie w pewnym stopniu przemawia. a ja mowie o koniu, ktory jest zdrowy, obrosl, nie jest w treningu wymagajacym krotkiej siersci,i nic mu nie dolega.
Nie no, to tak, po co koniowi, który derki nie potrzebuje, derkowanie i osłabianie naturalnej odporności organizmu. Do dziś walę głową w ścianę, że "a przecież miałam derkę, a przecież mogłam zakładać...." ale z drugiej strony byłam wtedy u konia co 3 dni góra i niestety, nie mogłam mieć pewności czy obsługa stajenna w razie mojej nieobecności koniowi derkę założy.... No, ale cóż, było minęło - już się nie powtórzy.
Warto dodać jeszcze konie które mało wychodzą z boksów, one z powodu braku ruchu nie maja możliwości ogrzać ciała. No i jeszcze w lato kiedy w dzień mamy po 30*C a w nocy może być bardzo zimno (choć w tym roku sie to nie zdarzyło) takie duże różnice mogą być zdradliwe dla koni stojących w boksach bez możliwości ruchu. Należy pamiętać że koń inaczej odczuwa temperatury niż człowiek (bardzo nie lubi upałów i przegrzewania) ale w końcu to my zamknęliśmy konie w boksach i nie żyją już na prerii czy stepie. Są zwierzetami prawie "domowymi" patrząc na warunki niektórych stajnii. A argumenty ze poradzą sobie same przypominają mi historie strasznego czy upiornego Steve(to juz ekstremalny przypadek zaniedbania i to celowego). Moim zdaniem koń udomowiony nie poradzi sobie w tych czasach bez człowieka to tak jak byśmy chcieli wypuścić np. goryla mieszkającego cale życie w zoo na wolność i powiedzieli: no przecież niczego mu nie brakuje poradzi sobie. edit.literówki
katija, a żebym to ja wiedziała..... 🤔 Był wypuszczany od samego początku, w jednym pensjonacie łaził 4-5 godzin, w drugim 3-4 i w tym drugim zaczęła się zima. Stajnia ogrzewana nie była, każdy koń jakoś tam obrósł, a mój - nic. Coś tam niby tej sierści miał więcej, ale futro to to nie było. Początek zimy jeszcze nie był taki zły, największe mrozy przyszły później, konie wypuszczane na padoki na 2 godziny, niezależnie od pogody i tam się musiał najwidoczniej dobić. On generalnie ma taką delikatną sierść. Zastanawiam się nad dodatkową porcją siemienia i w tym tygodniu zamierzam w końcu wykombinować np. malinowe herbatki albo coś w ten deseń do żarcia by popracować nad tą odpornością i przygotować się do zimy.
A generalnie zgadzam się w pełni z wypowiedzią Iskrzaczka.
Może być po ochraniaczach. Ochraniacze też mogą obcierać.
Hehe, czyli co, wałkujemy temat "derkowanie koników jest ZŁE i niezgodne z ich naturą, koniki nie powinny mieć żadnych derek i żadnej porze roku" ? Mój własny koń, który nie obrósł na zimę futrem, pół zimy przechodził bez derki i to w angielskim boksie i zaaplikowało mu to tylko zołzy, które później przechodził w bardzo ciężko, bałam się, że zostanę bez konia. Podejrzewam, że gdyby w zimie siedział w derce i wychodził na padok w derce oszczędziłoby mu to choróbska. Myśląc kategoriami Guli powinnam konia trzymać cały dzień, niezależnie od pogody, na padoku, bo to przecież "naturalne" i absolutnie wyeliminować ze swojego słownika słowa "derka". Też znam konie, które niekute i niederkowane już dawno wąchałyby kwiatki od spodu i to nie są koniki, które człowiek doprowadził do takiego "wydelikacenia", ale konie, które mimo możliwości ruchowych czy charakteru urodziły się z obniżoną odpornością i na stepach wyginęłyby poprzez naturalną selekcję "silniejszy - wygrywa", ale jednak są chowane przez ludzi, dla których są pupilami i towarzyszami życia, a że 5 razy szybciej mogą złapać jakieś przeziębienie niż ich stajenni kumple to nie ich wina. Można odporność wzmacniać ale to też nie jest tak, że nagle z delikatnego konisia zrobi nam się hardy i twardy hucuł.
Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Uważam, że w tym temacie nie ma nic więcej do dodania, amen. A ignor to piękna, piękna rzecz! 😁
przypadek twojego konia "nieobrastacza" 😉 jest jakims dowodem na to, ze ingerencja w naturalne bla bla, jest czasem konieczna. jendak wydelikacanie koni, ktore czesto ma miejsce nie sluzy im. choc znam osobe przeginajaca w druga strone, konie byly na dworze, na malym padoku, bez zadnego schronienia w zimowe noce przy -26 stopniach. oprocz tego raczej nie dostawaly paszy tresciwej. na wiosne (a wlasciwie pozna wiosne) wylysialy. tzn do tamtej pory mialy zimowe futro, a pozniej dostaly lysych plackow 🤔
[quote author=Koniczka link=topic=8179.msg311337#msg311337 date=1249458500] Morwa czego nie rozumiesz?
Koniczka - to była tylko ironia n.t. mojej Jaśnie Pani Koni, której czasem mam wrażenie odpowiadałoby traktowanie jej jak "francuskiego pieska", które opisałaś, bo wszelkie wilgotne zjawiska atmosferyczne traktuje z najwyższą odrazą, a ja bezdusznie mimo wszystko przetrzymuję ją całe dnie (i noce) na zewnątrz 😉 Niestety ciężko mi idzie sarkastyczny ton przez internet [/quote]
To się dogadałyśmy 😉
Co do koni, które mało obrastają - niektóre typy tak po prostu mają (znam nawet takie egzemplarze), ale o ile nie widać po nich, że im zimno to nie ładowałabym ich w derki - o ile człowiek nie zaburzy koniowi jakoś bardzo termoregulacji to zarasta on dokładnie tyle ile potrzebują. Tak samo jak jeden człowiek przy danej temperaturze będzie siedział w cienkiej bluzce, a kto inny będzie szukał 3 swetra tak jeden koń zarośnie mocniej, a inny mniej.
Moim zdanie prawidłowe derkowanie jest bardzo trudne: ciężko przewidzieć jak będzie temperatura w nocy,jak rano, w południe itp. prosić stajennego zęby zmieniał derkę czy w ogóle posiadanie wystarczającego kompletu derek. Trzeba też brać pod uwagę ze koń derkowany przez wiele lat zatraca naturalne "termoregulacje" i trzeba ostrożnie odstawiać derki jeżeli chcemy tryb na golasa. Trzeba mieć wyobraźnie w wszystkim co robimy 😀
Wracając do zaniedbań to ja osobiście nie lubię brudnych ochraniaczy. Zakładanie ubłoconych ochraniaczy przeraża mnie. oczyma wyobraźni widze obtarcia i brud wchodzący w rany. Moje czasami wiszą na boksie ubłocone ale nigdy bym takich nie założyła. zawsze szczoteczką z błota a później chusteczką do pupci na błysk (z zewnątrz i od środka). pomaga też przetarcie skorup smarami do skóry bo bród sie mniej osadza i łatwiej czyścić 😉
Mnie jednak przeraża kąpanie koni w nieodpowiednich warunkach pogodowych ... Zawsze uczono mnie, że po pierwsze często nie można, a jak już trzeba, to tylko w naprawdę piękną, słoneczną i bezwietrzną pogodę. Niestety w różnych stajniach nie raz zastawałam obrazek kąpania np. jesienią czy wczesną wiosną i wstawiania mokrego konia bez derki do boksu lub wypuszczania takiego na padok ... Aaaa przecież ma ręcznik, to się wytrze ... Potem obserwuje się gile do pasa, a kropelki do nosa tutaj nie pomogą ... Dawno temu miałam koleżankę, która swojego świeżo nabytego konia czyściła całymi dniami ... czyściła i wypuszczała na piaszczysty wybieg ... potem znowu czyściła i znowu wypuszczała ... uwielbiała go chyba czyścić ... i chyba aż za bardzo 😉
Jeszcze jedna rzecz, jaka mnie bardzo denerwuje w stajniach rekreacyjnych ... brak wystarczającej ilości siodeł, co koni do jazd ... I w ten oto sposób jeden koń kończy jazdę pod klientem, ściągają siodło, które ląduje od razu na grzbiecie kolejnego konia i następna godzinna jazda ... I tak np. przez kilka godzin ... Jedno siodło, jeden potnik i kilka różnych koni ... ehhhh, ręce czasami opadają 😵
ani jedna ani druga moja kobyła (1 - kuc, 2 - duży koń) nigdy nie obrastały zimą futrem pomimo braku derkowania. Nigdy więc nie były golone.
