Forum towarzyskie »

kącik porad prawnych

Damarina dzieki wielkie, tak własnie myslałam  🙂 Trwały zażarte boje z tą szkołą, co chwile odwoływali się do tego chorego regulaminu, ale nie chciałam dac za wygraną w efekcie czego zostały mi zwrocone pieniadze za niewykorzystane lekcje  😅

Super! Czyli wykazałaś się cechą świadomego Konsumenta :-) Walczyłaś o swoje prawa.
A takie Regulaminy funkcjonują, ponieważ szkoły żerują m. in. na braku wiedzy studentów, jakie prawa im przysługują jako konsumentom. Nie tylko szkoły zresztą.

Prawa konsumenckie - to bardzo ciekawe i odkrywcze dla wielu zagadnienie.
Szczerze mówiąc, grałam tak, jak gdyby ta sprawa od początku była konsultowana z prawnikiem  😉 Całkiem nieźle mi to wyszło biorąc pod uwagę ze z prawem nie mam nic wspólnego. Choc nie ukrywam ze gdyby nie dali za wygraną to nie miałabm oporów przed puszczeniem tego na drogę sądową.
Wystarczająco mnie ta sytuacja zdenerwowała, a co gdy np ktos ma długi pobyt w szpitalu albo nagle zmienia miejsce zamieszkania? Bez sensu, ja rozumiem ze chcą sie jakos zabezpieczyc ale to jest troche żerowanie na ludziach, a rozne sytuacje przeciez w zyciu są.
A ja mam pytanie odnośnie pracy.
Mam umowę o pracę, czyli powinnam pracować ok 144 godzin w miesiącu. W systemie zmianowym wychodzi ok 12-14 dyżurów, zależnie od miesiąca.
Z powodu braków w personelu dostaję dużo nadgodzin, przez co łącznie pracuję 200-250 godzin w miesiącu. Nie chcę mieć dodatkowych dyżurów. Na moją prośbę o mniejszą ilość godzin, usłyszałam, że nie da się nic zrobić, bo jest za mało personelu.
Podpisałam umowę o pracę na etat, nie chcę nic więcej, mam dość. Czy mam obowiązek pracowania na dodatkowych dyżurach? Co mogę zrobić,żeby nie być tak obciążaną?
damarina, dziękuję :kwiatek: uspokoiło mnie to trochę 😉

Na razie dziś poszło pismo do straży miejskiej żeby udostępnili nam zdjęcie z fotoradaru jeśli nadal je mają lub napisali w którym sądzie się ono znajduje.

Co do listu. Przyszedł zwykły list bez potwierdzenia odbioru i został on nam dostarczony wczoraj. I będziemy mieć na to potwierdzenie lokatora więc jakby co on może potwierdzić że de facto list został dostarczony później niż wskazywałby na to stempel pocztowy.
damarina jeszcze raz dzięki wielkie za to co napisałaś o tym doręczeniu bo to zawsze jakiś argument  :kwiatek:

Najprawdopodobniej kolega przekroczył prędkość i na tym fotoradar go złapał. Wczoraj jeszcze mówił że do wszystkiego się przyzna dziś namawiał mnie żebym mówiła że nie wiem kto prowadził samochód tak żeby on uniknął punktów karnych. I że przyzna się tylko wtedy kiedy on będzie widoczny na zdjęciu. Ale tak nie zrobię, lojalność wobec znajomych to jedna sprawa a druga że właścicielem samochodu jest moja mama i ona mu nie odpuści.

