Forum towarzyskie »

Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym

Ja jako dziecko byłam wiele razy stawiana w sytuacji „bo babci bedzie przykro” i nauczyłam sie z tego:
- spotkania z babcia to mega stres, nieprzewidywalne jakie moje zachowanie sprawi jej przykrość - bolał mnie brzuch na sama zapowiedź ze jedziemy
- co zrobic zeby uniknąć bliskiego spotkania z babcia
- nie pokaże ze sie boje, ze chce mi sie płakać - zrobie harda minę i odpowiem cos niemiłego.
Czy moi rodzice osiągneli swój cel usilnym uczeniem mnie norm społecznych taka metoda? Nie.
Ja z Sara robie tak, ze jak np daje Helci jakas zabawkę, gdy Hela jęczy, to mowie: ojej, zobacz jak sie teraz Hela cieszy, dałaś jej zabawkę! A Sara dopowiada - Ja nie chciałam zeby Hela była smutna! I koniec. A nauka wielka na moje oko - nauczyła sie, ze umie zareagować empatycznie na czyjeś uczucia i zatroszczyć sie adekwatnie o siostrę.

Bobek - nie wiem co ze mną jest, nie moge czytać o tych eksperymentach nigdy ;(( wiem, ze to wazne dla nauki, no ale wyjątkowo mocno na mnie te zimne prysznice i inne matki z drutu oddziałują...

Sienka, fajnie ze sie tym podzieliłas, ściskam!

Mialam wiele pacjentek, które były zawsze miłe i nigdy nikomu nie chciały sprawić przykrości i wcale nie było tak, ze dzieki temu czuły sie szczęśliwe i miały satysfakcjonujące relacje, w których tez duzo dostawały. O nie.
Lotnaa, u nas zwykło się krzyczec przy jedzeniu cytując Przyjaciół...Joey doesn’t share food!!!!!!!  😜

Uważam ze jednocześnie empatii we mnie aż nadto i serio, lubię sprawiać przyjemność innym. Tylko please, nie wymuszona.

Ej, Dzionka mi świadkiem!!! Jadłyśmy te same ciastka, DZIELĄC SIĘ! Szok i niedowierzanie.

Dzionka, dokaldnie mogłabym się podpisać pod Twoimi uczuciami u babci! (Tylko akurat moja mama była niezła, bo zwraca uwage na to zeby mnie w takich sytuacjach nie stawiać po tym jak moja babcia w dzieciństwie rozdała gościom wszystkie pomarańcze które mama z siostra schowały jak skarb w tapczanie...co nie zmienia tego ze przełożyła ‚powinnasia’ na inne dziedziny życia 🙂

Ascaia, jeżeli ma być z własnej inicjatywy to chyba nie może wynikać z przymusu, tak? to ci właśnie próbują dziewczyny powiedzieć, zmuszanie dziecka może doporwadzić do tego, że te naturalne odruchy dobra mogą zaniknąć. Pokazują ci metody kiedy dziecko przyjmie to z własnej woli i odkryje że jest w tym radość.

Diakonka, cześć 🙂 dawaj zdjęcia 🙂

Dzionka,
sorry więcej nie będę bo innych historyjek o małpkach nie znam.
Ascaia sama piszesz zeby sie dzielic bo wypada. Rozumiem z tego co napisalas ze bylas tak uczona i tak bys uczyla dziecko - bo jak dziecko sie nie podzieli, to komus bedzie przykro (co jest bardzo niefajna manipulacja swoja droga, bo dziecko nikogo nie skrzywdzi tym ze nie da komus kawalka czekolady a wpaja mu sie poczucie winy...). Bedzie sie wiec dzielic bo chce czy bo wypada?

