leosky, ja nigdy, nawet karmiąc 6-miesięczniaka nie wydoiłam laktatorem więcej niż 20 ml. A u noworodkowego Wojtusia też nigdy nie słyszałam tego "mitycznego" odgłosu "kkh" 😎 Moje dziecko jadło max 5 minut, potem zasypiało z piersią w buzi. I jadł długi czas co godzinę, nawet jak był już noworodem 😉 Smoczek miał, pomimo tego, że w pierwszych miesiącach piersi mu nie skąpiłam i często spędzałam godziny na czytaniu książek/oglądaniu filmów z dzieckiem przypiętym do piersi, to pozostałe chwile, gdy był bez piersi (np. spacery) wymagały smoczka. Nie zauważyłam złego wpływu smoczka na technikę karmienia i uważam w naszym przypadku smoczek za doskonałą rzecz, ale to ja, u innych może być inaczej. A poza tym gratuluję 😅 I ogromne gratulacje dla Diakonki 😅 Trzymajcie się dziewczyny, jesteście wspaniałymi matkami, wkrótce będzie lepiej!!!
dziewczyny w nocy karmiłam na żądanie 🙂 mała budziła się co 1h czasem co 1,20. Karmię na żądanie. Ważyliśmy ją wczoraj. Przybrała od czwartku 100g. Z tym że przez piątek i sobotę była dokarmiana mm. Wczoraj nie dokarmiałam w ogóle. Tylko że wczoraj do południa zrobiła małą kupkę i do teraz nic. Ale położna mówiła że jak się tak zdarzy to nie panikować. Miałyście tak? Na początku robiła kupę bardzo często. Po każdym karmieniu. Myślę że to dlatego że karmię częściej a mniej i swoim a nie mm. Mam rację?
Dziękuje Wam za rady. Dobrze że Tomek ma dwa tyg opieki na mnie bo bym nie wydoliła. Dobra pendraczek się budzi. Lecę. 😉
jednak śpi dalej 🙂 moje dziecko jest tak strasznie posiniaczone po tym porodzie. Siniak na pół główki, za uszkiem i i na oczko też zeszło. Tak że wygląda jakby miała całe oko podbite 🙁 Jak byłam na EKG z nią po wyjściu ze szpitala to aż babka zapytała co się jej stało w oko. Poczułam się jakbym to ja ją pobiła 🙁
leosky mój też najpierw robi przy każdym karmieniu, ale miał moment, że nie robił 10 dni. Położna i lekarz mówili, żę póki nie towarzyszą temu inne objawy, ból brzuszka to nie ma się czym martwić. Mleko matki jest prawie całkowicie stawne, więc zwyczajnie kupka nie ma z czego powstać. Siniakami się nie przejmuj, znikną. Najważniejsze, że jesteście już razem. My mamy kolejne problemy z laktacją, co jakiś czas wracamy do punktu wyjścia i już nie mam pomysłu o co chodzi. Mam ewidentnie głodne dziecko, szarpie się przy piersi, nie przechodzi w ogóle do fazy drugiej ssania. Laktatorem udoje max 40 ml. Powiedzcie mi mamy czy jak się laktacja normuje, bo to podejrzewam to piersi cą miękkie cały czas, niezależnie od pory dnia i odległości czasowej między karmieniami. U mnie czasem nabrzmiewa, głównie w nocy, w ciągu dnia w ogóle. Mam momenty, że jak Mały ssie jedną piersią, druga mnie mrowi (aż boli) i momentalnie robi się twarda po czym po chwili wraca do stanu sprzed karmienia. Zaczynam powątpiewać we własną teorie, że karmienie nie może być tak skomplikowane ;(
Powiedzcie mi mamy czy jak się laktacja normuje, bo to podejrzewam to piersi cą miękkie cały czas, niezależnie od pory dnia i odległości czasowej między karmieniami. U mnie czasem nabrzmiewa, głównie w nocy, w ciągu dnia w ogóle. Mam momenty, że jak Mały ssie jedną piersią, druga mnie mrowi (aż boli) i momentalnie robi się twarda po czym po chwili wraca do stanu sprzed karmienia. Zaczynam powątpiewać we własną teorie, że karmienie nie może być tak skomplikowane ;(
Podłączam się, bo też ostatnio o tym myślałam, tzn o tej miękkości - twardości. Póki co mam identycznie jak Ty, jak karmię jedną, to druga na początku boli aż pod pachę...
