Ktoś no własnie marne toż to drugi koniec Polski, ale zobaczymy bo tydzień wcześniej jest jeszcze ta Stara Miłosna i jeśli się okaże, że tam przeniosą eliminacje OOM z naszego regionu to możliwe, że tam pojedziemy, jeśli będzie transport.
no i witamy w wątku😉 jakie plany wobec nowego podopiecznego, wkkw🙂? powodzenia w pracy z nim
Ktoś- witamy 🙂 Halo- trzymam kciuki za starty, poproszę o obfitą fotorelację 🙂 Magdzior- a tu Trzymam kciuki, żebyście na jakieś pojechali, bo super z Was parka 🙂 U nas z pogodą nie wiele lepiej, do południa spokój, a później cały czas pada, za tydzień mam tez zawody i się modle o podłoże
Magdzior no szkoda z tym Facimiechem, tez mielismy jechac 🙄
Jestem ciekawa czy są tu osoby które kupiły swoje folbluty prosto z torów (no moze nie tak jak ja, bez oglądania i przez telefon 🤣 ). Jesli tak to jak Wam sie z nimi pracowało na początku? Mój mnie ostatnio zadziwia. Podczas trzech kolejnych jazd miałam wrazenie ze mam 3 różne konie. I to skrajnie. Np porównując ostatnie podskoki (maleńkie rzeczy, dopiero to 2gie czy 3cie nasze skoki) Zazwyczaj prowadzony w dwóch palcach, idealne odbicia, wręcz taki 'do dopchnięcia' kompletnie nie emocjonujący się, w najeździe jak stary. Dzisiaj? Jade linie z krzyzakow- na pierwszym jak wyskoczył, pobrykał, odpalił dzide.. to otrzeźwiałam w zakrecie jak prawie leżelismy na ziemi bo ledwo zabrał ten zakret... Trener mówi ze sie otrzaska, troche go na znudzenie zdzisiaj wzielismy i na koniec było lepiej... Troche tych surówek juz przejeździłam ale jednak co swój to swój i juz mam strach ze bedzie coraz gorzej 😲
Czekoladowiec, buu, nie martw się, szybko dojdzie do siebie. Evson, to faktycznie loteria jest - mój miał się "obudzić" już dawno, a ciągle go budzić trzeba 😁 (ale zakładam, że nie ma opcji, żeby zdrowy folblut się w końcu nie obudził, czyli im będzie bardziej czekający tym chyba lepiej?)
Coś pisałam, że gluty nóg nie podnoszą? To ćwiczymy (załączniki) 🙂 Dziś był fajny dzień. Bo skakaliśmy ze skosu (a dawno nie) a okser pierwszy raz. No i, jasne, dałam plamę. Pomyliłam, koło którego drzewka mam jechać i zaproponowałam konikowi skok flopem 🙄, prawie równoległy. Biedak zwątpił, przyjrzał się, skrócił i zrobiło się niepasująco (niepasująco ze skosu to jest sztuka :mad🙂, a takie skrzynki pod spodem mało zachęcające. Wyszła stopa. Ale cieszę się, że nie "osłabłam" po stopie (zazwyczaj działają na mnie deprymująco) i żywo pojechałam dalej od nowa 🏇 Jeśli mi się uda to wrzucę końcówkę parkurku.
halo niezła czapla na tych drągach, super 🙂 Mój niestety takie cavaletti skacze, ale przypomniałas mi tym zdjeciem zeby troche wiecej popracowac na drągach. Mamy tez ten problem kompletnie nie ciągnie sie szyją nad drągami i przeszkódkami (dlatego tez ostatnio w jeździe po płaskim wprowadziłam wiecej żucia a mniej wysokiego ustawienia).. Ale mysle to sie nam troche wyrówna wraz z ustabilizowaniem kontaktu. Po tych wczorajszych szaleństwach dzisiaj kon znowu super, jezdny, współpracujący 🙂 Tylko cos czuje ze na ewentualnych zawodach w przyszłosci bede miec niezły problem- jak ostatnio słyszał jakiegos spikera z festynu, (czy nawet księdza z pobliskiego koscioła :cool🙂 to jest tak spiety, upocony ze stresu po minucie, no generalnie cala jazde chce spi** jak najdalej.. szykuje sie do gonitwy czy co 😁
Czapla! Doobre 🙂 To teraz będę sobie życzyła "robienie czapli" a nie drążki 😁
To powinno szybko minąć - ten strach, "nadpisać się" nowymi wspomnieniami. Mój miał taką schizę na traktory, podejrzewam skojarzenie z ciągającymi maszynę startową. Ze 3 miesiące trwało.
