Forum konie »

Co zrobić, żeby koń przytył/ schudł ?

astrahay a moja kobyła 180cm je 4 miarki owsa (gniecionego) i pracuje 6 razy w tygodniu. Owies nie tuczy i nie utuczył Twojego konia. Prędzej siano i praca. Chyba, że masz przypadek bardzo łatwo tyjący to ok  😉
A mnie wkurza takie gadanie. Potem dziewczynki to przeczytają, obetna koniowi żarcie do porcji głodowych, bo ma "za duzo energii", a potem lament, ze koń wyglada jak wieszak i re-volto pomóż!  🙄 Znam niestety niejeden taki przypadek. I jeszcze raz powtórzę, ze aby koń przytył musi dostać dobrze jeść! I jeszcze raz napisze, ze nieważne czy owsa czy musli czy jeszcze czegos innego. Mam nadzieje ze nie bede musiała pisać tego 3 raz. Przekaz jest prosty jak budowa cepa.
Więcej szkody będzie jak dziewczynki przeczytają Twój post i sypną koniowi owsa po czym go rozniesie i co z tego, że dostanie dobrze jeść jak spali to w mgnieniu oka  🙄 Przestań się unosić bo głupoty piszesz. Jakby owies załatwiał sprawę to przez 100 stron odpowiedzią na każde pytanie jak przytyć konia, byłoby - sypnij owsa.
tulipan, i byłoby (z oczywistym: dobrego siana opór), gdyby ludzi nie bali się owsa jak diabeł święconej wody. A raczej - koni na owsie. I gdyby konie solidnie i systematycznie(!)/codziennie pracowały - wtedy nie byłoby tylu kłopotów metabolicznych (można sobie sprawdzić badania, jak szybko konie w solidnym treningu metabolizują "strzały" glukozy).
ashtray ma rację nie do podważenia - żeby przytyć, koń musi jeść więcej (kcal) niż zużywa.
Przykłady "a mój koń to..." są bez sensu, bo konie bardzo różnie wykorzystują paszę. Nie wszystkim, bardzo nie wszystkim koniom dużo owsa posłuży, ale każdy chudzielec musi JEŚĆ - obficie.
Ja obserwuję, że ludzie raczej owsa się nie boją i sypią - za dużo. Natomiast nagminnie dają za mało siana. Jest to tak powszechne, że boli, bo często racje żywieniowe są moim zdaniem absurdalne (przykładowo 2 listki siana, a 6kg owsa..koń z żebrami na wierzchu a nosi go na maksa). Oczywiście, pracującego, dużego konia odpowiednia dawka owsa nie zabije, a doda energii.
Ale niestety powszechnie się zbożami przekarmia, a zaniedbuje podstawę czyli włókno... i można wałkować temat, a ludzie wciąż próbują tuczyć konie drogimi paszami i dodatkami, kiedy w wielu przypadkach wystarczy duża ilosć dobrego siana (choć nie we wszystkich, mocno wychudzony, duży koń nie przeje nawet tyle siana ile powinien w ciągu doby, żeby przytyć, wtedy konieczne jest dodanie czegoś więcej).
branka, siano jest koniecznością.
Poważnie - jeżdżący(!) ludzie przesadzają z owsem? Ja to widzę, ale u koni, które pod siodłem nie chodzą. Jeźdźcy starają się ciąć/wymieniać owies jak tylko mogą. I wszystko jest ok, o ile koń jest w odpowiedniej kondycji, zgadza się bilans energetyczny(!) i zgadzają się proporcje objętościówki do treściwej.
Ale pytań w stylu: "Jak utuczyć konia a nie dać mu jeść?" jest nadal masa. Siano to podstawa. "Ale nie mam wpływu na siano". Daj jęczmień. "Nie mam jęczmienia". Daj jakąś paszę cool. "Nie stać mnie". Wysłodki. "Wysłodki trzeba zalewać". Daj więcej owsa. "Nie, bo owies nie tuczy". Sory, coś tuczyć musi. Jakieś jedzenie. Jeśli koń chudy, to tego jedzenia powinno być duuużo (po wyeliminowaniu przyczyn zdrowotnych).
halo większość koni z tego wątku nie pracuje aż tak, aby futrować je owsem do oporu. Przecież to oczywiste, że aby przytyć trzeba organizmowi dostarczyć więcej kcal niż zużywa. Czy to u ludzi, czy u koni, bez różnicy. Nadal jednak się nie zgadzam, że na odpasienie konia dobrym pomysłem jest owies. Co do tolerancji owsa. Z moich kilkunastu koni tylko jeden stoi na owsie i balancerze. Reszta miała / ma owies jako dodatek, uzupełnienie.
Owies to kiepska metoda,szczególnie u gorących koni.Też się na tym przejechałam,dawałam swojemu jakiś czas więcej owsa i miało to taki efekt,że dwa razy mnie zrzucił.
branka, siano jest koniecznością.
Poważnie - jeżdżący(!) ludzie przesadzają z owsem? Ja to widzę, ale u koni, które pod siodłem nie chodzą. Jeźdźcy starają się ciąć/wymieniać owies jak tylko mogą. I wszystko jest ok, o ile koń jest w odpowiedniej kondycji, zgadza się bilans energetyczny(!) i zgadzają się proporcje objętościówki do treściwej.
Ale pytań w stylu: "Jak utuczyć konia a nie dać mu jeść?" jest nadal masa. Siano to podstawa. "Ale nie mam wpływu na siano". Daj jęczmień. "Nie mam jęczmienia". Daj jakąś paszę cool. "Nie stać mnie". Wysłodki. "Wysłodki trzeba zalewać". Daj więcej owsa. "Nie, bo owies nie tuczy". Sory, coś tuczyć musi. Jakieś jedzenie. Jeśli koń chudy, to tego jedzenia powinno być duuużo (po wyeliminowaniu przyczyn zdrowotnych).


