misia997, wydaje mi sie że mocno przesadzasz... Żel jest klejący, jak każdy żel tego typu bez pokrowca. Założ raz na konia a będziesz mieć gluta obklejonego końską sierścią. Po myciu stanie się znów klejący - i tak wkoło.
Ale co to za bzdura? Mialam w reku kilka zeli bez pokrowca, teraz mam ten klasyczny acavallo i nic sie do niego nie klei a juz na pewno konska siersc 🤔
faith, przerobiłam już kilka glutów bez pokrowca, w tym 2 Acavallo i jeden przezroczysty. Każdy po złapaniu brudu przestaje się kleić - czysty zawsze będzie tłusty/kleisty.
Jaka podkładka/żel/futerko będzie najlepsza, żeby podwyższyć (przynajmniej tymczasowo) tył siodła, bo leci do tyłu. I żeby zabierała jak najmniej miejsca pod łękiem przednim, bo nie chcę już zwężać tam dodatkowo. Wypróbowałam paletkę, ale niestety się wysuwa podczas jazdy ;(
Możecie polecić jakiś żel albo podkładkę, która nie będzie zbytnio zwężać przedniego łęku, a będzie ochraniać kręgosłup konia. Siodło mam dopasowane, ale chciałabym jakąś amortyzację.
Sklep na moje zapytanie o "tłustość" hexagona odpisał, że te żele są w taki sposób zabezpieczane i żeby przemyć ciepłą wodą.
Czy ktoś kto pracuje w sklepie jeździecki, albo w inny sposób ma do czynienia z tymi żelami mógłby mi tą teorię potwierdzić ?
Mogę potwierdzić, że mój Acavallo na kartonie w opakowaniu też zostawił wielką tłusta plamę. Ja swojego nie przemywałam tylko od razu wrzuciłam na konia. Żel póki co nie lepi się, nie brudzi czapraków, nie jest tłusty. Używam zarówno pod jak i na czaprak i wszystko ok.
Misia997 czy o takie ,,tłuste plamy" chodzi? Jeżeli tak to zupełnie normalne... Żel musi być jakoś zabezpieczony, a że nikt w sklepie nie będzie go co miesiąc konserwował to jest od razu przed trafieniem do sklepu zakonserwowany ,,raz, a porządnie" żeby przez cały czas leżenia w sklepie i czekania na klienta nie niszczył się.
Dzięki dziewczyny za pomoc :kwiatek:. Jednak okazało się, że nie jestem przewrażliwiona. Zdjęcia żelu wysłałam do sklepu. Głównie martwiły mnie te otarcia błyszczącej warstwy. Na fotach wyszło, że znajdują się one dokładnie w miejscach przylegania siodła 🤔. Sklep wymienił mi żel i wiecie co ? Mój nowy Hexagon ma zupełnie inną konsystencję. Jest trochę bardziej lepki ale o wiele mniej tłusty. I cały jest idealnie pokryty tą błyszczącą, czarną warstwą, żadnych choćby najmniejszych otarć. Sklep super załatwił reklamację. Bezproblemowo i bezkosztowo dla mnie. Sami się zdziwili bo taki żel ponoć dostali od producenta.
I również potwierdzam, że tłusta plama jest na opakowaniu, ale ten żel nie zostawia mi tłuszczu na rękach jak robił to poprzedni.
I jeszcze mam jedno głupie 😡 pytanie, którą stroną żel ma być do grzbietu konia ? Ta płaską stroną z małymi dziurkami, czy tą "nierówną" z kwadratowymi dużymi dziurami. W weekend przymiarka i pierwsza jazda 🏇
dziewczyny, proszę Was o pomoc. sytuacja następująca: koń zdrowy, grzbiet ok, siodło szyte na miarę i dopasowane. ale. jest osoba o bardzo dużych umiejętnościach, bardzo dobrze sobie radzi z koniem no ale... jest przy kości. czy jest szansa jakoś dodatkowo ochronić grzbiet konia, bez dopychania Bóg wie czego pod siodło? czy na przykład ta podkładka byłaby do tego dobra?
tylko proszę o konkretne porady, jak sobie z tym poradzić, bez haseł typu "niech osoba popracuje najpierw nad swoją tuszą" albo "niech jeździ na innym koniu" 🙇 para koń-jeździec zostaje. chyba, że naprawdę się nie da. 🙁
mundialowa, a przyglądałaś się ile mogą ważyć faceci na Cavaliadzie? Była na forum masa dyskusji na takie tematy. Z ogólnym wnioskiem, że problem jest, gdy ciężki jeździec jest nieogarnięty. I że trzeba przestrzegać proporcji masy jeźdźca do masy konia, przy czym konie typu cob/duży kuc mogą nosić proporcjonalnie/procentowo więcej. A realnym obciążeniem dla konia, istotną zmienną, jest rodzaj i jakość pracy, jaką wykonuje pod danym jeźdźcem. Ważna jest też forma konia "przed": umięśnienie, kondycja, grzbiet. Żadna podkładka nie oszczędzi grzbietu, jeśli tu jest coś nie tak. Imo - podkładki z syntetycznego futerka w ogóle nie warto kupować. A z obserwacji, to przy sprawnym jeźdźcu ok. 100 kg zagrożony nie jest przeciętny koń - ale... siodło. Jeżeli ma delikatną konstrukcję. Dopiero ew. uszkodzenie siodła zagraża grzbietowi.
o mężczyznach na Cavaliadzie pomyślałam i nawet podobnych posturowo ten koń kiedyś miał na sobie. po prostu tu się obawiałam tężyzny, która może potęguje wrażenie masy, gdzie niekoniecznie tak musi być. na szczęście jeździec jest ogarnięty i pracę wykonuje bardzo dobrą.
dziękuję Ci za wyjaśnienie kwestii, teraz będę spokojniejsza i wiem, że nie trzeba przesadnie kombinować. :kwiatek:
Jak ktoś o tej wadze ogarnięty to pół biedy. Ale co z takim 90-100-kilogramowym delikwentem który chce spróbować jazdy konnej, czyli przychodzi na naukę? Sama nauka anglezowania już potrafi przyprawić o dreszcze. Nie zebym mówiła, że cięższe osoby nie mogą jeździć, broń Boże, w końcu każdy kiedyś zaczynał.
palemka, naprawdę dyskusje toczyły się tygodniami. Taki delikwent musi mieć odpowiedniego konia i odpowiedniego instruktora. Naprawdę da się tak poprowadzić naukę, żeby nie było żadnego obijania grzbietu.
Innych firm nie widziałam akurat ta przyszła mi na myśl bo znajoma ma aczkolwiek jej wykonanie nie jest tak idealne jak Mattesa. Polecam znaleźć sobie używana Mattesa często sprzedają w bdb stanie za ok. 200-250zł można znaleźć a są nie do zabicia i maja bardzo solidne rzepy na te wkładki. Jedna chodzi u Nas w rekreacji od dwóch lat a była już wcześniej używana tez solidnie i po za tym, ze wyblakła wciąż żyje i ma się rewelacyjnie 🙂