Ty również nie wiesz co Cię czeka. Fakt, teraz mnie śmieszysz, skoro napisałaś, że jak nie 300m2 to lepianka. Naprawdę da się mieszkać i być szczęśliwym na mniejszym metrażu =)
b]Cierp1enie,[/b] nie znam się na KGHM, ale patrząc globalnie na zarządzanie mieniem państwowym to tylko usiąść i płakać.
bobek, obwiniać możesz sobie kogo chcesz. Jednak na świecie emeryci żyją w domach ok 100mkw i to norma, która mnie nie dziwi.
katija, ja nie piszę, że jest łatwe, jest cholernie trudne, ale zwalanie wszystkiego na rząd i wszystkich świętych nic nie daje. Pochodzę z domu, gdzie pieniędzy nie wyniosłam. Wręcz przeciwnie, jeszcze pół roku utrzymywałam rodziców i siostrę, bo akurat tata stracił pracę i chwilę trwało zanim znalazł nową. Do wszystkiego dochodzę ciężką pracą. A na utrzymaniu mam chłopa, psa i konie + do niedawna 2 domy.
Nie mam wielu nadziei na zmianę po tych wyborach, ale jest to jedyny przypadek od czasów "nowej demokracji", że nam się u władzy ostała rządząca partia, (wcześniej zawsze była to wcześniejsza opozycja), jednak ile w tym było strachu przed PIS-em, a ile normalności trudno ocenić. Wcześniej każda ekipa obejmująca władzę reformowała reformy poprzedników i nawet jak coś "dobrze rosło to zdechło", zobaczymy co teraz będzie. Pojawiła się nowa partia w sejmie, aż ciekawość bierze jaką będzie. Wynik wyborów musi wywołać zmiany w SLD, mam nadzieję, że szefem zostanie ktoś w stylu Olejniczaka (europejska lewica) a nie Napieralskiego (młody-stary beton). A jak będzie czas pokaże, przyznam się że z ulgą jednak odetchnąłem, że nie PIS, bo znowu afery, rozliczenia a gospodarka gdzieś z boku by została.
Pokemon jak chciałabyś to byś znalazła nawet we własnej okolicy, byłam i widziałam, bo lubię wycieczki po zapomnianych gospodarstwach...nie koniecznie opuszczonych czytając mój poprzedni wpis podałam przykłady, nawet z mojej okolicy, a jeżdżąc po naprawdę sporej częsci podkarpacia widziałam nie jeden przykład ubogiej rodziny...
martwi mnie co innego, fakt że ludziom nie chce się pracować, kolega bowiem szukał do pracy ludzi do swojej firmy i wiele osób się nie zatrudniło, bo nie za mało płacił ale stał i patrzył jak robią bo sam też zapychał...
To jest właśnie to o czym napisała m.indira - ludziom nie chce się pracować, praca jest fajna jak ręce i nogi mają spokój, a szefa nie ma lub mało go interesuje to czym zajmują się pracownicy.
katija - spodziewałam się takiego zarzutu. To, że komuś aktualnie dobrze się powodzi, nie znaczy, że było tak zawsze i nie wie jak to jest, kiedy w domu się nie przelewa. Pieniądze nie spadają z nieba, a Ci bogaci ciężko pracują, często kosztem rodziny i życia prywatnego (to znam wręcz doskonale). Nie można zrzucać wszystkiego na rząd. Ludziom nie chce się pracować - wolą iść po najmniejszej linii oporu lub porzucają pracę dla lepszych pieniędzy, które ostatecznie się nie pojawiają. Praca to nie tylko wypłata, trzeba zmienić podejście to i z zatrudnieniem będzie mniejszy kłopot. Zwróćmy uwagę na drugą stronę medalu - pracodawców. Ambitnych i pracowitych pracowników jest tyle co kot napłakał. Większość tylko ciągnie kasę za byle pierdoły i doszukuje się luk prawnych na niekorzyść pracodawców. Życie nie jest albo czarne albo białe, a każdy kij ma dwa końce. Bieda jest, była i będzie - wątpię, żeby politycy coś na to zaradzili.
b]Cierp1enie,[/b] nie znam się na KGHM, ale patrząc globalnie na zarządzanie mieniem państwowym to tylko usiąść i płakać.
to prawda, widać to po zarządzaniu firmą przez prezesika.... górnicy od 3 lat nie mieli podwyżki, a prezesik co pół roku daje sobie 70% i zarabia ok 150tys miesięcznie 🙂
W przypadku spółki jeżeli coś się referendarzowi czy sędziemu nie spodoba w umowie tejże, a pacjent się uprze, to sprawa idzie w tryb odwoławczy, w którym terminy nie są określone - tj. czas "zakładania" może wynieść pół roku albo i dłużej. To przypadek skrajny, ale możliwy do zaistnienia. Niedługo ma być tak, że jak kto zgodzi się na uproszczony, urzędowy wzór umowy spółki, to będzie ją mógł zarejestrować via internet.