W tą zime doslownie może ze 2 tyg derkowalam. Raz nawet z tego powodu wywiązało się przeziebienie bo padał śnieg z deszczem jak kon stał na padoku w derce. Derka sie przemoczyła chyba to było powdem tygodniowego przeziębienia.
Ja uważam że przesadne stosowanie derki może tak samo skrzywdzić jak nie stosowanie jej w miejscach i czasie który tego wymaga. Kiedyś może nie było takiego wyboru jak teraz, ale bardzo często koń pracujący w bryczce zimą, stojąc okrywany był kocem pomimo iż miał własne futro. Przesada? nie ja myślę że troska o jego zdrowie. Wiadomo że koń który nie potrzebuje derkowania, derkowany być nie musi, ja np w ex stajni przechodząc z hali do stajni zawsze zakładałam na konia derkę, gdy w zimie był naprawdę okropny mróz i widziałam że mój koń mimo mamuciego futra jest dziwnie zziębnięty również to robiłam i nie uważam to za przesadę.
Niestety koń został udomowiony tak samo jak pies czy kot, człowiek zamienił mu naturalne środowisko w stajnie a tym samym wziął za niego odpowiedzialność. Śmieszy mnie pisanie czy mówienie że kiedyś koń chodził kilometrami i gó.. mu było, i bla bla. Jest tylko mała różnica to było kiedyś, a jeżeli kupujemy konia który urodził się w stajni i na zewnątrz wychodził o określonych porach dniach czy roku, ciężko potem nagle wystawić go na hop siup na zewnątrz na 30 stopniowy upał albo burzę z piorunami i kazać mu biegać sobie niczym dzikusowi z buszu. 😉
izydorex, szkoda, że to do nich nie trafia.. ja zwykle kazałam ludziom sobie na plecy taki syf położyć i pytałam czy sami chodzą w jednych majtkach miesiąc.
Moje małe wczorajsze zwycięstwo 😉 jeden czaprak pojechał do prania
. Śmieszy mnie pisanie czy mówienie że kiedyś koń chodził kilometrami i gó.. mu było, i bla bla.
Problem derek , owijek ich koloru jest problemem właścicieli jednego, czy góra dwóch koni.
Dla właścicieli stajni, hodowców taki problem nie istnieje w zasadzie. Mając 10, czy 50 koni też będziecie biegać z derkami?
Czy może jednak tacy ludzie wychodzą z założenia , że wcale nie jest śmiesznym, że koń został stworzony do takich warunków. Bez derek, owijek , chodzący kilometrami po górach- i o dziwo, mający się całkiem dobrze.
Czy może takie konie nie istnieją, bo nie mają prawa tak funkcjonować ?
Mając 10, czy 50 koni też będziecie biegać z derkami?
oczywiście że nie.
