[quote author=Cień na śniegu link=topic=5776.msg1773616#msg1773616 date=1368385887] plemniczka jeździłam w Jaroszówce na początku lat 80-tych. Wtedy stały jeszcze w stadninie Śnieguliczka i Stokrotka, babka i prababka Śmigłej. Bardzo fajne, grzeczne i spokojne w obsłudze. Syn Śnieguliczki Świteź chodził w małym sporcie i tez miał dobry charakter. A jego brat Świetlik był w stajni, w której potem pracowałam. Też idealny ...
Śmigła jest po Dameto, a to był ogier z charakterkiem! Może więc to nadpobudliwość po tatusiu, a nie po mamusi? Kiedyś dzierżawiłam jaroszówkową Darkę, po fiordce i właśnie po Dameto. Oj, to był świrus! Po matce nie odziedziczyła ani grama fiordziego spokoju! 😀 [/quote]
haha 🙂 no ja bardziej przychylam się że pracownicy są jacyś uprzedzeni do jej rodu i może dlatego traktując ją jak dzikusa Śniecha zachowuje się jak dzikus 😉
Mam dość nietypowe pytanie, ale zdradźcie prosze w jakie rozmiary ogłowi celujecie na folblucią głowę? Wiadomo głowa głowie nierówna ale ciężko mi się teraz odnieść po koniu dla którego musiałam xfulli szukać... 🤔wirek: czy na drobną głowę standardowy cob powinien byc ok?
Ja celowałam w coba i w sumie jest ok - ale dla pewności zmierzyłam jej centymetrem krawieckim obwód tam gdzie miał być nachrapnik oraz "długość głowy" od potylicy aż do wędzidła. Tak na zaś, bo pierwszy raz kupowałam ogłowie wtedy i wolałam w razie co się upewnić (nie odziedziczyłam po mamie pasowania na oko, ona się nigdy jeszcze tak nie pomyliła, a mi pozostaje cm krawiecki 😉 ). Zawsze możesz zmierzyć to ogłowie w którym chodzi obecnie i wtedy mniej więcej wiesz na czym stoisz - o ile masz sklep stacjonarny i sama możesz w sklepie pomierzyć podobające Ci się ogłowia 🙂
Magdzior, głowa głowie nie równa. Czesiu nosi małego coba, duże pony, a Orfeusz dużego coba, małe fulla 🙂. A plecy: rozmiar batesowego/ wintecowego łęku dla obydwóch to medium wide, a jeden z nich to z boku kruszynka a drugi kawał konia. Poprobuj może z tymi rozmiarami tranzelek, popożyczaj od znajomych do przymiarki to i powinno być Ci łatwiej nabrać rozeznania co będzie pasowało dla Twojego Unisono.
dzięki dziewczyny :kwiatek: no własnie mało w stajni meksykańkich nachrapników mamy a takie chcę kupić, moje poprzednie full było dużo za duże, ale to był raczej większy full, więc spróboję z cob najwyżej wymienię.
Magdzior, zaczynaj przymiarki od coba. Pamiętaj, że dużo zależy od firmy i bez pomiarów trudno się obejść. "My" np. o stubbenie cob mogliśmy zapomnieć (mały), a kieffer cob ujdzie (choć nieco duży). Nachrapniki - mojemu każdy cob w sumie pasuje, czyli kłopot mniejszy (gorzej domierzać naczółek, paski policzkowe, podgardle - bo tu wszystko z innej bajki). Z meksykanem powinnaś mieć mniejszy kłopot, gorzej ze zwykłym/szwedem, bo tu część nosowa potrafi być za długa.
Ekwadorka, jeszcze się możesz zdziwić, gdy konio się obudzi 🙂 (i gdy kopyta uratujesz). Mój też "niespotykanie spokojny i zrelaksowany".
Ojj to prawda, widziałam konia z problemami kopytowymi i po - zmiana o 180 stopni 😁
Mam dość nietypowe pytanie, ale zdradźcie prosze w jakie rozmiary ogłowi celujecie na folblucią głowę? Wiadomo głowa głowie nierówna ale ciężko mi się teraz odnieść po koniu dla którego musiałam xfulli szukać... 🤔wirek: czy na drobną głowę standardowy cob powinien byc ok?