W rzeczywistości czas zakładania firmy jest drugorzędny - robi się to raz na jakiś czas - założyć spółkę to pikuś - trudniej ją zlikwidować, nie mówiąc o prowadzeniu.
Wg Komisji Europejskiej i OECD w Polsce w latach 2000-2009 wynagrodzenia w przemyśle obniżyły się o 25% nominalnie, a 45% realnie. W tym samym czasie średnia Unijna wzrosła o 19% nominalnie. Jedynym, innym niż Polska państwem Unii, w którym doszło do takiej sytuacji jest Słowacja. Przekładając to na polski - ceną za relatywnie dobre przechodzenie kryzysu jest spadek realnych wynagrodzeń w przemyśle o 45%, tzn. drastyczne obniżenie płac realnych.
[quote author=edyta link=topic=62790.msg1153500#msg1153500 date=1318242467] także jestem przeciwko refundacji in vitro z publicznych pieniędzy, to nie jest zabieg ratujący życie, a są inne potrzeby - leki dla chorych na raka, czy inne ciężkie choroby ponadto mam w bliskim otoczeniu dziewczynę po już chyba kilkunastu próbach zapłodnienia i widzę, jak można się w to "wkręcić" oczywiście za namową lekarzy 🙄 którzy wciąż utrzymują w niej nadzieję, że następny raz się uda. A kobieta ma już zruinowane zdrowie po tych zabiegach. W końcu udało się rodzinie przekonac ją, że czas powiedzieć stop. A ile to kasy kosztowało 🙄
na szczęscie nie twojej niepłodność nie jest wyborem, dlaczego zatem leczymy za państwowe pieniądze narkomanów, alkoholików, hazardzistów? dlaczego mam łożyć na coś co było wyborem życiowym? łatwo oceniać czyjś "wkręt" z perspektywy własnej samolubnej dupy [/quote]
kochana sznureczko, słowo "dupa" nie przystoi księżniczce 🙂 wskaż, gdzie w swojej wypowiedzi opowiadałam się za leczeniem narkomanów, hazardzistów itp. mam na temat in vitro swoje zdanie i tyle, Ty możesz mieć inne, bo rozumiem, że znasz problem bardziej dogłębnie skoro się tak emocjonujesz
A mój ulubiony dziennikarz skomentował wybory tak:
nikt nie wygra, natomiast będą przegrani: obywatele, czyli my - motłoch. Bez względu na wynik wyborów, to właśnie motłoch ostatecznie dostanie w dup... I dostawać będzie do czasu najbliższej, tej czy innej, kampanii wyborczej. Jak już takowa nastanie, to motłoch znów nie zauważy, że "Oni" mają motłoch w dup.., tyle, że podczas kampanii pokazują, że oprócz pogardy wobec motłochu, mogą nim jeszcze manipulować jak chcą. Smutne. I bardzo prawdziwe.
[quote author=Tomek_J link=topic=62790.msg1154231#msg1154231 date=1318310986] [quote author=Nestor]Wg Komisji Europejskiej i OECD w Polsce w latach 2000-2009 wynagrodzenia w przemyśle obniżyły się o 25% nominalnie, a 45% realnie. W tym samym czasie średnia Unijna wzrosła o 19% nominalnie. [/quote] To wytłumacz mi, jak w tej sytuacji komisja tłumaczy fakt, że w ogóle jeszcze żyjemy ?... [/quote] Moze zapytaj Komisje, czemu publikuje te tak oburzajace, falszywe(?) dane?
Czyli, ze pieniadze przychodza z zewnatrz. Zreszta wystarczy sie rozejrzec, wszedzie skoki, banki i reklamy provident. To miedzy innymi. Dolozylabym jeszcze do tego inne pomniejsze czynniki, ze czesc zarobkow przeszla do szarej strefy, pompowanie kasy do Polski poprzez imigrantow i niesamowiata zaradnosc Polakow.
