Wrotki, a jak widzisz tu rolę mężczyzny? Zwykle nawet nie wie o zabiegu. Powinno się pytać go o zdanie? przecież i tak nie ma nic do gadania...ale sądzę, że każdy "oddaje się do dyspozycji", czyli da takie wsparcie, jakiego oczekuje kobieta. ...co do ciąży z gwałtu, przyznam, że nie namawiałbym na usuwanie płodu... bez przesady z tymi plemiennymi atawizmami, a dzieci są fajne 😉
wrotki Więc jeśli Twoja córka zostałaby zgwałcona i w wyniku tego zaszłaby w ciążę, nie namawiałabyś jej do aborcji, bo dzieci są fajne 😉 ? Gwałt to potworna trauma dla kobiety i urodzenie dziecka, które całe swoje życie byłoby naznaczone piętnem 'z gwałtu' jest dla mnie po prostu nie do wyobrażenia... Która kobieta by się na to zgodziła, pokochać dziecko będące kopią gwałciciela?
efeemeryda, tylko tu chodzi o to, dlaczego niszczone ma być dalej życie kobiety, która musi donosić ciążę związaną z traumą, potem urodzić a potem jeszcze pewnie wychować - cały czas na co dzień żyjąc z tym co się stało i co zniszczyło jej życie. Jakim prawem i z jakiej przyczyny to życie kobiety ma być mniej ważne? Co to plastikowy inkubator?
To wyobraź sobie, że dopada cię chory 50-latek. Stary, śmierdzący, pijany, zaciąga w kąt, bije po twarzy, kopie, gwałci, pluje w twarz i odchodzi. I cieszysz się, że cię nie zabił, bo mógł. Podejrzewasz, że jest mało inteligentny, genów dziecku nie przekaże raczej wybitnych. Masz do wyboru usunąć, albo powiedzieć "mamo, tato, teraz będę mieć dzidziusia, więc musicie mi pomóc i dać więcej pieniążków, bo przecież wiecie, że studiuję i nie zarabiam" Mówisz swojemu chłopakowi, że wychowacie fajnego dzidziusia starego śmierdzącego gwałciciela. I jest super.
Żeby nie było - jestem za legalizacją, z refundacją kiedy ciąża jest wynikiem gwałtu lub kiedy płód ma stwierdzone głębokie wady rozwojowe (ściśle określone). Absolutnie nie uważam aborcji za metodę antykoncepcji; tak jak dziewczyny pisały - chyba żadna kobieta nie decyduje się na ten zabieg z uśmiechem na ustach. A jako pracę u podstaw sugerowałabym poprawę edukacji seksualnej, bo potem z tego biorą się skrobanki bardzo młodych dziewczynek - sądząc po wpisach na forum typu ponton, wiedza na temat prokreacji nadal oscyluje na poziomie ameb 'czy zajdę w ciążę leżąc na chłopaku, który miał spodnie?' itp.
Przecież aborcja to nie jest taka drobnostka jak nie wiem, piaskowanie zębów...
Posiadanie dziecka przez dziecko, przez głupią nastolatkę, przez kobietę którą i tak już nie stać na utrzymanie dzieci które ma też nie jest drobnostką. Bo dziecko NIE JEST zabawką ani różowym jednorożcem.
Fajnie kiedy taka kobieta/dziewczyna ma wsparcie w rodzicach, chłopaku. Wtedy i góry można przenosić Gorzej kiedy nie ma. I kiedy taka ciąża rujnuje jej życie. I nie mówcie, że "wszystko zależy od nas i jeśli chcemy, to damy radę wszystko zrobić i zdobyć" bo to bujda na resorach. Ogranicza nas własny organizm i własne możliwości. I nie mówcie mi, że matka 5-ga dzieci może iść do lepszej pracy, albo rozwieść się z mężem pijakiem, albo iść na studia, albo że mogła myśleć, zanim pijany mąż ją wziął w nocy bez gumki.