halo ale się stara na tych drągach🙂 oby teraz już było z górki i bez zbędnych kontuzji 🙂
Ktoś no to trzymam kciuki - oby mu się krosówki spodobały, bo tatuś też niczego sobie z wyglądu 😍
A mi oczywiście z racji tego, że zawodów które właśnie miały byc nie ma jeździ się super i zepsuje się dopiero przed kolejnymi 😁 wczoraj stwierdziłam, że mam już dośc jeżdzenia czworoboku i ot tak się powozimy, trochę elementów porobię i co? i chodził super, galopował króciutko pod górkę, ba nawet cofanie zaczyna łapać bez zbędnych buntów i udaje mu się stanąć na 4 nogach🙂 Zaś dzisiaj poskakalismy i też się bardzo cieszę, bo jak jednak popracuje się z nim więcej tak jak ostatnio ujeżdżeniowo to zaczyna podnosić i jakoś ogarniać te swoje odnóża, tak więc dziś trening bez żadnej zrzutki mimo, że szeregi na normalnych odległościach jeden z dwóch stacjonat ze 105cm, drugi potrójny ze sporym okserem w środku. A na końcu szereg z krosówek wejście wąski frontem i domek bez zawahania 🏇
Ale dalej nie bardzo rozumiem jego tok myslenia i mam tylko nadzieje, że nie będziemy mieli w przyszłości problemów na jakichś trudniejszych wskokach do wody. Bo obecnie dalej przystaje przy tym, ze do rowu na parkurze wejść nie chce, do kałuży nawet duzej owszem. A co do rowu to tak jak mówię w stępie za nic nie podejdzie, a w galopie bez zastanowienia go skacze 😁 jednogłośnie zostało zatem stwierdzone, że jak galopuje to nie myśli bo nie można robić dwóch rzeczy na raz tak więc wtedy wody i rowu nie zauważa, oby mu tak zostało
Ktoś, ładny koń 🙂 On nie wyszedł w ogóle do startu, bo nie widzę kariery wyścigowej.
Nie,nigdy nie wystartował,na treningach się nie sprawdzał 😉 Co do skakania - bardzo poprawnie się składa,więc z ostrożnym optymizmem zaczynamy poważniejsze treningi 🙂
Treningowo, przed zawodowo 😉 jedziemy towarzyskie 50 i 70 cm więc nic wyżej nie stawiamy, narazie postępy w dojazdach, skoku i po przeszkodzie są mega - koń myśli, koń idzie, koń nie pędzi, koń zaczyna w skoku wyglądać jak koń a nie jak dzika kuna w jeżynach. jezdziec może zacząć robić coś z sobą zamiast ciągle powstrzymywać konia przed popełnieniem sepuku 😉
po powrocie będziemy cisnąć wyżej i pracować nad nierozciąganiem się ponieważ każdy bliższy odskok kończy się narazie tak:
ale biorąc pod uwagę zeszły sezon i tylko jeden dobry trening skokowy bez ryzyka utraty życia, to teraz jest niesamowicie dobrze 😍 chyba opłacało się skręcić kolano i przez rok uprawiać deptanie kapusty :P
escada my mieliśmy bardzo podobnie. Dopiero od tego sezonu, a właściwie 2 tygodni od zmiany trenera, zaczęłyśmy jako tako skakać. Byłyśmy znów na zawodach , 75, 85cm i niestety klacz zarobiła kopa od konia na rozprężalni, nie kulała, więc starty zaliczyła. Niestety w drugim nawrocie , uderzenie dało o siebie znać 🙁 Najgorsze jest podejście ludzi na zawodach, a raczej właściciela ośrodka i konia kopacza. Wina została zwalona na nas, choć tak nie było ...
Donia Aleksandra, zapewne to była "obrona atakiem" 😁. Przykro, mam nadzieję, że nic poważniejszego. Patrzę na zdjęcie: "o, koniu jedną nogę wcięło" 🤣 Dziwne ujęcie przy równoległych przednich, jakby zamrożone w ruchu.
My - dziś plan zrealizowany (nareszcie, hura): koń załadował się jak złoto, my ogarnęliśmy się nieźle i szybko, jechało się przednio, jechał (w bukmance) jak złoto, tylko darł japę, na miejscu ogarnął się szybko... Test jak będzie wyglądał dłuższy wyjazd (ok. 110 km w jedną stronę) po 2 letniej przerwie - zaliczony. No i - 3 konkursy, 3 x I miejsca 🤣. Nic to, że 2 dla wszystkich czystych, ważne, że zwykły L wygraliśmy. Nic to, że za flots i... pluszowego lwa 🤣 Koń się spisał, niemiłych niespodzianek nie było. Świetne są takie 3 rundy honorowe - narobiły mi smaku.