[quote author=Tomek_J link=topic=62790.msg1154231#msg1154231 date=1318310986] [quote author=Nestor]Wg Komisji Europejskiej i OECD w Polsce w latach 2000-2009 wynagrodzenia w przemyśle obniżyły się o 25% nominalnie, a 45% realnie. W tym samym czasie średnia Unijna wzrosła o 19% nominalnie. [/quote] To wytłumacz mi, jak w tej sytuacji komisja tłumaczy fakt, że w ogóle jeszcze żyjemy ?... [/quote] Komisja niczego nie tłumaczy, podaje dane makro. Z danych tych nie wynika, że nie ma wzrostu gospodarczego, lecz że jego główni wytwórcy nie są jednocześnie beneficjentami. Zatrudnienie w przedsiębiorstwach to ok. 5 milionów osób - więc ten problem dotyczy ich - a nie pozostałych 33 milionów. Do przeżycia wystarczy kilka dolarów dziennie - więc margines do zmian jeszcze jest.
A mój ulubiony dziennikarz skomentował wybory tak:
nikt nie wygra, natomiast będą przegrani: obywatele, czyli my - motłoch. Bez względu na wynik wyborów, to właśnie motłoch ostatecznie dostanie w dup... I dostawać będzie do czasu najbliższej, tej czy innej, kampanii wyborczej. Jak już takowa nastanie, to motłoch znów nie zauważy, że "Oni" mają motłoch w dup.., tyle, że podczas kampanii pokazują, że oprócz pogardy wobec motłochu, mogą nim jeszcze manipulować jak chcą. Smutne. I bardzo prawdziwe.
Co o tym sądzicie?
Taniu nie od dziś wiadomo, że rządy polegają głównie na tym by pokierować interesem własnym a nie społeczności. Kiedyś mój ojciec- wieczny społecznik, tak się tym pieklił. Że każdy tylko sadza tyłek na stołku i grabi do siebie. W końcu nie wytrzymałam, i powiedziałam, że chyba czas, żeby sam zastosował ich metodę. Przynajmniej już nie lata z plakatami po wsi. A w tym roku zrobił swój własny strajk. Oddał głos nieważny.
Jeszcze jedno - co do tej refundacji in-vitro. Może Ci co są tak bardzo przeciw niech pomyślą o przyszłości. Gdzieś czytałam, że obecnie jest ok. 30% małżeństw bezdzietnych - tych, które są w wieku "rozrodczym". Przy czym w ok. 20% bezdzietność wynika z problemów z bezpłodnością. To nie jest ich wybór. Mówi się o tym, że mamy bardzo niski przyrost naturalny i że niestety nasz system emerytalny tego nie zniesie. Zresztą jak i pozostałe sfery życia - starzejące się społeczeństwo (proporcjonalny brak ludzi młodych) to zabójstwo na dłuższą metę. Inwestycja w in-vitro jest opłacalna po prostu.
Oczywiście do tego powinna dojść jeszcze odpowiednia polityka pro-rodzinna, ale o tym nie chcę się rozpisywać - bo mowa była o in-vitro.