Co do drugiej części wypowiedzi: jak ktoś chce coś zmienić - znajdzie rozwiązanie, jak nie chce - znajdzie powód...

Jeżdżący ludzie często przesadzają z owsem, bo wydaje im się, że to co z tym koniem robią to bardzo intensywna praca, podczas gdy jest inaczej. Niemniej czasem dawki są adekwatne. Ale znam pracujące konie, które w ogóle(lub prawie wcale) nie powinny jeść zbóż i wtedy to już od właściciela zależy co z tym zrobi... znajdzie rozwiązanie czy będzie dalej sypał owies i narzekał, że koń sprawia problemy, że chudy, albo że ma jakieś problemy zdrowotne. Znam też takie które jedzą po 3-4kg owsa i nie widać skutków ubocznych - ale to raczej mniejszość i do tej mniejszości należą konie NAPRAWDĘ pracujące, a nie podreptające po 40 min 3-4 razy w tyg.
Tulipan unosze sie, bo wybacz mimo mojego szacunku do ciebie masz najwidoczniej jakiś problem z czytaniem. Ale ok, cierpliwie powtórzę sie po raz 3: I jeszcze raz napisze, ze nieważne czy owsa czy musli czy jeszcze czegos innego.

Halo amen. Dzieki ze sie wypowiedzialas. Bo juz zwątpiłam. Najlepiej dać pol miarki żarcia, wydzielić 10 marchewek, 2 kromki chleba i sie dziwić, ze nie tyje .
Branka, ja mam niestety ze swojego środowiska podobne obserwacje jak halo. I ze wszystko to wina owsa. Koń nie pracuje regularnie i koń ma chęć biegać, koń ponosi i bryka , koń wykorzystuje błędy jeźdźca, koń nie skupia sie na jezdzcu, koń jest niewychowany i niegrzeczny w obejściu. Wszystko wina owsa. Recepta : obciąć żarcie. A potem płacz, ze koń chudy.
ashtrayu mnie w niektórych stajniach pojawił się podobny trend- koń "machnie ogonem" to natychmiast trzeba obciąć owies, a nie zając sie ujezdzeniem konia.
Ale ze owsem sie nie utuczy to po części sie zgodze. Tuczyłam kiedys folblutke duzymi dawkami owsa  i nie dało to kompletnie zadnego efektu. Poza tym ze była ciezka do wysiedzenia. Mój folblut na poczatku jak był u mnie to bardzo spalał sie zmianą miejsca i ogierzeniem w związku z czym sypałam mu owies. I im wiecej sypałam tym bardziej sie spalał. Teraz (zanim pojechał do kliniki) to wyglądał względnie na niewielkiej ilosci paszy + różne włókna (sieczka,wysłodki) + duuuzej ilosci siana. Na takim zestawie- gdy chodził, wyglądał mega super.
Ale znam konie (mł) które całkiem ładnie wyglądają na samym owsie i sianie mimo czasem gorącego temperamentu.
Tylko ze od początku w moich wypowiedziach nie chodziło o to CO je koń do odpasienia , a ILE. Ale niektórzy nie czytają treści całego posta, tylko zobaczą 1 słowo i tego sie uczepia.
ashtray, chyba nadinterpretujesz mój ton 😉 Niestety, są tutaj tacy, że jak napiszesz że twój arab je 6 miarek, to poleca bez zastanowienia sypać i swojemu 6, co - jsk na pewno masz świadomość - może mieć nieciekawe konsekwencje.
Każdy ma swój rozum i oczekiwania wobec zachowania swojego konia i jeśli z powodu tegoż zachowania wymienia owies na co innego, rownie bądź bardziej odzywczego,  to nie widzę problemu. Czasy jak był dostępny tylko lub głównie owies minęły, i można tak kombinować żeby i wilk-kon byl syty i owca-jezdziec cala.