EDIT:
czy jeśli uda nam się wydobyć zdjęcie z fotoradaru i byłoby zrobione ono "od tyłu" samochodu tak że kierowca nie będzie widoczny a ja jako osoba której został wtedy ten samochód pożyczony powiem że go nie prowadziłam bo prowadziła go osoba X i ona się do tego nie przyzna to będę mieć jakieś konsekwencje? Czy jeśli pozostali pasażerowie potwierdzą to co powiedziałam (jechaliśmy w 4 osoby, ja i 2koleżanki które były pasażerami) to czy tylko X poniesie konsekwencje?
Pytanie moje brzmi tak:
Pracuję w firmie, która nie jest moją własnością. Jestem tylko szeregowym pracownikiem. Czasami do nas dzwonią przedstawiciele różnych firm z propozycjami kredytów (nie przypominam sobie, żeby dzwonili z banków). Są to kredyty dla pracowników. Ja ich oczywiście zbywam. Ale szef czasami daje się namówić na jakiś kredyt. Kiedyś mu się coś wymsknęło, że wziął jakiś kredyt, że niby ja coś miałem z tym wspólnego (ale ciągnięty za język nic nie dał z siebie wyciągnąć), no i że kasa pójdzie na sprzęt dla firmy.
I tu moje pytanie. Czy szef (dysponując moimi danymi z umowy o pracę) może w moim imieniu wziąć kredyt na firmę? I czy jeśli ją weźmie, a nie spłaci, to czy mogę z tego powodu ja mieć jakieś nieprzyjemności? Czy jeśli szef nie spłaci tego kredytu, to ja będę musiał to zrobić? Czy jest jakaś centralna baza kredytobiorców do której można się zwrócić z prośbą o sprawdzenie czy ktoś nie wziął na mnie kredytu?
Z góry dzięki za pomoc  🙂
laparotomia, jest BIK (biuro informacji kredytowej), tam możesz sprawdzić czy masz na siebie kredyt.
Teoretycznie nikt nie może brać za nikogo kredytu. W praktyce oszuści trafiają się wszędzie i nie ma dla niech rzeczy niemożliwych.
Pytanie moje brzmi tak:
Pracuję w firmie, która nie jest moją własnością. Jestem tylko szeregowym pracownikiem. Czasami do nas dzwonią przedstawiciele różnych firm z propozycjami kredytów (nie przypominam sobie, żeby dzwonili z banków). Są to kredyty dla pracowników. Ja ich oczywiście zbywam. Ale szef czasami daje się namówić na jakiś kredyt. Kiedyś mu się coś wymsknęło, że wziął jakiś kredyt, że niby ja coś miałem z tym wspólnego (ale ciągnięty za język nic nie dał z siebie wyciągnąć), no i że kasa pójdzie na sprzęt dla firmy.
I tu moje pytanie. Czy szef (dysponując moimi danymi z umowy o pracę) może w moim imieniu wziąć kredyt na firmę? I czy jeśli ją weźmie, a nie spłaci, to czy mogę z tego powodu ja mieć jakieś nieprzyjemności? Czy jeśli szef nie spłaci tego kredytu, to ja będę musiał to zrobić? Czy jest jakaś centralna baza kredytobiorców do której można się zwrócić z prośbą o sprawdzenie czy ktoś nie wziął na mnie kredytu?
Z góry dzięki za pomoc  🙂



Żeby szef wziął na Twoje nazwisko kredyt na firmę (?) musiałby przede wszystkim podrobić Twój podpis pod umową kredytową/ pożyczki. A to już jest przestępstwo (!). Masz prawo zawiadomić o takim zdarzeniu Policję, a szefowi grozi kryminał.
Jeżeli to by się stało (osobiście nie wyobrażam sobie tego, ale wiadomo - rzeczywistość zaskakuje) - masz prawo rozwiązać stosunek pracy bez wypowiedzenia z winy pracodawcy (masz prawo wtedy do odszkodowania).

Inna sytuacja:
Jeżeli zgodzisz się, aby szef wziął kredyt na Twoje nazwisko i przeznaczył pieniądze na swoją firmę - wtedy jeżeli w umowie kredytowej/ pożyczki będziesz figurować Ty, oczywiście to Ty będziesz odpowiedzialna za terminowe spłaty kredytu/ pożyczki. Szef będzie zwolniony od odpowiedzialności. Dlatego przenigdy i za żadne skarby nie zgadzaj się na taki układ (nawet za cenę wylania z pracy). Błagam!!!!!
czy jeśli uda nam się wydobyć zdjęcie z fotoradaru i byłoby zrobione ono "od tyłu" samochodu tak że kierowca nie będzie widoczny a ja jako osoba której został wtedy ten samochód pożyczony powiem że go nie prowadziłam bo prowadziła go osoba X i ona się do tego nie przyzna to będę mieć jakieś konsekwencje? Czy jeśli pozostali pasażerowie potwierdzą to co powiedziałam (jechaliśmy w 4 osoby, ja i 2koleżanki które były pasażerami) to czy tylko X poniesie konsekwencje?