wrotki Więc jeśli Twoja córka zostałaby zgwałcona i w wyniku tego zaszłaby w ciążę, nie namawiałabyś jej do aborcji, bo dzieci są fajne 😉 ? nie, nie sądzę żebym Ją namawiał...ale też nie namawiałbym do urodzenia. jak już wcześniej pisałem, to gruby etyczny dylemat i jako taki nie ma on rozwiązania...co zupełnie nie daje prawa precedensu i budowania na nim etycznej normy. nie wiem tunrido, co ciebie ogranicza...zapewne wiesz o tych ograniczeniach dużo więcej i prywatnie i służbowo,ale naprawdę przez większość trwania rodzaju ludzkiego, kolejne dziecko to był powód do radości, a nie zmartwień- dlaczego tak łatwo się zatem godzimy na współczesną nienormalność?...co tak bardzo ogranicza nam zdolność refleksji? ps a jeżeli chodzi o geny nasieniodawcy, to taki van Beethoven był synem alkoholika i syfilityczki, zatem przystojniejszy gwałciciel nie zawsze jest szansą na sukces 😁
[quote author=katija link=topic=60588.msg1540920#msg1540920 date=1349192252]jednak w zadnej dziedzinie zycia nie lubie bylejakosci. a bylejakosc w maciezynstwie jest po prostu wstretna bo dotyczy dziecka. skoro zatem żałujesz, że się urodziłaś, nadal możesz to zaniedbanie, własnoręcznie i na wiele sposobów, naprawić... [/quote] a gdzie ja napisalam, ze zaluje, ze sie urodzilam? 🤔 a bylejakosc zwalczam. dlatego popieram prawo do aborcji miedzy innymi.
a gdzie ja napisalam, ze zaluje, ze sie urodzilam? 🤔 a bylejakosc zwalczam. dlatego popieram prawo do aborcji miedzy innymi. pisać, nie napisałaś...ale skoro miałaś takie "byle jakie" dzieciństwo? 😎 a tak poza aborcją, to jakie jeszcze są płaszczyzny twojej walki z "bylejakością"...coś z jeździectwem? nie chcesz żeby twoje jeździectwo było wybitne?...no bo nie jest, a jednak je uprawiasz.
wyciagasz nieco za daleko posuniete wnioski i wkladasz mi w klawiature slowa, ktorych nie napisalam. bardzo lubie moje zycie, a moje dziecinstwo nie bylo "byle jakie". co nie znaczy, ze wszystko w moim zyciu bylo i jest wspaniale. i w sumie tyle wynikalo z tresci moich poprzednich postow. tak, w jezdziectwie staram sie walczyc z bylejakoscia nie tylko swojego jezdziectwa. bo nalezy starac sie cos robic dobrze, albo nie robic tego wcale. i oczywiscie rozumiem, ze twoja intencja byla konkluzja, ze skoro nie jezdze wybitnie to nie powinnam robic tego wcale (co mialoby odpowiadac tokowi mojego rozumowania). tylko, ze mi chodzi o trwanie w bylejakosci.
...chyba muszę cierpliwie poczekać, z tą ciekawą dyskusją na czas, kiedy będziesz w lepszej formie, bo chętnie bym podociekał, ale mam wrażenie, że późno jest i gubisz się już w zeznaniach. 🤔
coz, faktycznie w formie najlepszej nie jestem, choc wydaje mi sie, ze ciag logiczny rozmumowania i "zeznan" zachowalam. dopuszczam jednak mozliwosc, ze nie zrozumialam czegos z twojej wypowiedzi.
Oj ostro,ale w sumie nie dziwię się bo taki temat zawsze prowokował do ostrej wymiany zdań. Ja jestem przeciwko aborcji,dopuszczam ją jedynie w wypadku płodu z wadami letalnymi,kiedy na 100% wiadomo,że nie ma on szansy przeżycia poza organizmem matki i w sytuacji,gdy urodzenie dziecka jest realnym zagrożeniem życia matki. Nie popieram legalnej refundowanej aborcji.Dlaczego? Ano dlatego,że będąc w wieku ~naście znam mnóstwo dziewczyn dla których byłby to sygnał "hurra,nie trzeba się zabezpieczać,przecież wyskrobię". I nie mówię tu o 13-latkach,które bawią się w seks,a raczej o dziewczynach w wieku licealnym,puszczających się z pełną świadomością,niejednokrotnie w celu uzyskania z tego korzyści materialnych. I wiem,że zahacza to niemal o eugenikę,ale uważam że osoby ciężko upośledzone,margines społeczny i przestępców powinno się kastrować/sterylizować. Nie podoba mi się życie w kraju gdzie ludzie radośnie płodzą sobie kolejne dzieci,nie dają im wzorców,dzieci pozostawione same sobie sieją postrach na ulicach i zostawiają kolejne takie pokolenie.