Ja bym celowała w coba, mój ma fulla, ale pomniejszonego na maxa 🙂 W razie problemu, zawsze możesz wymienić 🙂
halo, Ekwadorka i tak zrobię, bo tak jak mówie fulla mierzyłam co prawda sporego, ale tam to każdy pasek mu jeszce sterczał więc nawet mowy o dorabianiu dziurek nie było, mam upatrzone jedno w Krakowie tak więc spróbuję się dogadać tak żebym mogła wymienić w razie czego🙂
My się rozkuwamy. Koń w pień kulawy na 3 nogi 🙁 Ocalała ta tylko, która w momencie "afery" NIE była okuta (a miała być najbardziej problematyczna). Niewykluczone, że naparzając świeżymi "butami" w beton popodbijał się totalnie w okolicach ścian. Grrr. Jest gorzej, niż było. Nigdy się z czymś takim nie spotkałam dotychczas 🙁. Koń (może) podbity - ja przybita na maksa - wszystkiego mi się odechciało.
U mnie w czwartek będzie forumowa blucha, no i jestem ciekawa jak pójdzie z naszymi kopytami - a D. potrafi albo stać spokojnie, albo kręci się niemiłosiernie w zależności od dnia głównie. Trochę się stresuję, ale wierzę, że będzie dobrze i bez "nakręcania się" 🏇
plemniczka, szkoda, że tak niefortunnie poszło ze Śnieżką. Została na źrebaki ? Fajnie jest się czegoś dowiedzieć o rodzicach młodego 🙂 a co do grzywy... To mogłabym zapewne wyrwać całą Neutrino, a on by nawet nie zauważył 😁 Magdzior, też bym celowała w coba 🙂 mój ma taki rozmiar klasycznego Chevala (czerwony znaczek, fantastyczna skóra) i dobrze leży, ale np. cob Villa Horse wygląda na nim jak przyduży full (nachrapnik) więc chyba najlepiej się rozeznać, jak piszą dziewczyny 🙂 Viridila, powodzenia 🙂
A my się tak tylko przypomnimy, jeszcze z października 🙂 Na araba 😁
Halo życzę powrotu do zdrowia! Jestem ciekawa jak w ogóle doszło do takiej masakry :/
Dżastka No szkoda szkoda mogła ładnie biegać 🙂 ale zostanie mamusią 😉 Farta masz z Neutrino 😉 Piękny koń też miałam na niego chęć 😉 a rodzice jak to rodzice 🙂 wiesz klacze hodowlane rzadko są przerywane, więc nie są przyzwyczajone do częstej i tak nachalnej pielęgnacji.
Masakra jest i to "rozwojowa" - najpewniej ostry ochwat mechaniczny (naprawdę mechaniczny - od przeciążeń) w toku. Udało się rozkuć przody - drugi w boksie, na miękkim. Zady spróbujemy jutro, dziś by koń na tych przodach (dużo gorszych) nie ustał, a od nich trzeba było zacząć. Oczywiście 0 śladów podbicia czy krwiaczków a koń wzdryga się na każde tknięcie czułkami. Wsadzony w opatrunki, leki podane - ogólnie zbiorowa akcja. Co chwila latałam do stajni, jutro od rana znowu. Myślałam, że sporo przy koniach widziałam, a czegoś takiego bym nie wymyśliła. Jednak akcja zaczęła się na bosych kopytach - świeżutko rozczyszczonych pod podkowy (jestem zdana na relacje). Długie naparzanie w beton - i koń się załatwił. Cholera, z końmi nigdy nic nie wiadomo, Tyle, że chyba jest ciut lepiej - dziś było naprawdę niefajnie. A jaki przytulny i grzeczny misio! "Ja się załatwiłem, na własne życzenie, ty człowiecze mnie ratuj - ja będę wdzięczny" 😜 martun, superowy jest, a jaki galopant! Trzymaj w czerwonym, trzymaj 😍
halo współczuje Ci mój wzeszłym roku przed zawodami tydzień poślizgnął się na kałuży i nadwyrężył nogę! i to w środku lasu .. mina konia? "boli! wiem że jestem ciapa... weźmiesz mnie na plecy?" i głową na bark co chwile mi się kładł... i z buta ze 20 km z kulawym koniem ... ale chyba bardziej serce mnie bolało że on musiał tyle iść z tą nogą. w sumie nie jestem sobie w stanie wyobrazić co Twój glut musiał zrobić by się aż tak załatwić 🤔 wiele koni nam świrowało przy rozczyszczaniu, ale tak to żaden się nie załatwił, nawet w najmniejszym stopniu.