Z nienajadaniem się niestety nie pomogę, laktatorem udoję w zły dzień 100ml, a w dobry 150 w kilka minut. ale z Twoim ostatnim zdaniem zgadzam się w 100% :/
czekam na relację diakonki, na spokojnie jak wróci z domu!
Za nami zeszły tydzień sredni, z gorączką i wymiotami;/ W weekend już ok było mamy nowe zwierzaki, szkoda że dziś deszcz pada bo miałam sporo planów na prace na dworze🙁
Diakonka ogromne gratulacje, śliczna dwójeczka :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: urosną, nie martw się 😉
Leosky przykro mi że taki ciężki poród, aż mnie ciary przeszły na Twój opis, bo mój był bardzo podobny. I Kazio niestety też wyglądał jak kupka nieszczęścia - zniekształcona głowa, wybroczyny.. Ale szybko doszedł do siebie na szczęście :kwiatek: :kwiatek: Teraz już o tym nie myśl, bo skończyło się dobrze! to najważniejsze 😉
Sznurka ta owca wygląda na zuoooooooo Pytałam już - dostałaś tą mapę Polski?
A tu moja gwiazda w stylizacji autorskiej 😉 wraz z bratem w stylizacji na pana Heńka 😀
equi.dream,maleństwo, ten bol, jezeli przypomina mrowienie to jest typowy, jest spowodowany wyrzutem oksytocyny, oksytocyna odblokowuje tkanki wokol wyplywu z kanalikow = mleko plynie. U mnie to po pewnym czasie przestal byc bol i zostalo tylko takie wlasnie mrowienie ale na poczatku to myslalam, ze se w leb strzele, tak samo przestalo mi sie lac z drugiej piersi bo na poczatku sie lalo z obu 😉 Co do twardosci, z czasem piersi sie przyzywczajaja do produkcji na biezaco i nie musza juz gromadzic zapasow, dlatego sa miekkie. To sygnal ze laktacja sie unormowala. U mnie twardnialy juz tylko jezeli dziecie zrobilo sobie nietypowo dluga przerwe w jedzeniu. Na poczatku oczywiscie sama sie martwilam bo nagle zniknal ewidentny wyznacznik, ze mleko jest ale waga nie pozostawiala zadnych watpliwosci.
Moim rekordem dojenia laktatorem to bylo chyba tez 20 ml (wiele dziewczyn, ktore karmily piersia tez pisalo, ze tylko tyle doilo), to dziewczyny nie moze byc dla was wyznacznik, naprawde. Wiec nie dodawajcie sobie w ten sposob zmartwien. Dzieci moga plakac z roznych powodow, oczywiscie glod trzeba rozwazyc ale lepiej to robic po bozemu, czyli przede wszystkim sprawdzic czy przybiera. Czy sika tyle co zwykle (oczywiscie wziac pod uwage warunki upaly, poczatek sezonu grzewczego to moze sikac mniej).
equi, jezeli przybieranie ok, to moze trzeba szukac innych przyczyn, za szybko lecace mleko, plesniawki czy cos. Ja niestety nie pomoge, co wiedzialam z mojego doswiadczneia, to juz ci pisalam na PW, a nieodmiennie na skomplikowane problemy polecam wizyte u specjalisty od laktacji (telefon do lll), tak samo jak nie leczylabym przez forum bolacego zeba ale odeslala do dentysty.
sznurka, sielsko-anielsko 🙂
kopyciak, ale masakra. Zdrowia dla Was.
gwash, ale zabojcza stylowa 🙂 Okulary Neli sa super!