Sprawa się komplikuje, zostaje skierowana do sądu. Sąd oceni (na podstawie wszelkich zgromadzonych dowodów, nie tylko zeznania Twojego, czy kolegi X) kto w takiej sytuacji poniesie odpowiedzialność. Nic na tą chwilę nie można stwierdzić, jak się wypowie sąd. Może dojść oczywiście do umorzenia postepowania, ale nie koniecznie.
Mam takie pytanie: pomijając osobę która prowadzi jazdy na swoim koniu,  a jest niepełnoletnia i tym samym nie ma uprawnień, daje osobom ( też niepełnoletnie)  które uczy,  takie mniej więcej  oświadczenie " Ja niżej podpisana/ny, oświadczam że znane jest mi ryzyko związane z jeździectwem, jak również przepisy z zakresu ubezpieczeń nast. nieszczęśliwych wypadków. W  związku z powyższym, zrzekam się wszelkich roszczeń wobec, właściciela stajni, właściciela konia, oraz osoby go udostępniającej, jakie mogą powstać  z uprawianym przeze mnie  jeździectwem. Czy rzeczywiście jeżeli doszłoby do jakiegoś wypadku, dziewczyna byłaby bezkarna? 
Hm... sama nie wiem. Dostałam pocztą fakturę vat od operatora telefonii komórkowej. Na 4.10 gr+Vat.
Tylko ja nigdy nie byłam ich klientem. Zatem dzwonię , czekam , słucham muzyczek i komunikatów.
W końcu pracownica. Szuka szuka i mówi, że to jest zapłata za.... prefix na telefon stacjonarny z roku...2006.
Tylko ja nigdy nie miałam telefonu stacjonarnego i w roku 2006 miałam inne nazwisko.
Pani grzecznie spytała czego oczekuję i wklepała reklamację: korekta faktury + wyjasnienie skąd mają moje dane i dlaczego się nimi posługują. Bla bla bla.
I moje pytanie: wysłać im pismo? Czy zaufać pani z telefonu?
A może użyć adwokata?
Mam takie pytanie: pomijając osobę która prowadzi jazdy na swoim koniu,  a jest niepełnoletnia i tym samym nie ma uprawnień, daje osobom ( też niepełnoletnie)  które uczy,  takie mniej więcej  oświadczenie " Ja niżej podpisana/ny, oświadczam że znane jest mi ryzyko związane z jeździectwem, jak również przepisy z zakresu ubezpieczeń nast. nieszczęśliwych wypadków. W  związku z powyższym, zrzekam się wszelkich roszczeń wobec, właściciela stajni, właściciela konia, oraz osoby go udostępniającej, jakie mogą powstać  z uprawianym przeze mnie  jeździectwem. Czy rzeczywiście jeżeli doszłoby do jakiegoś wypadku, dziewczyna byłaby bezkarna? 


Nie.
1) co innego oświadczenie, że nane jest mi ryzyko uprawiania jeździectwa (to jest OK), a co innego zrzeczenie sie roszczeń. To ostatnie jest bezsprzedmiotowe. Nie można zrzec sie tych roszczeń w oświadczeniu.

ale:
1) istnieje powazne pytanie, kto będzie odpowiadać w przypadku wypadku w trakcie jazdy prowadzonej przez osobę niepełnoletnią. Osobie niepełnoletniej nie można przypisać winy. Wtedy zapewne będą odpowiadać jej rodzice/ opiekunowie. Ale za co? Za niedochowanie nadzoru? Hmmm... przecież było oświadczenie. Tutaj widzę potencjalną komplikację.
I moje pytanie: wysłać im pismo? Czy zaufać pani z telefonu?
A może użyć adwokata?


Pismo nie zaszkodzi. Zawsze poważniej wygląda.
Co do dalszego ciagu (gdy pismo nie pomoże) - radzę poczekać. Jeżeli firmie będzie sie chciało - wystapi do sądu o nakaz zapłaty. Sąd wyda nakaz zapłaty. Dostaniesz nakaz zapłaty i będziesz mieć 14 dni na ustosunkowanie się czy się z nim zgadzasz, czy nie. Wtedy w sprzeciwie do nakazu zapłaty napiszesz, że nie zgadzasz sie, ponieważ (1) nie zawierałaś z nimi umowy, (2) nie mają podstaw aby naliczyć tej kwoty bo nie jesteś ich klientem itp. Jeżeli faktycznie tak było, że nie jesteś ich klientem (faktycznie nie zawierałaś z nimi żadnej umowy) - sąd uchyli nakaz zapłaty i cofnie roszczenie firmy.