czegrra1 uwierz mi to nie zależy od rasy 😉 miałam klacz taką wielkopolke typową i taką jazdę zrobiła że 4 chłopa i płot nie dali jej rady robić tylnej nogi żadnej! 😁 później dziadek postawił poskrom. i w poskromie największy dzikus elegancko miał zrobione nóżki 😜
Już jest lepiej - tylko jedna noga nadal zagrożona. Osłonowo koń dostaje przeciwbólowe, ale polepszenie jest "bez prochów". plemniczka, współczuję tego marszu - wiem, jak serce boli 🙁
No właśnie wszystkim nam wyobraźni zabrakło, że też się koń może tak załatwić - o niczym takim nawet nie słyszałam dotychczas. Ale podobno widowiskowe to było: skoki w miejscu z odbijaniem się od sufitu 🙄, bez uprzedzenia, bez powodu - koń amoku dostał. A kopyta mocno ścięte, bo przyrost ma bardzo szybki - to wszystko ucierpiało. Neva-eva już konia "samego" przy kuciu/rozczyszczaniu nie zostawię! Na szczęście wiem, że to mocny gość - wylizuje się z nieprawdopodobnych rzeczy, teraz też w oczach widać, jak stan się polepsza. No i gdy już wiadomo co - zawsze lżej.
plemniczka, to zależy od temperamentu 😉. A folbluty są od wieków hodowane ( przynajmniej takie jest założenie) z próbą hodowlano- użytkową na torze, czyli sprawdzają się te które nie dosyć, że mają odpowiednie warunki fizyczne to i muszą być temperamentne. Konie pełnej krwi, jak ich przychówek otrzymany w wyniku łączenia z półkrwią jest dużo bardziej temperamentny niż czarne rodowody 😉. Generalnie, między innymi po to uszlachetniamy folbutem bezpośrednio, bądź przez jednostki, które mają trochę czerwonej czcionki w rodowodzie 😉 Pamiętacie jak 25 lat temu wyglądał koń wlkp? Zupełnie inaczej niż teraz. Teraz z reguły są konie w zupełnie innym typie.
halo, bardzo się cieszę, ze Twój glut dobrzeje. Miło się czyta takie informacje 🙂
A my w niedzielę jedziemy na zawody znowu do Tweseldown. Jest szansa, że się juz nie zgubię 😂. Może Czesławowi uda sie w końcu wystartować 😉. Pogoda jest deszczowa, oby przeddzień wyszło słońce i podłoże było znośne 😵.
