W sierpniowym Świecie Koni jest dobry artykuł o wypadku (autorstwa forumowego Magellana 👍 :kwiatek🙂 . Zdaje się jest to jedyne końskie czasopismo ktore w ogóle poruszyło ten temat.
Artykuł fajny i dobrze napisany, wyważona opinia i przedstawione wszystkie punkty widzenia. Martwi mnie tylko wypowiedź trenera i właściciela, który wydaje się nie dostrzegać żadnego problemu...
w kp krotka notka przeraza mnie, ze wazny jest aspekt licencji szkoleniowca ( haracz dla pzj bo jak inaczej to nazwac) a nie glowny problem no coz kasa kasa kasa...ohyda
przeraza mnie, ze wazny jest aspekt licencji szkoleniowca ( haracz dla pzj bo jak inaczej to nazwac) a nie glowny problem
wypadek ten jest doskonałym przykładem na to, jak mało ważne jest posiadanie jakichkowliek licencji w świetle ewentulanych konsekwencji za ich nieposiadanie.
czyli co nie jest zabronione jest dozwolone, a artykuł zachęca do rozgrzeszania ludzi kosztem koni. Kłania się powiedzenie Romana Pankiewicza "koń to kultura"....jaka zależy od człowieka
ganasz o ktorym arcie piszesz? bo ja pije do notki w kp,tego z sk jeszcze nie czytalam Elu masz racje, ale zapewne pzj tego nie zrozumie,zaneguje itp. bo wazna jest licencja...
przeraza mnie, ze wazny jest aspekt licencji szkoleniowca ( haracz dla pzj bo jak inaczej to nazwac) a nie glowny problem
wypadek ten jest doskonałym przykładem na to, jak mało ważne jest posiadanie jakichkowliek licencji w świetle ewentulanych konsekwencji za ich nieposiadanie.
ela, kompletnie sie nie zgadzam, bo licencja szkoleniowa ma sie nijak do rozsadku czlowieka. jak ja masz i stracisz to co? takich spraw nie rozwiaza formalnosci (nie mowie o zasadach dopuszczenia zawodnika do startu). trener musi myslec, bez licencji tez bedzie uczyl i nikt mu tego nie zabroni.
Dopiero co zauważyłam ten wątek. Widziałam wypadek bardzo dokładnie, sama przed konkursem życzyłam powodzenia Marcie. I spokojnie mogę powiedzieć, że BYŁ to błąd techniczny. Ale ten sam błąd techniczny był również na przeszkodzie 180. I po tym już nieudanm skoku gdzie zawodniczka omal, że nie spadła, powinna zotać podjęeta decyzja o wycofaniu z konkursu. Ale, że atmosfera była taka a nie inna - co tu dużo mówić - prawdziwe show, niestety stało się tak jak się stało. Przykry widok. O samej Marcie można powidzieć, że to twarda sztuka - tydzień później już startowała w Galinach ( została zapisana nawet do konkursu 6 barier- sama się wypisała) a w następnym weekendzie w Mikołajewie. Szkoda tylko zepsutych nastrojów w jeździectwie - ale co poradzić? Przecież osoba dorosła i jeżdżąca na codzień konkursy Dużej Rundy ma prawo do spróbowania swoich sił w potędze.
Skoro wątek odświeżony... Do tych zajadle krytykujących zawodniczkę za "brak doświadczenia": możecie jakoś wykazać, że tu:
pomogło doświadczenie, a nie - łut szczęścia? Przecież odrobiny (na szczęście) zabrakło, a zamiast triumfu byłby "płacz i zgrzytanie zębów". Sport zbiera ofiary, nie da się ukryć. Życie - również (nawet w ilości 100% - kwestia czasu).