halo na szczęście nic poważnego. A co do skoku, zawsze tak skacze, kiedy nie pokaże jej w którym kierunku jedziemy dalej 😉 Gratuluje zawodów, też chciałabym 3 przejazdy na czysto, ale dużo pracy musi jeszcze upłynąć 😉
Wy wróciliśmy z zawodów. Wczoraj jechałam L-ke, jechalo mi się suuuper. 💘 kocham zawody na dworze. Chyba całkowicie zrezygnuje z halowek. 😀 Jednak szczęście nie trwalo za długo. Koleżanka, która miała przepchnąć Soniego przez P zaliczyła dość poważną wywrotkę z nim i dzisiaj zawody spedzil w boksie.. Jutro wstawię filmik i zdjęcia. 😉
Próbowałam. Jakoś nie mogłam sie przełamać. Wjeżdżałam na parcur, spinalam się cała i zamiast dawać łydki przed przeszkodą, zatrzymywałam go przez co mi wylamywał. Chciałam żeby kolezanka pojechała, pomyślałam że jak zobacze, że przejdzie to poprzestawia mi się coś w głowie i przestanę sie tak bać. Ale po tym co zobaczyłam chyba już nigdy nic nie przeskoczę...
ElaPe, to właśnie jest minus wyjazdu 🙁. Bo cieszyłam się, że kamerka wreszcie dobra, panoramiczna HD, na kwarcu będzie dobrze widać etc. A tu - słońce przygrzało w tel., obraz się przedziwnie powiększył i wzburzony "kamerzysta" nie załapał, że trzeba ustrojstwo szybko wyłączyć (ale zupełnie) i włączyć. Tym sposobem mam ca 15 sek - 2 pierwsze skoki z daleka 🙇 Może się uda coś z tego przybliżyć a może nie. Ale nic straconego - dopiero zaczynamy, będą filmy w tym sezonie i pewnie już wyżej nieco (lub/i WKKW). Nie wiedzieliśmy jak zachowa się koń po długiej przerwie i dziś było za łatwo. + to, że L-ka L-ce nierówna, zgaduj zgadula co GT przez L/P/N zechce zrozumieć. Żeby to człek wiedział od razu 🙁
Sonkowa, pocieszę się, że z urazów, także wizualnych się wychodzi. Zła wiadomość, to ta, że koń też podlega urazom i kontuzje fizyczne wcale nie są kluczowe. Pooglądaj sobie parkury, na pewno dojrzysz ludzi, którzy ledwo się trzymają a ich konie im pomagają. To działa w dwie strony - gdy się nie ma konia super utalentowanego i/lub profesora, trzeba włożyć masę pracy, cierpliwości i czasu żeby... dochować się konia pomagającego w przyszłości. Pochopnym forsowaniem ławo zrazić konia. Nie tylko my się czasem boimy zadań. Konie też.
edit: tylko coś takiego (zał.) (przy LL upiekło mi się bez fraka 🙂😉. Pierwszy raz jestem niepocieszona, że nie ma dokumentacji, bo było słońce i podłoże...
Evson, a powiem ci, że to dla mnie duże zaskoczenie na +. Bo człowiek pracuje się, męczy się, gnębi 🙂 i diupa, diupa, diupa. A tu rach-ciach: atmosfera zawodów, dobre podłoże, podkowy na zadach (no niestety, wypraktykowałam, bez podków to mogę zaangażowanie zadu jedynie forsować, z mniejszym skutkiem niż z większym - on ma bardzo niskie piętki, nie położone, tylko niskie, jakby z tendencją do odwrotnej rotacji i wcale mu się nie dziwię, że na miękkich poduszkach nie chce lądować, a podłoże w terenie takie, że szybciej ściera niż narośnie; o butach na zady - z innych zdjęć wynika - mogę zapomnieć - na bank haczyłby. Sory za długi wtręt, ale wiadomo - bez kopyt nie ma konia 🙂😉 i... JEST, bez żadnego wysiłku.
Nie powiem, zawody nastroiły mnie z lekka euforycznie, bo fochy były jedynie takie, jakich i gdzie się spodziewałam, a przyjemność z tego, że koń robi wszystko, o co poproszony jest ogromna 😜: skrócić na dwóch foule - proszę bardzo, dojechać intensywniej - proszę bardzo, zrobić skrót przed szeregiem - proszę bardzo. To ogromna satysfakcja zbierać rezultaty wspólnej pracy, bardzo mi tego brakowało. Teraz tylko żeby dało się pojechać wszystko co planowane 🤔 Bardzo liczę na to, że "w domu" będę już tylko jeźdźcem spacerowo-rekreacyjnym (no i ujeżdżenie), że treningi przenoszą się na areny sportowe. Nareszcie! Czekałam długie 3,5 roku 🙁 (tylko pojedyncze starty kontrolne były). I jeszcze się cieszę, że po 3 startach w upale koń świeżutki, tylko nieznacznie spocony, kondycja to zaleta folblutów.