Mnie chyba wręcz fascynują relacje między moralnością/duchowością a... fizjologią. I - świadomością. Nie tylko odnośnie tego tematu. Taki zarodek właśnie. Jeśli się nie zagnieździ, żyje dopóki wystarczy mu zasobów energetycznych, czyli możliwe, że i w ściekach. Ok. 18% zapłodnionych jajeczek ląduje w ściekach. Nasze własne hormony i enzymy to tylko substancje chemiczne. Jaka różnica co wywoła efekt, że "wystartują" i organizm macierzysty pozbędzie się płodu? "Coś" czy łyknięcie tabletki/zastrzyk? Ot - fabryka chemiczna organizmu. Wspomagana bez przerwy "chemią zewnętrzną", choćby w postaci witamin. "Życie od poczęcia". A przecież żadna z nas nie wie, że jest w ciąży, dopóki... dopóki co właściwie? Kresek na teście nie zobaczy? A jak "nie popaczy"? To nie jest w ciąży? Nie ma "życia w sobie"? To co? Życie liczy się od... wiedzy o istnieniu tego życia? I jak poronię w 3 tyg. a wcześniej spojrzałam na czuły test - to rozpaczam? A jeśli nie "popaczę" - to cieszę się, że okres tylko odrobinę się spóźnił? (albo martwię, że jednak się znowu pojawił 🙁) Fizjologia "obowiązująca na tej ziemi", z "wliczonymi" niedoskonałościami, w tym - ze śmiercią 🙁, szalenie utrudnia wartościowanie moralne. Gdy kobieta, pod ciężarem okoliczności, decyduje się nie żywić w swoim ciele płodu - to jest ta Zła. A gdy "przypadkiem" nadzieje się brzuchem na bagnet - to sprawca jest bohaterem wojennym? Pod opieką duchową kapelana?
Fizjologia "obowiązująca na tej ziemi", z "wliczonymi" niedoskonałościami, w tym - ze śmiercią , szalenie utrudnia wartościowanie moralne.
otóż to 🙄
dziewczyny, przeciez wrotki nie napisał ze ze położyłby sie krzyzem przed gabinetem aborcyjnym w celu zapobiegnięcia skrobance/czyszczeniu macicy u hipotetycznej zgwałconej dziewczyny(w domyśle córki), wnioskuje ze gdyby do takiego obrzydliwego wydarzenia doszło to rzeczony wrotki zachowalby sie lepiej niz wiekszosc społeczenstwa, a mianowicie pomógłby jej takie dziecko wychowac, gdyby rzeczona zdecydowała sie je urodzic
i wlasnie dla takich zachowań jestem pełna podziwu, bo ja sobie tego kompletnie nie wyobrazam 🙄, nie byłoby mnie stac moralnie na wychowywanie dziecka gwałciciela, niewazne czy smierdzącego czy pięknego(tak! piękni tez gwałcą!)
halo podpisuję się pod Twoją wypowiedzią obiema rękami :kwiatek:
To jest powód dla którego jestem zwolennikiem legalizacji, ponieważ nie możemy stwierdzić i jednoznacznie narzucić gdzie jest życie,a gdzie nie i każdy powinien to w swoim własnym sumieniu rozeznać. Dlatego też to czy uważam, że to czy aborcja jest dobra czy zła, nie powinno mieć związku z tym czy jest legalna.
wnioskuje ze gdyby do takiego obrzydliwego wydarzenia doszło to rzeczony wrotki zachowalby sie lepiej niz wiekszosc społeczenstwa, a mianowicie pomógłby jej takie dziecko wychowac, gdyby rzeczona zdecydowała sie je urodzic spokojnie spokojnie, słowa "deklaruje" zapomniałaś napisać...wiemy o sobie tylko tyle, na ile nas sprawdzono 😉 halo podpisuję się pod Twoją wypowiedzią obiema rękami :kwiatek: nie ma to jak yntelektualny onanizm...tak jakby nie było różnicy między tym, że ktoś się utopił, a tym, że został utopiony 🤔 Dlatego też to czy uważam, że to czy aborcja jest dobra czy zła, nie powinno mieć związku z tym czy jest legalna. a jakie wg ciebie powinny być kryteria legalności, skoro świadomość i intencjonalność działania nie mogą nimi być?
Ludzie są ograniczeni poprzez: intelekt, charakter, zdolności, zdolność adaptacji do nowych warunków, różne lęki i niepokoje, możliwości finansowe, wsparcie społeczne itd itp. I kobieta żyjąca z alkoholikiem, bez wykształcenia, bez pracy, bez mocnego wsparcia z zewnątrz, może NIE BYĆ w stanie zmienić swojego życia. Bo ograniczają ją jej własne możliwości. I jeśli widzi biedę jaka otacza ją i jej dzieci i nie chce rodzić kolejnego 6-tego dziecka w imię.....ochrony zarodka złożonego z kilkudziesięciu komórek, to powinna mieć prawo je usunąć. Przypuśćmy, że nie usuwa. Wpada w końcu z silną depresję. Nie leczy się, nie stać jej i nie słyszała o lekach na depresję. Popełnia samobójstwo rozszerzone. Zabija siebie i 6-kę dzieci. A świat potem płacze " O Boże.....JAK DO TEGO DOSZŁO?"