Ale zdaje się że takie konie stadninowe to są bardziej takie dzikie konie niż udomowione (to apropo wcześniej podniesionego argumentu o tym że aktualnie nasze konie są domowe i z dzikością nie mają nic wspólnego i dlatego trzeba je derkowac i kuć)
Nie bardzo rozumiem określenia " konie stadninowe".
Nie chodzi mi o chów tabunowy , tylko zwykły. Przecież gdzieś te konie rodzą się , potem są kupowane .
Większość źrebaków rodzi się chyba w stadninach, a nie stajniach z jedną , czy dwiema klaczami? I wychów źrebaków jest bezderkowy , przeważnie w stadach z matkami. Potem zmieniamy takim koniom warunki , w których wychowywały się.
I są stajnie z kilkunastoma końmi , gdzie konie chodzą przez większosc dnia po wybiegach bez derek, bez względu na pogodę i mają się całkiem dobrze.
konie stadninowe, tabunowe = takie co pochodzą z jakichś większych czy mniejszych hodowli np.
Takie konie mają geny koni dzikich więc im nie szkodzi latanie przez cały rok bez derek.
Natomiast gdy takie konie trafiają w prywatne ręce - nie wszystkie ale wiele z nich - to natychmiast sie udomawiają i te geny dzikich koni im zanikają. To dlatego trzeba je ustawicznie derkować, golić itp. ( 😉 )
A wracając do chorób. Są jakieś dane,że derkowanie wpływa na zapadalność na choroby? Czy na odwrót -brak derkowania wpływa? Bo mi się zdaje,że akurat derkowanie -dodaje roboty człowiekowi . I jeśli taki jego wybór ,że derkuje a ma mniej czyszczenia to koniowi akurat to w ogóle nie robi różnicy. U nas jest 50 koni. AQH derkowane -nie wszystkie. Pensjonatowe raczej nie . I różnicy nie widzę a warunki mają takie same.
guli - Jeżeli więc chcemy aby nasze konie żyły sobie jak dzikusy wypuśćmy je więc i nie dosiadajmy, nie zakładajmy siodła przecież to nie jest naturalne a może jest? Nie kąpmy koni, nie róbmy im kopyt, nie czeszmy, nie podcinajmy grzywy i ogona itp Jeżeli nie widzi nikt w tym nic złego że koń stoi w stajni, że jest czyszczony, dosiadany w czym więc tkwi to zło derkowe? Wszystko co robi człowiek względem konia jest nie naturalne dla niego więc dla mnie obcinanie konisiowi grzywy jest tak samo normalne jak jego strzyżenie i tu człowiek robi rzekomo coś dla konia i tutaj a więc? Ja uważam że jeżeli koń nie jest naturalnie przystosowany do częstego wychodzenia na zewnątrz w różnych warunkach atmosferycznych np dlatego że jest mniej odporny lub wrażliwy na różne czynniki atmosferyczne, człowiek wymyślił dla niego coś w zamian np derkę, siatkę na owady, różne specyfiki którymi się konia psika w innym wypadku skutkowało to będzie np różnego rodzaju chorobami, po co więc leczyć skoro można zapobiegać? Staram się być neutralna w tym temacie ponieważ uważam że nie stosowanie pewnych rzeczy współcześnie jak ich nadużywanie tak samo może zaszkodzić koniowi.
Z reguły chyba jest tak że wielu hodowców oszczędza konie, młode konie nie pozwalając im na wychodzenie o każdej porze dnia i nocy, wielu bierze pod uwagę np to że jednak coś może się stać a wtedy ich potencjalny rumak na sprzedaż traci na wartości albo w ogóle nie nadaje się na sprzedaż.
Z moich prywatnych obserwacji w stajni gdzie trzymam konia - konie derkowane (czy golone, czy derkowane tak, że nie zarosły) dużo rzadziej się przeziębiają niż te nie derkowane, które są w treningu, a więc po jeździe są dość mocno spocone ze względu na kłaki.