No i nie odpowiedzialas na moje pytania. I jeszcze jedno mi sie nasuwa - gdzie dziecko wolno wg Ciebie zabrac? Bo rozumiem, ze do muzeum, galerii, filharmonii nie - piszesz o wrazliwosci - jak nauczyc wiec dziecko wrazliwosci na sztuke? Muzyke na zywo, obrazy, eksponaty przezywa sie i odczuwa zupelnie inaczej na zywo - dziecko nie ma do tego prawa? Czy ma prawo tylko do tego, co jest mu dedykowane (wiec bedzie zupelnie inne niz dla doroslych).
Mialam wiele pacjentek, które były zawsze miłe i nigdy nikomu nie chciały sprawić przykrości i wcale nie było tak, ze dzieki temu czuły sie szczęśliwe i miały satysfakcjonujące relacje, w których tez duzo dostawały. O nie.

ja jestem jedną z takich osób. Częściowo się wyleczyłam, częściowo wciąż myślę, że to jakieś dziwne żebym JA dostawała tyle kasy za pracę, albo żeby taki fajny facet MNĄ się zainteresował. Życie jest trudne i pełne wyboistości i chciałabym umieć bardziej zwracać uwagę na własne potrzeby, a nie czyjeś odczucia. Może wtedy nie miałabym depresji? Kto wie 🙂
Chwała Bogu, że się nie rozmnożyłam i nie rozmnożę. I to nie jest ironiczne czy zadziorne. Nie umiałabym się odnaleźć wśród innych matek. A moje dziecko wśród swoich rówieśników.
Naprawdę, z ręką sercu, szczerze - nie rozumiem Was. Nie wiem co Was tak krzywdziło w tych kontaktach "z babciami". Nie rozumiem tego, że takie potrzeby bycia "dla drugiej osoby" są dla Was tak krzywdzące. Nie rozumiem pojęcia "wymuszone sprawianie przyjemności". Po prostu mówimy o czymś co dla mnie jest podstawą, najwyższą wartością. A np. Lotnaa robi z tego tzw. podśmiechujki. Nie podoba mi się taki świat. 🙁


nerechta, sorki, ale jestem jedna, a Was kilka i niektóre pytania być może mi umykają. Odpowiedziałam o pytanie o kaszlu. Jakie pominęłam?

Ze sztuką to nawet nie chodzi o "prawo do". Ale jest sztuka dedykowana dzieciom, która jest całościowo przemyślana pod kątem młodego odbiorcy. Dlaczego więc wrzucać dziecko na głęboką wodę, skoro można mu pokazać coś co będzie dla niego zwyczajnie ciekawsze? Po co zabierać 3-latkę do muzeum skoro można zabrać ją na wystawę sensoryczną dla dzieci?

A co tego dzielenia się - ja naprawdę nie rozumiem tych Waszych pytań w tym tonie. Nie rozumiem kontekstu poczucia winy. Pass, poddaję się, nie rozumiem. Nie widzę tutaj bezwzględnego ciągu przyczynowo-skutkowego.
Ascaia, nie wiem czy chcesz zrozumieć, mimo ze dziewczyny piszą o naprawdę bolesnych rzeczach ze swojego życia. Nie łączysz tego? Nie wydaje Ci sie, ze w wypełnianiu norm społecznych, bo tak trzeba a nie dlatego, ze tak czujemy, jest cos bardzo krzywdzącego?

Madmaddie 🙁 takie sa konsekwencje wlasnie, jak piszesz. Nie mamy w sobie tyle wiary w siebie zeby prosić o więcej a i jak dostajemy, to niezasłużenie/przypadkiem/nie mamy nad tym kontroli. Mam nadzieje, ze bedziesz coraz bliżej i blizej siebie z czasem 🙂
Dzionka, staram się, ale nie rozumiem. Nie rozumiem dlaczego można nie chcieć się dzielić. Nie rozumiem dlaczego używacie "tak trzeba". Bo nie trzeba, tylko się chce i się tak czuje...
Yyy nie czułaś nigdy, że coś masz i nie chcesz się tym podzielić? A jakbym Ci powiedziała, że chce Wernę na weekendy i będzie mi BARDZO przykro, jeśli się ze mną nie podzielisz swoim psem? Co poczujesz?
Ascaia, to pozwól temu dziecku to poczuć a nie przekonuj go do tego, bo "babci będzie przykro". Bo się weźmie i tylko nauczy, żeby czekolady przysłowiowej przy babci nie pokazywać (i przy tobie) a nie tego, żeby się dzielić.  Nie bardzo rozumiem, czemu trzeba temu dziecku wtłaczać do głowy co ma chcieć (tu: chcieć się dzielić) i czuć.
Lotnaa, u nas zwykło się krzyczec przy jedzeniu cytując Przyjaciół...Joey doesn’t share food!!!!!!!  😜

Uważam ze jednocześnie empatii we mnie aż nadto i serio, lubię sprawiać przyjemność innym. Tylko please, nie wymuszona.