Jeśli młoda dziewczyna ma szansę wyrwać się z rodzinnego domu, zacząć dobre studia, osiągnąć w życiu coś więcej niż jej rodzice ( z czego ojciec jest psychopatą a matka bezwolną kobietą u boku psychopaty) i nagle wpada z kolegą na imprezie ( bo raz w życiu była głupia i nieodpowiedzialna, pech !) to ma obowiązek ponosić skutki tego zachowania przez całe życie? W imię walki o zarodek? Ojciec wywala ją z domu, nie idzie na studia, zaczyna pracę za 1000 zł i żyje z tego co jej matka doniesie w tajemnicy przed ojcem? Marzenia o lepszym życiu legły w gruzach.
Jak patrzycie na jajko i na żółtku widzicie tarczkę zarodkową wielkości 4 mm, to widzicie w niej już kurczaczka który ma świadomość, czuje czy na razie tylko plamkę na żółtku?
Są rzeczy dobre i złe. Aborcja jest złem, ale dla mnie czasami jest to mniejsze zło, niż inne zło, które też się może przydarzyć. Dlaczego zarodek nie mający świadomości, mózgu, nie czujący ma być ważniejszy od czującej i cierpiącej matki i jej żyjących dzieci?
:kwiatek: tunrida super to ujełas, ja lepiej napisac tego nie umiałam.
Nikt mnie nie przekona ,że aborcja to sposob na antykoncepcej- nie, temu mówię nie. Ale aborcja to niejednokrotnie jedyna ostatnia szansa dla różnych sytuacji życiowych. Nie wolno nam "wtykac" nosa w nie swoje sprawy, nie wolno nam decydowac za kogoś o jego życiu. To decyzja danej kobiety i jaką decyzje podejmie , co zrobi - to ona z tym bedzie musiała życ , nie my. To jej sumienie, nie nasze. Jestem cały czas za wolnym wyborem, za tym aby kobieta decydowała sama.
(...) Jestem cały czas za wolnym wyborem, za tym aby kobieta decydowała sama.
A ja wciąż pytam-gdzie w tym wszystkim "sprawca". Tylko ew. kasę ma zapewnić? Nie piszę o gwałcicielu oczywiście. Tylko o takim, co nie spytał, nie ubrał, nie powstrzymał się. Zwykle w takich sytuacjach kobiety/dziewczyny są same. Nie mówią matce, facetowi. Najwyżej koleżance.
A propos pierwszego linku: Ja się grzecznie pytam: GDZIE KU@$A BYLI RODZICE!!!??? Ja wiem, że Ameryka to dziki kraj, gdzie wszystko się może zdarzyć, ale coś takiego!? Ja bym też posadził matkę dziewczynki, za karygodne zaniedbania w opiece nad dzieckiem!
:kwiatek: tunrida, teraz dzięki tobie będę juz wiedziała co myśleć gdy usłyszę o następnym przypadku dzieciobójstwa, a najlepiej wielokrotnego: będzie to mianowicie wina państwa, które aborcji nie pozwoliło takiej dzieciobójczyni zrobić 😉
Bardzo trudno jest mi mieć zdanie w kwestii aborcji. Z jednej strony myślę o tych gwałconych żonach alkoholików i tym że mają prawo nie chodzić co roku w ciąży nawet jeśli nie umieją się inaczej obronić niż usuwając dziecko, a z drugiej pracuję z "owocami" bezsensownych ciąż - czyli właśnie dziećmi takich alkoholików, narkomanów, nastolatek i tak dalej. I widzę w nich ogromny potencjał, widzę że są super ludźmi i niekoniecznie powielą schematy rodzinne. Chyba jeszcze za mało w życiu widziałam, żeby wyrobić sobie opinię - a może nigdy sobie nie wyrobię. Mam też jedną podopieczną, która urodziła w wieku 17 lat - zaszła z przypadkowym chłopakiem na imprezie. Chciała usunąć, mówi że w Warszawie to banalnie proste. Na szczęście/nieszczęście zorientowała się, że jest w ciąży w 5. miesiącu. Dziecko urodziła, Oliwka ma teraz 3 lata i jej mama mówi, że to najlepsze co jej się w życiu przydarzyło.