Ja bym sie tak nie zachwycala tym in-vitro. Wiadomo, ze jest to ostatnia deska ratunku dla niektorych malzenstw ale tylko niektorych. Inne moga skorzystac z innych metod, ktore w konsekwecji doprowadza do naturalnego zaplodnienia, ktore jest mniej ryzykowne. Statystyki wskazuja, ze wsrod dzieci urodzonych dzieki tej metodzie jest wiecej wad rozwojowych. Oprocz tego jest droga. Jezeli mialaby to byc inwestycja, to na rowni z in-vitro powinny byc promowane i refundowane wszystkie inne metody leczenia bezplodnosci i rzetelna diagnostyka. Przede wszystkim jednak pytanie brzmi czy nas na to stac, jak nie stac to w ogole nie ma o czym mowic 😉
[quote author=sznurka link=topic=62790.msg1153709#msg1153709 date=1318256678] [quote author=edyta link=topic=62790.msg1153500#msg1153500 date=1318242467] także jestem przeciwko refundacji in vitro z publicznych pieniędzy, to nie jest zabieg ratujący życie, a są inne potrzeby - leki dla chorych na raka, czy inne ciężkie choroby ponadto mam w bliskim otoczeniu dziewczynę po już chyba kilkunastu próbach zapłodnienia i widzę, jak można się w to "wkręcić" oczywiście za namową lekarzy 🙄 którzy wciąż utrzymują w niej nadzieję, że następny raz się uda. A kobieta ma już zruinowane zdrowie po tych zabiegach. W końcu udało się rodzinie przekonac ją, że czas powiedzieć stop. A ile to kasy kosztowało 🙄
na szczęscie nie twojej niepłodność nie jest wyborem, dlaczego zatem leczymy za państwowe pieniądze narkomanów, alkoholików, hazardzistów? dlaczego mam łożyć na coś co było wyborem życiowym? łatwo oceniać czyjś "wkręt" z perspektywy własnej samolubnej dupy [/quote]
kochana sznureczko, słowo "dupa" nie przystoi księżniczce 🙂 wskaż, gdzie w swojej wypowiedzi opowiadałam się za leczeniem narkomanów, hazardzistów itp. mam na temat in vitro swoje zdanie i tyle, Ty możesz mieć inne, bo rozumiem, że znasz problem bardziej dogłębnie skoro się tak emocjonujesz [/quote] Myślisz, że odbiorę to jako policzek, że się zarumienię ze wstydu? Rozumiem że tak samo powinna się zaczerwienić i wstydzić co piąta czy czwarta para w Polsce. Leczenie hazardzistów też nie jest zabiegiem jak to ujęłaś "ratującym życie" a idzie na to milion rocznie. zastanów się, i ciesz się że ciebie i twoich bliskich to nie dotyczy ja po prostu nie rozumiem czemu państwo nie pomaga niepłodnym parom, i nie ważne w tym momencie czy finansuje naprotechnologię promowaną w środowiskach katolickich czy też in vitro, a zwyczajnie w tym miejscu jest mur, rozumiem ze w twoim przekonaniu słuszny - dziecko tylko dla bogatych którzy mogą wyskoczyć z kilku bądź kilkunastu tysi A dodatkowa ciekawostką wedle nowej ustawy jest to ze żeby zostać rodzicem adopcyjnym czy zastępczym trzeba będzie za szkolenie zapłacić 150 % średniej krajowej. Rozumiem że idąc tropem tego by nie finansować leczenia niepłodności taniej jest utrzymywać pracowników opieki, placówki opiekuńcze i niewydolny system.
A dodatkowa ciekawostką wedle nowej ustawy jest to ze żeby zostać rodzicem adopcyjnym czy zastępczym trzeba będzie za szkolenie zapłacić 150 % średniej krajowej. Rozumiem że idąc tropem tego by nie finansować leczenia niepłodności taniej jest utrzymywać pracowników opieki, placówki opiekuńcze i niewydolny system.
brawo!! ile teraz kosztuje utrzymanie dziecka w tzw. domu dziecka? ja zatrzymałam się na kwocie 2500zł Znam kilka par które starały się o dziecko. Tylko jedna miała na tyle dużo pieniędzy,że podjęła próbę leczenia niepłodności- nie wyszło. Teraz starają się o adopcję, oby im sie udało.
Oj, chyba więcej - pewnie zależy od województwa, bo jest chyba dotowane przez samorządy. Ja się zatrzymałam na kwocie ponad 4 tys. zł na utrzymanie jednego dziecka w placówce opiekuńczj - miesięcznie. Ostatnio była jakaś akcja "Polityki" dotycząca popularyzacji adopcji i stąd te dane.
Sznurka ma rację - jakieś metody wspierania płodności powinny byc dotowane przez państwo, a nie są. Prawdopodobnie dlatego, że - w odbiorze społecznym - dotyczą kobiet, a ich potrzeby są mniej ważne od męskich. Dlatego leczy się alkoholików i hazardzistów, to są "męskie" potrzeby.