Ej, Dzionka mi świadkiem!!! Jadłyśmy te same ciastka, DZIELĄC SIĘ! Szok i niedowierzanie.



sienka, padłam 😀 😀 My tez używamy tego tekstu 😀 A ciastkami dzielę się z wybranymi 😍
Jak to dlaczego nie chciec się dzielić? No...normalnie po prostu nie chcieć. I już.  Chcieć to ja mam ochotę się dzielić z mężem i dzieckiem. Bo ich kocham. Z całą reszta niekoniecznie. Czasami, czymś i owszem. Ale na ogół to niby dlaczego mam ludziom robić dobrze? Mogę im rozbić dobrze ale nie muszę. Albo chce w danej chwili albo nie chce. I na to ma wpływ wiele różnych czynników w danym momencie.
Dzionka, ale pies to nie czekolada czy zabawka...
Ale powiedzmy "pożycz mi samochód, bo mi się podoba" i niech będzie, że nie chcę się podzielić, ale zaproponuję Ci podwózkę. Poszukam kompromisu. Nie do końca dlatego, żeby Ci nie było przykro. Ale po to, żeby Ci pomóc.
Ascaia, małe dziecko nie musi potrafić szukać kompromisu - w tym powinien pomóc rodzic i na pewno nie na zasadzie "babci będzie przykro jak się nie podzielisz czekoladą" (serio jakiejkolwiek dorosłej osobie będzie rzeczywiście przykro z tego powodu???).

PS. największa przykrością były teksty "daj zabawkę młodszej kuzynce, bo jest młodsza i musisz ustępować/ będzie jej przykro (a chciała każdą zabawkę, która ja brałam do ręki łącznie ze starą łyżką w piaskownicy ...)" - dużo mnie kosztowało w dorosłym życiu wyleczenie się z ustępowania każdemu
Te buziaki od dziadków, ciotek i innych drewien są dla mnie obrzydliwe, sama nie znoszę i dziecka też nie będę do tego namawiać. Fuj! Dorośli muszą zrozumieć, że dziecko nie chce, podanie ręki czy żołwik wystarczy.
Ascaia, no proszę Cię, nie sprowadzjmy tego do absurdu... Zresztą dla dziecka ta czekolada może mieć taką samą wartość, jak dla Ciebie pies, dlaczego Wam (rodzinie) to oceniać? I serio, jeśli szef Ci powie: Ascaio, podziel się z Basią swoją pensją. Basi będzie przykro, jeśli tego nie zrobisz - to się podzielisz? Poczujesz potrzebę podzielenia się, bo Basi będzie przykro? Serio?...
jesli sie kogos do czegos zmusza to w konsekwencji nie bedzie chciec - czego tu nie rozumiec?

Wielu rzeczy nie rozumiesz, bo nie masz dzieci po prostu. Nie masz pojecia czym jest rodzicielstwo, czym jest codziennosc z dzieckiem. Nie ma w tym nic zlego - oceniasz ze swojej perspektywy, nie z perspektywy dziecka ani rodzica. Nie masz takich doswiadczen wiec nie wiesz. I nie bedziesz wiedziala, mam wrazenie, dopoki dzieci miec nie bedziesz. Nie rozumiesz tego co powtarza Ci 15 roznych osob, nie laczysz faktow, ciagow przyczynowo skutkowych, mimo ze jakas wiedze na temat psychologii dziecka z racji studiow masz. No i trudno. Ta dyskusja nie ma zbytnio sensu bez wspolnego punktu odniesienia.