sznurka, podziwiałam już owieczki na Twoim blogu 🙂 są boskie tak samo jak krówka i kurki 😍 Jak się wybudujemy już na naszej wsi to też mamy z Mężem plany na zwierzaki, w planach jest jeszcze ślązak (marzenie Męża), małopolak, krówka, owca, koza i kury 😎 Zdrówka dla Lewka 🙂
Diakonka, leosky, ale jesteście dzielne :kwiatek: podziwiam 👍 Ja się cały czas nastawiam pozytywnie na poród i karmienie piersią, ale kto wie jak będzie 👀
Zakupiłam glukozę, cytrynę i wodę mineralną, jutro rano na badanie 😵
Obkupiłam dzisiaj trochę Misia 😍 Kupiłam dresy, bluzę, 2 bluzki z długim rękawem, 2 body z długim rękawem, 2 pary cieplutkich rajstop, 6 par cieplutkich skarpetek 🏇
Ja tez czekam na mape...ale moze kiedys dojdzie😉 W zeszlym tyg dostalam(uwaga) probki kosmetykow z Musteli (zamawialam je jakos przed urodzeniem sie Olka lub moze chwile "po"😉. Z J&J doszly przed porodem, Olek ma 21 mcy i jakie bylo moje zdziwienie gdy otowrzylam koperte 🏇
Dzis, w przyspieszonym trybie,o 13.30 przyszły na swiat nasze Maluszki: Teo 50 cm 2200,Nela 51cm 2400.Sa z nami,zdrowe,a ja sie czuje jakby przejechał mnie pociąg.Nie dociera do mnie,ze to moje dzieci.Jakis kosmos.
Matko, wystarczy weekend bez Volty a tu takie newsy i rewelacje! Diakonka - ogromne gratulacje! 😅 😅 😅
Mam nietypowe pytanie - czy któraś z Was spotkała się z tym, że dziecko ma w dziurkach od uszu wągry (czarne zaskórniki)? Milan ma w obu uszach (w zagłębieniach dziurek) po kilka czarnych, obleśnych zaskórników i nijak tego nie idzie usunąć, ani myciem, ani tarciem pałeczkami do uszu, no po prostu nic. Jedyną opcją byłoby normalnie wycisnąć, ale w zagłębieniach dziurek nie ma czym dojść, a dotknąć się w tym miejscu na spokojnie kompletnie nie pozwala. Wstyd mi czasami u lekarza, lub przed znajomymi, bo to wygląda tak, jakby miał czarne od brudu uszy wewnątrz. Uszy normalnie myjemy przy kąpaniu i małżowinę i to miejsce zawsze przecieram dokładnie pałeczką, więc nie wiem, skąd się tam wzięły, a ma je już kilka miesięcy, jak nie rok - i nie chcą zniknąć 🙁
...ech, problemy z karmieniem... też mnie dopadły.. moje dziecko i mnie. Diakonka wiesz, a ja uważam, że to, ze pozwoliłam na jednorazowe podanie mieszanki synkowi, to była dobra decyzja- najadł się wtedy i widać było, że z końcu jest szczęśliwy i przespał długo.. w nocy poprosiłam o pomoc doradcę, bo akurat miała dyżur, i nakarmiłam już sama mimo ogromnego bólu i niechęci dziecka do ssania piersi- bo wiedziałam, że jak 2 raz podam sztuczne mleko (które cały czas było w sali w pogotowiu), to będzie oznaczało koniec karmienia. U mnie doszło do tego stopnia, że jak tylko pomyśłałąm, ze zaraz będzie Maciuś przystawiany- już wtedy ryczałam jak bóbr, a on nie pomagał- nie chciał ssać, nie umiał, ja się spinałam i tak o. Brodawki pęknięte, bolące jak diabli. I głodny mały. Nie pomagało to, ze mąż był obok, trzymał i mi pomagał, kiział, całował w czoło... Wczoraj dostałam nakładki na brodawki, takie silikonowe, z Avent. I po raz 1 nakarmiłam moje dziecko tak, że bez płaczu, bez wyginania się, krzywienia, i że chyba się najadł... niestety w nocy musieliśmy go obudzić na karmienie (duużo śpi)- nie był zadowolony, krzyczał jak diabli i nie zjadł NIC. A ja wku*** się popłakałam. Rano mąż chciał iść do sklepu po sztuczne mleko, bo nie będziemy głodzić dziecka ani nerwicować mnie- ale uratował nas laktator. Ściągnęłam ponad 10 ml