[powyższe to oczywiście prowokacja - myślę, że zmusza do myslenia]
Anaa- o sprawie Barbary Blidy już nie pamiętasz? Ta kobieta nie żyje... nie żyje bo sobie sama w głowę strzeliła...w sumie dobrze o niej to świadczy, bo znaczy że miała resztki wstydu, ale jeszcze lepiej świadczy o śledczych, bo to znaczy że do tego przerastającego ją wstydu miała powód. 🤔wirek: ...ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć, żeby za rządów PiS, służby o 6 rano łomotały kolbami do drzwi entuzjastów gier komputerowych i futbolu...a w tuskolandzie to rutynowe procedury.
ps. skoro ja jestem jak Maciarewicz Tomaszu, to ty jesteś jak Michnik...i teraz tylko mi dociekać jak bardzo się jąkasz i /ta insynuacja budzi zastrzezenia twojego rozmowcy wiec zostala wyedytowana przez moderatora./ ja cię "nie przezywam", ja stwierdzam fakt.Zaczynasz prowadzić rozmowę o wyborach i polityce w sposób podobny do tego, w jaki Aron Szechter (Adam Michnik) i jego zbrodniczy brat mówili o kapitalistach 😂
ja mam przyklad ze srodowiska obok... "znajomi" tak ich nazwisjmy, wpadli wlasnie w amok in vitro..wydali mhm jak teraz widac duzo za duzo, dzieciak jest, oni na nic nie maja kasy,na utrzymanie tego biednego dzieciaka takze. Kiedys w takiej bardzo bliskiej rozmowie "ona" mi powiedziala, ze mhm skoro ich nie bylo stac na in vitro (pozapozyczali sie straszliwie) to nie powinni sie decydowac w ogole na dziecko,bo koszt utrzymania dziecka (czy to zdrowego czy chorego jak w przypadku drugiej pary po in vitro) jest przeogromny. Latwo produkowac (tak, tak to bede nazywac!) dzieci zarowno w sposob naturalny jak i z probowki ,trudniej potem wszystko ogarnac finansowo. Przykre, ale niestety prawdziwe a co do alkoholikow ( to tez mam blisko i akurat wiem jakie koszty daje panstwo, a ile trzeba samemu sie na lazic by takiego chu..a zamknac w zakladzie na odwyku),hazardzistwo i narkomanow- zgadzam sie ze wszystkimi i mowie nie dla ich leczenia,niech gnija pod mostem albo na dworcach-to jest ich wybor!
porownywanie dofinansowywania leczenia choroby nowotworowej czy innej przewleklej gdzie czlowiek cierpi z fnansowaniem in vitro jest dla mnie niedorzeczne (wlasnie po rozmowach z parami po i w trakcie in vitro) nie chce pisac co kiedys uslyszalam od pewnej bardzo znanej pionierki in vitro w Polsce rzuce tylko hasla zeby nikogo nie urazic dobor naturalny...mysle, ze cos w tym jest niestety a moze i na szczescie
aa i nie mysle o sobie,wlasnej dupie itp. mysle o innych,ktorzy wlasnie bardziej potrzebuja pieniedzy na leczenie niz inni na in vitro- jestem swiezo po nieudanej zbiorce pieniedzy na leczenie zagraniczne pewnego mlodego czlowieka,mial nowotwor, w Polsce nie byl finansowany program leczenia,ktory udalo sie nam znalezc w Niemczech. Zebralismy kase na samolot,leczenie itp. niestety za pozno. Chlopak w moim wieku,świezo po slubie ( zawartym w hospicjum)
I sznurko- blagam nie bierz tego do siebie, bo za Was trzymam kciuki jak za nikogo innego!i jakos mam czujka, ze refundacja nie bedzie potzrebna😉
Wrotek - naprawdę jesteś aż tak okrutnym, żałosnym i obdartym z jakichkolwiek uczuć człowiekiem, że wierzysz w to, co napisałeś? Że dobrze o kimś świadczy, że się zabił? To było pytanie retoryczne, nie odpowiadaj. Nie chcę wiedzieć.
A Ty Strzygo naprawdę jesteś taka naiwna i wierzysz w te bzdury o "liberalizmie" PO...nie odpowiadaj, wolę wierzyć, że popierasz ten ruch wyłącznie z pobudek partykularnych-naiwność przekraczająca pewne granice, to zwykła głupota. ps. in vitro niczego nie leczy...nie sprawia, że kobieta staje się płodna!...no i jest zabawą w eugenikę, bo zarodki jednak się selekcjonuje. PS.Że dobrze o kimś świadczy, że się zabił?o Sokratesie na pewno, plus o setce innych postaci historycznych...no i o Ketlingu z Wołodyjowskim 😁
co akurat, merytorycznie nie ma znaczenia, bo refundowane są np protezy, które wcale nie sprawiają, że komuś odrosła ręka. bardziej chodziło mi o tępienie lewackiego nawyku zmieniania znaczenia słów..."małżeństwa homoseksualne", "leczenie in vitro" ..."krzesła bez oparć" 😉
co akurat, merytorycznie nie ma znaczenia, bo refundowane są np protezy, które wcale nie sprawiają, że komuś odrosła ręka.