halo, wklejasz filmik z zawodnikiem, ktory zjadl zeby na skokach i pytasz czy jemu w trudnym zadaniu bicia rekordu pomaga doswiadczenie czy szczescie? I czego oczekujesz? Ze ktos odpowie Ci ze szczescie? Ze szczesliwym zbiegiem okolicznosci ten facet ma rekord Polski, tytuly mistrzowskie tez? W sporcie jezdzieckim sukcesy sa stanowczo zwiazane z doswiadczeniem, kazdy to wie wiec po co te gadki. Nie kazdy moze wystartowac w MP (przepisy i zdrowy rozsadek) i nie kazdy powinien startowac w biciu rekordu (niestety tylko rozsadek). Zwlaszcza jezeli sobie w tego typu konkursue wyraznie nie radzi.
bobek golym okiem widac, ze szczescie 😉 doswiadczenie to to, ze z awaryjnych sytuacji potrafi jakos konia i siebie wyciagnac, rozjechac cos dobrze jak nie pasuje a tu kobyle troche przerzuca i niemalze podpiera sie nosem. to byl dobry skok od samego najazdu przez skok, a ladowanie kobyle troche mniej bezpiecznie wyszlo i nia rzucilo. doswiadczenie sprawilo, ze nie spadl jej na szyje i nie dobil skoku, ale odrobine mniej szczescia a poszlaby przez leb mimo dobrej calosci.
bobek, a przed "całowaniem piachu" żadne, ale to żadne doświadczenie nie jest w stanie uchronić 🙁 Ani tytuł Mistrza Świata przed wylądowaniem na urazówce. Polecam pooglądać sobie relacje TV z zawodów jeździeckich (na światowym poziomie) - pod warunkiem, że LIVE - bez późniejszego montowania przez realizatorów.
bobek, a przed "całowaniem piachu" żadne, ale to żadne doświadczenie nie jest w stanie uchronić 🙁
Tak samo, moze sie zdarzyc ze zadne umiejetnosci i doswiadczenie nie uratuje cie przed zderzeniem czolowym z pijanym kierowca ale czy to dowodzi, ze nie wazne czy umiem czy nie umiem to moge sobie jezdzic samochodem? Nie, bo sam fakt ze shit happens nie zwalnia Cie jako kierowcy z posiadania prawa jazdy oraz obowiazku dostosowania predkosci i stylu jazdy do umiejetnosci. Tak samo jest w jezdziectwie. Wyciaganie wnioskow, ze wypadek zdarzy sie nawet mistrzowi wiec nie ma sensu dbac o bezpieczenstwo, to manipulacja.
bobek, nigdzie nie twierdziłam, że nie ma sensu dbać o bezpieczeństwo. A prędkość i styl jazdy trzeba dostosować także panujących warunków 🙂 "Prawo jazdy" zawodniczka posiadała. Natomiast, jeśli nie czuła się na siłach, popełniła ogromny błąd ulegając ew. naciskom. Ale nie ma żadnych dowodów na to, że błędy wynikły z braku doświadczenia, a nie z jakiejś innej przyczyny. Ano, tak jest w jeździectwie, że regularnie zaczyna się "jeździć wyżej" - każdy kiedyś jedzie coś pierwszy raz (a niektóre wyzwania podejmuje się wyłącznie na zawodach, bo potrzebna jest do nich duża dawka adrenaliny, owszem do jazdy w warunkach silnego stresu i jeździec i koń powinni być stopniowo przyzwyczajeni). Wg mnie decyzja o tym, kiedy i gdzie - należy do trenera. Zawodnik powinien poinformować o swojej dyspozycji i nastawieniu do "tematu", ale to trener ponosi odpowiedzialność za decyzję. No i jeszcze jedno: porównywanie tej sytuacji do zwykłego ruchu drogowego jest nieuprawnione. To już jest sytuacja walki na torze samochodowym. A na torze - jeśli już ktoś jeździ, to albo, żeby nabywać doświadczenia, albo - żeby wygrywać, a nie po to, żeby "dostosowywać prędkość do swoich umiejętności". Owszem, pomyłka w ocenie sytuacji, że akurat powinno się jechać "po doświadczenie" a nie po wygraną - może drogo kosztować 🙁 Nadal uważam, że taka decyzja - po co jedziemy - jest w gestii trenera, to on ocenia przygotowanie zawodnika.