i podaliśmy z butelki... i był 3 godziny równe spokój. Dziecka nie było, spał, a ja ogarnęłam pranie poszpitalne, zjadłam coś, posprzątałam z grubsza, nadrobiłam rozmowy telefoniczne i nie wiedziałam co jeszcze ze sobą zrobić, tak mi dziwnie było, ze ON ŚPI. W trakcie odciągnęłam ponad 20 ml. Kiedy się obudził, zmieniliśmy pieluszkę (od wczorajszego ranka nie było kupy, za to siusia na potęgę), dostał mleczko z butelki. Wzięłam go do siebie, położyłam na sobie i tak sobie leżeliśmy, aż zaczął kwilić po godzinie, i postanowiłam dostawić go do piersi z nakładką- ssał z 15 minut! REKORD! a ja byłam taka szczęśliwa... tak więc powoli idziemy do przodu. Staram się nie załamywać, nie płakać, mam motywację kiedy widzę, że Maciuś się uspokaja bo ma pełny brzuszek. Pewnie tak już zostanie, ze będziemy się karmić odciągniętym mlekiem co te 3-4 godziny, a w tzw. miedzyczasie będę go przystawiać do piersi z nakładką... i też będzie dobrze!
Dziewczyny, trzymam za Was kciuki, tak jak Wy trzymacie za mnie. Damy radę mam nadzieję sobie poradzić z problemami...
Deksterowa, leosky, diakonka szacun dla Was! Za to, że walczycie i nie boicie się pisać o tym, że może być ciężko. Choć każda wyobrażała sobie, jak będzie pięknie i niekoniecznie spodzewała się takich problemów 🙁 Z całych sił trzymam za Was kciuki :kwiatek:
ja też jestem już spokojniejsza i pełna nadziei 🙂 mała ssie dość często. Cycek najlepszy uspokajacz. Właśnie pojadła i śpi. Już częściej słyszę przłykanie. Czuję ulgę. Zwłaszcza że przez 4dni w szpitalu po nieudanych próbach przystawiania jechała ciągle na butelkach i to z miękkimi smoczkami z których ciągła jak szalona. Nie muszę ciągle latać sterylizować butelek (choć właśnie dziś przyszedł mi sterylizator i podgrzewacz, ale to przyda się do ewentualnej sterylizacji laktatora lub w późniejszym okresie). Czekam teraz na monitor oddechu Angel Care. Zdecydowałam się jednak kupić. Zamówiłam też używany laktator elektryczny. Zamówiłam w sobotę kiedy jeszcze nie karmiłam wyłącznie piersią.
Mam szczerą nadzieję że cycki będą pełne mleka, nie będą bolały (choć sa nieco twarde i trochę bolą) i wykarmię malucha. Przynajmniej 6miesięcy.
Dzwoniła położna. W czwartek mamy wizytę u pediatry.
leosky No to gratulacje 🙂 Korzystaj z tego spokoju, wyśpij się kiedy tylko będziesz mogła.
Faaajnie macie, naleśniki są fajne!
Ale roczniaki, dwulatki i trzylatki też! 😉
A propos, tutaj trochę bardziej Franka kojarzycie to podrzucam Wam film, który spontanicznie nagrałam w czasie zabawy Franka. On mnie codziennie zadziwia 😀 (Objaśniam, że talerz to smok, a widelec jest rycerzem)
bobek wiem, wiem, skąd to mrowieniei od pań z lll dowiedziałam się właśnie, że to warunkuje ile kto jest w stanie laktatorem uciagnąć. Niektórym kobietom po prostu do wyplywu mleka potrzebny jest silny bodziec emocjonalny, którego laktator nie zapewnia. Postaram się dzisiaj wspomóc głowę i myśleć mocno o Małym, dwa razy pomrowiło i uciagnęłam 60ml. Cycki mogą być pełne mleka, a bez tego wyrzutu oksytocyny i tak nic nie wypłynie. maleństwo skoro tyle dajesz radę laktatorem to ten odruch u Ciebie po prostu łatwo pobudzić. Gdyby u każdej tak było😉 Kontaktowałam się z lll, byłam w poradni, zamówiłam wizytę też do domu i na razie jajco z tego jest. Mały przybierał super na początku, a teraz od 2 tyg waga się nie zmieniła. Nie schudł, ale też nie przybrał.