tulipan, mądrze prawisz, chwała Ci za to 😉
ej_anka, pozwolę sobie na mały OT: owsem nie karmiono z powodu dostępności a z uwagi na najrozsądniejszy dla konia bilans wapń - fosfor przy sporej dawce energii i niskim koszcie produkcji.
Stosując inne pasze trzeba się mocniej przyłożyć do ich bilansowania (np. podawanie wysłodków łączyć z otrębami pszennymi), ponadto inne pasze są zwyczajnie droższe.
_Gaga, a i owszem, masz rację sto procent, ale sama dostępność tych pasz była mniejsza niż obecnie.
Mnie ten trend przeraża- szczególnie w rekreacyjnych szkółkach , ale i u prywatnych właścicieli . Koń niedostatecznie "wypadokowany", niedosianowany , a jak go się weźmie na jazdę , to bryka i jest niegrzeczny. Tak więc natychmiast trzeba mu obciąć żarcie . I potem stoi chudawe coś,mięśni brak, brzydnie , sierść matowa , strzałki gniją , i gruda wchodzi - na początku  fajnie , bo te zmiany wchodzą powoli, czasem miesiącami ,  a kasy nie trzeba wykładać na karmienie, i właściciel zadowolony. Po jakimś czasie konie rzeczywiście markotnieją - ale z głodu!  Inaczej też  to może wyglądać w prywatnej stajni , gdzie są pastwiska i dostęp do trawy, ale w pensjonatówce, gdzie konie wybiegi mają  na piachu , obcinanie żarcia w celu uspokojenia konia to praktyka rodem z poprzedniej epoki . Bo po co konia dobrze nakarmić , popracować z nim porządnie na lonży , pojechać w długi,  ale wyciszający teren, ułożyć ciekawy plan na jazdę na ujeżdżalni. Lepiej dać z siebie minimum , i koniowi minimum. 
Kolejna sprawa -obcięcie treściwego , przy często kiepskim sianie , to również niedostateczna podaż minerałów i witamin , i tu nie wystarczy do garści owsa sypnąć najtańszego Bestermine .
Dla mnie odwieczny dylemat - jak odchudzić młodego konia , który rośnie , łatwo się przebiałkowuje,  i natychmiast reaguje na zaburzenie podaży minerałów różnymi chorobami skórnymi . Rada wielu znajomych koniarzy - obciąć żarcie , i  najlepiej postawić tylko na sianie . A wbrew pozorom , ten mój niepracujący  i tyjący z powietrza koń też musi jeść, i to paszę treściwą ( bo  nie jest rasą prymitywną ) - tylko dobrze dobraną.
Co do owsa - jeśli cały źle działa- bo często mimo dużej ilości podanej koniowi , jest nie wykorzystywany i przelatuje przez konia  , to może gnieciony ? Jeśli też nie OK , to może gnieciony jęczmień ? I jakaś porządna sieczka . Ale nie głodowe porcje 🙁
Wszystko powinno być dedykowane dla konkretnego przypadku. Elena111 przyszła z koniem 180 cm w kłębie mówiąc, że ów koń dostaje defacto +/- kostkę siana dziennie i 1,5 kg owsa + drobnicę złożoną z dodatków, a stoi 24h na dworze (już pomijam brak zdjęcia), pracuje lekko. Jak dla mnie - tu jest za mało wszystkiego. Koń stojący 24h na zewnątrz może potrzebować trochę więcej niż koń utrzymywany w systemie boksowym. Więcej na ogrzanie się, ma więcej możliwości poruszania się.... Już nie mówiąc, że 180 w kłębie to jest kawał konia.
Grunt to nie przesadzać i umieć wyciągnąć wnioski... a z tym jest zawsze najgorzej.