halo, jestes w ogole za klasami sportowymi, czy tez jakakolwiek regulacja startow w zaleznosci od umiejetnosci i doswiadczenia, czy tez za kazdym razem decyzja powinna nalezec do trenera?
bobek, a wg ciebie zawodniczka nie miała właściwej klasy sportowej? A ty w ogóle jesteś za przepisami, czy za uznaniem kibica co uważa? (post factum) Może demokrację wprowadzimy w wynikach? (głosowanko widowni kto powinien wygrać, a kto zostać zdyskwalifikowany, oczywiście po zakończeniu konkursu, o - albo taka wychylana wskazówka - kto więcej braw dostanie?) Ponadto żadne wyśrubowane normy na klasy nie zapobiegną temu, że danego dnia para jeździec-koń może być w słabszej dyspozycji i zwyczajnie nie nadawać się na określony konkurs. I co? maja jechać - bo mogą? (na papierze) Imo - trener zawsze powinien podejmować decyzje z uwzględnieniem bezpieczeństwa zawodników (koń też jest zawodnikiem). Natomiast i głupota i ambicja ludzka są niezmierzone (i niewykluczone jest, że w każdym! z nas drzemią takie "ziarna"😉 i po to m.in. są przepisy - żeby głupie zapędy mitygować.
Zawodniczka wg obecnych przepisow miala odpowiednia klase sportowa, i dlatego uwazam ze przepisy dla tego konkursu sa zle i dobrze byloby je zmienic, bo tak samo jak Ty uwazam, ze przepisy sa od tego zeby "mitygowac glupie zapedy". Staram sie natomiast objac moim najwyrazniej za malym rozumkiem 😉 co ma do tego filmik z Kubiakiem i czynniki losowe.
To ma, że nie ma takiego doświadczenia ani osiągnięć, które gwarantowałyby bezpieczeństwo, szczególnie przy podejmowaniu skrajnych wyzwań. A problem słabszej dyspozycji danego dnia do danego zadania dotyczy także zawodników bardzo utytułowanych. Nie da się także uniknąć "czynników losowych". Dla mnie tak naprawdę w tym wypadku niezrozumiała była decyzja nie - wzięcia udziału w tym konkursie, a decyzja kontynuowania startów po bardzo ryzykownym skoku 🙁 I nadal pozostaje niezrozumiała - nie do pojęcia 🙁
Osobiście, pewnie bym trzęsła kolanami ze strachu i w ogóle bym nie kontynuowała jazdy, gdybym ja była na miejscu zawodniczki. Jeżeli wcześniejsze próby nam nie wychodzą to pewnie drogą kalkulacji, stwierdziłabym że ryzyko jest nazbyt duże, bo skoro problemy są na początku, a mam najechać na przeszkodę zdecydowanie większą i trudniejszą... No, kłania się rozsądne podejście do sprawy. Nie dam rady i już. Gdyby mnie nawet szantażowali, znam siebie na tyle, że i tak bym stchórzyła, przewidując już ryzyko. Nie wiem czy wy tak macie, ale ja przed trudniejszymi manewrami, zazwyczaj przed oczyma mam niezbyt ciekawy ich koniec. Poglądowo: mam przeszkodę, trudną, wg mnie za trudną jak na moje umiejętności... I widzę siebie jak lecę z konia, a koń na mnie. Tak już mam i pewnie to by "zadziałało".
btw w sierpniowym Party i zdaje sie Show byly wzmianki o Galkowie, oczywiscie usmiechniete gwiazdy na konikach, obok konikow, w bryczkach, ale zero o wypadku 👿