jezu posty mnoza sie z predkoscia swiatla  🤣
safie, Dzionka zapytała mnie czyli osobę zdecydowanie dorosłą... 😉 Czuję się gotowa na kompromisy. 
badum psssst....... kurtyna - i tyle na temat sensownosci tej rozmowy  🤣
dostaje juz glupawki, ide poczytac  🤣
Dzionka, gdzie absurd? :oczy:
Widzę różnicę pomiędzy żywą istotą a przedmiotem. Więc dla mnie pytanie o Wernę jest nieadekwatne.
A co pensji - jeśli dyrektor tak mówi. Pensji całej nie oddac, ale skoro Basia ma kłopoty to pójdę zapytam ile jej pożyczyć, albo pogadam z kolegami o jakiejś zrzutce.

nerechta, nie, tu nie o posiadanie dzieci chodzi. Bardziej już w tym momencie o priorytety, wartości, itd. Słowa nie napisłam o zmuszaniu dzieci do podzielenia się. Jednym słowem o tym nie wspomniałam. To wy to piszecie, nie ja.

PS. Co Ci się nie podoba w mojej odpowiedzi do safie?
Ascaia, niestety wpływanie na dziecko tekstem "bo babci / cioci / kuzynce" będzie przykro to przymus. Koniec i kropka.
Ascaia, ale nikt nie mówi, że Basia ma kłopoty, po prostu będzie jej przykro. Czy dziecku mówisz, że babcia jest głodna, daltego sie podziel? Nie, argument jest czysto emocjonalny, w dodatku oparty na fałszywych komunikatach - bo czy serio babci będzie przykro, że sie z nią 4-latek nie podzieli jakąś czekoladą?
No więc? Czy w takiej sytuacji czujesz bunt, złość, czy nagłą potrzebę dzielenia się pensją, na którą czekałaś? Naprawdę nie wiem czy się zgrywasz czy piszesz serio, dla mnie to już jakiś wyższy poziom... wyparcia? Czy nie wiem, robienia ze mnie idiotki 😉
No ale tak to działa, że pewne nasze zachowania sprawiają przykrość innym. A to nie jest dobre by sprawiać ludziom przykrość. Ile się da tyle warto się starać by tego unikać. A jeszcze lepiej starać się by robić to, co jest dobre i daje innym radość.
Przymus, szantaż, w moim odczuciu forma przemocy.

Dzionka, hahahaha 🤣 Odwiedźcie nas w koncuuuuuu!!! Żarełka nie zabraknie, oboje jesteśmy na dietach to i chętnie się dzielimy 🤣

Ascaia Ty cały czas nie czaisz ze jeśli ktoś oczekuje od innego kogoś tego ze ktoś coś dla niego zrobi, to problem jest w oczekującym a nie w oczekiwanym 😀

A jeśli babci będzie przykro bo nie dostanie czekolady to niech sobie idzie i kupi albo idzie na terapie bo ma coś z głowa niehalo.
A jeśli jej nie będzie tylko tak się mówi to się kłamie, a to słabe tak kłamać i dziecko głupie nie jest, zauważy ze babci wcale nie jest przykro tylko ktoś mu mówi co ma robic z jego własnością.
Lotnaa, u nas zwykło się krzyczec przy jedzeniu cytując Przyjaciół...Joey doesn’t share food!!!!!!!  😜


Taaak! I jeszcze taki werset z piosenki Hey/Nosowskiej - Łapy preeeecz! Nie dzielę się jedzeniem!!!!  😜
No piękne to i wzniosłe, ale jesteśmy przy dziecku z czekoladą i Tobą i Twoją pensją. Czy widzisz teraz, że wcale to dziecko nie czuje potrzeby podzielenia się czekoaldą i przez szantaż emocjonalny jej nie poczuje? Co poczuje? To niesprawiedliwe? Nie lubię babci! Boję się. Nie zasłużyłem na czekoladę?
A co Ty poczujesz?