ej_anka, Takiemu, co bez namysłu kopiuje wszystko co w necie przeczytał, nic nie pomoże 😉 Nawet gdybyś rozpisała całą idealną teorię żywienia koni w jednym poście. 🙂
no ja znam stajnię, w której średni snopek siana dzielono na 4, do tego 3kg owsa ale to już w zależności od konia, na padok, w południe to samo i wieczorem też.
Tak karmiono konie, które chodziły 5 razy dziennie podczas wakacji. Chyba nie muszę mówić w jakim były stanie.
dominoxs, wg badań gniecenie poprawia strawność owsa o 2% czyli jest ekonomicznie bezpodstawne... Zaniedbanie koni (gnijące kopyta, gruda) nie wynika z obcięcia paszy treściwej a ze złych warunków chowu i niezbilansowanej diety (cynk, miedź, wit H). Owies nie "załatwia" sprawy głodu, bo rzeczywiście dość szybko "przelatuje". Przy słabej jakości sianie i bez zielonych objętościówek żaden koń nie bedzie dobrze wyglądał - choćby tego owsa i 10 kg dostawał dziennie. A i przy tych 10 kg moze mieć grudę i gnijące strzałki - niespecjalnie wiem co ma piernik...?

Ja mam pytanie- czy lucernę można zastąpić kukurydzą? Bo w lucernie chodzi głównie o biało na utuczenie tak? To może lepiej śruta sojowa?

Mam dylemat, czy dodawać ześrutowaną kukurydzę, DDGS, śrutę sojową czy może lucernę. Kukurydzę moja klacz lubi, nie szkodzi jej nawet całkiem spora ilość. W jednej paszy omijała lucernę szerokim łukiem, zostawała zawsze na dnie żłobu, ale nie wiem czy to kwestia lucerny, czy tego, że była w za dużych granulkach.

No i jeszcze pytanie- czy jeśli koń ma siano do oporu, w ilościach nie do przejedzenia, to jest sens podawać sieczkę? Myślała o DENGIE Alfa-A Oil bo jest nasączona olejem, ale znowu to lucerna, więc nie wiem czy mój wybrzydzioch będzie zainteresowany...
Gaga - inne żywienie niż owsem niekoniecznie jest droższe. Ja żywię po taniości a zapewniam koniowi to co powinien dostać i wygląda bardzo dobrze (nawet jest ciut za gruba, ale na jesień zawsze nabiera dodatkowych kg).


Mi nie chodzi o to, żeby obcinać owies kiedy koń bryka, a wynika to np z błędów jeźdźca. Ale ze względów zdrowotnych. Owies jest paliwem energetycznym i moim zdaniem powinny go jeść tylko konie pracujące(ew mające dodatkowe wydatki energetyczne, np sezon rozpłodowy) - naprawdę pracujące, nie tuptające stępem po lesie.  U koni niepracujących dawki większe niż 1-1,5kg dziennie odbijają się negatywnie m.in. na kopytach, ale nie tylko (tyle że problemy nie wychodzą od razu, ale np jak koń zaczyna się starzeć). To kwestia i moich (i nie tylko) obserwacji i badań, które to potwierdzają. A że ludzie chcą ten fakt ignorować, bo tak jest wygodniej(lub czasem dlatego że zwyczajnie nie wiedzą), to inna sprawa. Do tego duże dawki owsa jednorazowo źle wpływają na układ pokarmowy i nawet nie są w stanie być wykorzystane przez organizm.
Dlatego bazowym żywieniem powinno być siano, plus ewentualnie dodatkowe źródło włókna, białka i tłuszczy. Oczywiście nawet wysłodki czy lucerna, ba nawet siano zawierają węglowodany niestrukturalne - ale w dawkach daleko niższych niż w owsie. Nawet dzisiejsze gotowe pasze energetyczne nie mają tyle NSC co sam, czysty owies...