Jeżeli myslisz o wzięciu adwokata, to nie teraz. Poczekaj na nakaz zapłaty - wtedy ew. pomyśl o pomocy prawnej w formułowaniu sprzeciwu od nakazu zapłaty.
Dziękuję.  :kwiatek:
Pismo napisałam.
Szanowni Państwo,
W dniu ...... otrzymałam od Państwa fakturę nr ....... na kwotę brutto 5,04 zł za „inne usługi”.
Przypisano mi numer Klienta................
W rozmowie telefonicznej z Państwa pracownikiem uzyskałam informację,
że należność dotyczy, rzekomo, prefixu dla mojego telefonu stacjonarnego za rok 2006.
Aby dokonać identyfikacji rozmówcy musiałam podać datę urodzenia i te dane znajdowały się w Państwa systemie.
Oświadczam, że – nigdy nie byłam Klientem Państwa firmy! Od lat korzystam z usług innego operatora.
Nigdy nie posiadałam też telefonu stacjonarnego!
Proszę o natychmiastowe anulowanie nadesłanej faktury i udzielenie mi wyjaśnień
jakim sposobem są Państwo w posiadaniu moich danych osobowych.
Domagam się też usunięcia moich danych z Państwa systemu oraz przeprosin za zaistniałą sytuację.
Taniu, dawno temu miałam podobną sytuację. Jeszcze wtedy była Idea. Chciałam wziąć telefon kom. w sieci Plus GSM, dostałam odmowę, ponieważ rzekomo zalegałam w sieci Idea z rachunkami. Nigdy nie miałam telefonu komórkowego w Idei, dlatego też udałam się do salonu w celu wyjaśnienia sprawy. Okazało się, że mają mój nr pesel, serię i nr dowodu os. ale z innym imieniem i nazwiskiem. Dodałam też, że nigdy dokumentów nie zgubiłam, nie pożyczałam, jedynie udostępniałam w instytucjach państwowych. Nie potrafili mi wytłumaczyć skąd mają moje dane i dlaczego przy nich jest inne imię i nazwisko - czyli burdel na maksa. Informację o moim rzekomym zaleganiu usunęli. Mam nadzieję, że nigdy nie dowiem się o wziętym kredycie na moją osobę bez mojej wiedzy.
No właśnie ja się tego wystraszyłam. Pal licho 5 złotych.
Już raz moje dane mi skradli kiedyś i teraz się denerwuję.
W ogóle to spytam-fakturaz Plusa to jest kolorowa? Moja jakby kserokopią jest.
I jakiś prefix z 2006 ???? To same odsetki by kosztowały Bóg wie ile.
Obrót papierami, dokumentami w salonach sieci komórkowych to jest jakaś żenada. Ilekroć jestem w punkcie to widzę jak leży ksero dowodów osobistych różnych ludzi. Można złapać, zabrać i wykorzystać. Zresztą siedziałam kiedyś w takim salonie to wiem jak się cudownie archiwizuje.
damarina, dzięki  :kwiatek:

wczoraj wysłałam pismo do straży miejskiej, zobaczymy co odpowiedzą...
damarina, może Ty mi coś podpowiesz 🙂