i tu jest podobna sprawa, a protezy są finansowane, te zębowe również;] a zęby nie odrastają, sztuczna ręka nie będzie prawdziwa, ale zwiększa się komfort życia, samopoczucie i mniejsze nakłady państwo ponosi choćby na leczenie depresji łaskawie od 2009 można zrobić inseminację na NFZ;] chociaż kolejki są takie i tak to wygląda z tego co wiem że mało ko się decyduje diagnostyki rzetelnej brakuje w ramach NFZ, mężczyzna może np się dowiedzieć by brać suplement diety, ale on też pewnie nie pomoże, jak przez tyle czasu sie nie udało - przypadek znajomych, wizyta wyczekana kilka miesięcy na którą jechali kilkadziesiąt k, parametrów nasienia oczywiście nikt mu nie zbadał aaa leczenia autyzmu nfz też nie finansuje;] rozumiem że to też dobrze?
ps. in vitro niczego nie leczy...nie sprawia, że kobieta staje się płodna! istnieje również coś takiego co się zwie "niepłodność idiopatyczna", oboje zdrowi, medycznie nie widać przeszkód a mimo to nie wychodzi, wtedy nikt nikomu nic nie wmawia, nie leczy ręki której nie ma, po prostu wtedy zwyczajnie jest to rozród wspomagany
Karla🙂, nie potrzebuję kciuków i współczucia, jestem w tej komfortowej sytuacji ze zwyczajnie mnie na jakiekolwiek rozwiązanie stać, bulwersuje mnie to po prostu ze państwo nie wspiera takich par z żadnej strony ciekawa jestem również określenia "amok" w tym kontekście - czy to jest wtedy gdy ma się za sobą kilka czy kilkanaście prób? czy amok jest wtedy gdy zdrowa kobieta leży po z nogami do góry i płacze co miesiac widząc jedną kreskę? a może amok jest wtedy jak ludzie się starają kilka lat? wiesz Karla, powiem ci tak, bardzo łatwo jest oceniać a syty głodnego nie zrozumie
przewidywania są takie ze za kilka lat problem będzie dotyczył co trzeciej pary, warto przemyśleć sobie w gronie znajomych, wykluczyć tych co mają dzieci a pozostałym kazać odliczyć do trzech
sznurka, jesteś w temacie to i pewnie znane jest Tobie zdanie, że niepłodność jest chorobą XXI wieku. Mnie oburza fakt nazywania walki o ciąże poprzez in vitro jako amok. Skoro tyle par, które mogą zapewnić byt dziecku, które są świadome czego pragną, chcą stworzyć rodzinę zabiera się możliwość dofinansowania, a procedura adopcyjna zakrawa o kabaret to dla mnie jest to totalnym idiotyzmem tworzonym przez nasz Rząd. Lepiej leczyć pijaka, który notorycznie wraca niż dać możliwość młodym ludziom do szczęścia. A potem pieprzenie w bambus o niżu demograficznym. A jeszcze na dokładkę kościół wpiernicza swoje 3 grosze do tego tematu. Faceci objęci celibatem, którzy gówno wiedzą o wychowaniu dziecka (oficjalnie), a mają najwięcej do powiedzenia.
Wyszedł potok słów, bo mam nerwa ale mam nadzieję, że zrozumiecie o co mi chodzi.
Zapomniałam dopisać że rząd wymyślił świetne rozwiazanie "systemowe" - asystent rodziny. Nie ma to jak stworzyć miejsca pracy dla kolejnej komórki pomocowej. Asystent taki ma za zadanie wspierać rodzinę - a będzie miał pod swoją opieką do 20 rodzin. No cóż fajne miejsce pracy dla kolejnych młodych po bezsensownych studiach. Pytanie tylko po co - mając 20 rodzin pod opieką po prostu będzie kolejnym fikcyjnym bytem, który nic nie zrobi ale państwo zapłaci. Tak samo jak w świetle naszego chorego prawa na jedno dziecko państwo nawet trzykrotnie płąci becikowe;]