czegrra1 uwierz mi to nie zależy od rasy 😉 miałam klacz taką wielkopolke typową i taką jazdę zrobiła że 4 chłopa i płot nie dali jej rady robić tylnej nogi żadnej! 😁 później dziadek postawił poskrom. i w poskromie największy dzikus elegancko miał zrobione nóżki 😜
Jakbym o swojej poprzedniej klaczy (sp) czytała 🙂 Przody dawała bez problemu, a z tyłami ZAWSZE był duży problem. Kowal zawsze wychodził od niej obolały, bo ona namiętnie się na niego kładła 🙄
Światła stosuje świetny patent przy rozczyszczaniu przodów - zaczyna od obniżania łokcia, później całej piersi, aż w końcu podnosi przeciwną tylną nogę i po prostu próbuje się położyć. Raz mnie przewróciła. O wędrówkach zadem z podniesioną przednią nogą to już nie wspomnę. Przy tyłach jest spokój, kiedyś próbowała kopać, ale odkąd czyścimy na koziołku to przeszło. Czasami tylko jak się zirytuje, bo za długo to trwa, to wyszarpuje 😁
Coś czuję, że mam farta, bo moje gady podchodzą do kowala na luzie. No Czesiu czasem się odsadzi, ale wystarczy, ze ktoś będzie trzymał go w ręku, a nie będzie przywiązany i jest dobrze. Nawet przy pierwszych kuciach na gorąco nie panikowali tylko przyglądali się zdziwieni jak im siwy dym z kopyt leci 😉. Orfeusz tradycyjnie pozagląda kowalowi do samochodu, obejrzy narzędzia, a Czesiu prawie zawsze chce asystować przy wybijaniu dziur na hacele 😂. Z drugiej strony czasem kowale sami swoim zachowaniem wypracowują niechęć zwierzaka do tych zabiegów... a czasami pacjent lubi sobie popanikować, urządzić efektowną histerię, czy tez innego typu akcję 😉
czeggra1, byłam pewna, że mój podchodzi do kowala na luzie 😀 Tylko raz "furknął" właśnie przy pierwszym "siwym dymie", tak to był luz, grzeczność i spokój (chyba, że kobyła sikała przez kraty 😀iabeł: ale to moment był, kobyłę się przeprowadziło i znowu luz). Też wolę nie przywiązywać - i chyba podrzuciłaś mi pomysł co też stać się mogło (bo zachodzę w głowę). Kowal jest "słodziak" do koni, doskonale zna swoją robotę, ale pomocnika ma, powiedzmy - polot nie jest jego najważniejszą cechą tylko siła. I mógł nastąpić drobiazg - mógł go ostro, bez amortyzacji przytrzymać. Ja nigdy w ten sposób, "na sztywno" nie przytrzymuję koni, choćby siła nie ta. A mój, choć przywiązany się nie odsadza, to gdy przydepnie lonżę/uwiąz/wodze - wpada w panikę (tylko "to" wtedy szybko puszcza - bo sam zejdzie). Jeśli pomocnik mocno, twardo, nieustępliwie ciągnął w dół to rzeczywiście mógł być bal 🙁 Niestety, nie byłam - nie widziałam, nic nie wiem na pewno. I gdybym była - to ja trzymałabym uwiąz (jak często dotychczas). Próbowaliśmy "wstrzelić się" w kucie, ale koleżance zależało na czasie, daliśmy spokój - bo koń bezproblemowy, tiaa.
Zapomniałam o tym odsadzaniu się... Raz mi tak wywaliła, że walnęła się stawem skokowym w podłoże, w beton, kulała do końca dnia 😵 Rozwaliła karabińczyk, niby był bezpieczny a się nie otworzył... Od tamtej pory nigdy nie przywiązuję, zawsze mam "trzymacza" i już się nie zdarzyła taka sytuacja. Większość glutków jest taka delikatna, że byle co i od razu puchną, kuleją i są ciężko chore? Teraz chyba wlazła w pokrzywy albo barszcz (nie mam pojęcia gdzie, w terenie od zimy nie była, a pastwisko wyżarte prawie na zero i nie ma tam żadnych krzaków... Chyba że uciekła i poszła w wieś 😵 ), cała tylna noga spuchnięta, w ogóle na nią nie staje i jakieś bąble jej wylazły. Wet jest codziennie, stwierdził alergię i dał jakieś zastrzyki i maści, ponoć jej to schodzi. Nigdy nie widziałam czegoś takiego, noga prawie od kolana aż po kopyto dwa razy grubsza niż ta druga 😲 Jeszcze charakterystyczną rzeczą dla niej jest, że jest niesamowicie czysta. Nigdy nie widziałam żeby się tarzała (chociaż uwielbia ciepły, sypki i suchy piasek, strząsa go od razu i wtedy uwielbia się wytarzać) w błocku, na trawie czy w kałuży (druga glutka kocha kąpiele w kałużach). Nigdy też nie widziałam jej leżącej w boskie, chyba że na świeżo pościelonym. Bardzo porządna kobieta, wie gdzie zawsze jej kładziemy siano i nigdy nie robi tam kupy ani siku, w boksie ma swój kącik-toaletę, nigdy tam nie staje nawet.
halo, trzymam kciuki o szybki powrót do formy i bez kolejnych niespodzianek.