Problem nie jest w tym, że złym pomysłem jest obcięcie owsa - problem jest w tym, że jest on obcinany a nie zastępowany (np większą ilością siana, wysłodkami, jakąś sensowną paszą, itp). Wtedy faktycznie koń chudnie. Natomiast znam mnóstwo koni - kilkadziesiąt bo tylu mam klientów, które nie jedzą owsa wcale, lub prawie wcale, część z nich pracuje, niektóre dość mocno i jakoś nie chudną, nie tracą energii - ale pod warunkiem, że dieta bez owsa jest odpowiednia... ale mam i takie które owies jedzą w większych ilościach i żyją i nie zmieniamy tego, bo akurat dany koń czuje się z nim dobrze (ale to są wyjątki, nie reguła...).
Z przytyciem konia jest tak samo - można spokojnie wywalić owies i go zastąpić tak, że koń będzie wyglądał dużo lepiej, miał dużo energii a nie będzie go nosiło (choć oczywiście może go i tak nosić jak ma powody, np wkurzającego jeźdźca czy wybujały temperament).


A czy lepiej dać owies niż nic? Nie, lepiej znaleźć stajnie w której koń będzie miał zapewnione takie żywienie, jakie jest dla niego odpowiednie. I tu wracamy do punktu wyjścia - chcesz coś zmienić, to zmienisz, nie chcesz - znajdziesz powód. amen  😎

unawen, kukurydza ma mniej białka, niż owies (9% w kukurydzy przy 10-11% w owsie) ma za to niespełna 4% tłuszczu - stąd efekt tuczenia (generalnie świń 😉 ). Nie jest to pasza szczególnie dla koni polecana. Dużo szybciej i bezpieczniej utuczysz gniecionym jęczmieniem (12% białka).
Lucerna jest paszą wysokobiałkową. Generalnie w postaci twardego pelletu powinna być moczona. Twardych kulek wiele koni nie akceptuje, nie wspominając o tym, że puchną w kontakcie z wodą.

branka inne żywienie jest droższe. Mam konie niskoowsowe (owies jest dodatkiem w diecie). 15 lat trzymałam je pod domem zapewniajac zbilansowaną dietę i szukając najtańszych rozwiązań. Proste żywienie siano + owies wspomagane suplementami wyszłoby mi taniej, niż siano + owies + siemię + lucerna + wysłodki + otręby + pasze gotowe + wspomaganie j.w. Jak wiesz moje konie też pracują i to dość intensywnie a są na 0,8 kg owsa dziennie w sumie w 3 odpasach 😉 Z energią problemu nie mamy