Sienka, nawet nie wiesz jak bardzo chcę wpaść! I Witek też chce, a to rzadkie 😉 Wpadniemy na bank, tylko wiesz, Wy zajęci ludzie, my wiecznie zagluceni z racji Blisko.. więc poczekajmy na lepszy czas 😉 Wiosnę?
Dzionka, nie robię z Ciebie idiotki. Nie mam w zwyczaju i przykro, że tak piszesz.
Chyba poddam Ci pomysł - jestem jak widać tak dalece zindoktrynowana.
Ale ok, mój błąd, bo ukierunkowanie na "babcia jest głodna" jest lepsze. Jak dla mnie mogłoby być też "ma smaka", ale to, że odmowa sprawia przykrość i tak bym dodała i naprawdę nie widzę w tym szantażu.
Ej, a tak w ogóle przecież któraś z Was kilkanaście postów temu w kontekście kota pisała "bo boli /będzie niezadowolony" i nie było takiego larum jak do babci co jej przykro za czekoladę...

PS. Dalej nie wiem dlaczego "wykrzyknęłaś" o absurdzie w poprzednim wpisie?


Nie wiem, nie wiem, nie wiem.
Ja jako dziecko nie chciałam, żeby było komuś przykro. Może nawet rodzice nie używali takich argumentów, a ja i tak nie chciałam. Nigdy nie czułam, że dzielenie się z kimś jest niesprawiedliwe, że przez to kogoś nie lubię, że się boję i nie zasłużyłam na czekoladę. Jak słyszę, że komuś przykro to próbuję zrozumieć dlaczego mu przykro i szukam rozwiązania co zrobić by mu przykro nie było. Tak mam od małego dziecka (nie miałam problemu z dzieleniem się). U dzieci w mojej rodzinie też raczej ten problem nie występował, wystarczała jedna-dwie rozmowy o tym, że fajnie jest się dzielić. I nikt nikogo nie zaczynał się bać.
Nie słyszałam nigdy żeby kotu było przykro bo ktoś nie spełnił jego oczekiwań 😁

Dzionka, anytime 😍 a po nowym roku będzie u nas taki jeden nowy domownik, i nie dziecko, co bardzo fajnie uczy dzieci żeby czekolady i inne chować wysoko bo zeżre...zgaduj zgadula.
Ascaia, dorosły ma tą przewagę nad dzieckiem, że może właśnie powiedzieć "przepraszam, ale mam wielką ochotę na tą czekoladę i ci nie dam". Ponownie napisze: babci nie będzie przykro, że dziecko nie da jej czekolady, a kota jakieś dziecięce zabawy mogą boleć.

Jak już to chyba lepiej powiedzieć "może dasz babci kawałek? będzie jej na pewno miło" albo "może daj babci spróbować kawałek, jaką smaczną czekoladę ci kupiła"
Ascaia, w przypadku biegania za psami z trzepaczką mówienie "przestań, psy się boją" to opis faktów i CHRONIMY kogoś. W przypadku podziel się z babcią, bo babcia tak chce, bo babci przykro - to przekraczanie granic tego dziecka. I nie chodzi o to jaki argument na poczekaniu "wymyślisz", a o to, że w ogóle w takim sposób próbujesz namówić dziecko na podzielenie się z kimś trzecim, kto w ogóle rozumiem w tej sytuacji się nie wypowiada.
A absurdem jest dla mnie kombinowanie jak by tu sie podzielić moją pensją z Basią, bo Basi przykro. Nie chcesz napisać, co poczułabyś w tej sytuacji? Naprawdę tak szef nauczyłby Cię dzielenia się pensją, która jest TWOJA, dana TOBIE, bo Basi czy innej Zosi przykro by było, jak byś im nie dała? To nie jest dla Ciebie absurd? Dlaczego tego samego wymagasz od dzieci? Dlaczego nie przyznasz, że czasem po prostu NIE CHCESZ się dzielić i nie ma w tym nic złego?

sienka o jezusie, czeczi pies 😀?

EDIt:
czy tylko ja zostałam na placu boju 😉? Lecę na serial, więc do jutra jak by co!
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się