Aaa, do mnie wreszcie dotarł długo wyczekiwany Freemax Dressage 💃 Zdjęcia i wrażenia z jazdy (bo od razu wzięłam go do stajni), jak tylko się trochę ogarnę 🙂
edit: ogarnęłam się 🙂 W ogóle pierwsze wrażenie po przyjściu paczki to: łał, to siodło jest naprawdę lekkie! 🙂 W czasie siodłania konia okazało się, że przystuły są sporo krótsze niż w Isabell i ledwo dopięłam popręg. Co do klocków, przypięłam na razie tylko duże Wintecowe, ale zamierzam zrobić połączone klocki z Freemaxa i Wintecowe.
Tu koń świeżo po osiodłaniu:


Tu widać odstające poduchy, które mam nadzieję się uklepią:

Pierwsze wrażenie po "wsiądnięciu" w siodło: szerooooko 🙂 I miękko - naprawdę jak na poduszkach. W czasie jazdy musiałam się przestawić na to szersze siedzenie, straszliwie majtały mi też nogi (chociaż to raczej kwestia tego, że żaden ze mnie dobry jeździec), ale ogólnie baardzo wygodnie. Koń chodził wprawdzie tak, jak zwykle, ale zauważyłam, że częściej sam z siebie wypuszczał się w dół - więc tu sukces 🙂
Jedno, co bym zmieniła, to tybinkę na krótszą - niestety jestem wybitnie krótkonożna. Ale obecna tybinka nie przeszkadza, w Isabell miałam identyczną, jak nie dłuższą, a też się jeździło...
Jeszcze przymiarka w "stój":

I pierwszy kłus:

Ogólnie fajnie mi się jeździło, mam nadzieję, że niedługo się na tyle rozciągnę, że będę dobrze w tym siodle siedziała 🙂