Zawarłam w 2009r umowę z bankiem na kredyt hipoteczny, zabezpieczony na dwóch nieruchomościach. Kredyt brałam przez doradcę z Open Finanse a nie bezpośrednio w placówce. Od początku były przeboje, ale teraz już mnie doprowadzają do szału.
1) zaproponowano mi kredyt z korzystną dla mnie opcją promocji, polegającej na płaceniu połowy raty przez pierwsze 2 lata. Niedopłacona suma rat miała być rozłożona równomiernie na pozostałe raty. Promocja obejmowała też możliwość spłaty części lub całości kredytu po 2 latach.
2) otrzymałam promesę, podpisałam warunkową umowę sprzedaży wpłacając zaliczkę.
3) podpisałam umowę z bankiem, która nie zawierała warunków o jakich rozmawialiśmy (błąd). Doradca twierdził, że po podpisaniu umowy  przeniesienia własności będzie sporządzony aneks do umowy na promocyjne warunki.
4) podpisałam umowę przeniesienia własności
5) przyszła mi 1 rata do płacenia podczas gdy sprzedający nie otrzymał jeszcze  od banku przelewu, za sprzedaż nieruchomości.
6) krążyłam z awanturami pomiędzy doradcą OF i centrala banku w Warszawie próbując sprawę wyjaśnić, doradca wyraźnie zaczął mnie unikać, nie odbierał moich telefonów, nie oddzwaniał. Dostałam od niego maila (mam go), że wpłaca na konto mojego kredytu 900zł. Wpłacił. To była rekompensata za popełnione błędy/oszukanie mnie, żeby uciszyć sprawę.
7) widząc, że niewiele wskóram z aneksem i nie uzyskam warunków na jakie przystałam dałam sobie spokój i grzecznie płaciłam raty.
8) na koniec sierpnia dostałam pismo, że nie dopełniłam formalności (brak oświadczeń uprawnionego do nieruchomości), za to powiadomienie bank życzy sobie 100zł prowizji. Szlag mnie trafił, bo podpisałam wszystko co dostałam do podpisania.
9) próba skontaktowania się z doradcą - nie odbiera telefonu
10) telefon na infolinię- twierdzą, że nie mogą mi wysłać stosownego wzoru do podpisania mailem ani listownie, kierując mnie do oddziału
11) pierwsza wizyta w oddziale banku- Pani twierdzi, że nie może mi pomóc, ponieważ nie ma dokumentów kredytu
12) druga wizyta w oddziale - nie są mi  w stanie przedłożyć do podpisu stosownego dokumentu, ale przyjmują reklamacje wraz z kopią oświadczenia do 1 z nieruchomości, która była podpisana w 2009r, a jeden z egzemplarzy był w moich dokumentach kredytowych
13) w odpowiedzi na moją reklamację odpowiadają, że mam się skontaktować z doradcą OF, czyli wracam do punktu 9. Piszą również, że wysłali mi maila z powiadomieniem, oraz, że dzwoniła do mnie w tej sprawie asystentka doradcy OF.
Prawda jest taka, że zalewają mnie mailami o treści reklamowej od 2009r minimum raz w tygodniu i te wiadomości wchodzą w SPAM. A Pani z OF owszem dzwoniła, żeby mi powiedzieć, że mam się skontaktować w doradcą. Ale.... pan doradca nie odbiera telefonu.
Ja mam do doradcy OF 170km, do najbliższego oddziału ich banku 40km w 1 stronę. Już dwa razy byłam w oddziale i nie poszła ta sprawa do przodu. Ani nie przyjmują do wiadomości, że 1 oświadczenie już jest podpisane i nie moja wina, że mają bałagan i je zgubili. Ani nie chcą mi dać tego papierka, żebym mogła go podpisać.

Ale za to regularnie wysyłają mi powiadomienia o niedopełnieniu warunków umowy obciążając mnie kwotą 100zł. Mam ich już 5szt na kwotę 500zł.

Oczywiście nie ma nikogo odpowiedzialnego kto się sprawą zajmuje. Na infolinii nie podadzą mi żadnych informacji, w oddziale też nie. Wysyłam więc pisma, a wczoraj wysłałam maila opisującego całą sytuację z z wnioskiem o odstąpienie od prowizji. Uzasadniłam, że nie jestem w stanie podpisać dokumentu, którego nie chcą mi udostępnić. Napisałam też, że systematycznie jedynie pilnują wysyłania do mnie kolejnych ponagleń do podpisania stosownych oświadczeń, naliczając za każde wysłane ponaglenie 100zł opłaty. Odnoszę wrażenie od sierpnia 2012r, że działanie banku jest celowe i ma zapewnić bankowi dodatkowe finansowanie z tytułu prowizji od wysyłanych ponagleń.

Kopię maila wysłałam do wiadomości Komisji Nadzoru Finansowego.

Czy mogę coś jeszcze zrobić, żeby pomyślnie zakończyć sprawę?
Czy jest wśród nas ktoś, kto jest prawnikiem / zajmuje się prawem pracy - ale praktycznie i wie sporo o orzecznictwie sądów - znaczy jakie zazwyczaj sądy wydają decyzje w określonych przypadkach.
w programach typu LEX jest orzecznictwo w konkretnych sprawach....
ale generalnie co region to inne wyroki, i zalezy jeszcze od tego,czy oskarzycielem jest PIP czy osoba praywatna(pracownik)....