Moja od jakiegoś czasu ogólnie się odsadza - zwłaszcza jak są inne konie przywiązane do koniowiązu - sama nawet grzecznie stoi i się patrzy czy aby nie zostawiam jej samej (wtedy zaczyna lekko panikować), ale z innymi końmi nie ma szans - zwyczajnie potrafią ją wystraszyć i się cofa, jak poczuje napięcie to panika i bum.. Stąd zimę czyściłyśmy się w boksie/na placu i ćwiczyłyśmy spokojne stanie od tak, a teraz czyszczę ją przed boksem (boksy angielskie?) - są dni kiedy przysypia bez stresu i mogę ją zostawić na chwilę (pod okiem kogoś w pobliżu). Ogólnie jest dużo grzeczniejsza jak jest nieco z boku i koło swojego, wręcz wyluzowana 🙂
A co do kopyt to różnie bywa. Raczej próbuje wyrwać jak stwierdzi, że wystarczy - a jak jest bardzo kiepski dzień to nawet podnieść nie chce normalnie, tylko trzeba zrobić kółeczko i jeszcze raz.
halo no niestety taki pech, że nigdy nie przewidzi si wszystkich możliwych sytuacji, a jak tam lepiej coś? mam nadzieję≤ że tak, aż sama się zacyznam bać bo nas też czeka przekuwanie niebawem, a Unisono zaś jak już zacyzna się niecierpliwić to szczególnie przy tyłach miewa pomysły na kładzenie się… tak więc też nieciekawie, odsadzać kilka razy przy mnie zaczął się próbować tak wiec teraz już go nigdy mocno i krótko nie przywiązuje, co najwyżej zarzucę uwiąz delikatnie i tyle.
A u nas idzie do przodu, wczoraj poskakliśmy nie dość że wąskie to jeszcze wyżśze niż ostatnio pojedyncze opony-ależ satysfakcja🙂 super był, a od jutra znowu rzeźbimy ujeżdżenie bo o ile już fajnie zaczyna to wyglądać podczas jazdy to podczas czworoboku jak się szybko, dużo na raz dzieje to się psuje.
I w końcu kupiłam mu nowe ogłowie, bo obecne się lekko rozpada tak więć jak tylko będzie dobre to postam się o zdjęcia na modelu jutro🙂
U nas lepiej, ale nie tak jak bym chciała 🙄 Cieszę się, że startujący ochwat wygaszony (mam nadzieję), obrączka idzie jak ta lala 🙁 - na czterech. Koń znowu w podkowach, z podkładkami, w te same dziury, żeby zapewnić izolację od podłoża, i oszczędzić mu bólu, bo nawet przejście na myjkę było koszmarnym widokiem. Gdybym miała na niego buty, wystarczyłyby buty, ale te które są w stajni są "zdeko" za duże (nie wiedziałam, że tak potrafi nogi podnosić 😜 - w tych za dużych butach, jak dziecko w butach mamy). Z własnej inicjatywy przeszedł się dookoła placu (trawa :emoty327🙂, wytarzał (jak uwielbia się tarzać, tak w te dni nawet nie próbował), wysikał (nie wiem jak to interpretować - bardzo lubi sikać na spacerze w ręku :hihi🙂 - czyli stanął na czubkach zadów na dość twardym. Zobaczymy jutro. Kucie było wieczorem, swoją drogą warto taką precyzyjną robotę zobaczyć. Kowal poprosił o możliwość opisania "przypadku" do publikacji, bo jak żyje o czymś takim nie słyszał (ja właśnie też nie, ani nikt kogo pytaliśmy - a żółtodziobów nie pytaliśmy). No i chyba wiem co się stało, co wywołało atak paniki. Otóż... wiatr (pechowo) zawiał do stajni swąd z piecyka, koń głupi nie jest: pali się, trza uciekać - uwiązy nie puściły do przodu i się zaczęło. W ogóle jest pechowo - wczoraj współwłaściciel stajni... połamał obojczyk 🙁, naskakiwał młodego konia, ten stanął, zaczął cofać, poplątały mu się nogi i przewrócił się, wyglądało to ponoć nieciekawie - w zasadzie wypada się cieszyć "że tylko tyle", ale poszkodowanemu nie ma czego zazdrościć 🙁. Ech, ci nasi milusińscy...