Próbowałam dzisiaj dojechac do Buni, bo była "moja kolej". Startowałam z uczelni, próbowałam dopchać się autobusem (godz. 16). Wszyyystko stało. Pomyślałam o pociągu - to pojechałam do centrum i dawaj po tym śniego-błotku na peron. Ale jak usłyszałam, że są takie opóźnienia to zrezygnowałam (tym bardziej, żew butach zaczynało mi chlupać 🤔). Potem w radiu słyszałam, że gdzieś na trasie mojego ciapągu coś się stało i torowisko jest nieprzejezdne.
Jak dobrze pójdzie konia zobaczę dopiero w piątek, ech 🙁
Super wygląda Bananowa Anka, w zupełnie nie-bananową pogodę 😀
[quote="Pauli"]Na dworze szaro i paskudne, ale bananowa Anka świeci jak słoneczko[/quote] Ten tekst powinien wykorzystać producent padów do reklamy. 😉😉 😀
ja dałam dzisiaj młodemu spokój, za dużo ludzi się zwaliło, nie miałam gdzie lonżować. Wyczyściłam, nakarmiłam, uskuteczniłam nauczanie podnoszenia nogi ["proszenia"] i... do domu.
Lola a wiesz, że chyba masz rację 😲 ? To pewnie dlatego, że bez mojej wiedzy skoki zaczęły się pół h wcześniej niż planowano i siodłałam konia z prędkością światła, już wiem czemu mi wyjeżdżał spod siodła 😁
Ależ nagle wszyscy lubią zimę 😁 Ja chcę do koniaaaa!!! Przez najbliższe 2 tyg. będę mieszkać przy metrze Wilanowska i pewnie max 2 dni w tyg będę w stajni, buuu 🙁
Bllleeee ja nie znosze tej piosenki 😵 Pewnie dlatego, że nie trawie takich wysokich głosów u facetów i pewnie dlatego, że facet śpiewa o milości do faceta 😉
Ze świetami to mi sie kojarzą kolędy 😁
U nas za to lepiej, okazało się, że możemy robić co nieco więcej niż myślałam 😅 Zestaw dodatków leczniczych tez już mamy 😉 No i portfel pustawy też...mamy 😵 Koszt diagnozy, lekarstw i paru innych dupereli na miesiąc październik wynosi mnie dokładnie tyle co pensjonat 😵
Klami - dziękuje :kwiatek: Anna - Wiesz co mnie przeraża? Że to dopiero połowa miesiąca 😵 No ale ciesze się, że wreszcie wiem na czym stoimy i możemy ogarnąc jakiś plan na przyszłość 🙂
[quote author=Lukasowa link=topic=6823.msg355846#msg355846 date=1255551154] Koszt diagnozy, lekarstw i paru innych dupereli na miesiąc październik wynosi mnie dokładnie tyle co pensjonat 😵
witaj w klubie 😉 :P [/quote] oj tak.. i będzie, czasami, jeszcze gorzej 😎
rewir - nie dobijaj 😵 myślę, że nie będzie tak źle w końcu nie co miesiąc go prześwietlam...leki jakie teraz mamy są na 2 miesiące więc koszt tez się rozkłada Dzionka - no idzie idzie ale co zrobić 😉 Klami - trzymam kciuki :kwiatek:
W sumie to uważam, że nie jest tak źle. Przez cały czas jaki mam Lukasa nigdy nie działo mu się nic typu jakieś zapalenia, urazy padokowe, choroby czy kulawizny z mojego powodu/treningu. Jak się okazało jedyna kulawizna, która odzywała się co jakiś czas jest zwyrodnieniem wieloletnim-stały. Więc tak się pocieszam, że jeśli dobrze o to zadbamy to i z resztą będzie odpukać ok 🙂
Dzionka :kwiatek: Jak bede cos konkretnego wiedziala to zamelduje.
Lukasowa, najwazniejsze, ze wiesz co, dlaczego, co dalej itp. Bedzie dobrze.
A ja musze odpoczac, psychicznie ... bo juz mi sie sily wyczerpaly. Chwilowo zawieszam moje "jezdziectwo". W najblizszym czasie nie wsiadam. Moze w ten sposob jazda i praca znowu zaczna mnie potem cieszyc? Moze zatesknie za tym? Oby ...
Za oknem lepiej, nie pada, teraz nie pozostało nic innego jak trzymac kciuki by do 11 się nie rozpadało bo czekamy na słomę poxniej tez fajnie by było bez opadów, pojezdzic się chce...
A ja wczoraj odwaliłam niezły numer w związku z czym do konia nie dotarłam. Dziś pojadę napewno, tylko że jak patrzę za okno to mi jakoś tak....słabo się robi 😉
ja wczoraj miałam w planach poskakać, jak wstałam to padłam na łóżko, pojechałam tylko do lekarza i siedziałam w domu... masakra jakaś wczoraj była... dzisiaj już nie odpuszczę!
Brrr. Fakt, że musiałam wstać z ciepłego łóżeczka mi się w ogóle nie podoba... Teraz siedzę w swetrze i skarpetach z owczej wełny, nie pojechałam na wykłady i liczę na to, że mi sie uda konia ruszyć przed kowalem. Trzeba się pozbierać, wyciagnąć zimową kurtawę i człapać na przystanek. Idę jutro zapisać się na prawo jazdy, trudno. Przy dobrych wiatrach do Świąt zdam. 😁
Idę jutro zapisać się na prawo jazdy, trudno. Przy dobrych wiatrach do Świąt zdam. 😁
dojazd do koni to najlepszy motywator 😁 Dużo bym dała, żeby nawet w taką pogodę pojeździć, może być nawet na dworze! Niestety, jak nie urok to ... i narazie blokuje mnie zupełny brak czasu i funduszy... Może przyszły tydzień.
Matko, ja u konia byłam ostatni raz w sobotę 🤔 Czy w tym semestrze będzie tak cały czas czy co?! Jadę dzisiaj, ale tylko zapłacić za pensjonat. Ech, do bani 😕
Dlatego doceniam jak wspaniale mieć zimą konia pod domem 😎 U Lukasa jestem codziennie niemalże 2 razy dziennie, dodatkowo czasem obsłuże drugiego konia 😉
Lukasowa ja mam do stajni 10 minut samochodem. Tyle, że przy 2 kierunkach studiów, 2 stażach (w tym oba dokładnie na drugim końcu Warszawy niż mój - ja Marki, staże Ursynów i Służew) i pracy fizycznie nie mam czasu żeby jechać 🙄 No ale przed chwilą pan listonosz przywiózł mój padzik lawenda więc lecę do stajni przymierzyć 😁