na tyle tylko moge Ci pomóc...
Z lexa można dużo wyciągnąć, ale trzeba wiedzieć czego się szuka np znać konkretny przepis KP podstawy powództwa. Przy każdym artykule kodeksu jest lista orzeczeń i sobie można przejrzeć.
już się wyjaśniło 😉
Czy na podstawie aktu notarialnego, gdzie człowiek X kupuje wierzytelność od spółki Y (a spółce Y tę kase winna jest osoba Z), mozna pójść do sądu o nakaz zapłaty? Trochę mi się to dziwne wydaje, bo jeśli tak, to można sobie wszystko kupić od kogoś a potem ścigać ludzi, którzy powiedzmy nie wiedzieli w ogóle, że są dłużnikami.. Trochę tak mnie historia Tani natchnęła- powiedzmy, że teraz ta firma od telefonu sprzedaje wierzytelność komuś i ten ktoś ściga w tej chwili Tanię a Tania w sumie nic nikomu nie była winna- można tak..? Iść do sądu z takim aktem notarialnym, mieć klepnięty nakaz z klazulą i co? Taki komornik będzie ścigał w sumie niewinną osobę..? 😲
Akt notarialny pod warunkiem poddania sie w nim egzekucji nie wymaga nawet nakazu, od razu może trafić do komornika:
Art. 777 KPC. § 1. Tytułami egzekucyjnymi są:

1) orzeczenie sądu prawomocne lub podlegające natychmiastowemu wykonaniu, jak również ugoda zawarta przed sądem;

11) orzeczenie referendarza sądowego prawomocne lub podlegające natychmiastowemu wykonaniu,

2) 21) 3) inne orzeczenia, ugody i akty, które z mocy ustawy podlegają wykonaniu w drodze egzekucji sądowej;

4) akt notarialny, w którym dłużnik poddał się egzekucji i który obejmuje obowiązek zapłaty sumy pieniężnej lub wydania rzeczy oznaczonych co do gatunku, ilościowo w akcie określonych, albo też wydania rzeczy indywidualnie oznaczonej, gdy w akcie wskazano termin wykonania obowiązku lub zdarzenie, od którego uzależnione jest wykonanie;

5) akt notarialny, w którym dłużnik poddał się egzekucji i który obejmuje obowiązek zapłaty sumy pieniężnej do wysokości w akcie wprost określonej albo oznaczonej za pomocą klauzuli waloryzacyjnej, gdy w akcie wskazano zdarzenie, od którego uzależnione jest wykonanie obowiązku, jak również termin, do którego wierzyciel może wystąpić o nadanie temu aktowi klauzuli wykonalności;

6) akt notarialny określony w pkt 4 lub 5, w którym niebędąca dłużnikiem osobistym osoba, której rzecz, wierzytelność lub prawo obciążone jest hipoteką lub zastawem, poddała się egzekucji z obciążonego przedmiotu w celu zaspokojenia wierzytelności pieniężnej przysługującej zabezpieczonemu wierzycielowi.

§ 2. Oświadczenie dłużnika o poddaniu się egzekucji może być złożone także w odrębnym akcie notarialnym.

§ 3.

Ale Ty masz chyba na myśli cesję/przelew regulowany w KC
Art. 509. § 1. Wierzyciel może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na osobę trzecią (przelew), chyba że sprzeciwiałoby się to ustawie, zastrzeżeniu umownemu albo właściwości zobowiązania.

§ 2. Wraz z wierzytelnością przechodzą na nabywcę wszelkie związane z nią prawa, w szczególności roszczenie o zaległe odsetki.