equi.dream, no nie narzekam 😉 Choć nie - owszem ,narzekam! Jak zawsze! 🙂 Bo są dni, ze te 100ml uciągnę z dwóch piersi, a nie z jednej, i boję się, ze to będzie za mało dla młodej. A od dziś pracuje i będą dni, kiedy nie będzie mnie 4h i będę chciała zostawić mężowi dwie butelki na wszelki wypadek - bo ona czasem je co 3-4h, a czasem równo co 2. I boję się, ze nie udoję 2x100ml...
Medelę Calma chwaliłam i muszę przestać. Tzn dziecko przestało - przestał jej odpowiadać ten "cyckopodobny" smoczek 🙁 Mąż mówi, ze ostatnio bardzo niechętnie z niego je. a niestety musi pić z butelki, bo ja jej do pracy nie wezmę ze sobą ani mąż nie będzie mi jej przecież przywoził na karmienie między lekcjami. Czy jeszcze jakaś firma robi smoczki, które imitują pierś? Czy reszta już jest chamsko miękka i podaje wszystko na tacy? Nie chciałabym aby Kalina odrzuciła pierś, a z butli, jak piszę, nie mogę zrezygnować :/
deksterowa, ooo, czyli już w domku jesteście? Zdjeć się domagam!!!!!!!!
Ale tak normalnie łyżeczką, jak dorosłego? Widziałam też specjalne kubki dla niemowląt, ale ja bym się chyba bała, że mała się zadławi... Kurde, że też ojcowie nie mają mleka 😉
Dziewczyny, powtórzę po raz tysięczny: MLEKO JEST W GŁOWIE, NIE W PIERSIACH!!! Znaczy się w piersiach jest na bank. Jedyne co może hamować jego wypływ, to ze strony mamy - stres i/lub ból + nieumiejętność przystawiania. A ze strony ssaka - nieumiejętność/niechęć ssania. U mnie wypływ zahamował ból i stres + brak informacji i pomocy osób kompetentnych. Spodziewałam się różnych problemów, a karmieniem się w ogóle nie przejmowałam i nie czytałam o nim, bo w głowie miałam założenie, że k.p. jest proste, naturalne i że się po prostu bierze i karmi i już. Do "szkoły rodzenia" nie chodziłam. A tu zonk. 😁 Mam taki przebłysk wspomnień, jak dobę po porodzie, w środku nocy, stałam na korytarzu, ledwo żywa, zgłaszając problem, że chyba nie mam pokarmu... a dwie położne, stare prukwy, próbowały coś ze mnie wydoić ręcznie, traktując jak przedmiot i rozmawiając tak, jakby mnie przy tym nie było... "No patrz Krystyna, no nic... susza!" Ściskały mi cycki tak, że wyłam z bólu. I susza. 😁 Jak mi się teraz chce z tego śmiać... 😀 Szpital pod hasłem "rodzić po ludzku" i propagujący k.p. 😁
Wystarczyłoby, żeby KTOKOLWIEK mi powiedział: Wszystko jest ok, połóż się, wyśpij, przytul dzieciątko i będzie dobrze.
Na szczęście miałam w sobie tyle samozaparcia i szybko doczytałam na chustoforum o co w k.p. "kaman",że jakoś poszło. 😉
Wpadam tylko na chwilke, bo jakims cudem polaczylam sie z internetem. Nie mam szans teraz nadrobic. 3.10 o godz. 20.45 na swiat przyszla Hania :-) 51 cm, 2860 g, 10 pkt. Jestesmy jeszcze w szpitalu, bo mimo tego, że mała jest zdrowa, to urodzila sie jako wczesniak, wiec trzeba ja dluzet obserwowac pod katem zoltaczki.