Edit. Co do porównania kosztów - kilkanaście lat temu, kiedy nie było tak szerokiego dostępu do wygodnych w stosowaniu pasz gotowych, a i wysłodki niemelasowane były trudniej dostępne - kupowałam jęczmień stosujac go jako podstawową paszę treściwą - przy dodatku owsa. Jęczmień był zawsze o ok 30% droższy od owsa niestety, cio w skali roku przy więcej niż 1 koniu zaczyna być odczuwalne .
Nie wiem, myśmy to liczyły z właścicielką mojej stajni i nam wychodzi, że wysłodki plus otręby, ew sieczka wychodzą korzystniej cenowo jak owies. Tyle, że mamy tanie źródła. Ewentualny makuch jest dodatkowym wydatkiem, ale też małym w skali miesiąca.  Dlatego zimą jak dajemy makuch to płacę pełen pensjonat - resztę roku płacę mniej niż osoby, które karmią owsem, bo dieta mojego konia jest tańsza...
branka, może dziś jest inaczej, od lat tego nie liczyłam  😡 Ponadto z pwenościa sporo zależy od tego na co dawkę owsa zamieniamy 🙂
Ale - jak pisałam - jeszcze kilka lat temu takie dodatki ja wysłodki niemelasowane czy makuch nie były łatwe do zdobycia... Szczególnie w rejonie, w którym nie ma dobrze zaopatrzonego GSu 🙁
Coś takiego jak sieczka nie istniało, jeśli nie miało się sieczkarni 😉
Inne zywienie jest drozsze, bo owies jest zazwyczaj w cenie pensjonatu. A inne pasze nie. Trzeba kupic sobie samemu. Oczywiscie mowie to z perspektywy pensjonariusza, a nie osoby, ktora trzyma konie pod domem.
ashtray, ja patrzę generalnie z perspektywy osoby która trzymała konie pod domem. Ja trzymałam 3, kuzyni po 30 😉 za każdym razem binans ekonomiczny skłaniał jednak "pójście w stronę owsa", chociaż koniom z problemami podawało się inne pasze (np. jęczmień).
Gaga , zależy - trawienie owsa u mojego młodego  konia widać po kupach . Niegnieciony w niezmienionej postaci ląduje prawie cały z drugiej strony , z gniecionego nie ma nawet łusek. U drugiego konia przyswajanie całego ziarna jest natomiast  dużo, dużo  lepsze ale też mnóstwo całego ziarna jest w kupie . Dobrze robiło naszym koniom moczenie owsa - po 8-10 godzin , w "urobku " mało co lądowało.
Obcinanie treściwego u mojego konia , przy podawaniu cały czas tej samej dawki dodatku witaminowego i biotyny , powoduje pogorszenie się stanu sierści  i grudę . Już dwa razy zdarzyło to się przy odchudzającym obcinaniu żarcia- ostatnio właśnie niedawno- znowu zmniejszyłam jej dawki , i dostała po dwóch tygodniach  jakiegoś syfu na nosie...Na dietetycznej paszy Saracena , o której pisałam wcześniej  , kondycja zwierza była najlepsza- koń dostawał jej 2  kg dziennie, plus sieczkę , wypełniacze typu wytłoki z aronii , pokrzywę , witaminy i biotynę . I wiosenna gruda, której nie szło wtedy u niej wyleczyć , zniknęła,
A- i  nie są to "syfki" z powietrza i błota -  drugi zwierz nigdy niczego takiego nie załapał. I generalnie u mnie jest sucho i nie ma innych zwierząt. Wychodzi mi więc,  że ilość  i jakość treściwego ma bezpośrednie  przełożenie na stan kobyły.
dominoxs a może te witaminy i biotyna, które podajesz są kiepskiej jakości / słabo przyswajalne?
dominoxs, niestety nie mogę znaleźć całego artykułu dr Łojka nt strawności owsa, TU jest konspekt jednego z wykładów.
Zastanowiłabym się nadal, czy obcięcie paszy treściwej u Twojego konia nie zaburzyło generalnie bilansu diety. Ja wychodzę z założenia , że nie tyle obcinać (chyba, ze ktoś niepracującemu nie-folblutowi daje nagle 6 kg owsa), co zastąpić. Generalnie mówi się, że koni nie odchudza się przez obcięcie pasz treściwych (treściwe generalnie nie tuczą jakoś bardzo), tylko przez zwiększenie ilości ruchu (o czym też jest z resztą w przytoczonym powyżej konspekcie).
Biotyna sama w sobie bez połączenia z miedzią i cynkiem nie działa "zbawczo" na sierść (ale o tym z pewnością wiesz 🙂 )
Sama miałam rok temu problem z odpornością (gruda właśnie) który rozwiązałam nie tyle poprzez zwiększenie pasz, co przez dodatek właśnie preparatu biotyna + cynk + miedź oraz podanie immunostymulantów od jeżówki po zylexis.
Faktycznie może wyjść taniej, bo wysłodki mocno rosną w wiadrze, zatem nie trzeba ich sypać na kilogramy, a otręby są tanie jak barszcz. Taka sieczka z Sukcesu też jest tania, a całkiem niezła. Ale te wysłodki to hit ostatnich czasów tak naprawdę. Kiedy kupowałam pierwszego konia, nikt o wysłodkach nie słyszał.
Z perspektywy właściciela pensjonatu owies jest na pewno najtańszy i najwygodniejszy, bo się gniecie/albo i nie/ i sypie - szybko, łatwo.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się