milusia, wiesz co, ja caly czas tam mialam hale, wiec nie to stanowilo problem. tylko jakos mi nie po drodze do tej stajni. ostatecznie okazalo sie ze chyba nie do konca tam pasuje i naprawde ciezko mi sie zebrac zeby tam pojechac. wiec zmienimy srodowisko i mam nadzieje ze faktycznie ruszymy tylki. no i do tej stajni Efka ma za daleko, co tez mnie demotywowalo troche. teraz bedzie miala duzo blizej 🙂
milusia, może w święta dorobię się fot to się pochwalę. Bo konik coraz lepiej wygląda. Nawet nie, że mięśnie, bo na to za wcześnie, ale wrócil błysk w oku i cały się poprawił wizualnie. Praca koniom służy 🙂 A ile Izwelta teraz ma?
Dzięki, Dziewczyny. Amnestria, stuprocentowej jeszcze nie. Wczoraj był badany rektalnie, wykluczyć najgorszego nie można, stwierdzić na pewno też nie, ale niestety istnieje duże prawdopodobieństwo, z pewnością coś tam jest nie tak i coś niedobrego się dzieje. Dzisiaj USG rektalnie i wszystko się okaże, wczoraj nie dało rady, bo nie było końcówki do takiego badania. I tak jestem mega wdzięczna, że mimo nawału pracy i skrajnego przemęczenia udało się pani doktor do nas przyjechać.
Dziękuję, dam znać na pewno. Wariuję już z tej niepewności, a im bardziej zagłębiam się w temat, czytam o przypadkach tu, na forum - to tym większy mam mętlik we łbie.
baffinka Głównie chodzi nam o to, żeby mąż się wyszykował na Halowy Puchar Polski w powożeniu w marcu, więc on jeździ z Czarodziejką (jeszcze się zastanawiamy czy nie weźmiemy innego konia), a ja na razie miałam tylko Cayenne. Jestem bardzo zadowolona, postępy idą szybciej niż planowałam. Aż żałuję, że teraz świąteczne cztery dni przerwy na wyjazd do mojej rodziny do Poznania.
Chciałoby się brać więcej koni, ale ograniczenia czasowe nie pozwalają. Ale nie narzekam, przynajmniej jako-taka forma do wiosny będzie.
A łąka z Twoich zdjęć wygląda całkiem, całkiem. U nas trudno gdziekolwiek płaski kawałek znaleźć. Ot, taki dziwny zakątek wielkopolski.
Ja dzisiaj miałam chwilę grozy na jeździe. Muskat jakimś cudem przełożył język pomiędzy (!) wędzidełko i ścięgierz munsztuka, przy prawidłowym zapięciu wszystkiego 🤔wirek: Całe szczęście, że mam takie kiełzno, że tylko mu ten język przycisnęło w dziwnej pozycji i gdy usłyszałam dźwięk, który można zapisać jako: "GHYYY... GHHHYYY...", po prostu od razu zatrzymałam go i zeskoczyłam i uratowałam mu ten jęzor. Chyba trochę go zabolało, bo do końca jazdy już nie próbował nic kombinować... W stajni potem dokładnie oglądałam mu wnętrze pyska i jęzor, wszystko w porządku, ale po prostu wolę nie wiedzieć, co by było, gdybym nie zauważyła i cały czas by na ten język naciskały z przeciwnych stron dwa wędzidła. Zsinienie to najlepsza możliwość...
A wszystko przez to, że mój koń się nudzi. I bawi się łańcuszkiem, którego kilka oczek zwisa po bokach pyska, w związku z czym w końcu spróbował dosięgnąć ich językiem. Nie udało się. Zsiwieję w ciągu tego roku chyba...
Nooo...ja mam coraz więcej ,,przyjaciół" haha-dzisiaj się pokłóciłam,bo jedna dziewczyna powiedziała,że mam nie wypuszczać Frigg na padok w derce,bo konie się boją 🤔wirek: ejj fajnie- ogolonego konia mam na mróz bez derki wypuścić- jaaasne. Czy ze mną jest coś nie tak czy co? 🤔
Darolga a co się dzieję Korabskiemu? 😡 Zdziwiła mnie Twoja prośba o trzymanie kciuków, bo tutaj na forum nic nie wyczytałam, że macie jakieś problemy 😡
ekuss U mnie było odwrotnie Tzn jak ubraliśmy kobyłę w derkę (co prawda od owadów ale to chyba mało istotne) i jeszcze maskę, to moje konie doszły do wniosku, że ten inny koń to jakiś obcy i zaczęły na nią polować! Szczególnie jeden wałach-no uparł się po prsotu i pędzał ją okropnie. Musiałam oddzielić ją od tego stada, z innymi końmi nie było kłopotu.
No ja tego nie rozumiem-a jaka oburzona i obrażona jak jej powiedziałam,że jej będzie zimno i nie ściągnę jej,a w stajni stać nie będzie. Jakoś wszystkie konie się z nią bawią, te przejeżdżające się nie boją i nie wiem co ona wymyśla. Co chwila jej coś nie pasuje-że po co ochraniacze, owijki, czapraki i dziwny (szwecki) nachrapnik skoro to islander 🤔 Ja mam na to olewkę- to mój koń i nikt mi nie będzie mówił czy mam ją ubierać w derkę czy nie-szczególnie jak jest golona,a na dworze wieje i zimno jest.
Darolga trzymam mocno kciuki! I daj szybko znać. :kwiatek:
Za to wczoraj moja mama wymyśliła że chce z powrotem Czeka w domu i to jeszcze przed świętami. Ponieważ ona boi się jeździć na hali. I do tego wczoraj na lonzowniku klusek się dwa razy sploszyl bo panowie boksy namiotowe rozkładają i ona nie da rady tam funkcjonować. Ale głównym problemem było to że kucyka nie ma przy domu.
No więc wszystko się załatwiło i kucyk 30min temu dojechał do nas 🙂 mama cieszy sie ogromnie i ja też
Demonowa nom! Właśnie się cieszyła że ładnie skręca 🤣 bo ona chce się "wozić na koniu" i to najlepiej na oklep. Tylko jeszcze równowagi nie ma za dobrej.
Dzięki, Dziewczyny. Kciuki bardzo się przydały, bo miednica nie jest złamana, ale dalej mamy podejrzenie pęknięcia. Niestety jest duży krwiak, który wszystko zasłania i trzeba czekać aż zejdzie. Z racji braku pewności czy miednica jest cała - areszt boksowy absolutny, za 2 tygodnie badamy znowu, może coś będzie widać. Także o tyle dobrze, że nie ma złamania i generalnie dużo lepszy dzisiaj niż wczoraj, ale niestety przypuszczalnie jest pęknięcie. No przykro tak, człowiek kocha, dba, nieba by przychylił, a tu znowu los szyderczo prezenty rozdaje.