Art. 513. § 1. Dłużnikowi przysługują przeciwko nabywcy wierzytelności wszelkie zarzuty, które miał przeciwko zbywcy w chwili powzięcia wiadomości o przelewie
czyli jeśli scedowano wierzytelność, która nie istnieje, dłużnikowi przysługuje ten zarzut takze wobec zbywcy "długu".
zen, niestety tak działa prawo. Firmy windykacyjne tak działają. Nie wnikają czy słusznie tylko próbują ściągać.
Ja tak się nadziałam w przypadku reklamowanego rachunku z Orange. Sprawa miała tok, ale jak to bywa w przypadku reklamacji składanych ustnie na infolinii gdzieś przepadło, ja zapomniałam o tym. A po 2 latach od sprawy dostałam pismo od firmy windykacyjnej, że odkupili mój dług w wysokości.... uwaga 65zł. A ja nie dostałam od wierzyciela nic przez 2 lata. Nawet wezwania do zapłaty!.
edyta, ale w tym przypadku dłużnik nie poddał się dobrowolnie, bo o niczym nie wie. Tak na zdrowy rozum ogarniam, że dług można sprzedać/kupić. Ale nie wydaje mi się, żeby pod każdym takim aktem sąd od razu miał prawo klepać nakaz zapłaty. Bo np. ja też mogę iść do notariusza i powiedzieć, że kupuje oto od pana X wierzytelność pana Y, z której wynika, że w chwili podpisania aktu staję się właścicielem wierzytelności na powiedzmy 3 mln złotych- i co? Sąd mi klepie takie coś? Idę do komornika i mogę dopominać się egzekucji tych 3 baniek? 😲
zen, niezupełnie. Sprzedający dług musi mieć dokument z którego wynika zadłużenie.
Pokazać sfabrykowaną fakturę, to naprawdę nie problem. Wydawałoby się zasadne, żeby w razie odkupienia długu ruszył proces a nie od razu nakaz i  klauzula. I stąd moje pytanie właśnie 🙂 Rozumiem, że do sądu ze sfałszowanymi dkumentami trochę lipa iść, ale papier cierpliwy jest, więc u notariusza można wszystko w sumie spisać. Ciekawi mnie po prostu czy rusza proces czy od razu nakaz zapłaty, najlepiej w postępowaniu nakazowym 😁
Wydaje mi się, że wtym przypadku masz na myśli przelew wierzytelności, a nie poddanie sie egzekucji w akcie notarialnym w trybie art. 777kpc.

Tak jak wynika z art. 509 kc prawie każda wierzytelność może zostać przelana. Nawet już w zawieranej umowie może być takie postanowienie, że zgadzasz sie na sprzedaż.
Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Outsoursing dochodzenia należności jest opłacalny dlatego jest to teraz dość czesta praktyka zwłaszcza w przypadku masówek typu rachunki za telefon. Jezeli ktos dostaje wezwanie do zapłaty należności nieistniejacej, przedawnionej może spokojnie ten zarzut podnieść wobec tego kto kupił.

Tu masz wyliczone kiedy można zastosować postepowanie nakazowe:
Art. 485. § 1 kpc. Sąd wydaje nakaz zapłaty, jeżeli powód dochodzi roszczenia pieniężnego albo świadczenia innych rzeczy zamiennych, a okoliczności uzasadniające dochodzone żądanie są udowodnione dołączonym do pozwu:

1) dokumentem urzędowym,

2) zaakceptowanym przez dłużnika rachunkiem,

3) wezwaniem dłużnika do zapłaty i pisemnym oświadczeniem dłużnika o uznaniu długu,

4) zaakceptowanym przez dłużnika żądaniem zapłaty, zwróconym przez bank i nie zapłaconym z powodu braku środków na rachunku bankowym.

§ 2. Sąd wydaje również nakaz zapłaty przeciwko zobowiązanemu z weksla, czeku, warrantu lub rewersu należycie wypełnionego, których prawdziwość i treść nie nasuwają wątpliwości. W razie przejścia na powoda praw z weksla, z czeku, z warrantu lub z rewersu, do wydania nakazu niezbędne jest przedstawienie dokumentów do uzasadnienia roszczenia, o ile przejście tych praw na powoda nie wynika bezpośrednio z weksla, z czeku, z warrantu lub z rewersu.

§ 2a. Sąd wydaje nakaz zapłaty na podstawie dołączonej do pozwu umowy, dowodu spełnienia wzajemnego świadczenia niepieniężnego oraz dowodu doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku, jeżeli powód dochodzi należności zapłaty świadczenia pieniężnego lub odsetek w transakcjach handlowych określonych w ustawie z dnia 12 czerwca 2003 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych (Dz. U. Nr 139, poz. 1323).

§ 3. Sąd może wydać nakaz zapłaty, jeżeli bank dochodzi roszczenia na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych podpisanego przez osoby upoważnione do składania oświadczeń w zakresie praw i obowiązków majątkowych banku i opatrzonego pieczęcią banku oraz dowodu doręczenia dłużnikowi pisemnego wezwania do zapłaty.

§ 4. Jeżeli nie dołączono oryginału weksla, czeku, warrantu lub rewersu albo dokumentów określonych w § 3, przewodniczący wzywa powoda do ich złożenia pod rygorem zwrotu pozwu na podstawie art. 130.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się